Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez ksiezycowa 12 lut 2016, 18:44
Lena.lena, bardzo dziękuję za odpowiedź. ;) Wiem, że miałaś baardzo podobne natręty do tych moich... Powiedz czy też często zastanawiałaś się w tych myślach, że może jesteś zakochana w kimś innym, ale tak, że aż czułaś ten stan? To jest dla mnie najbardziej dołujące. Ten inny człowiek naprawdę mi się podoba i to dla mnie przyjemne, że ja jemu też. Tylko, że ja nie chcę aby to oznaczało, że muszę z tym kimś od razu być, bo nie chcę! Dodam, że też miałam natrętny jakby przymus napisania do niego, że tego naprawdę chcę, który jakoś minął. Przecież mogłabym zostawić K. i być z tamtym (strasznie się zapętlam, ale to tak właśnie się dzieje w mojej głowie!), tylko że nie chcę tego. Błędne koło, strasznie dokuczliwe... Ja jak tego kogoś widzę, to aż drętwieję, nie mogę sobie ze sobą poradzić i płakać się chce z nerwów. Być może oszukuję samą siebie, dlaczego więc tak bardzo chcę kochać mojego mężczyznę i tak bardzo nie chcę odejść? Miałaś tak?
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
06 lis 2015, 19:33

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez lena.lena 13 lut 2016, 22:48
Nie chcesz odejść i chcesz kochać bo naprawdę kochasz swojego partnera:-) Miałam takie natrectwa że zastanawiałam się czy kocham swojego i kazali mi myśleć że kocham tamtego aż bolało miałam wrażenie że to prawda ale towarzyszył temu ogromny lek i nerwy. To tylko nn nic więcej. Kochasz swojego.
Offline
Posty
65
Dołączył(a)
21 sty 2015, 01:35

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez ksiezycowa 15 lut 2016, 12:37
Hej! Ku pokrzepieniu wstawiam cytat z mojej ulubionej książki - "Biegnącej z wilkami".
>>Kochać znaczy wytrwać i zostać. Kochać znaczy opuścić świat fantazji i wejść w świat, w którym możliwa jest trwała, realna miłość. Twarz w twarz, kość w kość, miłość pełna oddania. Kochać znaczy zostać, kiedy każda komórka woła "uciekaj!".<<
Według mnie to wcale nie oznacza, aby trwać np. w wyniszczających, pełnych przemocy związkach, wbrew sobie, z przymusu, ale żeby miłości się nie bać. Że kiedy ulatnia się stan zakochania, co prędzej czy później się dzieje, nie czytać tego jako końca związku. Że kiedy mamy w sobie ten promyk nadziei, mamy w partnerze najlepszego przyjaciela, kiedy lubimy troszczyć się o siebie nawzajem, kiedy tęsknimy - że wtedy MIMO WSZYSTKO po prostu warto próbować. Tak to odczytuję i dopiero to wydaje mi się jest szansą na odnalezienie prawdziwej miłości. Ten cytat, podkreślony w mojej książce, czytałam wiele razy w trudnych chwilach. Może pomoże komuś, kto tu zagląda.
Dla nas, nerwicowców to zadanie odczucia miłości jest o wiele trudniejsze, bo związek to jedna wielka wątpliwość. Nieustające myśli, które odsuwają na dalszy plan codzienne normalne życie nie pozwalają tęsknić, zabiegać o drugą połowę, cieszyć się ze wspólnych chwil, nawet wspomnienia z czasów przed nerwicą, wydają się kłamliwe.
Mimo że nawet teraz nie jest ze mną najlepiej, ciągle trwam w myślowym amoku, dzielę się tymi pozytywnymi przemyśleniami. Nie mam pojęcia jak długo wytrzymam tak jeszcze i czy to minie. Ja nawet nie wiem czy w moim przypadku to serio nerwica (nikt jej jasno u mnie nie zdiagnozował). Póki co jednak nie tracę nadziei!

Lena.lena, chciałabym bardzo żebyś miała rację, ale bywa bardzo ciężko. Zauważyłam, że mam problem z mówieniem "kocham" i zapewnianiu o miłości. Każda taka sytuacja wzbudza we mnie lęk, bo po prostu nie czuję tego, że kocham, ale obawy o szczerość moich uczuć. Czy ktoś też tak miewał? Obawiam się, że to świadczy o tym, że serio sobie wmawiam. Ale trwam. Mimo wszystko. Pozdrowienia "powalentynkowe"...!! :) ksiezycowa
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
06 lis 2015, 19:33

