Powołanie...?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Powołanie...?

przez LucP84 08 lip 2012, 23:01
http://tygodnik.onet.pl/32,0,21658,artykul.html

Odrębnym problemem jest, gdy przełożeni postanawiają, że kleryka trzeba poddać badaniu psychologicznemu. Ten oczywiście mu się podda, ale z lęku przed wyrzuceniem. Znacząco wtedy wzmacniają się i tak już silne mechanizmy obronne. W rozmowach z psychologiem klerycy są wtedy nieszczerzy, cyniczni, zasłaniają się formacją, ojcem duchownym; testy są zafałszowane przez pragnienie ukazania się w lepszym świetle. Patrząc od strony przełożonych, wygląda to tak: kleryk sam nie zgłosi się na takie badanie, dopóki nie zostanie do niego przymuszony groźbą usunięcia. Ale dla psychologa przymuszony pacjent jest utrapieniem. Nie jest łatwo przerwać to błędne koło.

Dużą rolę odgrywa stosunek przełożonych do psychologii. Zdarza się, że badanie obroni kleryka, bo jego wynik okazuje się lepszy niż podejrzenia przełożonych. Jeśli natomiast przełożeni wysyłają sygnał do kleryka: „nie pracujesz nad sobą, więc przez testy psychologiczne poznamy twoją ukrytą motywację”, uniemożliwiają skuteczną pracę psychologowi.

Można myśleć o usunięciu kandydata z seminarium, jeśli badania wykazały zaburzenie osobowości, potwierdzone przez drugie badanie wykonane przez psychologa klinicznego. Błędem byłoby usuwanie kogoś tylko dlatego, że w testach psychologicznych pojawiły się oznaki lekkiego zaburzenia. Jeśli ktoś solidnie pracuje nad sobą, to z pomocą łaski Bożej i ludzi może skorygować zachowania wyniesione z dysfunkcyjnej rodziny.
Czyli wychodzi na to że dopóki ktoś mocno nie podpadnie i nie rzuca się w oczy, to raczej ma spokój.

Natomiast ciekawe jest to że pójście do zakonu jest odbierane jako coś zupełnie normalnego, wybór życiowy. Natomiast pójście do sekty zupełnie odmiennie, choć w praktyce często znaczy to samo. No ale to kwestia kulturowa.
LucP84
Offline

Powołanie...?

przez HansKlosz 09 lip 2012, 15:05
Nie można wrzucać do jednego wora sekty i zakonu, bo takie podejście jest totalnym nieporozumieniem. Życie w sekcie jest podobne do życia z nerwicą – umysł jest zniewolony. Życie w zakonie to świadomy wybór, wolność – jeżeli nie chcesz być w zakonie mówisz pi….lę i odchodzisz. Co do zamieszczonego cytatu – wszystko zależy od podejścia przełożonych seminarium, czasami efekt jest odwrotny. Nie zgodzę się z twierdziłem, że nawet z pomocą łaski Bożej, zmieni się osobowość, podejście do ludzi, akceptację siebie, zaburzenia na tle seksualnym. Skąd ten kryzys w kościele, te wszystkie afery i rezygnacja z kapłaństwa wielu znanych księży? Prawdziwe powołanie obroni się samo.
HansKlosz
Offline

Powołanie...?

przez LucP84 09 lip 2012, 15:40
Nie, to nie jest wolność tylko takie same zniewolenie, natomiast akceptowalne dlatego że wynika z przekonań które podziela większość społeczeństwa.
Co z tego że taka osoba może opuścić zakon w każdej chwili, jak po latach spędzonych za murami takiej osobie będzie bardzo trudno odnaleźć się w społeczeństwie, więc w praktyce to nie bardzo już potem gdzie taka osoba ma iść.

A sekty też są różne, jedne są bardzo destrukcyjne, a inne porównywalne z tradycyjnymi religiami.
LucP84
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Powołanie...?

przez Akcent23 21 sie 2012, 22:12
Wszystkich zmagającym sie z takimi myslami zapraszam do rozmowy chętnie pomogę

Seby71@wp.pl

Pozdrawiam:)
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
21 sie 2012, 22:09

Powołanie...?

przez niechce 22 sie 2012, 06:03
Witam wszystkich, mam podobny problem. Wychowywałem się w katolickiej rodzinie, byłem lektorem, ale jakoś nigdy nie czułem się związany z kościołem aż tak mocno, żeby zostać księdzem. Nawet mam trochę różniące się poglądy, np. na związki homoseksualne itd. Mam dziewczynę, z którą mimo zgrzytów chciałbym spędzić życie.

