Moja rodzina nie rozumie mojej choroby.....

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Moja rodzina nie rozumie mojej choroby.....

przez lalamonita 21 maja 2009, 23:59
Balbina chciałabym mieć taką mamę, jak ty. Moi rodzice mają depresję i nerwicę i z tej atmosfery mi też się udzieliło:( Mam 15 lat. Też mam NN, depresję dwubiegunową, i napady pseudopadaczkowe.. Ale, choć potrzebuję wsparcia, sama muszę wspierać rodziców i okazywać im zrozumienie. Dźwigam za duże brzemie, ale mówi się trudno. Mama krytykuje mnie bezpodstawnie, wyzywa, ale choć rozmawiałam z nią, że te słowa bardzo mnie ranią, to nie może przestać tego robić. Dla niej usprawiedliwieniem jest, że była sierotą i siostry się nad nią znęcały- teraz ona znęca się nade mną, ale psychicznie. Muszę się z tym pogodzić i pocieszać się, że za kilka lat opuszczę mój dom.. Tylko co będzie z moją mamą? Może brat przejmie opiekę nad mamą..
lalamonita
Offline

Re: Moja rodzina nie rozumie mojej choroby.....

przez gosiavongosia 16 wrz 2009, 22:05
Moja matka (tylko z nia mieszkam) tez nie rozumie moich problemow. Uwaza, ze tylko sobie wymyslam, ze jakbym sie wziela za powazna robote to by mi przeszlo, ze ona tez ma doly ale nie ma czasu o nich myslec. Mam zaburzenia lękowe, natrectwa non stop, mysli samobojcze, placze. To jej niezrozumienie cholernie boli. Przyczynilo sie do tego ze juz raz ostatnio siedzialam na skalkach i bardzo powaznie myslalam zeby skoczyc. Ona uwaza, ze udaje zeby ja podenerwowac i ze to moje wymysly. Nie rozumie jak mi trudno a przeciez jest pedagogiem, sama kiedys miala problemy. Mowi, ze jej pomagalo jak tak na nia wrzeszczeli. Nie wiem, mi nie i jest to cholernie trudne.
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
31 paź 2008, 02:00
Lokalizacja
Kielce

Re: Moja rodzina nie rozumie mojej choroby.....

przez patrycja3986 03 sty 2010, 15:04
U mnie w domu nikt się nie przejął gdy powiedziałam rodzinie co mi jest. Sama zbierałam wiadomości o ZOK i poszłam na wizytę do lekarza. Rodzina tylko przyjęła informację do wiadomości i tyle, nie rozumieją że to poważna sprawa. Potrafią jechać na pogotowie gdy moją siostrę ugryzie komar ale moje zaburzenia to powód do śmiechu gdy np. składam pieniądze przed włożeniem ich do portfela lub ustawiam klamki w drzwiach. Wiem, że trudno jest zrozumieć te zaburzenia ale oni nawet nie spróbowali a ja codziennie muszę z tym walczyć.
patrycja3986
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Moja rodzina nie rozumie mojej choroby.....

Avatar użytkownika
przez Mallu 04 sty 2010, 22:09
Moja rodzina, jest po części podzielona. Mama bardzo mnie wspiera, natomiast jej "przyjaciel" i babcia, nerwicę natręctw wykpiwają. No bo, jak to tak? To przecież niema sensu. "Po co płukać uprzednio umyte naczynia? Po co kilkanaście razy dziennie, sprawdzać cieknący kran bądź kuchenkę gazową?" - jedynie wzruszam ramionami, cóż mogę powiedzieć? Szczerze mówiąc jestem tego samego zdania, co i oni. Bo z której strony, by na to nie spojrzeć, "to niema sensu". Lecz kiedy jest mi źle, trzymam się myśli iż "każdy bezsens ma swój sens" - nerwica również. Pozdrawiam, i życzę zdrowia.
We're all mad here~
Avatar użytkownika
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
11 paź 2009, 21:47

Re: Moja rodzina nie rozumie mojej choroby.....

Avatar użytkownika
przez carola 09 sty 2010, 17:18
Moja rodzina na początku starała się mi pomóc, obalając natręctwa. W pewnym momencie wydawało mi się nawet, że moja mama i babcia, z którymi mieszkam, w końcu "załapały" na czym polega ta choroba. Ale potem było tylko gorzej. W tej chwili nie mogę nawet odezwać się na ten temat, bo od razu słyszę różne przykre rzeczy pod moim adresem. Raz usłyszałam nawet, że "chyba trzeba jakiś egzorcyzm wykonać" na mnie...
http://nieproszony-gosc.blog.onet.pl/ - mój blog o NN w moim życiu. Zapraszam

'Kiedy życie daje ci cytryny, nie rób lemoniady! Wścieknij się! "Nie chcę twoich głupich cytryn!"'
Avatar użytkownika
Offline
Samodestruktorka
Posty
394
Dołączył(a)
03 sty 2009, 22:33
Lokalizacja
okolice Szczecina

Re: Moja rodzina nie rozumie mojej choroby.....

Avatar użytkownika
przez majstero 09 sty 2010, 17:43
A w mojej rodzinie nie rozumieją jak można w tak młodym wieku chorować na taką chorobę. Ogólnie wydaje mi się że limit chorób psychicznych w mojej rodzinie wyczerpała matka i na moja depresje nie ma miejsca w domu, ale wiadomo z rodziną najlepiej wychodzi się tylko na zdjęciach.
To co zdobyliśmy z największym trudem, najbardziej kochamy. Seneka

Boje się człowieka czerpiącego wiedzę z jednej książki. Tomasz z Akwinu
Avatar użytkownika
Offline
Posty
157
Dołączył(a)
26 gru 2009, 13:08

Re: Moja rodzina nie rozumie mojej choroby.....

przez marzenka22 09 sty 2010, 20:53
Ja sama do końca nie wiem co mi jest. Może mam nerwicę, może jakąś inną jazdę, a może sama sobie wszystko wmawiam, że tak mam(mam do tego skłonności). Cierpię na jakieś błędne koło. Od miesiąca coś się ze mną dzieje odkąd zaczęłam się przejmować kaszlem. Bez przerwy myślę o tym, że o czymś myślę.
Wczoraj nie wytrzymałam i otworzyłam się przed rodzicami, wybuch płaczu, bezradność. Na pewno się przejęli ale i tak do końca tego nie rozumieją. Tak samo jest z moim narzeczonym. Wkurza się i ma dosyć moich akcji. Boję się, że w końcu mnie zostawi. Na pewno martwią się moim stanem ale może wydawać im się śmieszny. Sama tego do końca nie rozumiem.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
09 sty 2010, 11:51

Re: Moja rodzina nie rozumie mojej choroby.....

Avatar użytkownika
przez ewap99 17 sty 2010, 19:37
Niestety tak bywa ze rodzina nie rozumie...ja tez usłyszałam ze "terapia mi niepotrzebna tylko dieta kwasniewskiego moze mnie uratowac" no cóż czysty fanatyzm i tyle na razie nie zamierzam sie poddawac i bede walczyc o terapie bo widze efekty
w człowieka nie wolno wątpić póki żyje...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
522
Dołączył(a)
24 wrz 2009, 23:00
Lokalizacja
bielsko

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do