Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Avatar użytkownika
przez jaaa 10 mar 2008, 22:45
no a po co czekac az bedzie gorzej

jak sie meczy to juz zly znak...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1623
Dołączył(a)
22 sie 2007, 20:40

Avatar użytkownika
przez Radison 11 mar 2008, 22:09
Ale do psychiatry trzeba mieć najpierw skierowanie. Poza tym być może wcale nie ma takiej potrzeby, tym bardziej, że psychiatrzy chyba głównie przepisują tabletki.

Jeśli Twój chłopak ma kłopoty ze snem, to trzeba się zastanowić co te problemy wywołuje, czyli co się dzieje na jawie takiego, o czym on potem nie może przestać myśleć i co nie pozwala mu usnąć. Bo, jak się domyślasz - to raczej nie są problemy rzeczywiście konkretnie związane z czynnością zapadania w sen, tylko nerwówka, która spędza sen z powiek.
Na początek proponuję, żebyście zwyczajnie w świecie o tym porozmawiali szczerze. Nie wiem ile ja już teorii na temat bezsenności i innych problemów ze sobą znalazłem i ile sam wymyślałem, a zawsze okazywało się, że najprostsze powody i najbardziej prozaiczne rady okazują się być jedynymi słusznymi i pomocnymi :-) Może pomówcie też o tym wyciszaniu się, tak, żeby nie tylko zrozumiał, ale też poczuł, że to jest dla niego dobre i że nie ma sensu się denerwować na zapas.


Być może okaże się, że warto się skontaktować również z psychologiem i jeśli stwierdzicie, że sami nie rozumiecie co się dzieje, to spróbujcie.

Pamiętaj, że ważne jest Twoje wsparcie, chociaż możliwe, że Twój chłopak o tym nie mówi.

Trzymajcie się, wierzę, że sobie poradzicie!
Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
116
Dołączył(a)
22 sie 2006, 19:27
Lokalizacja
Warszawa

przez cicha 11 mar 2008, 23:17
Radison dzięki za rady ! My nie mamy problemów, zawsze rozmawiamy ze sobą i rozwiązujemy problemy, ale mojego chłopaka nurtują różne myśli przed snem, próbuje się skoncentrować na śnie , ale nie może... a może powinien iść do neurologa? Może da mu coś na nerwy... nie wiem.. wydaje mi się, ze jest troche za młody, żeby to było normalne ze nie może nigdy spokojnie zasnąć. A jak juz zaśnie, i po kilku godzinach się obudzi to jest nie wypoczęty. Wiele razy pisał mi o 5 rano smsa, że nie może spać.. że od kilku godzin leży w łóżku i nadal nie może spać.
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:54

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez alusia 12 mar 2008, 11:08
Witam Cię cichutka;)
Ja miałam również problemy ze snem, nie mogłam spać przez cały tydzień ale wiem że to przez konkretne wydarzenie, a tak poza tym to teraz też mam właśnie podobnie jak Twój chłopak-jak o czymś zacznę myśleć to zaraz sen odchodzi bo zaczynam się denerwować.... Najgorsze jest że ludzie gdy kładą się do łóżka właśnie wtedy zaczynają rozmyślać i się zastanawiać,a to jest błąd bo o tych sprawach powinno się myśleć dużo wcześniej a najważniejsze co jest w tym wszystkim to ROZMOWA. Tak jest np z lękami-powinniśmy dużo mówić aż nam pewnien temat już zbrzydnie(oswoimy go) i damy sobie spokój i tak samo wydaje mi się w tym przypadku. Najważniejsza jest tu rozmowa, może ona być codziennie bo chłopak może tego potrzebować. Dlatego ludzie właśnie sięgają po psychoterapie, żeby móc się wygadac ile wlezie :D (oprócz oczywiście rad ze strony psychologów)
Pozdrawiam :)

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 10:14 am ]
a co do wizyty u psychiatry to zapewne przepisze leki, tak samo jak mi. To już jego wybór czy będzie chętny. Moze brać krótkotrwało więc się nie uzależni ale lepsza metoda to rozmowa :) także życzę powodzenia i cierpliwości bo nie wszystko tak od razu :) z nerwicą trzeba spokojnie :)
Dopóki walczysz-jesteś zwycięzcą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
28 lis 2006, 18:19

przez cicha 14 mar 2008, 15:26
alusia dziękuje za odpowiedź :) wiesz ja nie jestem pewna czy mój chłopak ma nerwice... ja tylko tak przepuszczam...
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:54

Avatar użytkownika
przez alusia 14 mar 2008, 18:53
Rozumiem dobra z Ciebie Kobietka która dba o chłopaka :)
Pozdrawiam;)
Dopóki walczysz-jesteś zwycięzcą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
28 lis 2006, 18:19

historia mojego chlopaka

przez Allison 17 mar 2008, 11:22
Witam...