Myśl o tym, że powinienem zostać księdzem uderzyła mnie jakieś 2 miesiące temu, cały lipiec, dzień w dzień o tym myślałem, zły humor, stres,, nerwy. Po przeczytaniu wątku poszedłem do psychologa, jest trochę lepiej, z tym, ze następna wizyta dopiero za miesiąc.

Ale mam pytanie, czy ktoś z was miał takie ataki lękowe związane z tymi myślami, połączone z fizycznymi objawami. Mam na myśli coś takiego - dochodzę do krytycznego momentu, w którym wydaje mi się, że to jest już mi droga wybrana przez Boga, nie ma odwrotu, że tak naprawdę będzie mi dobrze jako kapłanowi, i dostaję wtedy takiego uderzenia gorąca, czy ciepła, podwyższony puls, co jeszcze pogarsza sprawę, bo wydaje mi się, że to jest jakiś znak czy coś.

Wiem jak to brzmi z pozycji osoby trzeciej, bo po takim ataku sam wiem, że to ja kontroluje swoje życie, i nikt mnie nie zmusi, ale w czasie trwania NN nie jest to już takie łatwe.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
22 sie 2012, 05:48

Powołanie...?

Avatar użytkownika
przez konrad9595 21 lip 2013, 19:04
Cześć mam 18 lat i mam stwierdzona chorobę psychiczną mianowicie zaborzenie obsesyjno kompulsyjne (nerwicA natręctw) + mysli samobójcze
Boje sie że dostane powołanie do bycia ksiedzem lub zakonnikiem a tego bardzo nie chce ...
HELP
Avatar użytkownika
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
21 lip 2013, 18:56
Lokalizacja
Lublin

Powołanie...?

Avatar użytkownika
przez refren 21 lip 2013, 19:43
niechce napisał(a):Witam wszystkich, mam podobny problem. Wychowywałem się w katolickiej rodzinie, byłem lektorem, ale jakoś nigdy nie czułem się związany z kościołem aż tak mocno, żeby zostać księdzem. Nawet mam trochę różniące się poglądy, np. na związki homoseksualne itd. Mam dziewczynę, z którą mimo zgrzytów chciałbym spędzić życie.

Myśl o tym, że powinienem zostać księdzem uderzyła mnie jakieś 2 miesiące temu, cały lipiec, dzień w dzień o tym myślałem, zły humor, stres,, nerwy. Po przeczytaniu wątku poszedłem do psychologa, jest trochę lepiej, z tym, ze następna wizyta dopiero za miesiąc.

Ale mam pytanie, czy ktoś z was miał takie ataki lękowe związane z tymi myślami, połączone z fizycznymi objawami. Mam na myśli coś takiego - dochodzę do krytycznego momentu, w którym wydaje mi się, że to jest już mi droga wybrana przez Boga, nie ma odwrotu, że tak naprawdę będzie mi dobrze jako kapłanowi, i dostaję wtedy takiego uderzenia gorąca, czy ciepła, podwyższony puls, co jeszcze pogarsza sprawę, bo wydaje mi się, że to jest jakiś znak czy coś.

Wiem jak to brzmi z pozycji osoby trzeciej, bo po takim ataku sam wiem, że to ja kontroluje swoje życie, i nikt mnie nie zmusi, ale w czasie trwania NN nie jest to już takie łatwe.


Na podstawie swojego doświadczenia mogę powiedzieć, że faza "nie ma odwrotu" to najgorszy moment w nerwicy natręctw - to znaczy "nerwica" przedstawia Ci jakieś myśli, odczucia jako "dowód", że to czego się obawiasz, to Twoje "prawdziwe" chęci. Ale to absurdalne, bo nie można chcieć czegoś i jednocześnie nie chcieć - za tym stoi jakieś dziwne przekonanie, że podświadomość czy coś w środku nas wie lepiej co dla nas dobre - ale to bzdura. Chwilowe poczucie "chęci" to często iluzja, która powstaje pod wpływem lęku przed nią. To jest np. ten moment, w którym ktoś, kto ma lęk że jest pedofilem "czuje" że go pociągają dzieci - ale to wszystko mistyfikacja.
Także to, że przez chwilę pomyślisz, że fajnie by było być księdzem, nie oznacza powołania - rozważamy w życiu masę pomysłów na to, kim być i to, że przy którymś pojawią się pozytywne emocje nie znaczy, że ma on sens. Jeśli pomyślę, że śmieciarka jest super i fajnie by było nią pojeździć, to znaczy, że mam powołanie do tego? Raczej nie, bo nie mam nawet prawa jazdy.

