Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez bibi 20 mar 2006, 00:23
ja chcę cię tylko powitać Jada. :D
niestety akurat tego problemu nie mam.
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

Avatar użytkownika
przez bibi 20 mar 2006, 00:26
o mojej chorobie mówię wszystkim,
z którymi mam kontakt.
nie interesuje mnie co sobie pomyślą. chcę żeby byli świadomi że ja mogę zachować się różnie i żeby nie wystraszyli się tego.

OLA 32 nie wysługuj sie mężem tylko pisz sama :D:D
witaj na forum
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

Re: Kiblowanie

Avatar użytkownika
przez cicha woda 20 mar 2006, 01:03
towdy napisał(a): pojawia sie ogromne zmęczenie i senność (mam wrażenie jakby organizm zużywał całą energię na trawinie tego co zjadłem)... normalnie zaczynam funkcjonować dopiero w porze kolacji...

Znam doskonale zmęczenie i senność. Wszystkie badania wyszły mi dobrze, a psychiatra stwierdził że to od nerwicy.
Biorę antydepresanty i po jakimś czasie to powinno ustąpić.
Doskonale Cię rozumiem, bo wiem jak zmęczenie utrudnia normalne funkcjonowanie.
...ogólnie mówiąc "life is brutal"
poza tym wszystko doskonale...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
731
Dołączył(a)
12 wrz 2005, 12:37
Lokalizacja
UK

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Olka 20 mar 2006, 09:25
Jolitta66.........nie moge pojać tego co piszesz!! Nie wyobrażam sobie by moj partner nie był moim najlepszym przyjacielem, bym nie mogła mu sie zwierzyc ze swoich problemów .......... Moge powiedziec tylko, że Ci bardzo współczuje:( boze przeciez nerwuski tak bardzo potrzebuja wsparcia ze strony bliskich osob......
"...by czuć upadek z wysoka spaść trzeba. Być na dnie by móc sięgnąć nieba......"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
639
Dołączył(a)
23 wrz 2005, 17:49
Lokalizacja
Świdnik

przez Sonia 20 mar 2006, 11:53
Olka napisał(a):Jolitta66.........nie moge pojać tego co piszesz!! Nie wyobrażam sobie by moj partner nie był moim najlepszym przyjacielem, bym nie mogła mu sie zwierzyc ze swoich problemów .......... Moge powiedziec tylko, że Ci bardzo współczuje:( boze przeciez nerwuski tak bardzo potrzebuja wsparcia ze strony bliskich osob......

Olka, niestety takie przypadki nie sa odosobnione.Najczęściej człowiek przekonuje się z kim zyje, w cięzkich chwilach swojego życia, tu np. w nerwicy. U mnie to wyglada podobnie jak u koleżanki, mój mąż zupełnie nie rozumie tego co ja czuje i przezywam, chociaż mówię o tym , mam wrażenie że to po nim spływa, zero wsparcia, wrażliwości.Prawda jest taka, że zdrowy człowiek nigdy nie zrozumie chorego na nerwicę , musiałby sam to przezyć.Ludziom ogolnie, poza wyjątkami, wydaje się że nerwica to nerwowość, że ktoś sie nadmiernie denerwuje, pzrejmuje wszystkim itd.Nie mają pojęcia o lękach, atakach paniki i tych wszystkich objawach.
Dlatego mówić o swojej chorobie najlepiej zaufanym osobom, najblizszym, a obcym lepiej nie, bo moga nas odebrać za wariatów.
Zwierzyłam się dobrej koleżance( tak myślałam) ze swojej choroby i obróciło się to przeciwko mnie. W pewnej sprzeczce między nami , ona mnie zaatakowała słowami, że najlepiej to mam zmienić lekarza lub leki bo te juz na mnie nie działają, ale powiedziała to w taki chamski, ironiczny sposób, który bardzo sprawił mi przykrość. Juz sie nie znamy i od tamtej pory nie mowię nikomu spoza rodziny . Mam uraz na całe życie.
Offline
Posty
117
Dołączył(a)
24 paź 2005, 10:50

