Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez ladywind 17 cze 2014, 15:59
Też mieliście takie akcje, że wkręcaliście sobie właściwie że każda spotkana na ulicy dziewczyna/facet to ta jedyna/jedyny i może z nim bym coś ogarnęła/ogarnął, jakiś seksik albo związek na dłużej? Czy też ogólnie, że ta a ta mi się podoba


Jak najbardziej zdarzało mi się mieć takie myśli, nawet do tej pory się pojawiają w niektórych sytuacjach.
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Dawidoff 17 cze 2014, 16:49
A miałaś natręctwa typu "kocham-nie kocham"
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
08 mar 2014, 00:52

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez tosiaantosia 01 lip 2014, 15:47
Witajcie
Od dwóch miesięcy, jak zeskoczyłam z dawki 40mg citabaxu codziennie do takiej co drugi dzień dzieją się okropne dla mnie rzeczy:((
Otóż zawładną mną lęk, że przestane kochać swojego narzeczonego, no masakra po prostu. Co ja przeżywam...
Jak jestem z nim, to jest okej, a jak bez niego to sobie wkręcam na łeb, że hohoho. Ze skąd wiem, że to ten, i takie tam. Ale najlepsze w tym jest to, że go kocham, nigdy nie było tak dobrze między nami jak teraz, ale ta myśl jest okropna.
Po prostu paraliż!
Byłam dziś u psychiatry, a ona "a może w głębi serca naprawdę go nie kochasz?" Myślałam, że tam umrę ze stresu. Zaraz w ryk i cała się trzęsłam!
ja pierdziele. długo to mnie trzyma, już prawie dwa miechy, oczywiście były lepsze dni, ale teraz jest masakra!
J jest dla mnie najlepszy, ja dla niego chyba też, a tu taka myśl, Boże dlaczego?????? Jak sobie z nią radzić???
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
18 maja 2012, 09:09

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez rikuhod 03 lip 2014, 22:10
tosiaantosia, jaka sama wiesz natrętne myśli zawsze pokazują kłamstwa żeby nas straszyć, one nigdy nie są prawdziwe

ktoś jest miły łagodny a natręctwa mu wmawiają "chce zabić tą dziewczynę co tam stoi"
coś się bardzo lubi, ma się jakieś hobby itp a pojawiają się wątpliwości "a może ja tego tak naprawde nie lubie"

natrętne myśli zawsze pokazują coś co jest przeciwne do nas, zawsze pokazują to co nie prawdziwe, bo to tak naprawde tylko stres który przyjmuje postać myśli(tobie wydaje się że przeraża cię treś myśli a tak naprawdę dręczy cię sam stres)

to że pokazują się myśli że możesz nie kochać swojego męża oznacza że strasznie go kochasz tylko stres podsuwa ci takie myśli,

tylko ja mogę ci ty tłumaczyć wiele razy, a potem znowu będziesz chcieć aby ktoś to przetłumaczył sam wiem jak to działa 1000x razy ktos mi coś tłumaczył a nie działało; to i tak będzie dręczyć bo to nie treść myśli cię przeraża(tobie się tylko tak zdaje) to tylko dręczy cię stres

dlatego spokojnie bierz leki dalej i nie analizuj tego więcej, im bardziej będziesz nad tym sama głowić bardziej to będzie męczyć, po prostu ignoruj to jak przyjdzie i daj takim myślom przechodzić. Traktuj to jak powietrze, wkoncu przestanie dręczyć tylko traktuj to jakby tego nie było.

Lepiej zajmij się czymś co sprawia ci radość. Na stres najlepszy jest relaks zajecie się czymś co lubimy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
441
Dołączył(a)
24 gru 2012, 00:25

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Dawidoff 15 lip 2014, 00:21
Jak tam, żyjecie jakoś?