Powołanie kojarzy się z czymś magicznym - że to jakiś głos, który Cię wzywa i jest poza Tobą - ale naprawdę to jest bardzo odpowiedzialna decyzja i powołanie musi wynikać z tego kim jesteś w rzeczywistym życiu, łączyć się z Twoim doświadczeniem, możliwościami. Jeśli ktoś nie jest pobożny, nie żyje wiarą czy jest spełniony w związku, to jakby miał się zaangażować autentycznie w bycie księdzem? Miałby się nagle stać kimś innym?

Jeśli ktoś ma powołanie, to nie czuje przed tym lęku, to się łączy z tym, czego chce świadomie, Bóg wybiera ludzi, którzy są na to gotowi i jest to dla nich radość a nie lęk.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3284
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Powołanie...?

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 22 lip 2013, 09:25
Czemu za komuny było więcej powołań niż obecnie. Czemu w Polsce jest więcej powołań niż w zachodzie Europy. Odpowiedzi są proste i nie mają nic wspólnego z działalnością boską. Im bardziej religijne społeczeństwo tym więcej powołań, im biedniejsze społeczeństwo tym więcej powołań bo część osób traktuje kapłaństwo jako drogę kariery zawodowej. Dziś to już rzadkość ale w średniowieczu to był często jedyny sposób awansu społecznego i uzyskania prestiżu. Za komuny w Polsce było sporo powołań zwłaszcza na wsi bo bycie księdzem uważano za nobilitację, dawało możliwość niefizycznej pracy, prestiżu społecznego, czy było nawet wyrazem buntu wobec systemu PRL. Dziś jest mało powołań bo ludzie mają większość możliwość wyboru drogi zawodowej, stan kapłański przestał być tak atrakcyjny sukces można odnieść w innej dziedzinie bez męczącego celibatu, no i mamy wyjątkowo silny antyklerykalizm zwłaszcza wśród młodzieży co też swoje robi.

Ogólnie nie wierze w te powołania dzisiaj to często oznaka jakiś zaburzeń psychicznych, czy co najmniej problemów z tożsamością, po części ale nie tak silnie jak kiedyś jest to wybór ścieżki zawodowej. Może są rzeczywiście jakieś powołania ale to zdecydowana mniejszość.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17067
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

Powołanie...?

Avatar użytkownika
przez refren 22 lip 2013, 18:24
carlosbueno napisał(a):Czemu za komuny było więcej powołań niż obecnie. Czemu w Polsce jest więcej powołań niż w zachodzie Europy. Odpowiedzi są proste i nie mają nic wspólnego z działalnością boską. Im bardziej religijne społeczeństwo tym więcej powołań, im biedniejsze społeczeństwo tym więcej powołań bo część osób traktuje kapłaństwo jako drogę kariery zawodowej. Dziś to już rzadkość ale w średniowieczu to był często jedyny sposób awansu społecznego i uzyskania prestiżu. Za komuny w Polsce było sporo powołań zwłaszcza na wsi bo bycie księdzem uważano za nobilitację, dawało możliwość niefizycznej pracy, prestiżu społecznego, czy było nawet wyrazem buntu wobec systemu PRL. Dziś jest mało powołań bo ludzie mają większość możliwość wyboru drogi zawodowej, stan kapłański przestał być tak atrakcyjny sukces można odnieść w innej dziedzinie bez męczącego celibatu, no i mamy wyjątkowo silny antyklerykalizm zwłaszcza wśród młodzieży co też swoje robi.

Ogólnie nie wierze w te powołania dzisiaj to często oznaka jakiś zaburzeń psychicznych, czy co najmniej problemów z tożsamością, po części ale nie tak silnie jak kiedyś jest to wybór ścieżki zawodowej. Może są rzeczywiście jakieś powołania ale to zdecydowana mniejszość.


