Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez IceMan 10 lut 2007, 00:24
skądś to znam Nitka... ja też czasem mam coś takiego, że mi się nic nie chce - najszybciej mi się nie chce uczyć, potem inne czynności, a jak już nie mam siły pisać na klawiaturze na tym forum to już szczyt wszystkiego, ale to ostatnie jak widać rzadko mi się zdarza, prędzej nie mam czasu... ale tak z różnymi zwykłymi czynnościami u mnie też kiepsko, a to śniadanie to już kataklizm... nigdy mi się nie chce go jeść
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez Justynka 10 lut 2007, 12:05
Andhariel napisał(a):Najsmieszniejsze a zarazem najgorsze w tym jest to ze tak jest od rana do wieczora codziennie czasem siedze sobie lub idac mysle jak wszystko wygladało zajebiscie przed tym paskudstwem


Taka jedna myśl...mój terapeuta kiedyś powiedział: pacjenci często mi mówią, że oddaliby wszystko, żeby znów było tak, jak przed nerwicą, bo gdyby nie nerwica, to wszystko byłoby ok. Nie uświadamiają sobie tego, że nie żyło im się tak naprawdę dobrze, skoro to życie doprowadziło ich do nerwicy....
pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
30 sty 2007, 20:40

nie wytrzymam

przez coffee 10 lut 2007, 13:24
kolejny dzień
ucisk w klatce piersiowej jest nie do wytrzymania, wszystko mi się trzęsie w środku, boli serce
a wszystko dlatego, że kiedy okazało się, że poprzednie choroby, które sobie wymyśliłam, nie mają potwierdzenia w rzeczywistości, wymyśliłam sobie następną, też właściwie bez racji bytu
nie potrafiłam zapanować nad wyobraźnią, a potem to już samo poszło
łyknęłam tabletki uspokajające i ucisk w klatce piersiowej powoli przechodzi, ale we fiolce z pigułkami widzę dno, tabletki się kończą, co mnie przyprawia o kolejne lęki
mam wrażenie, że nie potrafię zapanować nad własnym ciałem i nad wyobraźnią
gdzie się nie obrócę, tam czeka mnie kolejny horror
niech mnie ktoś może po dziobie wytrzaska albo co
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
06 lut 2007, 14:05
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nie jestem pewien czy to nerwica..

przez pox 10 lut 2007, 14:32
Więc tak mam astme oskrzelową ,jakieś 3 miesiące temu miałem zapalenie oskrzeli i je normalnie wyleczyłem ,ale jescze przetym miałem coś dziwnego z sercem ogulnie miałem chyba kołatanie serca ,zabardzo sie tym nieprzejmowałem chociasz troche to przeszkadzało(cały czas czułem obecnoś tego serca ) aż pewnego razu w szkole zrobiło mi sie słabo i te serce dziwnie mnie bolało ,wtedy powiedziałem że pujde do lekarza lekarz stwierdził ze serce jest zdrowe.Po kilku dniach dziwny bul zniknoł na zawsze.Ogulnie sie cieszyłem ale za 2 tygodnie stało sie coś gorszego czułem że niemoge nabrać powietrza do końca i to trwa już od tygodnia bez przerwy..3 dnia kiedy to miałem troche sie zdenerwowałem i drętwiały mi ręce , szybko nabierałem powietrza i czułem ze zachwile zemdleje (to sie jakoś nazywa ale zapomniałem jak:))więc przyjechała karetka zrobili mi jakiś zaszczy i powiedzieli żebym wolniej odychał.Jakoś wytrzymałem do rana i pojechałem na odczulanie(jestem uczulony na kurz i biore zastrzyki na tom alergie co miesiąc) tam lekarka powiedziała że mnie nie odczuli i że mam jechać do szpitala.Pojechałem tam zrobili mi wszystkie badania oprucz spirometri bo nie było tego urządzenia w szpitalu:).Wszystkie wyniki były dobre(byłem tam tydzień dostawałem jakieś leki na uspokojenie raz nawet miałem takie coś że sie zdenerwowałem i znowu zaczeły mi drętwieć ręce i słabo sie robić wtedy podali mi coś mocniejszego i zasnołem.)Na tom spirometrie jade za 3 dni do przychodni i teraz niewiem czy ja mam tom nerwice czy nie ????Jak naprzykład jak dłużej biegne to mam duszność albo jak gram w piłke to sie szybko męcze...Nieraz miałem takie coś że jak nabierałem powietrze to kuło mnie serce to zazwyczaj trwało krutko i przechodziło .wczoraj jak poszedłem do kolegi to sie dziwnie czułem cały czas zastanawiałem sie czy nie zaszybko odycham żeby znów nie zrobiło mi sie słabo ,długo tam nie byłem bo sie bałem i poszedłem jak wruciłem do domu to chwile tak jeszcze było ale po chwili przeszło .Wsumie to mogło być od zimnego powietrza oskrzela sie skurczyły i miałem mieszą objętość płuc.Ale cały czas sie zstanawiam czemu niego nabrać pełnego oddechu (czasami jak sie czymś zajme to o tym zapominam).Iteraz pytanie czy ja mam tom nerwice czy nie czy to coś bardziej związane z płucami?????