U mnie niby coraz lepiej, ale są takie dni że jak to cholerstwo uderza to po prostu czarna rozpacz i nie mogę się pozbierać. Z tego co patrzę w kalendarz, po niespełna miesięcy uderzyło mega mocno, tak, że się poryczałem. Natręctwa, że jej nie kocham, że mi się nie podoba itd... - aż się poryczałem. Ze skrajności w skrajność, bo potem jak od mojej ukochanej odjeżdżałem, to się popłakałem, że za nią w sumie mega tęsknię. Jeszcze na dworcu, po prostu dobija mnie to, a jeszcze dołuje fakt niemęskość takiego zachowania, momentami czuję się jak rozregulowana nastoletnia siksa przed okresem, nigdy przez ponad 20 lat swojego życia nie reagowałem tak emocjonalnie jak przez ostatnie 4 miesiące.
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
08 mar 2014, 00:52

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 20 sie 2014, 17:26
Witajcie! nie było mnie tutaj bardzo bardzo długo i zastanawiałam się czy temat przepadł gdzieś, ale widzę, że niestety ma się dobrze. Piszę do was tak jak już od jakiegoś czasu, że z tego da się wyjść. Często myślę o tym jak bardzo w nerwicy były nienormalne moje myśli. Zapewne już wiecie, że decyzję o ewentualnym rozstaniu podejmuje się po zakończonej terapii kiedy emocje i uczucia są już zdrowe. Dla mnie bardzo ważne było uświadomienie sobie, że może się tak stać że jak wyzdrowieję to będę chciała odejść i ok to bedzie mój wybór i świat się nie zawali będę żyła dalej. To było bardzo wyzwalające. Chociaż w moim przypadku okazało się, że nie chcę nigdzie odchodzić. Teraz jestem szczęśliwą mężatką.
pozdrawiam i życzę dużo siły i spokoju i jak najmniej myślenia o odejściu
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Owca1986 05 wrz 2014, 13:21
Witam
Jestem nowa na forum, ale jak każda z osób tutaj borykam się z nerwicą natręctw myślowych - zdiagnozowaną ok. 2 lata temu a praktycznie miałam ją od zawsze. Dla pocieszenia napisze że z nerwicą naprawdę w jakiś sposób da się oswoić. Mój największy atak miał miejsce dwa lata temu, kiedy to nie wiedziałam co się ze mną dzieje, gdy pojawiły się myśli że mogłabym nie kochać. Nie były to pierwsze natręctwa ale najbardziej bolesne, myślałam że wariuje. Ciągle analizowałam i płakałam ale od razu zdecydowałam udać się do specjalisty, który przepisał mi odpowiednie leki. Nie od razu było lepiej. Leki zaczęły w moin przypadku działać dopiero po ok. 2 msc, kiedy to coraz częściej pojawiały się dni dobre bez myśli. Z biegiem czasu takich dni zaczęło być coraz więcej a ja zaczęłam schodzić z dawek leków. Aktualnie jestem na najniższej dawce i czułam się do poniedziałku rewelacyjnie, bo od ok. pół roku nie miałam gorszego dnia. Teraz znów myśli się pojawiają, ale dla pocieszenia napiszę, że za każdym nawrotem łatwiej sobie z nimi radzić. Staram się nie zwracać na nie uwagi i żyć jak zawsze czasem jest ciężko, ale zawsze przypominam sobie okresy kiedy jestem od nich wolna i wtedy pomyślenie sobie, że mogłabym nie kochać mojego K jest absurdalne. Przez 6 lat bycia razem miałam różne okresy. Najpierw wkręcałam sobie, że on może mnie zostawić, zdradzić lub co nie tylko, później, że ja mogę nie kochać, że mogę kochać jego kolegów lub każdego spotkanego na ulicy, ale to są tylko myśli, tylko choroba, która próbuje zburzyć nasze życie, te myśli nic nie powodują, to że pomyśle że mogłabym nie kochać nie powoduje że nie przytulam i że tak jest. Ataki pojawiają się w coraz dłuższych odstępach czasu i dalej bolą i próbują zachwiać moją równowagą, ale wtedy gdy ich nie ma to wiem, że kocham ponad wszystko i to daje mi siłę by je przetrwać. Także trzymam kciuki i nie poddawajcie się bo to świństwo można oswoić i starać się żyć normalnie chociaż nie ukrywam że czasem jest ciężko.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
05 wrz 2014, 12:57

