Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

przez lala 27 kwi 2008, 22:17
mariusz...jak to przeczytalam mialam ochote powiedziec ci "ty chyba jestes chory na glowe!" ... otóż jestem w 100% pewna ze on jest dla mnie, a ja dla niego. Nie będę starala ci się na siłę udowodnić, że jest inaczej, bo ciebie to najmniej powinno obchodzić. Widzę, że chyba nie masz tak do konca nerwicy skoro po tym co napisałam, zadajesz mi takie GŁUPIE pytania. W ogóle chyba masz małe pojęcie twierdząc, że nerwicy się nie powinno analizować, ponieważ nie wiem czy zdajesz sobie sprawę z tego, że to praktycznie jedyna skuteczna metoda, żeby zrozumieć skąd takie dziadostwo się wzieło. Myślisz, że co psycholog zrobi? Nie będzie analizował? I nie mam zamiaru robić sobie przerw od mojego ukochanego, ani tym bardziej się z nim rozstawać i próbować z kimś innym. To chore! On nie jest marionetką, ma swoje uczucia i nie zamierzam go krzywidzić takim idiotycznym i nie dojrzałym zachowaniem. Nie będę żyć, ani tym bardziej kochać na próbę. A może ty kolego powiedz swojej dziewczynie, że ją kochasz ale masz nerwicę i chcesz sobie poprobować z innymi no i idź i próbuj...zobaczymy czy odniesiesz ulgę. Radzę ci być ostrożnym z takimi sugestiami, bo możesz komuś zrobić nimi krzywdę. Ja już się uspokoiłam i zaczynałam od nowa budowanie swojej pewności siebie i swoich decyzji oraz uczuć, a czuję że zaraz przez twoją sugestię zacznę znów się głowić, zastanawiać i dopasowywać twoje słowa do tego co czuję, czyli mówiąc wprost przeinaczać rzeczywistość. Dziękuję ci bardzo!
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
29 mar 2008, 13:06

przez pikpokis 28 kwi 2008, 07:24
witajcie kochani moi! witajcie nowi uzytkownicy :) slowko do cichej: kochana nie wachaj sie kupic tej ksiazki ja jestm na 80 poradzie a jest ich sto:P poprostu powoli sobie ja czytam bo sa dni kiedy nie mam ochoty :)


LALA! nie musze mowic ze mam IDENTYCZNIE jak ty! wczoraj tak jak przewaznie przez godzinke supera potem...... zobaczylam jego wlosy...... i sie zaczelo......;/ nie musze ci chyba wyjasniac jakie to glupie mysli przylaza i poprsortu cos dziwnego...... potem naszlo mnie ze on ma malo fajnych ubran i tak dalej ;/ i znowu...... ale najgorsze przyszlo potem.... bylismy na spacerze i moj kochany zrobil sie taki..... no powiedzmy powazny..... a ja tylko zarty w glowie;/ i mysli: ze nie dla mnie i tak dalej..... po przyjsciu do domu idac spac modlilam sie chyba godzine.....

LALA a powiedz mi czy masz tez cos takiego ze nie lubusz jakis odzywek twojego kochanego? bo ja przez ta nerwice mam kilka;/ i jak tylko on je wypowiada to ja odrazu mysli.....;/ albo wlasnie te jego zachowania ktore kiedys mnie nie draznily i nie powodowaly przeciez nerwicy a teraz ledwo zrobi cos nie po mojej mysli, powie cos glupiego, albo mowi: uspokoj sie to ja dol...... ale jak tylko w jednej chwili powie cos tak jak oboje lubimy a raczej co ja lubie jak on mowi czy robi to potrafie zaczac skakac z radosci, znowu sie wyglupiac i tak dalej......