Pozdrawiam
pox
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
10 lut 2007, 13:58

Avatar użytkownika
przez Atkaa 10 lut 2007, 14:36
Ja cie wytrzaskam!!!!!!! :D Z wielką chęcią!!!!
A tak poza tym to wpadnij do nas na forum Ott-topic - Przyjaźń, napisz coś o sobie i poczekaj na odpowiedzi. Jesli bóle w klatce piersiowej nie przejdą, to zgłoś się do mnie :D
Wierzę w ciebie kochana!
z zimna, z wysiłku, z nadziei, z pragnień
drżę każdego ranka
gdy wyruszam w świat...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
07 lut 2007, 19:53
Lokalizacja
Warszawa

Justynko

przez MojePiekło 10 lut 2007, 15:18
Masz świętą rację. To jest klucz do wyzdrowienia.
Ja przez wiele lat myślałem tylko jak unikać ataków, jak wyeleminować. Nie powinno się ich zwalczać ani na zły sposób (alkohol,lekarstwa,unikanie życia) ani na dobry sposób (opanowywanie lęku,oszukiwanie organizmu,odpędzanie złych myśli).
Ludzie, którym udało się ten lęk zwalczać myślą,że to wszystko co mogli osiągnąć. Do końca życia jednak będą musieli mieć się na baczności.
Tak jak w przypadku alkoholizmu, odstawienie alkoholu jest dopiero wstępem, koniecznością, do zaczęcia prawdziwego trzeźwienia, tak w nerwicy, doprowadzenie się do stanu używalności jest okazją do przyjrzenia się sobie-poprzez psychoterapię,co tak naprawdę wywołoło w nas tą nerwicę. Lęk w nerwicy, mimo iż irracjonalny i niewspółmierny do sytuacji też ma swoją przyczynę tyle że leżącą gdzieś daleko w naszej przeszłości. Ja odbyłem kilka terapii a wśród nich dwie terapie grupowe. Tam nikt nie pyta i nie chce słuchać o Twoich lękach,napadach-nikt Ci nie da tak naprawdę recepty jak sobie z tym radzić. Tam Cię pytają co chcesz w sobie zmienić. Szok przeżywa człowiek. Co za konowały i patałachy myślimy sobie. Jedynę co chcę zmienić to to żeby nie mieć lęków. Al le to złe myślenie. I musi upłynąć trochę czasu,żeby pacjent nerwicowy zaakceptował tą myśl i zaczął się prześwietlać.
Ktoś napisał kiedyś w jednej książce,że nerwica to dar. Zgadzam się z tym. To co z nami się dzieje to niepowtarzalna okazja do zmiany swojego życia,bo jak przytoczyłaś słowa swojego terapeuty. Wydaję nam się tylko,że nasze życie było lepsze zanim się to zaczęło..
Przy okazji-polecam książkę "Strach i paniczny lęk" Rogera Bakera. Można tam znaleźć odpowiedź niemal na wszystko co nas trapi. Naprawdę polecam. Pozdrawiam Cię i resztę braci i sióstr w chorobie.
Nerwica jest jak dziura w suknie im większe są starania by ją ukryć, tym bardziej jest widoczna
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
09 lut 2007, 19:07
Lokalizacja
Warszawa

