Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez stiv-o 08 lut 2007, 00:25
Bycie pewnym, że się czegoś chce, ale jednocześnie paraliżuje strach, że jeśli to wypowiesz, reakcją będzie śmiech albo niezrozumienie. Na jedno wychodzi. Gdy coś proponuję, np wyjście gdzieś, to jestem pewien, że tego chcę tam głęboko, ale wypowiadam to z drżeniem warg i tonem głosu pokazującym, że się boje tego zaproponować bo się boję reakcji, czyli tak naprawdę odmowy... No i w jaki inny sposób tak wypowiedziana propozycja ma być przez kogokolwiek przyjęta, jeśli nie odmową?... Cholernie ciężko się tego pozbyć...
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
03 lut 2007, 16:32
Lokalizacja
pomorze wybrzeże

przez shadow_no 08 lut 2007, 00:32
Atkaa, gratuluje.
Tak jak już było nie raz napisane na forum, warto zgłosić się o pomoc do specjalisty. Nawet jeżeli jest to sprzeczne z naszymi wcześniejszymi przekonaniami.
Zapraszam do sklepu z odzieżą damską i torebkami.
Offline
Założyciel / Administrator
Posty
4758
Dołączył(a)
13 lip 2005, 01:45
Lokalizacja
Częstochowa

Avatar użytkownika
przez IceMan 08 lut 2007, 00:54
wow, Sherlock Holmes :D

Dzięki Nitka. Miło coś takiego przeczytać :smile: . Spróbuję się zastosować, mam nadzieję, że pomoże. Oby...

nitka napisał(a):ale mature zdalam swietnie chociaz sie nie uczylam Wink

:o no a to załapałem dopiero za drugim razem, bo jest ... nieprawdopodobne (ale jak widać - prawdziwe). Musisz być naprawdę dobra w tym, co zdawałaś :D .

Serdecznie pozdrawiam!
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Atkaa 08 lut 2007, 10:38
Heh... dzięki, gdybym mogła to poklepałabym was po ramieniu i powiedziała, że wszystko będzie dobrze, a pewnie nawet przytuliła ;)
Tymczasem czeka mnie dzień pełen wyzwań. Muszę załatwić kilka spraw w różnych urzędach co wiąże się z przemieszczanie z miejsca na miejsce środkami komunikacji, wchodzenie w tłum i odczekiwanie w kolejkach co dla mnie (patrz. agorafoba z zespołem paniki) wcale nie jest łatwe. Właściwie to przecież nic mi sie nie może stać ale możecie trzymać kciuki, tak z zasady ;)
Miłego dnia lękowcy i dużo siły!!!
z zimna, z wysiłku, z nadziei, z pragnień
drżę każdego ranka
gdy wyruszam w świat...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
07 lut 2007, 19:53
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez Atkaa 08 lut 2007, 10:49
człowiek nerwica napisał(a):A ja krótko śpie,codziennie zasypiam o 2 w nocy a budze się o 5 i już ledwo żyje....


Miałam to samo niestety a właściwie nadal mam jesli zaraz po przebudzeniu czegos nie zaplanuję i zaczne nic robić to mogłabym cały dzień w pidżamie przesiedzieć. A ze spaniem to już po prostu koszmar. Budzę się zmęczona i z bólem głowy. Zwariowac można. Ale spoko. To tylko odmiana jakiejś tam nerwicy, i mozna sobie z tym poradzić bez wspomagaczy. Wstaje rano i wychodze z psem na spacer, chociaż cholernie mi sie nie chce, i na tym spacerze ledwo co trzymam sie na nogach. Ale po kilkunastu minutach już jest lepiej, dopływ świeżego powietrza jest zbawienny. Potem wracamy do domku i zaczynamy robić to sobie zaplanowalismy, np. nauka, bo przecież wiadomo że egzamin sie sam nie zda a tłumaczyć się zmeczeniem to nieodpowiedzialne. Weźsie w garść i zmuś do działania swój mózg, bo to ty nim kierujesz a nie on tobą. To ty wydajesz polecenia. A tak dla smaku wypij sobie magnez musujący, jest pycha i umysł robi się jasniejszy.
Pozdrawiam i trzymam kciuki!
z zimna, z wysiłku, z nadziei, z pragnień
drżę każdego ranka
gdy wyruszam w świat...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
07 lut 2007, 19:53
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez Ania1987 08 lut 2007, 10:56
Całkowicie zgadzam się z gore, daj sobie trochę luzu, nie wymagaj od siebie za dużo, nikt nie jest doskonały i nie ma ludzi lepszych i gorszych. Powiem szczerze, że strasznie mnie dziwi skąd w niektórych bierze się taka chęć do gardzenia innymi i psucia im własnej wartości (jak u Twojej mamy)-to naprawdę potworne. Ty wietrzyku jesteś wartościowym człowiekiem i na pewno nie jesteś głupia(NIE DAJ SOBIE TEGO WMÓWIĆ!!!). Przecież pracujesz, studiujesz i jeszcze walczysz z chorobą, więc jesteś bardzo dzielna!!! :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
421
Dołączył(a)
30 sty 2007, 14:11