pozdrawiam was sloneczka! razem wyzdrowiejemy!
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez Marusia 28 kwi 2008, 09:00
Witam Was a macie czasem tak jakbyście żyli w jakimś nierealnym świecie? Czasem mam wrażenie, nawet jak się dobrze czuję, że udaję, gram w jakimś teatrze, wszystko jest mi obce, inne niż kiedyś, zanim mnie to spotkało ;/ Najbardziej drażni mnie to, ze tą obcość czuje czasem wobec ukochanego :( to takie bolesne, już nie mówiąc o analizowaniu jego osoby, charakteru, wyglądu itp. Zamówiłam sobie książkę: "Oswoić lęk. Pokonać lęki i fobie." Ponoć pomogły innym w walce z tą przypadłością. Mam nadzieję, że mi i wogóle nam się uda...
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
17 kwi 2008, 07:47

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez aga25 28 kwi 2008, 11:01
Hej! Keran mi raczej ślepa miłość nie grozi (wg mnie ślepa tzn nic nie widzi a my tu na forum widzimy różne scenariusze, które mogą zagrażać naszemu związkowi więc tak ślepo nie kochamy ja bym rzekła nawet bardziej świadomie niż inni tak jest np w moim wypadku)
Lala bardzo mi przykro z powodu twojej przyjaciółki. Moim zdaniem znalazłaś już odpowiedź na natręctwa na temat wyglądu. Twoi rodzice postarali się (zresztą moi również) o niską samoocenę u Ciebie. A zastanawiałaś się nad szansą odnowienia tej przyjaźni, może warto spróbować. Twoi rodzice zachowali się wobec twojej przyjaciółki bardzo nieładnie. Walcz o swoje zdanie nawet jeśli rodzina jest przeciwko tobie. Nie pozwól aby brat decydował za Ciebie ani nikt inny. Jak będzie się wyśmiewał z twoich znajomych i chłopaka to zapytaj się go jakich on ma znajomych, a może tak naprawdę wcale ich nie ma. Nie bój mu się sprzeciwić. Postaw na swoim przecież z nim nie będziesz układała sobie życia. Uwierz mi na początku może być ciężko ale już sama satysfakcja z obrony własnego zdania zrekompensuje ci jakieś uwagi ze strony brata. Zresztą uważam, że sam jest mocno zakompleksiony.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 10:28 am ]
Cicha głowa do góry, walka z lękiem jest trudna ale poradzisz sobie. Też jak ty chciałam, żeby moja rodzina była lepsza i inna niestety tak naprawdę zmieniać możesz tylko siebie jeśli oczywiście tego sama chcesz. Akceptuję to, że są tacy jacy są nawet czasami potrafię ich zrozumieć ale JA chcę się zmienić dla siebie, nie chcę być taka jak oni. Wierzę, że mi się to uda - inaczej być nie może. Zmiana nie jest łatwa ale jest możliwa. W moim myśleniu osoba którą kocham przestaje być przedmiotem, które mogę bez żadnych konsekwencji obrażać, wypominać mu jego cechy zewnętrzne, krytykować za to jaki jest i co lubi - KONIEC Z TAKIM POSTRZEGANIEM CZłOWIEKA KTóREGO BARDZO KOCHAM. Najważniejsze w zmianie sposobu myślenia u mnie jest dostrzeżenie w mojej drugiej kochanej połówce człowieka bardzo czułego i wrażliwego, istoty żyjącej i czującej, która tak jak ja potrafi cierpieć i odczuwać ból, cieszyć się i kochać i którego przez takie wieczne krytykowanie można porządnie skrzywdzić. Doszłam do wniosku że do czasu zanim związałam się z moim Miśkiem tak naprawdę miłość dla mnie była moim egoizmem. Kochałam (w swoich wyobrażeniach) osobę, która mi się podobała a wiecie że wiele osób może się podobać. Moja miłość wyobrażona była miłością bardzo przedmiotową, miała MI sprawiać radość uczucia tego partnera były takie jak ja je sobie wyobrażałam a nie takie jakie on miał - w końcu to moje wyobrażenie. W rzeczywistości ja mam swoje uczucia i mój chłopak ma swoje uczucia i to w związku trzeba zaakceptować i uszanować nawet jeśli nas osobiście to może denerwować. Ludzie to nie przedmioty (szkoda, że obecnie dąży się do uprzedmiotowienia człowieka np w mediach). To istoty czujące, które podobnie jak my mamy uczucia, które łatwo zranić jeśli bezwzględnie się nas krytykuje.
głowa do góry wszystko jest i będzie ok
Offline
Posty
137
Dołączył(a)
11 gru 2007, 16:34

