Czy wierzysz w wyleczenie?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez Aga1 06 cze 2006, 09:42
:) Ja myśle ze jeżeli trafimy na odpowiedniego lekarza, który nas dobrze poprowadzi , a następnie na dobrego psychoterapeutę i oczywiście z naszym pozytywnym nastawieniem to jest szansa aby z tego wyjść.Ja staram sie tego pozbyć choć są to drobne kroczki , ale powoli wracam do życia i myśle że będzie ostatni krok i zostawie już to wszystko za sobą. :lol:
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 11:33
Lokalizacja
mazowsze

Avatar użytkownika
przez Hollow 06 cze 2006, 12:33
kochajacy napisał(a):masz jasny umysl a dopoki masz jasny umysl

Jasne. Nie mam siły myśleć o banalnych sprawach, uczyć się najprostszych rzeczy.
Jasny jak sk...syn.

kochajacy napisał(a):jak dlugo jeszcze

Coraz częściej zadaję sobie to pytanie.

kochajacy napisał(a):przeciez to twoje zycie

Tylko pożyczone. Jak powyżej.

kochajacy napisał(a):...bo drugiego miec nie bedziesz

A wiesz, boję się tego? Że nie umrę do końca. Może ta cząstka mnie obudzi się jeszcze kiedyś, wraz z innymi oglądając w lustrze zabliźnone scieżki mojej duszy.
Nie ufam mrzonkom o wiecznej szczęśliwości, ale wierz mi, gdybym mógł uwierzyć w czystą pośmiertną pustkę, nie wachałbym się ani chwili.

kochajacy napisał(a):oznaka depresji ,trzeba ja leczyc

Co z tego, że uznaję tą myśl? Bez motywacji i wytrwałości - cech mi obcych odkąd pamiętam - nic się nie wskura. Tak orzekli specjaliści od depresji.

kochajacy napisał(a):jak dlugo prowadzona jest twoja terapia :?:

-2 lata
-3 miesiące
Plus rozmowy z psychologami i psychiatrami...

kochajacy napisał(a):nawet najglebiej zakorzenione wzorce osobowosci mozna naprostowac ,mozna zakorzenic bardzo gleboko nowe zdrowe wzorce Idea poprzez dlugotrwala psychoterapie mozna to uczynic i ty napewno o tym wiesz

Czysto hipotetycznie. Powiedzieli mi jasno - tylko ja mogę sobie pomóc. A skoro mój mózg nie chce - widocznie tak już musi się to skończyć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
312
Dołączył(a)
10 mar 2006, 17:29

Avatar użytkownika
przez anita27 06 cze 2006, 17:33
Dziekuje Virginio.wokol mnie jest pelno ludzi a tak naprawde to czuje sie bardzo samotna,bo nikt mnie nie potrafi zrozumiec.Zreszta ja sama nie rozumiem siebie.Dzis bylam u nowego lekarza moze to cos da.Prosil zebym koniecznie poszla do psychologa wiec tak zrobie.Moze mnie ukierunkowuje i moze faktycznie bedzie lepiej.Dzis mam dobry dzien wiec mysle pozytywnie
Szczęście jest jak motyl. Gdy będziesz próbował go złapać - nie uda ci się. Gdy będziesz stać spokojnie - może usiąść Ci nawet na ramieniu!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
417
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 20:53
Lokalizacja
Chrzanow

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Eva 06 cze 2006, 23:43
Wierzę że kiedyś poczuję się uwolniona od nerwicy ... przez te 20 lat nigdy nie straciłam nadzieji :) a przeszłam nieraz ciężkie chwile lecz doświadczenia jakiego z czasem nabieram sprawia że jeszcze bardziej wierze że z tego można wyjść ,ale to wymaga siły... :)
Avatar użytkownika
Eva
Offline
Posty
237
Dołączył(a)
12 kwi 2006, 14:06
Lokalizacja
Trójmiasto

Avatar użytkownika
przez no_fear 07 cze 2006, 09:53
Ale to utopia.

Nie ma pełnego wyleczenia z tej choroby. I trzeba przestać mieć jakieś niespełnione przez 20 lat nadzieje...

To nie jest katar o którym zapominamy jak przechodzi.

Sukcesem - i to jest możliwe - jest zliwkidowanie uciążliwych objawów. Trzeba mieć przy tym świadomośc że niektóre mogą się sporadycznie pojawiać przy trudnych przeżyciach. Ten mięsień jest już nadwyrężony wiec jak się go znowu obciąży - zaboli, z tym że za każdym razem będziemy wiedzieli w jaki sposób go chronić i pozwolić mu się zregenerować.