Mam cudownego chłopaka.
Cierpi na nerwice natręctw. Nie potrafi sobie z tym poradzić.
Jakiś czas temu opisał to co tak bardzo utrudnia mu życie...bo nie potrafi tego przekazać słowami.
Nie wiem jak mu pomóc. Jak powinnam z nim rozmawiać?
Wrzucam na forum 'mysli' - natrectwa mojego chlopaka:


"Nachodzą mnie, kiedy czymś się denerwuję, kiedy czuje się nieswojo. Schemat jest zawsze ten sam. Pojawia się jakaś myśl, bodziec, może być to coś co zobaczę, coś co poczuję: zapach dotyk. Później pojawia się reakcja organizmu, albo raczej tak mi się wydaje. Wmawiam sobie że coś odczułem, coś co jest sprzeczne z moją naturą..że podnieciłem się czymś, co zazwyczaj jest dla mnie obojętne pod względem seksualnym, albo nawet gorszące. I zaczynam się zastanawiać dlaczego tak się stało, w nieskończoność to analizować. Odtwarzać to co odczułem w swojej głowie i próbować sobie to wytłumaczyć na spokojnie, co tylko wzmaga mój niepokój i jest jeszcze gorzej. Próbuje również zawładnąć nad tym uczuciem jakie mnie naszło, ale im bardziej to robię im bardziej się spinam, tym dziwniejsze rzeczy się ze mną dzieją. Mimo iż cały czas jestem świadom tego co się ze tak naprawdę się mną dzieje i patrzę na to trzeźwo, reaguje zupełnie inaczej niż powinienem.
Przykładem może być taka sytuacja: Jestem czymś podniecony, może być to myśl erotyczna lub takowa sytuacja, wszystko jest w porządku. I tu nagle pojawia się myśl w mojej głowie. Co bym poczuł gdyby podczas tego uniesienia dotknęło mojego penisa gówno..albo kawał mięsa..albo ręka jakiegoś starego żula...albo zamiast mojej pięknej dziewczyny na jej miejscu pojawił się stary dziad, tak z nikąd, takie nagłe zburzenie całej sytuacji. Jakbym wtedy zareagował? Czy będąc strasznie napalonym podnieciłbym się tym dotykiem, czy zgorszył bym się tą sytuacją?
Często jest też tak, że pod wpływem takiej myśli czuję straszny dyskomfort w tej części ciała, coś jakby takie swędzenie, coś podobnego do uczucia kiedy jest mi dobrze, ale z drugiej strony jakże diametralnie innego, wkurwiającego i nieprzyjemnego. To takie skupienie się na jednej części ciała i odczuwanie jej ciężaru non-stop. Im bardziej to uczucie blokuje tym intensywniej je czuje. Mimo iż w gruncie rzeczy to nie jest na pobudzenie seksualne, jest czymś podobnym. To tak jakbym naciskał pewien przycisk w mózgu, wchodząc na ten tor myślenia. To tak jak gdy widzisz że ktoś dostaje kopa w jaja i sam masz wrażenie że to odczuwasz, ten jego ból, to jak się zwija i krzywi. Straszne uczucie dyskomfortu. Najgorsze jest właśnie wtedy, gdy jestem napalony, krążą w mojej głowie różne myśli erotyczne...albo zabawiam się z moją dziewczyną, wszystko odbywa się jak najbardziej normalnie, aż tu nagle pojawia się jakaś myśl idące za nią dziwne uczucie kolidujące z tym co jest tu i teraz, i zaczyna się kocioł. Cholernie nienaturalne uczucie. Kiedy czuję się naprawdę rozbity i mam wrażenie że „tracę kontrolę” potrafię wmówić sobie naprawdę dziwne rzeczy.
Taki przykład (dość absurdalny, skrajny, wzięty z powietrza, ale obrazujący paradoksalność tego co się dzieje): spoglądam na jakąś rzecz np. odkurzacz, psa robiącego kupę, cokolwiek i pojawia się myśl, niewiadomo skąd „może ten widok Cię podnieca” i zaczynam się denerwować, cholerny niepokój mnie ogarnia, a za tym idzie ten dyskomfort w penisie a dalej jakbym automatycznie otwierał jakąś klapkę w moim mózgu i czuje to coś na kształt podniecenia, tylko że zupełnie dla mnie nieprzyjemnego. Taka sytuacja może mieć miejsce obojętnie przy czym, może to być stara babcia, jakieś zwierze, a nawet głupi garnek czy marchewka, albo coś równie absurdalnego...
Najgorsze jest jednak to gdy w pewnym momencie zaciera mi się granica między myślami które są moje, a myślami i uczuciami natrętnymi.