przez lala 28 kwi 2008, 15:50
pikpokis...mam tak czasem, ale staram się to powstrzymać i jednak nie analizować oraz przypomnieć sobie sytuacje kiedy ja palnełam jakąś głupotę... to chyba normalne:) myślę, że w moim przypadku wzięło się to z tego, iż ja także mam tak wobec swojej osoby..tzn. powiem coś co np. nikogo nie śmieszyło, było jakąś głupotą i od razu analizowanie co powiedziałam nie tak i dopracowywanie mojej wypowiedzi w szczegółach, ale tylko w wyobraźni...
A co do mariusza i jego wczorajszej wypowiedzi..otóż podejrzewam że miałam mały atak paniki... jak to przeczytałam nie mogłam uwierzyć, w to co właśnie dane mi było odczytać...zrobiłam się czerwona, oblały mnie poty, wpadłam w histerię, oddychałam bardzo szybko i bardzo płytko.... kiedyś takie ataki potrafiły trwać nawet z godzinę, ponieważ zagłębiałam się w to wszystko maksymalnie i jedna myśl rodziła drugą, a niepokój się mnożył i ogarniał całe moje wnętrze... wczoraj powiedziałam sobie racjonalnie STOP. To jego opinia a właściwie pytanie. Ma prawo pytać, ma prawo sugerować, ale ja wcale nic z tym robić nie muszę. Pomyślałam, że jeśli zacznę przyjmować cudzą opinię zamiast swojej własnej, to za pewien czas mnie nie będzie, bo od jednego będę brała to, od drugiego będę przejmować tamto i teraz pytanie : a gdzie ja? Nawet już zasypiając, zaczęłam się zastanawiać jednak nad tym co on napisał, ale wtedy przyszła myśl: dlaczego ja zastanawiam się nad tym i dopasowuje cudze słowa i opinie do mnie? Dlaczego nie utwierdzam się w swoim szczerym przekonaniu? Dlaczego nigdy nie liczę się ja a tylko inni? Dlaczego cudze słowo jest ważniejsze niż moje? I postanowiłam robić tak jak radził mi od dziecka ojciec i co moim zdaniem jest kluczem do sukcesu, otóż trwać przy swoim. Obstawać przy swoim zdaniu, swojej opinii i swoich przekonaniach. Choćby cały świat mówił, że nie mam racji, to ja nie mogę im za nic ulec (nie chodzi o sytuacje typu: cały świat mówi że 2+2 jest 4, a ja mówię że jest 8 i nikt mnie nie przekona. Chodzi raczej o kwestie indywidualne, obiektywne, gdzie nie da się zasądzić jednogłośnie jak jest). Postanowiłam nie roztrząsać tych słów, a jedynie trwać w swoim przekonaniu i umacniać swoją pewność siebie. I wiecie, że pomogło?:) Dziś widziałam się już 2 razy z moim ukochanym i było bardzo mocno na +, po prostu normalnie :) I aga ma rację, otóż kiedy nie polubi się siebie, to i nie polubi się innych ludzi, a ja ich niestety nienawidzę czasami... Od wczoraj mówię sobie szczerze z głęboką wiarą "kocham siebie ze wszystkimi wadami, akceptuję siebie, jestem jaka jestem, skupiam się na zaletach, itd" i miałam przebłyski że zaczęłam lubić a właściwie akceptować ludzi TAKIMI JAKIMI SĄ. Po prostu i bez dyskusji. I jeszcze słowo do mariusza - twoje słowa mimo chwilowego kryzysu tylko umocniły mnie w swoim przekonaniu...szczęście, że nie powiedziałeś mi tego kilka miesięcy temu, bo bym miała straszny syf w głowie... Nie chcę się z tobą więcej wdawać w tego typu dyskusje, więc jeśli chcesz jeszcze coś na ten temat dopowiedzieć to proszę cię...odpuść sobie i mi.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 2:52 pm ]
Aha i na koniec - Marusia, też tak mam czasem niestety...ja ten stan nazywam "utratą świadomości" :/
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
29 mar 2008, 13:06

