[Łódź]

Szukasz kogoś, z kim mógłbyś porozmawiać w cztery oczy? Myślisz, że w Twojej miejscowości tylko Ty masz nerwicę/depresję czy inne zaburzenia? Teraz masz okazję odnaleźć bratnią duszę w Twojej okolicy.

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

przez Belt 23 gru 2009, 20:29
Panwczapce: spodziewasz się jakiejkolwiek odpowiedzi na tym drętwym forum ? Życzę powodzenia i Wesołych Świąt ;)
Belt
Offline

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

Avatar użytkownika
przez MOCca 23 gru 2009, 21:05
Życie poza forum też istnieje...radzę się nie sugerować wirtualnym światem...

Może poszukaj sobie inny dział, w którym odpowiedzi Ci nie zabraknie, bo ten poświęcony jest typowo dla ludzi z Łodzi i okolic, jak widać nie jest Nas tu dużo.

Belt napisał(a):spodziewasz się jakiejkolwiek odpowiedzi na tym drętwym forum ?
w życiu nie można się wszystkiego spodziewać ;)
idxcie na całosc nie łapiąc yonka, pusycyajcie latawce na łące i dmuchajcie motzlki...

"Wyobraź sobie prawa i obowiązki, przywiązania i potrzeby, wspomnienia i wdzięczność, zespól to wszystko pod jednym imieniem i imieniem tym będzie Ojczyzna". V.v.G.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1550
Dołączył(a)
09 lip 2008, 23:45
Lokalizacja
Łódź

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

przez Belt 24 gru 2009, 00:15
Wiem, ze poza forum istnieje zycie. Gdybym miala liczyc tylko na Was to juz dawno by bylo po mnie. Chcialam tylko uprzedzic Panawczapce by nie czekal na odpowiedz bo on, w przeciwienstwie do mnie, jeszcze ma jakies nadzieje zwiazane z Wami. Przynajmniej takie odnosze wrazenie.
Belt
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

Avatar użytkownika
przez MOCca 24 gru 2009, 00:40
A Ty jakie miałaś nadzieje?
idxcie na całosc nie łapiąc yonka, pusycyajcie latawce na łące i dmuchajcie motzlki...

"Wyobraź sobie prawa i obowiązki, przywiązania i potrzeby, wspomnienia i wdzięczność, zespól to wszystko pod jednym imieniem i imieniem tym będzie Ojczyzna". V.v.G.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1550
Dołączył(a)
09 lip 2008, 23:45
Lokalizacja
Łódź

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

przez Belt 24 gru 2009, 00:48
Chcialam tylko spotkac grupe ludzi z okolic, ktorzy maja podobne problemy :) i z ktorymi mozna by bylo pogadac i ktorzy nie odzywaliby sie na forum tylko wtedy, gdy sie ich obraza, ale reagowali rowniez na pozytywne posty.
Belt
Offline

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

Avatar użytkownika
przez MOCca 24 gru 2009, 00:56
Zbyt idealistycznie podchodzisz do tego. Ludzie nie siedzą 24 h na forum nerwica.......

Być może mylisz różne pojęcia, forumowanie od czatowania?
idxcie na całosc nie łapiąc yonka, pusycyajcie latawce na łące i dmuchajcie motzlki...

"Wyobraź sobie prawa i obowiązki, przywiązania i potrzeby, wspomnienia i wdzięczność, zespól to wszystko pod jednym imieniem i imieniem tym będzie Ojczyzna". V.v.G.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1550
Dołączył(a)
09 lip 2008, 23:45
Lokalizacja
Łódź

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

przez Belt 24 gru 2009, 01:03
Nie, nie myle. Nie licze na odpowiedz po 5 min ale rowniez bez przesady w druga strone.
Belt
Offline

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

przez panwczapce 24 gru 2009, 01:05
Oczywiście że poza forum istnieje życie i dlatego spotykamy się w rzeczywistości
Belt nie wiem skąd tyle złości w tobie i rozgoryczenia
co do nadziei to hmm nie wiem co masz na myśli ? nadzieje na co ? ze mi ktoś odpowie ? nie oczekuje odpowiedzi na już ludzie są zabiegani taki czas nie zawsze mają też ochotę odpisywać wiem po sobie

wyluzujcie dziewczyny nakręcacie się
panwczapce
Offline

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

przez Belt 24 gru 2009, 01:12
Ok. Niewazne. Znudzila mi sie ta dyskusja...
Belt
Offline

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

Avatar użytkownika
przez MOCca 24 gru 2009, 01:17
Ludzi z problemami na tym forum cała gromada :) Masz dziwne oczekiwania tym bardziej, że w tym temacie to może z pieć osób jest aktywnych, obiektywizmu trochę.

