Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Witam.Czy jest na forum ktoś z Łodzi? Proszę o kontakt.

 

Gdzie prefix? Zapraszam do przeczytania regulaminu. (dop. Lith)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jest Megi .ja jestem.ale łodziaków chyba tu mało

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

w końcu:) sama bałam się napisać że ja jestem ,ale miło że nie jestem tu sama:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej! Miło, że odpisałyście, już myślałam,że nie ma tu nikogo z Łodzi, chyba rzeczywiście jest nas tu mało, napiszcie coś o sobie, jak u Was się to zaczęło, bo u mnie to trwa już od dosyć dawna, od tego czasu brałam dużo leków, od niedawna doszła jeszcze depresja, ale wierze , że będzie lepiej. Od niedawna jestem na forum i podoba mi się tutaj. Nie myślałam że jest tyle osób, które cierpią na to samo i dzielą się tym z innymi.Pozdrawiam :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć

Ja również jestem z Łodzi i tak jak wy ciesze się,że jest w necie takie miejsce jak to,dla takich nerwusków jak my.Weszlam tutaj pierwszy raz w styczniu i od tego momentu wiedzialam już,że musze podjąc leczenie.Psycholog i psychiatra.Dzięki nim i chyba dzięki sobie najbardziej wygrywam wojne sama z sobą i czuję się naprawde szcześcliwa. Każdy dzień odkrywam na nowo.Wszystkim wam życzę podobnych wrażeń i przede wszystkim wytrwalości w pracy nad sobą.Duża buźka;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

ja jestem z okolicy łodzi ;) megi wie, ale niech nic nie mowi :)) pozdro

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może moglibyście mi powiedzieć gdzie się leczycie jeśli się leczycie czy prywatnie czy nie , ja z rejonu dostałam tak okropna babe że nawet jednej wizyty u niej całej nie odbyłam. Teraz chodzę prywatnie od prawie półtora roku narazie niestety nie zapowiada się żebym mogła zakończyć terapię a jak to wygląda u was?macie jakiegoś dobrego lekarza?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

casiulek ja sam walcze z tym ;) bez zadnych lekow ani lekarzy ;]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja od dość dawna chodzę do psychiatry, ale państwowo. Trafiłam chyba na niezłego lekarza, który już mnie chyba nieźle poznał, jest też dość znany, przynajmniej w Łodzi.Ale lecze sie już od kilku lat i ciągle zmieniam leki. Mam nadzieję, że w końcu trafie na ten właściwy.Casiulek ,jeśli chcesz moge Ci podać nazwisko i gdzie przyjmuje. Pozdrawiam :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja nigdy nie brałam leków i nie mam zamiaru póki daje rade sama, wiesz teoretycznie mój lekarz też bardzo dobry czekałam prawie rok aż będzie mógł mnie przyjąć na terapie bo takie terminy były tylko niektórzy piszą że po kilku miesiącach jest dobrze itd że kończą terapie a ja już tak długo chodzę i nie wiem kiedy będę w stanie przestać, dlatego się zastanawiam ale myśle że każdy z nas to indywidualny przypadek i może każdy potrzebuje innego czasu.

Plus masz taki że nie płacisz tyle kasy co ja , narazie to rodzice podjeli się że będą płacić i bardzo im wdzięczna jestem bo po wizycie u państwowego lekarza załamałam się kompletnie.

A czy ktoś z was próbował terapii grupowej ? albo w ogóle myślał o czymś takim? czy u nas gdzieś się coś takiego odbywa? myślicie że to może przynosić lepsze efekty?