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez lena.lena 16 lut 2016, 08:52
Księżycowa, nie jestem lekarzem ale ja sądzę że masz nn. Ja też miewalam problem z mowieniem kocham bo nagle w głowie przychodziły natrectwa co jak to nieprawda że wolę innego że męża nie kocham. I tak się zdarza przy nn bądź spokojna. Staraj się olewac i odprezac przy ataku. Trzeba takie momenty przeczekać.
Pozdrawiam lena.lena :-)
Offline
Posty
65
Dołączył(a)
21 sty 2015, 01:35

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez listopad5 13 kwi 2016, 16:47
Hej ! u mnie te pytanie też często się pojawia, ale sprawa jest trochę bardziej skomplikowana, jest więcej natrętnych myśli, które się pojawiają, nie tylko te pytanie.
2 lata temu rozstalam się z pewnym chłopakiem, nazwijmy go Y. Po prostu nie układalo nam się, przeżyłam rozstanie mocno, ale potem już było dobrze, żylam swoim życiem, on swoim, nie myślałam o nim wcale, po prostu wszystkie uczucia do niego minęły. Spotykałam się z kilkoma chłopakami, ale nigdy nie było z tego jakichś poważniejszych związków, bo to nie było to.
We wrześniu w końcu poznałam X. Początki były cudowne, ciągłe rozmowy przez telefon, skype, sms, często się spotykaliśmy. Niespodzianki, no po prostu wszystko układało się cudownie. Nasz związek się rozwijał, jakoś w listopadzie poczułam, że na prawdę go kocham, Wszystko rozwijało się dobrze, dużo dla mnie robił, ja dla niego też, wysłuchiwał mnie, ja jego, potrafiliśmy rozmawiać o wszystkim, śmiać się z niczego. Był tym jedynym i nie myślałam wcale o bylym. Byl X i inni nie mieli dla mnie znaczenia.
Aż jakoś w połowie stycznia koleżanka powiedziała mi, że były mnie nadal kocha, że komuś to powiedział i inne takie pierdoły, że chce mojego dobra itp i jakoś dwa tygodnie po tym się zaczęło. Wszystko zaczęło mi przypominać o byłym! Zaraz po tym pojawiły się głupie myśli, że pewnie nie kocham obecnego, skoro myślę o byłym, chociaż do tej pory byl moim największym skarbem. Miałam straszne wyrzuty sumienia, więc powiedziałam mu o tym, że ciągle myśle o byłym itp. On mi strasznie pomagał, wspieral non stop. Płakałam mu w rękaw, a on ciągle wspierał. I z czasem zamiast być lepiej to jest coraz gorzej. Bo przez te myśli odsuwam się od obecnego, oddalamy się od siebie, bo jak on mi mowi, że mnie kocha, to ja mam wyrzuty sumienia, zrobi dla mnie coś miłego, ja ciągle myślę, że nie zasługuje itp.
Teraz doszło jeszcze coś takiego, że analizuje każdy jego ruch, każde słowo jego muszę skomentować tak jakby w myślach, nie ma tak, że rozmawiamy na luzie, ja ciągle w myślach coś analizuje, sprawdzam swoją reakcje itp. Czasem patrze na niego i myślę 'Y byłby lepszy' chociaż wcale to nie prawda! Albo patrzę na niego i myślę, że gdyby coś mu się stało, to bym miała to gdzieś, że nie przejmowałabym się, to też nie jest prawda. Ciągle go porównuje w głowie do Y, ale to są głupoty wymyślone przeze mnie. Np gdy zapalimy myślę sobie ' z Y też tak paliliśmy' a gdy bylam z Y, nigdy nawet nie miałam papierosa w ustach! I ciągle takie głupie myśli, wlaśnie w większości nawet nie prawdziwe. Albo jak myślę o moim obecnym np 'ale jestem z nim szcześliwa' to w jednej chwili myśl 'ale nie tak jak z Y'. Lub myślę o mamie mojego, a z tyłu imie mamy byłego w jednej chwili. Myslę o jego siostrze, a z tyłu glowy imie siostry byłego. Myslę o jego miejscu zamieszkania, dacie naszej, cokolwiek a z tylu to samo z byłym ! To nie jest normalne, takie ciągłe porównywanie i te głupie myśli, sprzeczne w jednym momencie.. Myślę 'X' a w jednej chwili w głowie 'Y'. Już nie wiem jak sobie z tym wszystkim radzić, powoli tracę siłę, myślę o rozstaniu, chociaż wcale tego nie chce ! Jest mi przy nim tak dobrze. W głowie mam myśl 'nienawidzę jak on mnie tuli' a tak na prawdę całą sobą chcę, żeby mnie przytulił.. i tak w kółko, jakby były we mnie jakieś dwie osoby.
Doradźcie mi coś, pomożcie, bo nie wiem co mam robić.. :(
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
13 kwi 2016, 15:00

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do