przez aga25 29 kwi 2008, 09:26
Hej! Kordianko przykro mi, że w ten sposób patrzysz na świat. Nie mówię że zawsze jest super ale od czasu do czasu naprawdę ten świat cieszy. Mam pytanie jak długo zamierzasz użalać się nad tym co "schrzaniłaś"? To już za tobą, to przeszłość teraz jesteś tu i teraz i możesz to pozytywnie wykorzystać a im dłużej rozpaczasz tym trudniej będzie ci wyjść z tego. Zastanów się czy taka wegetacja ma sens. Takie podejście prowadzi cię do autodestrukcji czy ty naprawdę chcesz całe życie spędzić w tym szklanym kloszu? Pomyśl czy w twoim świecie nie mak nikogo z kim mogłabyś porozmawiać, wyżalić się albo kto by potrzebował twojego wsparcia. Przejdź się do parku, po prostu gdziekolwiek. Nie pozwól aby CHOROBA zaciemniała ci rzeczywistość. Zapewne czytając nasze posty na tym forum zauważyłaś, że ta choroba skądś się wzięła warto nad tym się zastanowić. Założę się że byś sobie doskonale poradziła z nią gdybyś chociaż spróbowała - NAPRAWDE WARTO.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 8:37 am ]
A co do postu Mariusza to podejście, które zaproponowałeś Lali jest niestety bardzo głupie. Jeśli Ty tak postępowałeś tzn że dałeś zgodę na bycie neurotykiem pełną parą - lepiej się nie angażować bo to wymaga wysiłku czyż nie. Otóż nie tędy droga. Warto pocierpieć czasem, żeby odkryć prawdziwe szczęście. Wierzcie mi z tej choroby się wychodzi ale trzeba w swoim sposobie postrzegania świata wiele wyprostować, wielu rzeczy się nauczyć, zrzucić z siebie to egocentryczne podejście za którym tak naprawdę kryje się lęk i niewiedza.
głowa do góry wszystko jest i będzie ok
Offline
Posty
137
Dołączył(a)
11 gru 2007, 16:34

przez mariusz123567 29 kwi 2008, 18:46
jeju lala, ja tylko dawalem rade ktora mialas przemyslec, a nie od razu atak w moja strone....


przeciez ja nigdzie nie napisalem "MUSISZ TAK ZROBIĆ" :)
Mi nic nie musisz udowadniac.
Offline
Posty
144
Dołączył(a)
09 mar 2008, 17:00

przez lala 29 kwi 2008, 19:43
Mariusz..z całym szacunkiem ale takie rady schowaj sobie.........do kieszeni. No chyba, że ewentualnie sam się do nich zastosuj, ale innym ludziom, którzy mają dość duży problem, daj spokój, dobrze? I proszę...na drugi raz zastanów się nad swoimi "radami", gdyż mogą one wyrządzić komuś więcej szkody niż pożytku. Zajmij się swoim życiem i sam sobie dawaj rady, bo nie jesteś ani upoważniony ani zbyt wykwalifikowany do takich czynności pod kątem psychologicznym or sth... Pozdrawiam cię serdecznie.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 6:46 pm ]
Aaaa... i jeszcze jedno... co za w ogóle błędne stwierdzenie, że dałeś mi radę, którą ja MIAŁAM przemyśleć? Ja niczego nie miałam i niczego nie muszę, a twoje sugestie na prawdę zachowaj dla siebie albo wprowadź jedynie w SWOJE życie. I wszystko na ten temat.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
29 mar 2008, 13:06