Pozdrawiam i czekam na wasze opinie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ale fajnie .że tylu łodziaków sie nazbierałoja byłam raz u psychiatry,nawet miła kobieta ale zbyt wiele o nerwicy sie nie dowiedziałam .i raz u PANI PSYCHOLOG która stwierdziła ,że nic mi nie jest a dodatkowo tylko mnie wkurzyła.i tyle mojego leczenia.na razie daję sobie radę sama ale chciałabym podjąc leczenie z dobrym psychologiem i tylko państwowo.nie wiem czy to możliew.jeżeli ktoś ma jakieś namiary skorzystam.najwięcej o swojej chorobie dowiedziałam się na forum i chwała temu kto je założył

 

[ Dodano: Sro Maj 10, 2006 7:28 pm ]

a zapomniałabym .Megi będzie lepiej bo co ma nie być .bądż tylko dobrej myśli.przecieżkiedyś trzeba się wyleczyć .ja tam wierzę i choć nie biorę żadnych lekow to myślę ,żę sie wyleczę dobrym nastawieniem i zmianą myślenia.trzymaj sie :lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Aska dzięki za wsparcie! Masz rację co do dobrego nastawienia i zmiany myślenia. Będę musiała nad tym popracować. Ty też sie trzymaj. Pozdrawiam serdecznie :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja tez jestem z Łodzi, chodziłam na grupę DDA, ale niestety nie przyniosła zamierzonych efektó, teraz szukam dobrego terapeuty, który pomoże mi walczyć z moimi lękami

pozdrowienia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nie z Łodzi,ale owe miasto kocham i uwielbiam,oraz bywam w nim dość często. :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej :) Jestem tutaj pierwszy raz i dopiero od niedwna wiem co jest moja choroba (a przynajmniej tak mysle :?::!: ). Mam to odkad pamietam (a mam 16 lat). Dostaje ataku podczas jazdy autem, autobusem, czasem tramwajem, czasem podczas chodu (gdy sie na nim skupie), podcza spiewu czy sluchania muzyki. Ogolnie mowiac mysle, ze jest to lek przed predkoscia. Dopiero teraz kiedy to analizuje doszlam do tego wniosku, bo wczesniej nawet nie wiedzialam czego tak naprawde sie boje. Jak to mnie lapie to nerwowo zaczynam cos robic z rekoma, spuszczam glowe w dol i zaczynam wariowac, nie wiem co robic - to straszne, a mam to od najmlodszych lat. Kiedys lekarze zastanawiali sie czy to jakas choroba neurologiczna czy okulistyczna (a leczylam sie u okulisty i to ten wlasnie lekarz tak sobie myslal). Nikt tak naprawde nigdy nie probowal mi z tym pomoc. Bracia sie ze mnie smiali, mama albo byla na mnie wkurzona albo ignorowala to wszystko duszac cos w sobie i teraz kiedy czasem zamienie o tym slowo to ona nie umie mnie zrozumiec. Tak samo jest z osoba, ktorej o tym powiedzialam - mojej przyjaciolce. One chyba mysla, ze ja to wszystko sobie wyimaginowalam a tak nie jest :!: Jestem z Łodzi tak apropo i jutro ide do psychologa - pierwszy raz z ta sprawa (publicznie). SAma wyszlam do mamy z ta propozycja bo inaczej nigdy by sie to z miejsca nie ruszylo, ale barzdoooo sie boje :!: Boje sie ze ona tez mnie nie zrozumie i ze beda z tego nici, ze ja jej nie zaufam, a ona nie wyle mnie do psychoterapeuty tylko ustalimy nastepna wizyte u niej i nic z tego nie wyniose. Boje sie, ze bede musiala chodzic do psychiatry i przyjmowac psychotropy. To wszystko napawa mnie takim lekiem, ze gdy tlko o tym pomysle trzesa mi sie rece. Jak bede juz po tej wizycie to napisze jak bylo. Barzdo sie ciesze, ze jest takie forum i jeszcze jedno: ktos tez z lodzi chyba pisal cos o terapii grupowej - to barzdo dobry pomysl warto by sprobowac. 3majcie prosze za mnie kciuki na jutro. Za to, ze jestescie ogromne dzieki i nie poddawajcie sie to i ja sie nie poddam. Do jutra :!:

 

[ Dodano: Pią Lip 07, 2006 8:15 pm ]