Kiedy jest czas że wszystko jest dobrze i nie myślę o tej całej sprawie, nieraz przypominam sobie o tym co się ze mną działo i wtedy „bije głową w mur” nie mogę zrozumieć jak mogłem się tak nad tym głowić, jak mogłem odczuwać coś takiego dziwnego? Dlaczego traciłem tyle czasu na myślenie o tym? Zero dyskomfortu, zero reakcji na dziwne myśli, ba... zero takich myśli, a jeśli się pojawiają wydają się być czymś groteskowym, czuję się „nad nimi”, żadnych dziwnych nienaturalnych odczuć w moim organizmie. Można normalnie funkcjonować.
„o co tak naprawdę mi chodziło...? nie wiem.”
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
30 lip 2007, 14:20

Czy ktoś sobie z tym poradził proszę o rady ??

przez mateuszzzz90 18 mar 2008, 12:28
Mam pytanie czy my musimy żyć z nerwicą natręctw do końca życia ???w czerwcu będe miał 18lat a juz teraz zdaje sobie sprawę że moje zycie sie wali z jednej strony wiem ze jeszcze duzo mnie czeka a z drugiej zdaję sobie sprawę że nerwica na wiele mi nie pozwoli .Myśle ze nigdy nie znajde pacy ,nie założe rodziny bo to mi na to nie pozwoli . Kiedy miałem 15lat wmawiałem sobie rózne choroby myślałem ze juz nic mnie w zyciu gorszego nie spotka wtedy chociaż wyniki badań mnie uspokajały ...niestety w jednej chwili wszystko wróciło kiedy miałm atak że zwariowałem że zrobie coś złego mojej rodzinie ze ich pozabijam wiedziałm że wszystko zaczeło sie od nowa koszmar powrócił i trwa już dwa miesiące w których miałem przerózne myśli schizofrenia ,opętanie ,że zrobie komuś cos złego (pobije kogoś za nic a nawet zabije ),zrobie cos sobie (samobojstwo )chociaż nigdy bym tego nie zrobił a miałem te myśli w głowie i te wyobrazenia ,skończywszy na stanie derelizacji wiem że jak wyjde z jednej mysli to pojawi sie druga .Chodze na psychoterapie juz miesiac czasu .tydzien temu byłem u psychiatry przepisał mi bioxetin może przez niego mam nasilone myśli? Dodam jeszcze ze przed wizytą ok.1,5tygodnia czułem sie dobrze myślałem że sobie radze i bedzie tylko lepiej niestety myliłem sie jeżeli ktoś może mi doradzić to niech pisze na PW lub tutaj w temacie naprawde każdy post będzie mile widziany .Wiem że nie raz już pisałem tutaj o swoich problemach i to sie wydaje dziwne ale to naprawde choć troche pomaga pozdrawiam dodam jeszcze że wyczytałem dzisiaj na onecie że NN to choroba psychiczna tojuż wogole zwaliłe mnie z nog:/
Offline
Posty
106
Dołączył(a)
12 lut 2008, 23:14

Czy ktoś sobie z tym poradził proszę o rady ??

przez mateuszzzz90 18 mar 2008, 12:30
Mam pytanie czy my musimy żyć z nerwicą natręctw do końca życia ???w czerwcu będe miał 18lat a juz teraz zdaje sobie sprawę że moje zycie sie wali z jednej strony wiem ze jeszcze duzo mnie czeka a z drugiej zdaję sobie sprawę że nerwica na wiele mi nie pozwoli .Myśle ze nigdy nie znajde pacy ,nie założe rodziny bo to mi na to nie pozwoli . Kiedy miałem 15lat wmawiałem sobie rózne choroby myślałem ze juz nic mnie w zyciu gorszego nie spotka wtedy chociaż wyniki badań mnie uspokajały ...niestety w jednej chwili wszystko wróciło kiedy miałm atak że zwariowałem że zrobie coś złego mojej rodzinie ze ich pozabijam wiedziałm że wszystko zaczeło sie od nowa koszmar powrócił i trwa już dwa miesiące w których miałem przerózne myśli schizofrenia ,opętanie ,że zrobie komuś cos złego (pobije kogoś za nic a nawet zabije ),zrobie cos sobie (samobojstwo )chociaż nigdy bym tego nie zrobił a miałem te myśli w głowie i te wyobrazenia ,skończywszy na stanie derelizacji wiem że jak wyjde z jednej mysli to pojawi sie druga .Chodze na psychoterapie juz miesiac czasu .tydzien temu byłem u psychiatry przepisał mi bioxetin może przez niego mam nasilone myśli? Dodam jeszcze ze przed wizytą ok.1,5tygodnia czułem sie dobrze myślałem że sobie radze i bedzie tylko lepiej niestety myliłem sie jeżeli ktoś może mi doradzić to niech pisze na PW lub tutaj w temacie naprawde każdy post będzie mile widziany .Wiem że nie raz już pisałem tutaj o swoich problemach i to sie wydaje dziwne ale to naprawde choć troche pomaga pozdrawiam dodam jeszcze że wyczytałem dzisiaj na onecie że NN to choroba psychiczna tojuż wogole zwaliłe mnie z nog:/