Zależy jak na to patrzeć, dla mnie to się ze sobą łączy - że jeśli jest mniej osób religijnych, żyjących wiarą, to Bóg ma mniejszy wybór, nie wybierze sobie przecież kogoś, kto się do tego nie nadaje. Dla mnie działanie Boskie jest na styku dwóch płaszczyzn - z jednej strony Opatrzność ma jakiś swój plan, a z drugiej strony uwzględnia wolną wolę człowieka i stan faktyczny czyli to, co jest.
Oczywiście jest to moje spojrzenie, przez pryzmat wiary i nie każdy się musi z tym zgadzać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3284
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Powołanie...?

Avatar użytkownika
przez rikuhod 23 lip 2013, 14:42
hej konrad9595,
SRY nie wiem jak sytuacja ma się u ciebie :( ale napisze jak to wygląda u większości osób i co robić.

PRZYCZYNA NERWICY
Każdy ma czasem negatywne myśli. Ludzie którzy mają silny charakter i mocną determinacje, wiedzą czego chcą w życiu, mocno wierzą w to co uwarzają za słuszne, takich ludzi nie męczą prawie wcale bo mają twardy charkater :)

Sry nie wiem jak sytuacja wygląda u ciebie, ale nerwica czy depresja dokucza osobom z słabym charakterem. Są nieśmiali, nie mają swojego zdania. Wolą by ktoś za nich decydował. To czyni ich też słabymi i wrażliwymi. Przez to mają dużo negatywnych myśli które ich wykańczają. Czasem do poziomu depresji czy nerwicy. Za dużo negatywnych myśli się nagromadza.

Nerwica bierze się także czasem, u osób co za dużo pracują i odmawiają sobie prawie zupełnie własnych radości. U osób nieśmiałych jest to nasilony (mają wyższą wrażliwość) oni czują, że nie mogą innych zawieść, dlatego dla dobra innych mogą się katować nawet jak są potwornie zmęczeni. Trzeba pracować, trzeba pomagać innym, ale trzeba też dbać o własne szczęście.

JAK POZBYĆ SIĘ NERWICY
1)Nabranie pewności siebie
Musisz mieć twardy charakter, wiedzieć sam co chcesz (nie to co ci ktoś każe) i dążyć do tego. Nie słuchaj też tego co każe nerwica.

Uczyłem się o takim ćwiczeniu na nabranie pewności siebie polega na tym, aby zamienić wszelkie negatywne na myśli pozytywnymi. Jak przychodzi myśl negatywna: nie chce żyć, to się nie uda, nic nie osiągne, trzeba dać im najpierw przejść(nie odpychać ich) a po nich w myślach z przekonaniem i wiarą powiedzieć sobie przeciwne do tych negatywnych: kocham życie, uda się, osiągne to.

Najlepiej dać całkowicie przeciwną do tej negatywnej:
nie uda się - uda się
nie che żyć - chce żyć

jak męczy cię myśl, która zmusza cię do bycia księdzem po pierwsze daj jej przejść(nie odpędzaj), a potem powiedz sobie w myślach z przekonaniem i wiarą nie pójde do kościoła nie chce.

2)Ignorowanie myśli
Jeśli nawet po nabraniu pewności siebie myśli męczą, trzeba jej ignorować traktować jak powietrze. Jak przychodzą ignorować je, nie zastanawiać się nad nimi, nie odpędzać ich na siłe. Ignorować je i dać im przejść. W ten sposób będą słabnąć i stopniowo będą męczyć mniej, aż w końcu odejdą. Co kolwiek związane z tymi myślami ignorować.

3) Więcej korzystać z życia
Nie należy powstrzymywać się od korzystania z życia. Bo to jest tak nie jesz jesteś głodny, nie dbasz o zdrowie jesteś chory, nie ciesysz się życiem masz depresje.

Trzeba korzystać z życia cieszyć się nim. Jak masz zainteresowania poświęć im więcej czasu, spotykaj się z znajomymi itp.
Jak masz marzenia pracuj, aby je osiągnąć.

Im człowiek weselszy tym, ma większą chęć do pracy :) dlatego nie powstrzymuj się przez zabawą. Często jak się jest też szczęśliwym ma się większą chęć dania szczęścia innym
Avatar użytkownika
Offline
Posty
441
Dołączył(a)
24 gru 2012, 00:25

Powołanie...?