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez zagubiona13 22 wrz 2014, 20:40
Witajcie Nerwuski :*
Rany, weszłam po dłuuuuuuuuuuuuuuuuuuugim czasie nieobecności, a tu widzę temat ciągle hot :( nie jest to pocieszające. Wiem, że jestem Wam winna pewną opowieść, którą marzyłam by przeczytać będąc wtedy na Waszym miejscu. I wtedy też ktoś taki się pojawił. Trafiłam na forum dawno temu. Jeszcze dawniej zaczęła się moja przygoda z nerwicą. Tytuł myśli jak w temacie. Serce mi się kraje, jak czytam Wasze emocje, BO JA PRZECHODZIŁAM PRZEZ TO SAMO!! Były fatalne chwile, kiedy myślałam, że się poddam, by skończyć to piekło. Byłam tak wycieńczona lękiem, myślami...zresztą znacie to z autopsji. A dziś? Dziś jestem szczęśliwą mężatką :) TEGO mężczyzny. Postanowiłam walczyć o nas, zacisnąć zęby, iść pod prąd. Było mi o tyle trudno, gdyż mój obecny mąż mimo, że wiedział, że dzieje się ze mną coś złego, nie znał konkretnej treści tych myśli. Nie chciałam go ranić, a może bałam się też, że wypowiedziane stanie się prawdą. Żałuję tylko, że straciłam tak dużo czasu na autodestrukcję, że nie poddałam się wcześniej leczeniu farmakologicznemu. Możecie poczytać moje posty, przeszłam roczną terapię, która pomagała doraźnie. W naszym przypadku-zok-u tylko i wyłącznie nurt behawioralno-poznawczy. Kuźwa pisze chaotycznie, ale mam Wam tyle do powiedzenia, że nie wiem od czego zacząć. Może od tego: NIE WOLNO WAM SIĘ PODDAĆ. NIE WOLNO!!! Te wszystkie myśli, że tego to bym kochała itp. BOŻE JAKIE TO CHOLERNIE MOJE!!! Jak dzisiaj jest u mnie? Oczywiście są myśli. Ale nie robią na mnie dużego wrażenia. Są gorsze dni, ale nie wygląda to tak jak dawniej. Czego jestem dzisiaj pewna? że to miłość mojego życia, dla której zrobiłam więcej niż mogłabym sobie wyobrazić...wygrałam walkę z najtrudniejszym przeciwnikiem. Samą sobą. Skutki tego całego gówna czuje do dziś. Nie umiem się już cieszyć życiem i być tak beztroską jak kiedyś, panikuję, gdy coś nie idzie po mojej myśli. Ale też dostałam ogromną lekcję pokory, nauczyłam się doceniać to co mam i patrzę szeroko na świat. To u siebie lubię, nauczyłam się dostrzegać to, na co nie miałam czasu wcześniej. Przede mną jeszcze terapia, na razie same leki, od roku. Mimo, że nie jest idealnie, to dziękuję mojej pani doktor, że przywróciła mi życie. Bo czuję, że żyję w porównaniu z tym co było. Jak sobie poradziłam? Wałkowałam temat 4 lata. dzień w dzień. Widze, że część z Was zaczyna przygodę z zok-iem. Zakończcie ją jak najszybciej. Nie czekajcie, aż samo przejdzie, bo możecie się nie doczekać. Najważniejsze: NIE WOLNO WAM WIERZYĆ W TO, CO PODSUWA MÓZG. Nie powiem nie wchodźcie w myśli, nie analizujcie, bo to dzieje się tak mechanicznie, że mam wrażenie, że po prostu nie da się tego uniknąć. Trzymać za Was kciuków nie muszę. Wiem, że kochacie. Uwierzcie mi, byłam na Waszym miejscu. Nie poddawajcie się!!Macie o co walczyć! A to jak Was wzmocni ta przygoda po wszystkim i jak utwierdzi w przekonaniu o uczuciu do partnera jest najpiękniejszą nagrodą. Zaciśnijcie zęby i brnijcie na przód. Nie dajcie się, nie pozwólcie się pokonać. Całuje Was, ściskam gorąco.
Życie depcze wyobraźnie.Zrozum.Uwierz.
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
28 kwi 2011, 14:11