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 11:39 am ]
kiedy już sobie poradziłm z tymi wyżej wymienionymi teraz boje sie że jakieś głosy do mnie pzemówią żeby zrobić cos sobie lub innym co już napisałm w temacie ze schizofrenią ehhh to takżeby towszystko zebrać jakoś do kupy z góry przepraszam za błedy ortograficzne al pisałem dość szybko
Offline
Posty
106
Dołączył(a)
12 lut 2008, 23:14

Witaj

przez markol 18 mar 2008, 15:52
Na pocieszenie - nie jesteś sam. U mnie wszystko zaczęło się od samochodu - hahahaha. Otwieranie maski od silnika , sprawdzanie czy nie wyciekł olej np 10 razy pod rząd zamykanie , otwieranie, zamykanie, otwieranie itp itd. I jeszcze wiele innych podobnych sytuacji w życiu codzienym - chyba typowa NN. Ale to wszystko i tak było piękne z perspektywy czasu. Dało się z tym żyć choć łatwo nie było. Jakiś czas temu obejrzałem film "Wzgórza maja oczy" i się zaczęło. Przeklinam ten dzień. Zaraz potem do głowy zaczęły mi się wtłaczać wstrętne i agresywne myśli w stosunku do żony i ..... córki. Mojej ukochanej córeczki !!! To dopiero frajda, co ? Jakiś obłęd. Jeden wielki mózgościsk , jakbym miał kamienie na mózgu.
Nawet nie chcę o tym zbytnio pisać. Okładałem się po głowie pięsciami aby pozbyć się tych myśli. Myślałem nawet o tym aby kazać się żonie zamknąć w wariatkowie. Koniec końców poszedłem do psychiatry bo zaczęło mnie to przerastać a mam rodzinę , która mnie jeszcze potrzebuje. Żałuję że nie zrobiłem tego na etapie samochodu. Może już by było po wszystkim.
Trzeba to gówno z siebie wyrzucić !!!!
Dziś wziąłem pierwszy raz paromerck. Czekam na efekty . Wierzę że pomoże. Wybieram się jeszcze do psychologa.
Trzeba walczyć , bo to choroba prawie jak każda inna a zawsze są osoby, które jeszcze nas potrzebują.
Głowa do góry. Pozdrawiam
MARKOL
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
11 mar 2008, 12:33

przez mateuszzzz90 18 mar 2008, 21:52
Czy ktoś z tego na dobre wyszedł??
Offline
Posty
106
Dołączył(a)
12 lut 2008, 23:14

przez Mafju88 18 mar 2008, 23:51
TAk czytalem posty ludzi ktorzy wyszli z tego.. ale naprawde wiele pracy i wysilku ich to kosztowalo... i przedewszystkim zaparcia w sobie i dazenia do celu ciaglego. To da sie wyleczyc calkowicie ale jest trudno... a do uzyskania takiej zadowalajacej poprawy to prawie zawsze mozna i z tym raczej wiekszego klopotu nie ma tak mi psychiatra powiedzial :)
I'll be where the eagles flying higher and higher
Offline
Posty
647
Dołączył(a)
20 gru 2007, 11:51

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 19 mar 2008, 01:12
u mnie dało się wyciszyć nn lekami,choć nadal mam natręctwa ale nie sąone tak dokuczające chociaż czasami sa różne glupie myśli
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

przez mateuszzzz90 19 mar 2008, 11:29
nom ja teraz biore bioxetin półtora tygodnia i jakoś nie czuje poprawy :/

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 10:57 am ]
Jak wyjść z nerwicy?
Aby zacząć wychodzenie z nerwicy, należy zacząć od diagnozy. Polega ona na stwierdzeniu głębokości zaburzenia oraz na tym, czy rzeczywiście mamy do czynienia z nerwicą. To ważnie, ponieważ czasami nerwica natręctw jest nawet przez psychiatrów rozpoznawana jako schizofrenia! Bywa też, że to, co się wydaje nerwicą, okazuje się nadpobudliwością lub opętaniem.

Po tym to juz sie konkretnie załamałem ze juz sam nie wiem co mi /cenzura/ jest
Offline
Posty
106
Dołączył(a)
12 lut 2008, 23:14

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do