Avatar użytkownika
przez Ania1987 08 lut 2007, 11:13
Ja trzymam kciuki :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
421
Dołączył(a)
30 sty 2007, 14:11

Moja nerwica...

Avatar użytkownika
przez ann_2059 08 lut 2007, 11:25
Na początku chciałabym przywitac wszystkich, ponieważ jest to mój pierwszy post na tym forum.

właściwie, to nie wiem czemu tu piszę... nie wiem nawet czy wybrałam odpowiedni dział...

zacznę od tego, że pierwsze objawy nerwicowe pojawiły się u mnie ponad rok temu - były to typowe objawy napadu paniki - duszności, uczucie że zaraz umrę itp. Pomogła mi jedna dawka hydroksyzyny od lekarza z pogotowia. Nie wiedzialam jeszcze wtedy, co mi jest. Dopiero przy drugim napadzie, który miał miejsce jakis miesiąc poźniej, dowiedziałam się, że może to byc nerwica. Mój lekarz rodzinny przepisał mi Afobam, poźniej Xanax o przedłużonym działaniu, które miałam brać doraźnie. Przez następny rok tylko raz miałam ponowny atak paniki, ale na szczęscie jedna dawka Xanaxu mi pomogła. Aż do grudnia zeszłego roku. Ostatni napad paniki, jaki miałam nie zakończył się wraz z zażyciem tabletki, a potem przyjazdem pogotowia. Po obudzeniu się rano cały czas czułam te nasilone objawy lęku i tak jest do dziś... nie potrafię zrozumieć dlaczego przez tyle czasu zdarzały się tylko pojedyncze wypadki związane z lękiem a teraz ten stan utrzymuje sie przez cały czas...
Podjęłam decyzję i poszłam do psychiatry (państwowego), który oczywiście potwierdziła, że jest to nerwica i przepisał mi leki o nazwie Trittico CR (antydepresant z grupy SSRI). Przez jakiś czas czułam się po nim dobrze ale ostatnio nasiliły się u mnie natretne myśli samobójcze... takie które nie dają spokoju... boję się tych myśli, bo tak naprawdę nie chcę umrzeć i chcę walczyć z chorobą ale ona odbiera mi wszystkie siły... jestem zablokowana wewnętrznie, nie jestem w stanie odczuwać żadnych emocji, a kiedys byłam szczęśliwa...

nie wiem jak dalej walczyć...

mam nadzieję, że chociaz jednej osobie chciało się to wszystko przeczytać..

pozdrawiam...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
08 lut 2007, 11:02
Lokalizacja
Toruń

Avatar użytkownika
przez gina 08 lut 2007, 11:35
Witaj ann_2059 ! Oczywiście,że chciało się przeczytać i to niejednej osobie...posłuchaj, psychiatra to nie wszystko, on daje tylko leki, może powinnaś udać się do psychologa, rozmowa z nim powinna pomóc...próbowałaś? Jest tutaj wiele osób z podobnymi problemami, możesz na nich liczyć...pozdrawiam serdecznie,gina
na próżno to wszystko co dzisiaj jest bólem....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
382
Dołączył(a)
21 paź 2006, 11:47
Lokalizacja
jeszcze nie stąd