przez walking_on_a_rainbow 10 lut 2007, 18:21
Na terapie uczeszczam od 1,5 miesiaca, nie zdecydowalam sie na branie lekow i dobrze zrobilam. co prawda te 1,5 miesiaca to byl koszmar i jeszcze raz koszmar, ale w sposob naturalny minely te straszliwe lęki. Pozostało uczucie lekkiego niepokoju cale szczescie tylko czasami. Dziwnie mi jakos bez tych leków i czasem zastanwaiam sie i modle sie aby nigdy nie wróciły.
Oczywiscie na psychoterapie bede chodzic jeszcze dlugo i dlugo poniewaz w moim dziecinstwie wydarzylo sie bardzo duzo strsznych i bolesnych spraw o ktorych żeby bylo smieszne zapomnialam calkiem w reakcji samozachowawczej.
To bylo tylko poltora miesiaca a swiat stal sie naprawde piekniejszy. Podielam kilka waznych decyzji w moim zyciu, które czekaly na podięcie. Zmieniam powoli sposob myslenia, patrzenia na swiat. Dostrzegam ze swiat jest pelen milych i zyczliwych ludzi.
I przestałam uciekac :D
Posty
43
Dołączył(a)
05 lut 2007, 17:41

Avatar użytkownika
przez Atkaa 10 lut 2007, 18:38
nitka napisał(a):w poranku najgorsze jest to, ze sie czlowiek wcale nie wyspał bo noc nie daje spac....i to ze caly dzien do przetrwania. i sniadanie, zmuszanie sie do jedzenia, potem do obiadu. chcialabym miec na cos ochote, chocby na schaboszczaka albo kurna paprykarz szczecinski. a tu nic. ręce jakieś ciezkie...ruchy powolne, za to mysli........myśli napierdal*** jak głupie, nigdy sie nie kończą, tylko zapętlaja się....na szyi...trzeba się umyc. a ludzie za oknem tak po prostu wstają, och jaka brzydka pogoda i nawet nie zauwazają tych prostych czynności. ubieranie butów nie przyprawia ich o mdłości!!!


nitka... gdybym nie siedziała tutaj to pomyślałabym, że jestem Tobą :roll:
Tak własnie czuję sie po przebudzeniu a potem cały dzień się wlecze. Czasami zdaje mi się, że wszystko dookoła pędzi a ja jestem taka powolna i tak niepewnie stawiam kazdy krok... Z jedzeniem to jest po prostu parodia. Sama droga do kuchni wywołuje odruch wymiotny. Najlepiej to mi chyba wchodza słodycze. Potem szybko ubieram buty, kurtkę i staje w drzwiach zastanawiając się czy wyjść. To dopiero dylemat :roll: Wszystko jest takie nierzeczywiste, jak za szybą...
z zimna, z wysiłku, z nadziei, z pragnień
drżę każdego ranka
gdy wyruszam w świat...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
07 lut 2007, 19:53
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez Amy18 10 lut 2007, 20:00
Ja też sie potwornie boję sepsy! I bym chciała żeby mi ktoś wyraźnie powiedział jaka jest możliwość u mnie że zachoruję

Nie chodzę na dyskoteki, unikam dużych skupisk ludzi (w końcu mam ferie :)), nie przechodziłam operacji ani żadnego leczenia w szpitalu, badania krwi mam w normie, odporność mam chyba dobrą skoro do tej pory nawet ani razu nie miałam kataru, na wszelki wypadek biorę multiwitaminę...ale niestety codziennie słysze że ktoś umarł na sepsę. Póki były to 3 latki jescze było, ale ostatnio w Radzyniu umarła 19 latka (w moim wieku) i teraz mi już kompletnie odbija!