Avatar użytkownika
przez didado1 20 mar 2006, 12:06
Sonia
ja mówię tym osobą z którymi mam kontakt (tak jak BIBI) ale co do koleżanek, to Ci powiem lepszy numer też sie zwierzyłam bo myślałam że mi na serduchu będzie lżej a tu słyszę że jestem słaba psychicznie, a tak nie jest bo to choroba emocji, ale najlepsze jest to w tym że się dowiedziałam że ta znajoma miała próbę " S " , i nawiasem mówiąc wynika że to ona jest słaba :!:
W związku z tym myślę że choroba emocji z natrętnym dbaniem o zdrowie nie jest tą najgorszą chorobą umysłu to raz, a dwa jak ktoś nie rozumie to niech spada na drzewo i ja się tym nie przejmuje i proponuję to innym :D :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1189
Dołączył(a)
03 mar 2006, 14:35

przez VaBoom 20 mar 2006, 12:13
Podobnie jak bibi.
Chociaż z pewnymi ograniczeniami. Nie wszyscy na roku wiedzą co mi jest.
Przyjaciołom powiedziałem jak tylko się dowiedziałem. Raczej dobrze to odebrali i nie robili zbędnego szumu. Dałem im też czas, żeby mogli to przetrawić.

Samo ukrywanie choroby jest bardzo stresujące i warto o tym mówić. Nie myślałem, że mój facet tak dobrze to przyjmie. Na szczęscie znosi to, że boję się z nim spotykać i boję się reakcji ludzi (wszechobecna homofobia).

Ludzie potrafią mile zaskakiwać :)
My body on the floor - a Kodak moment
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
11 mar 2006, 15:17
Lokalizacja
Gliwice

Avatar użytkownika
przez Olka 20 mar 2006, 13:13
Boziu Sonia.......aż mi was szkoda:( myśle, że to jest oktopne taki brak wsparcia ze strony bliskich osób. W pewnych kwestiach musze przyznać Ci racje- faktycznie tak jest, ze kto nie przezyje nerwicy, ten nie ma pojęcia jak człowiek z tą przypadłościa moze sie czuc i co moze przezywac! Ja mysle ze dlatego nie mozna oczekiwać zrozumienia, bo naprawde innym trudno jest to zrozumiec.........ale akceptacji i wsparcia - to wystarczy!
A to, ze wszyscy mylą nerwicę i nerwowościa to normalne, w razie co ja wyjaśniam krótko na czym ta choroba polega i ze nie ma nic wspólnego z byciem nerwowym!
Dziewczyny moze sprobojcie zaprowadzic swoich facetów do poradni.....moze psycholog bedzie w stanie im ta chorobe przybliżyc.....
"...by czuć upadek z wysoka spaść trzeba. Być na dnie by móc sięgnąć nieba......"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
639
Dołączył(a)
23 wrz 2005, 17:49
Lokalizacja
Świdnik

przez snaefridur 20 mar 2006, 13:48
Wie część rodziny i przyjaciółka z którą dzielę mieszkanie.Zresztą być może nie tylko oni,bo na wszystkich forach (w tym na forum wydziałowym,gdzie mam w profilu mail z własnym nazwiskiem)mam ten sam nick,a na gronie w profilu mam link do tego forum (a kilkoro znajomych z grona,to ludzie z uczelni).Nie ukrywam tego jakoś specjalnie,ale też nie mówię o tym wszem i wobec,bo i po co?Czasami mama porafi mi powiedzieć,że jakieś głupoty wymyślam,ale znam ją na tyle dobrze,że wiem,że to raczej reakcja obronna,niż jej prawdziwa opinia.
Drażni mnie niesamowicie ignorancja,fakt że ludzie myślą,że nerwicowiec ,to po prostu człowiek nerwowy,a wystarczy wziąść się w garść.To normalne,że zdrowy człowiek nas nie zrozumie,ale może się starać zaakcetować,ogarnąć parę artykułów ,lub choćby to forum i przyjąć do wiadomości,że może wcale nie ma racji :/.
Mnie nerwica nauczyła nie oceniać zbyt szybko ludzi (a przynajmniej staram się).W rozmowie z rodzicami nigdy nie używam słowa psychiatra,bo niezbyt dobrze na to reagują (zwłaszcza mama).Chyba ten fach wciąż fatalnie się kojarzy.Mówię "specjalista".
snaefridur
Offline