No to znowu ja. Jestem juz po i... powiem szczerze, ze gdy zobaczylam ta pania psycholog to mialam ochote uciec i nigdy nie wracac pomijajac fakt, ze oczekiwanie w poczekalni tez bylo okropne. A wiec pani po 20 - m lodziutka - pewnie dopiero skonczyla studia. Po pierwsze czuje lek, bo boje sie, ze ona bedzie myslala o mnie z wyzszoscia i nie daj Boze jeszcze z owa wyzszoscia sie do mnie odnosila. Po drugie - jak tu miec zaufanie do dziewczyny starszej od ciebie o kilka lat i gadac z nia o tym wszystkim. Najpierw poprosila moja mame. Czekalam i czekalam - strasznie dlugo. Potem mama wyszla, a ja weszlam. Siadam i sie zaczyna. Na poczatku bylam bardzo spieta, odpowiadalam niepewnie i nie wiedzialam jak sie zachowac. Potem zrobilo sie troche luzniej i nawet czulam jakbym rozmawiala z kolezanka. Pytala o rozne glupoty. Z lekka sztuczna atmosfera, ale nie calkiem. Pytala o zainteresowania, ulubiony zespol (guru jak to ona nazwala), o nowa szkole - jakie mam odczucia, powiedziala tez o czym mowila z mama (a nie byly to takie krepujace dla mnie rzeczy), oczywiscie na poczatku zapytala o moje leki o co w nich tak naprawde chodzi jak je przezywam, pytala tez xczy nie mialam zadnych urazow glowy czy cos, o relacje z przyjaciolka, rowiesnikami z dawnej szkoly (ja na to, ze nie mialam z nimi zbyt dobrego kontaktu - wstyd), relacje z rodzina. No i powiem szczerze, ze nie bylo tak zle jak sie spodziewalam, ale pomimo to wolalabym, zeby byla starsza. bo nie wiem czy dam rade jej tak o wszystkim opowiedziec. Mowila, ze nastepnym razezm jak przyjdziemy to najpierw tylko poprosi mame, zeby zapytac sie jej czy jest cos nowego w moim zaachowaniu, a potem bedzie rozmawiala ze mna i jakl nie bede chciala, zeby o czyms mamie powiedziala co ja jej powiedzialam to nie powie. Ogolem jest zyczliwa, mila i kolezenska, ale wolalabym starsza, bo chce opowiedziec o wszystkim, a jej chyba nie powiem. Zobaczymy. Nastepny termin pod koniec lipca. Wyczaila dla mnie najszybszy termin :) A i jeszce mowila, ze na tych nastepnych spotkaniach bedziemy probowac ustalic dlaczego mam te leki, tylko ja wiem, ze w moim przypadku to bedzie trudne, bo nie pamietam dlaczego moge je miec, bo mialam kilka latek jak je dostalam i nie wiem no. Ale postaram sie. A poza tym to dzis postanowilam sobie, ze przez te wakacje bede probowac tez samodzielnie sie pozbyc tego swinstwa. Bede jezdzicx autobusami siedzac na tych siedzeniach, na ktorych sie boje, az wkoncu to ze mnie zejdzie. Musze podejmowac wyzwania, bo inaczej do niczego nie dojde (wbrew pozorom nie powiedziala mi tego ta psycholog - wymyslilam to sama :D). Spox. dalej bede pisaac o swoich poczynaniach. Musi sie udac. nie ma, ze boli :twisted:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem też z Łodzi. Bardzo proszę o kontakt osoby, ktorym udało się wyjść z nerwicy lękowej albo są na dobrej drodze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Heja wszystkim:) Ja jestem z woj.Łódzkiego okolice Piotrkowa Tryb. Kto chciałby pogadac o nerwicy zapraszm na gg.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hej . Jestem z Łodzi...a ty zawitałem pierwszy raz; lekarz stwierdził ze mam stan depresyjno lękowy...jednak jak wiekszość z was nieustannie myslę że na pewno dolega mi coś innego- najpierw to byl zawal, potem glowa, pluca, rak i pare innych rzeczy...nie raz wydawalo mi się że nie dożyję następnego dnia...Lekarz przepisał mi coacsil...a ostatnio doraźnie xanax...czy macie może jakieś rady?? bo powiem że ostatnio to jestem już tak zmęczony oczekiwaniem na kolejny atak (czy dzis tez czy nie), samymi atakami i stanem nie wiadomo (niby nie jest źle ale dobrze teżnie)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej, ja też jestem z Łodzi ale nowa na forum, tak dokąłdnie nie wiem co mi jest depresja czy nerwica lękowa natręctwa też, wszystko naraz, mam to drugi raz w życiu i biore to samo rexetin, ale chciałabym trafic na dobrego specjalstę i wyleczyc się porządnie i dowiedzieć dokładnie o co chodzi, po za tym może jakać terapia, chociaz w domu samemu poćwiczyć. Jak macie namiary na dobrego psychiatrę to byłabym wdzięczna, dziękuje. Pa. Trzymajmy się wszyscy i wierzmy że będzie dobrze bo dobrze być musi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam! Tez jestem z Łodzi. Kilka lat temu pokonalam nerwice lekowa ktora dreczyla mnie przez prawie rok. Nie moglam jesc bo wydawalo mi sie ze cos mi utknie w gardle i ze sie udusze. Pare tygodni wczesniej udlawilam sie cukierkiem co wywolalo u mnie spory napad paniki i mysle ze m.in. to wywolalo u mnie nerwice. Zachowywalam sie jak prawdziwy swir, dmuchalam sobie na reke, mierzylam puls non stop itp. Dziwie sie ze moja rodzina ze mna wytrzymala. Mialam szczescie i trafilam do wspanialej lekarki ktora po jednej rozmowie(tak to mozliwe!) zmienila cale moje podejsce i powoli (bez jakichkolwiek lekow) zaczelam dochodzic do siebie. Po miesiacu zjadlam pierwszy obiad po baaardzo dlugim czasie, byla to parowka z musem ziemiaczanym i buljonem warzywnym do picia ;)