Wybijcie mi to z glowy :( Po przeczytaniu rzeczy w necie boje sie nawet bardziej, bo wychodzi na to że chociaż samą sepsa sie nie można zarazić, to wystarczy niedoleczyć przeziębienie by móc zachorowac!

Potwornie sie boję, a nie mam zbytnio czasu na to by bać sie znowu chorób bo mam maturę w maju :( :( :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
16 wrz 2006, 16:41
Lokalizacja
Lublin

przez heliosphan 10 lut 2007, 20:07
jestem studentem medycyny, i musze ci powiedziec ze wiem, ze sepsa wystepuje z wieksza czestotliwoscia u ludzi majacych hemoroidy. przykro mi.
Offline
zbanowany
Posty
3
Dołączył(a)
10 lut 2007, 14:30

Avatar użytkownika
przez IceMan 10 lut 2007, 20:44
Witaj!
.....
BACH, BACH, BACH!!!!!!!! No, wytrzaskałem, pomogło :lol: ??? Musisz się czymś zająć, czymś dla Ciebie ciekawym, co z wielką chęcią byś zrobiła... po to, żebyś przestała myśleć o chorobach, czy to pojawia Ci się przy tych wszystkich gonitwach myśli? Czy w ogóle masz coś takiego? Wydaje mi się, że im więcej będziesz się nad tym zastanawiać, tym dla Ciebie gorzej - więc może jakieś hobby? Pomyśl nad tym... Wierzę, że jakoś Ci się uda to przezwyciężyć :smile: . Pozdrawiam serdecznie!
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez Amy18 10 lut 2007, 20:46
Medycyna? Fajnie...parę lat temu planowałam iść na medycynę, ale obawiam sie że teraz bym zwariowała w polowie I roku :( :( :( :(
Czy to nie totalna złośliwość losu że osoba która podobno ma "zdrowie ze stali" (ostatnią poważną chorobę przeszłam...10 lat temu, miałam anginę przez miesiąc, od tej pory najwyżej dniowe przeziębienie) martwi sie ze zaraz złapie jakąś chorobę?

Więc teraz składam na anglistykę...ale nie mogę sie uczyć do matury jak co chwilę sprawdzam objawy :( :( :( Masakra...chyba źle zrobiłam odstawiając Hydroxyzynę przed maturą (teraz biorę tylko Neospasminę)

Helios, a czy skaza atopowa ma jakiś wpływ na to czy pojawi sie sepsa czy nie?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
16 wrz 2006, 16:41
Lokalizacja
Lublin

Avatar użytkownika
przez IceMan 10 lut 2007, 20:59
oliwia, kapitulujesz??? Tak nie można... Z nerwicą należy walczyć jak z wrogiem, aż do grobowej deski (oczywiście dla nerwicy). Zbierz siły, ona cię nie zżera, ale ty możesz ją zniszczyć jeśli dobrze i celnie zaatakujesz. Najważniejsze: nie załamuj się... >>>nerwica jest uleczalna!!!<<< Wierzę w Ciebie, na pewno znajdziesz siły, aby walczyć, zwalczyć ją i wreszcie żyć spokojnie, bez lęków. Marzysz o czymś takim? W życiu do marzeń należy dążyć, i życzę ci pełnego sukcesu w tym dążeniu :D
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez IceMan 10 lut 2007, 21:53
Justynka napisał(a):Nie uświadamiają sobie tego, że nie żyło im się tak naprawdę dobrze, skoro to życie doprowadziło ich do nerwicy....

dobre spostrzeżenie, wydaje się oczywiste, ale nie pomyślałem o tym... masz rację Justynka, więc aby zwalczyć nerwicę, trzeba zwalczyć jej przyczyny, które nierzadko dalej oddziałują, i to w niekorzystny sposób
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do