przez snaefridur 20 mar 2006, 13:51
Znam to uczucie ciężaru w brzuchu :(.U mnie nerwica objawia się przede wszystkim tym,że często mam jakieś dziwne skurcze narządów wew,do tego dochodzi parcie na pęcherz,co jak rozumiecie jest niesamowicie kłopotliwe.Mam tak zwłaszcza rano,kiedy wiem,że czeka mnie ciężki dzień :/.
snaefridur
Offline

przez Friday 20 mar 2006, 14:18
Już się kilka razy na ten temat wypowiadałam, ale podsumuję tu.
Generalnie wg mnie im mniej osób wie, tym lepiej. U mnie wiedział dotąd tylko mąż, który choć nie rozumie (bo zdrowej osobie trudno to zrozumieć), to wspiera mnie jak może.
Mówię lekarzom (nie psychiatrom).
Czasem wspominałam siostrze.
I powiedziałam mamie (po kilkunastu latach). Dałam jej nawet rózne materiały o zaburzeniach lękowych i depresji (nie cierpię słowa nerwica - a poza tym, nie ma już takiej jednostki w medycynie, to przestarzałe określenie).
Niestety, bardzo, bardzo tego żałuję. Bo więcej, niż "weź się w garść" to raczej nie mogę się spodziewać.
Offline
Posty
71
Dołączył(a)
19 lut 2006, 00:55

OJej!

Avatar użytkownika
przez dzasti13 20 mar 2006, 14:21
Ja rowniez znam to uczucie moze nie otyle ciezkosci w zoladku tylko niestrawnosci.Biegunki to u nie normalnosc, to jest napewno od nerwicy ,a u mnie najpierw apetyt byle jaki byl potem coraz lepszy a teraz to moj chlopak mowi ze lepiej mnie ubierac jak zywic,chodz niemoge jesc czekolady dzuo to ostatnio pochlaniam ja przez prawe 24 godziny na dobe potrafie w nocy zjesc czekolade.#klade sobie kolo uzka i co sie budze to wsuwam to niedopomyslenia.kiedy sie to uspokoi,ja ja milam pojsc zrobic gastroskopie ale na zywca niepojde raz bylam ale to juz z 6 lat i uspali mnie ,no ale kasy narazie niemam wiec poczekam z ta gastrpskopia!zycze zdrowka i glowa do gory :lol: :lol: :lol:
chce pomagac ludziom z nerwica lekowa i wymieniac sie spostrzerzeniami i wlasnymi doswiadczeniami.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
345
Dołączył(a)
15 lut 2006, 17:29
Lokalizacja
z frankfurtu nad menem

Avatar użytkownika
przez dzasti13 20 mar 2006, 14:27
WItaj JAda !
JA mam podobnie nieraz dokucza mi niepokuj przez caly zdien potrafi mnie dolowac, nieraz w padam w takie nerwy ze mogla bym komus chyba kzywde zrobic, a zachwile mnie pusci i oczywiscie wyzuty sumienia ,aplacz i wolanie do ksiazyca o pomoc!teraz jest juz lepiej poniewaz wpadlam na metode jak mnie nerwy lapia ide odrazu i staram sie sama uspokoic i cwicze wtedy brzuszki, czy mam ochote czy nie i powiem ze teroche pomaga bynajmniej napadu nerwowo takigo silnego niemilalam z 2 tygodnie!sprobuj nic niezaszkodzi troche sportu,a jak sie objadasz czy niemasz apetytu nierob sobie wyrzutow sumienia poprostu niemysl o tym! :lol: :lol:
chce pomagac ludziom z nerwica lekowa i wymieniac sie spostrzerzeniami i wlasnymi doswiadczeniami.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
345
Dołączył(a)
15 lut 2006, 17:29
Lokalizacja
z frankfurtu nad menem

Avatar użytkownika
przez roccola 20 mar 2006, 14:28
mam podobnie . Dlatego znów rozpoczynam terapię..widze cierpliwość mojego partnera do moich zmiennych nastrojów i furii ale wszystko ma swoje granice kiedys sie wkurzy i mnie zostawi...a szkodaby było bo jest porządny facet jakich mało w obecnych czasach
...i spojrzała na pęta które ją więziły...
...i poczuła wiatr...zapach ze wschodu..
..była wolna...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
408
Dołączył(a)
08 lut 2006, 11:36
Lokalizacja
Katowice

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 25 gości

Przeskocz do