Avatar użytkownika
przez konrad9595 23 lip 2013, 15:57
Moje leczenie dobiega juz ku końcowi wieć dzięki też za otrzymaną pomoc :D

-- 29 lip 2013, 20:53 --

Cześć . Wiesz na tydzień miałem spokój z tymi myślami że pójdę do zakonu albo na księdza albo na misjonarza . I nikt mi nie umie pomóc bo ja chciałbym takiej odpowiedzi na 100% , a nie takie sobie gadanie. Nie chce byc księdzem albo zakonnikiem , chce studiować i mieć rodzinę a co jeśli Bóg tego zarząda to już bym wolał sie zabić niż tak by było i jeszcze usłyszałem w Kościele na kazaniu że gdy człowiek wybbierze powołanie takie jakie Bóg chce to będzie szczęsliwy i zbawiony ...Może wiesz coś na temat choroby psychicznej możliwością pójścia do seminaruim lub zakonu. Oby tak było , że ten kto ma NN to nie może zostać kapłanem lub bratem zakonnym. :cry:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
21 lip 2013, 18:56
Lokalizacja
Lublin

Powołanie...?

przez rafallopes1 31 lip 2013, 17:20
Siemka, mój problem wygląda tak: miesiąc temu zaczęła mi się NN. (tak mi się wydaję, nie byłem jeszcze u psychologa), otóż wmawiałem sobie, że może jestem gejem. Nie będę tego rozwijał, w każdym razie przez 25 dni moje życie było gówniane. nie byłem niczym zainteresowany, jedynie potwierdzałem swoją orientację, którą na dzień dzisiejszy określam na 100% hetero. Później miałem dzień przerwy i zaczęło się coś gorszego - pedofilia. Na szczęście to trwało krótko z czego się bardzo cieszę, gdyż czułem się dosłownie jak gów**. 2 dni temu dzień przerwy i od wczoraj męczy mnie coś religijnego mianowicie powołanie :P U mnie wygląda to tak, że do kościoła chodzę okazyjnie, raczej z przyzwyczajenia rodzinnego niż z własnej chęci. Nie mam ochoty zmieniać świata, ani umacniać ludzi w wierze itp. Wszystkie modlitwy traktuje raczej jako wyuczone formułki, jeśli mam ochotę się pomodlić, co zdarza się dosyć rzadko robię to w formie przemyśleń. Nie wiem skąd taka myśl w mojej głowie, ale boje się, że zostanę powołany i będę musiał rzucić moje dotychczasowe życie studenckie. Do tej pory nie obcy był mi alkohol,papierosy, jointy,pornosy. Nie będę ukrywał, ascetą nie jestem. Chce żyć tak jak kiedyś, nie rozmyślać przez 90% czasu w ciągu dnia o rzeczach, na które nigdy nie zwracałem uwagi. Miałem tyle planów na życie, marzeń, listę kobiet do zdobycia, że nie wyobrażam sobie zamknięcia w seminarium.
Czemu to tutaj napisałem? Po prostu nic nie wiem na temat powołań i próbuje utwierdzić się w przekonaniu, że to kolejna głupota, która przychodzi mi do głowy. Z tego co czytałem, te natręctwa to po prostu nasze wewnętrzne sprzeczności, więc chyba nie powinienem się tym martwić. No nie wiem, może ktoś tutaj przez to przechodził. Psychologa mam ustawionego na koniec sierpnia.
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
08 lip 2013, 19:36
Lokalizacja
Wwa

Powołanie...?

Avatar użytkownika
przez konrad9595 31 lip 2013, 19:41
Ja ide jutro do psychologa takiego bardzo dobrego to ci powiem jutro jak siee trzeba z tym obchodzić bo mnie tez męczą :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
21 lip 2013, 18:56
Lokalizacja
Lublin

Powołanie...?

Avatar użytkownika
przez rikuhod 31 lip 2013, 21:19
rafallopes1, hej tak jak widzisz nerwica polega na tym, że dręczą nas potworne myśli przeciwne do naszego charakteru, dlatego nas tak męczą. Te myśli często gdy jedne przestaną nas tak przerażać czy męczyć, zmieniają temat na inny. Jak dołączysz do zakonu najprawdopodobniej i tak zaczną cię męczyć na inny temat.

Co najważniejsze ignoruj te myśli. Jak przychodzą nie odpychaj ich, tylko daj im przejść. Nie gdybaj wogóle co to jest z kąd to się bierze, jak się tego pozbyć. Cokolwiek z tymi myślami ignoruj, daj temu przejść. Stopniowo te myśli będą słabnąć(mniej będziemy się nimi przejmować) aż odejdą :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
441
Dołączył(a)
24 gru 2012, 00:25

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 18 gości

Przeskocz do