przez mariusz123567 29 kwi 2008, 22:02
mialas faktycznie zle napisalem, raczej rada ktora moglas przemyslec... i nie spinaj sie ;) tylko podejdz do tego na luzie, wszyscy tutaj sobie jakos staramy pomagac... przepraszam jestem zlym czlowiekiem, ale mam wrazenie, ze to Ty masz problem ze soba wiekszy niz ja z moimi radami.
Offline
Posty
144
Dołączył(a)
09 mar 2008, 17:00

przez Marusia 30 kwi 2008, 15:11
Nie mam komu tego powiedzieć i piszę to Wam, bo wiem, że mnie zrozumiecie. Dziś przeanalizowałam swoje życie, aby dotrzeć do przyczyny mojego lęku. Ja już chyba ten lęk miałam od dawna tylko był głęboko ukryty. Zawsze mówiłam w żartach, że chciałabym, aby mój narzeczony wywiózł mnie nagle do Kościoła, postawił pod ołtarzem bez szansy ucieczki. Wtedy nie miałabym czasu, aby się choć trochę zastanowić. Od dziecka najlepszym sposobem na szybkie podjecie przeze mnie decyzji było przyparcie mnie do muru, ponieważ zawsze byłam i jestem wielkim myślicielem, który ciągle coś analizuje. Jestem bardzo ostrożna, zawsze zakładam, że może zaistnieć porażka, dlatego wszystko muszę dokładnie przemyśleć zanim cokolwiek zrobię. Jestem osobą dokładną, perfekcyjną, dążę do doskonałości. Najlepiej, żeby wszystko było po mojej myśli. Mam dokładnie wyznaczone granice mojego postępowania, których nie mogę przekroczyć, a jeśli to zrobię jest to „grzech” i muszę ponieść za to konsekwencje. Boję się zmian, nowych wyzwań, odpowiedzialności itp. A jak się do czegoś przyzwyczaję to pilnuję tego jak oka w głowie.. Zostałam wychowana pod kloszem, niczego nie mogłam dotykać, bo mogę sobie zrobić krzywdę. Bardzo przywiązałam się do rodziców, to oni nade mną zawsze czuwali. Pozostawianie mnie samą było dla mnie bardzo bolesne. Często ludzie boją się mojej osoby, pewnie dlatego, że na zewnątrz pokazuję swoją stanowczość i pewność siebie. Jest to maska ukrywająca moje prawdziwe oblicze – słabość emocjonalną. Mam świadomość tego jaka jestem i strasznie nad tym ubolewam. To pewnie główna przyczyna moich obecnych zaburzeń. Bardzo pragnę wyjść za mąż, założyć rodzinę z moim narzeczonym. Zawsze o tym marzyłam. Teraz kiedy to mam przed nosem panicznie się boję, co nie pozwala mi to się tym cieszyć. Wartości tj. rodzina, miłość zawsze były dla mnie najważniejsze w życiu i właśnie dlatego lęk zaatakował w ten mój czuły punkt  Jest mi bardzo przykro….
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
17 kwi 2008, 07:47

przez mariusz123567 30 kwi 2008, 16:26
marusia, nerwica atakuje zawsze to co najbardziej kochamy, lub przed czym sie chcemy uchronic....
Offline
Posty
144
Dołączył(a)
09 mar 2008, 17:00

przez pikpokis 30 kwi 2008, 20:17
kochani jutro wyjazdzam na kilka dni z moim kochanym, trzymjcie kciuki :) i ja trzymam kciuki za was!!!!
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez mariusz123567 30 kwi 2008, 20:30
spoko :>:P ja mam ostatnio takie cos ze mi sie nie chce gadac z dziewczyna :( tak jak kiedys, nie usmiecham sie tyle., eh
Offline
Posty
144
Dołączył(a)
09 mar 2008, 17:00

przez pikpokis 30 kwi 2008, 20:35
wiecie co czasem jest tak dobrze ze sie boje kiedy to gowno wroci i za chwile sobie cos wyszukuje...;/ tak bylo np dzisiaj, wyglupialismy sie i dokladnie pomyslalam o tym ze pewnie zaraz cos sobie ubzduram.....i przylazlo..... ehhhh....ciezkie to zycie......
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do