Nerwica odeszla, ale niestety dopadla mnie depresja, no i dlatego znalazlam sie tu...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

cześć witam wszystkich z łodzi ja też jestem z łodzi i tez mam silną nerwicę. chwilami to mam jej dość. czy ktoś ma z was dobrego lekarza to proszę o adres pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

cześć witam wszystkich z łodzi ja też jestem z łodzi i tez mam silną nerwicę. chwilami to mam jej dość. czy ktoś ma z was dobrego lekarza to proszę o adres pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja się właśnie umówiłam na wizytę jak wrócę od lekarza to napiszę jak było, mieszkam tutaj od 2 lat i dlatego nie znam miasta i lekarzy, a tak jak się pójdziesz bez wywiadowni to pzrepiszą CI jakiś syf tak jak mi dopiero jak w necie się naczytałam to wiem, ze nie muszę niektórych leków brać jak lekarz przepisał tylko doraźnie w razie napadu i tyle!

Ale też czekam aż ktoś mi kogoś poleci.

Pa tzrymajmy się wszyscy jakoś, pa pa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja się właśnie umówiłam na wizytę jak wrócę od lekarza to napiszę jak było, mieszkam tutaj od 2 lat i dlatego nie znam miasta i lekarzy, a tak jak się pójdziesz bez wywiadowni to pzrepiszą CI jakiś syf tak jak mi dopiero jak w necie się naczytałam to wiem, ze nie muszę niektórych leków brać jak lekarz przepisał tylko doraźnie w razie napadu i tyle!

Ale też czekam aż ktoś mi kogoś poleci.

Pa tzrymajmy się wszyscy jakoś, pa pa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jestem dwubiegunowcem z lękami i zaburzeniami odżywiania. lecze sie od 2000r. a choruję chyba od 1990 a może i dłużej kiedyś nie wiedziałam ze jestem chora i sama się z tym męczyłam. różnie bywało. kilka prób s. kilka pobytów w szpitalu.teraz jestem na rencie i nie wychodze prawie z domu. dzisiaj byłam na poczcie , to było straszne. w domu jakoś funkcjonuję ale na zewnątrz..... najchętniej wcale nie opuszczałabym mieszkania. pozdrawiam będę wpadać

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×