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez tosiaantosia 24 wrz 2014, 19:07
Witajcie.
Było juz okej, aż nagle napatoczył się wróż. No i ten wróż załamał mnie. powiedział, że nie jestem z jackiem szczesliwa, że będę miała jakiegoś innego, że urodze jacemu 3 dzieci, a innemu jedno:D kurde, załamka! Przecież chce kochac jacka, boję się, że ja go nie kocham, a tu jeszcze ten się napatoczył. I nie uwierzyłabym mu, gdyby nie powiedział rzeczy z przeszłości typu "bardzo wiele pani przeżyła" "wszystko sie układa i nagle bach", Miała pani jakiś wypadek (no dobra, nie miałam, ale babcia miała - a pytał mczy ktoś z rodziny miał, mowił jeszcze "kiedys chciała pani się zabić" ja nie chciałam, ale miałam mysli samobójcze wynikajace z nerwicy. Dodam, że nic mu nie mówiłam, nie wiedział o mnie kompletnie nic, spotkałam go na ulicy.
Jestem załamana:(( wyć się chce, teraz zaczynam sobie wkręcać, że może naprawde jestem nieszczęśliwa itp., itd., masakra, aż w klacie mnie boli. Do ciula ja rzadze swoim losem czy "jakoś tak się życie układa". Masakra, nie wiem już nic :((((((
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
18 maja 2012, 09:09

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez xxdaisyxx 25 wrz 2014, 09:01
tosiaantosia napisał(a):Witajcie.
Było juz okej, aż nagle napatoczył się wróż. No i ten wróż załamał mnie. powiedział, że nie jestem z jackiem szczesliwa, że będę miała jakiegoś innego, że urodze jacemu 3 dzieci, a innemu jedno:D kurde, załamka! Przecież chce kochac jacka, boję się, że ja go nie kocham, a tu jeszcze ten się napatoczył. I nie uwierzyłabym mu, gdyby nie powiedział rzeczy z przeszłości typu "bardzo wiele pani przeżyła" "wszystko sie układa i nagle bach", Miała pani jakiś wypadek (no dobra, nie miałam, ale babcia miała - a pytał mczy ktoś z rodziny miał, mowił jeszcze "kiedys chciała pani się zabić" ja nie chciałam, ale miałam mysli samobójcze wynikajace z nerwicy. Dodam, że nic mu nie mówiłam, nie wiedział o mnie kompletnie nic, spotkałam go na ulicy.
Jestem załamana:(( wyć się chce, teraz zaczynam sobie wkręcać, że może naprawde jestem nieszczęśliwa itp., itd., masakra, aż w klacie mnie boli. Do ciula ja rzadze swoim losem czy "jakoś tak się życie układa". Masakra, nie wiem już nic :((((((

Hej! Nie masz czym się przejmować, do mnie też podszedłby jakiś wróż i też by mi się zgadzały te rzeczy o których mówił! Nie wierz temu :). Do każdego pasowałby ten opis - na pewno każdy miał kiedyś jakąś sytuacje, którą mógłby porównać do wypadku, lub ktoś z jego rodziny. Tak samo z myślami, nieraz pewnie ktoś miał w życiu kryzys i myślał, że nie chce mu się żyć :). Nie nakręcaj się. Tak samo działają horoskopy - są tak skonstuowane aby pasowały do każdego przypadku i wielu ludzi w to wierzy!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
255
Dołączył(a)
04 wrz 2014, 11:15

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez beladin 25 wrz 2014, 11:52
tosiaantosia, Potrzebujesz wróżbity, żeby wiedzieć czy jest Ci dobrze czy nie?

xxdaisyxx, Horoskopy z gazet nie mają nic wspólnego z horoskopem stawianym przez astrologa. Horoskop indywidualny nie przewiduje przyszłości. Jest jedynie zbiorem wskazówek, podstawą do autoanalizy. Te pierdoły w gazetach piszą osoby, które nie mają nic wspólnego z astrologią.
beladin
Offline

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 25 wrz 2014, 12:03
Ale..ta obawa "co by było gdybym przestał/przestała"...jest bez sensu.Bo przecież walczycie z tymi natrętnymi myślami.Gdybyście nie kochały to odpuściłybyście sobie...
Ja wiem,że walka z natrętnymi myślami nie jest prosta,ale da się nad nimi zwyciężyć.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez xxdaisyxx 25 wrz 2014, 12:06
beladin, raczej myślałam że chodzi jej o wróża spotkanego na ulicy. Często idąc parkiem spotykam takie wróżki co chcą powróżyć mi z ręki, dlatego to porównanie do horoskopów.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
255
Dołączył(a)
04 wrz 2014, 11:15

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez beladin 25 wrz 2014, 12:21
xxdaisyxx, Rozumiem. Moja wypowiedź była zupełnie niepotrzebna ;) Tak tylko mnie ruszyło ..kiedyś interesowałem się astrologią
beladin
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do