Avatar użytkownika
przez Lusi 08 lut 2007, 11:43
Witaj ann!
Podpisuje się pod tym co napisała gina - po pierwsze psycholog. Pomoże Ci dojść do istoty problemu.
Po drugie leki. Czasem trzeba kilku prób, aby znależć te, które naprawde pomogą.
A po trzecie i najważniejsze - nie poddawaj się, nigdy!
Pozdrawiam.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
784
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 10:36
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez gusia 08 lut 2007, 11:43
Cześc ann :P
Zgadzam się z giną ,chcę dodac jednak tylko jeszcze abys jak najszybciej skonsultowała się ze swoim psychiatrą i powiedziała o myslach samobójczych.Fakt-po antydepresantach wystepują często ,ale niepowinno ich byc.Podejrzewam że lekarz zmieni Ci leki.Nie zwlekaj z tym.
Pozdrawiam.
Trzymaj się cieplutko
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

Avatar użytkownika
przez ann_2059 08 lut 2007, 11:48
dziękuję za odpowiedzi.

wizytę u psychologa mam już umówioną ale z racji tego, że jest to również psycholog państwowy, jestem zarejestrowana dopiero na 26 lutego... nie ma mozliwości, żeby ja przyspieszyć...

czuję, że mam bałagan w głowie, chciałabym to wszystko uporządkować... wierzę, że psycholog będzie mi w stanie pomóc, przynajmniej częściowo, ale zobaczę się z nim dopiero za dwa tygodnie... nie wiem jak walczyć do tego czasu...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
08 lut 2007, 11:02
Lokalizacja
Toruń

Avatar użytkownika
przez gusia 08 lut 2007, 11:50
ann ,myslę jednak że jesli powiesz o co chodzi ,przyjmie Cie napewno.Sama leczę sie państwowo i wiem jak to wygląda ale,że terminy sa sztywne ale jesli cos się dzieje (a w Twoim przypadku niewątpliwie) ,psychiatra napewno Cie przyjmie.Spróbuj.
Pozdro
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

przez wiatr 08 lut 2007, 11:59
Witam Wszystkich gorąco! Bardzo wszystkim dziękuję za wsparcie. Nie będę ukrywała że jest mi bardzo ciężko. Może odczuwam ten ciężar ogromny na sobie, że tak bardzo nie chcę się poddać. Drogę jaką sobie wyznaczyłam jest trudna do poknania. Od czasu, gdy przebywam na forum odczuwam lekki spokój wewnętrzny. Wiem, że nie jestem sama. I dlatego czytając innych posty, staram się rozumieć innych , nie oceniać innych cierpień, czy też nie daj Boże licytować czy ja jestem bardziej nieszczęśliwa czy też nie.Na codzień w życiu realnym nie stosowałam i nie stosuję tej metody. Dlatego tu jestem. I od tego momentu gdy dręczą mnie różne myśli, aż kotłuje mi się w głowie, mogę pisać ,pisać. I żeby tego by mało, dręczą mnie ogromne ilości pytań na które poszukuję odpowiedzi bym stała się wolna. Wpadam ogromny labirynt z którego wydaje mi się że nie ma wyjścia.Teraz widzę że dostrzegam światło by z niego wyjść dzięki wam.
Jak juz wiecie z nikim nie rozmawiam. Pisałam o tym w innych postach ,tak więc nie będę się powtarzala.Nie o to przecież chodzi.
Aniu 1987 dostrzegasz we mnie że jestem dzielna dziękuję Ci bardzo, j.w. pisałam nie chcę się poddać. Myślę, że gdybym się poddała to już chyba nic nie miałoby sensu. Więc jak mam cierpieć to inaczej, a jak ma mnie boleć to też inaczej zmierzając do wolności umyslu, ducha i spokoju wewnęcznego. No cóż długa droga przedemną. A kiedy przystanek ?......
Gorąco Was wszystkich pozdrawiam i gorąco pragnęłabym by i wam się udało w waszych obranych celach.
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 32 gości

Przeskocz do