Ja się nie nakręcam - ja prowadzę dyskusję :)
idxcie na całosc nie łapiąc yonka, pusycyajcie latawce na łące i dmuchajcie motzlki...

"Wyobraź sobie prawa i obowiązki, przywiązania i potrzeby, wspomnienia i wdzięczność, zespól to wszystko pod jednym imieniem i imieniem tym będzie Ojczyzna". V.v.G.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1550
Dołączył(a)
09 lip 2008, 23:45
Lokalizacja
Łódź

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

przez Belt 24 gru 2009, 01:21
Dziwisz sie ze mam dziwne oczekiwania ? W koncu to forum dla wariatow, cos mi musi byc skoro tu zagladam...
Belt
Offline

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

Avatar użytkownika
przez Dorothy13 24 gru 2009, 13:48
Witam Was. Muszę przyznać, że mnie dziwi ta cała dyskusja i żenuje... jesli macie sobie coś do powiedzenia zróbcie to w cztery oczy i wtedy atmosfera na forum też się oczyści. Wchodząc na to forum sądziłam, że jego celem jest wzajemna pomoc, rozmowa i wsparcie w "naszych" problemach. Po co tyle jadu sączyć wzajemnie nie dość macie złych emocji na codzień?
Chcę Wam życzyć na te Święta zgody i wyrozumiałości, trochę asertywności, zdrówka. Pragnę aby ten czas świąteczny był dla każdego z Was ciepły, rodzinny, spokojny i smakowity. Przesyłam każdemu z osobna pozdrowienia i przytulaski. Wszystkiego dobrego Moi Kochani!
Życie jest tym co się dzieje gdy jesteś zajęty robieniem planów.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
19 lis 2009, 21:04
Lokalizacja
Łódź

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

przez Belt 24 gru 2009, 14:27
Darujcie sobie te analizy bo gadacie głupoty. Miłego życia. Pa.

[Dodane po edycji:]

Cześć moi Kochani. Jak tam Święta ? Co Mikołaj przyniósł Wam pod choinkę ? Ja dostałam karnet na 5 wizyt u psychiatry i dwa opakowania Clonazepamu, paczkę żyletek i sznurek, z czego jestem bardzo zadowolona. Gdzie macie zamiar spędzić Sylwestra ? Może ktoś ma ochotę zaprosić mnie na jakąś imprezę bo póki co nie mam planów ? Zawsze coś wyskakuje w ostatniej chwili :) Szczęśliwego Nowego Roku 2010 :)
Belt
Offline

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

Avatar użytkownika
przez Yennefer 25 gru 2009, 23:31
Na studiach byłam uzależniona od Clonazepamum. Uwielbiałam ten lek. Wiem, że jest to lek w sumie na padaczkę, ale dla mnie był najbardziej skutecznym lekiem na sen. Mogłam się uczyć całą noc, potem brałam Clonazepam i odpływałam, a rano byłam wypoczęta i bez żadnych skutków ubocznych jak po innych lekach nasennych. Co ważniejsze, lek ten działał dwa dni, czyli następna noc też była fantastycznie przespana. Ale kiedy się zorientowałam, że bez Clonazepamum nie mogę już zasnąć i mam jakieś napady czarnych myśli, poszłam do psychiatry. Zapytał mnie, ile biorę tych tabletek. Powiedziałam, że jedną na 2-3 dni, za wyjątkiem weekendów (bo wtedy nie musiałam się wysypiać). Na to ten fantastyczny lekarz psychiatra z Wojskowej Akademii Medycznej mówi do mnie: ,,Pani to nie ma żadnego problemu, to nie jest żadne uzależnienie. Do mnie przychodzą ludzie, którzy biorą po 100 tabletek miesięcznie i to jest prawdziwe uzależnienie. Jak pani nie może spać, to niech pani bierze tabletki na sen, od tego one są". No comment :-) Wesołych, spokojnych świąt Łodziaki :-)
Osobowość na granicy życia...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
10 kwi 2009, 23:10
Lokalizacja
Łódź

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do