Wydaje mi się że trzeba się nauczyć z sobą żyć - na każdym etapie tej choroby, wyrozumiałośc wobec swojej słabości to jedna z lepszych broni w walce z nią. Poza tym spojrzeć na siebie troche innym okiem. Ja np. często przyjmowałem/uję alternatywną perspektywę - staję obok obserwuję siebie jak po pietnaście razy sprawdzam drzwi albo jak wpadam w panikę bo jakiś utarty schemat zmusza mnie do reakcji lękowej... i po prostu śmiać mi się chce, wyśmiewam absurdalność sytuacji, patrze się na siebie i najzwyczajniej widze takiego zmagającego się ze swoimi słabościami człowieka, dystansuje się... Po przez to łapię "twardy grunt", wracam do rzeczywistości. Nie użalam się nad sobą wręcz przeciwnie, traktuję te moje słabości z lekkim przymrużeniem oka.

Wiem, że możecie napisać, że wcale wam nie do smiechu z niektórymi objawami. Wierzcie mi - ja też miałem tak paraliżujące objawy, że zapominałem o takiej reakcji jak śmiech na długi czas.
Mimo to warto próbować.
Yes Can Do!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
13 maja 2006, 15:24
Lokalizacja
Wawa

Re: Czy wierzysz w wyleczenie?

Avatar użytkownika
przez Arek 1977 07 cze 2006, 11:46
cicha woda napisał(a):Pytanie do wszystkich nerwicowców. Czy wierzycie w całkowite wyleczenie? Takie gdzie po nerwicy nie będzie śladów, żadnych objawów, nawrotów, itp. a wasze życie będzie wyglądało tak jak przed chorobą? W jaki sposób zamierzacie się wyleczyć? Ja wierzę w wyleczenie ale czasem, zwykle po kolejnym ataku myślę że tylko cud może mnie uratować...


Osobiście uważam, że to źle postawione pytanie. Tzn. wyleczenie to wg mnie nie jest stan , w którym po nerwicy nie będzie śladu, a życie będzie wyglądało tak jak przed chorobą. Życie kogoś kto przeszedł przez to piekło już nigdy nie będzie takie samo, co wcale nie oznacza, że będzie gorsze, wręcz przeciwnie! Proces leczenia, skutecznego leczenia, zaczyna się wtedy, gdy zaczynamy zuważać wartość nerwicy, i innej drogi wg mnie nie ma. Ten paradoks polega na tym, że aby się wyleczyć należy (nalepiej z pomocą psychoterapii) zidentyfikować w sobie te obszary, które osłabiały naszą psychikę, tworzyły schematy nieuświadomionych konfliktów i w efekcie zubożały osobowość. Odkryć i zrozumieć jakie błędy popełniali nasi rodzice, wbaczyć im i sobie, uwolnic się od ich negatywnych skutków ale broń boże nie zapominać. Historia każdego z nas jest bezcenna, to nasze dziedzictwo, im bardziej człowiek pamięta, tym lepiej rozumie siebie i innych. Szeroko pojęta nerwica to dość osobliwa szansa na stanie się lepszym człowiekiem, bogatszym wewnętrznie, dojrzalszym emocjonalnie, wolnym.
pzdr.
Stworzony jestem do tego aby być i dokonać tego do czego nikt inny stworzony nie został
Avatar użytkownika
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
20 mar 2006, 14:39
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez didado1 07 cze 2006, 11:51
no_fear napisał(a):Ale to utopia.

:shock: :shock: :shock: to jak wytłumaczysz przypadki wyzdrowienia całkowitego :?: :?: :?:
pozatym nigdzie nie odnotowano zgonu z powodu nerwicy :D
a katar zobacz i zwróc uwagę całe życie przychodzi i odchodzi ile razy miałeś już go w życiu a ile razy jeszcze będziesz miał i jakoś się tym nie przejmujesz?

gdzie widzisz w takim razie utopię w tym :?: wiadomo nie ma recepty uniwersalnej na nerwicę, bo u każdego z nas wygląda ona inaczej ale małymi kroczkami można dojśc do celu :D
pozdrawiam
znikłam i mnie nie ma .........
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1189
Dołączył(a)
03 mar 2006, 14:35

Avatar użytkownika
przez no_fear 07 cze 2006, 12:33
didado1
Nie ma wyzdrowienia całkowitego.
katar zobacz i zwróc uwagę całe życie przychodzi i odchodzi ile razy miałeś już go w życiu a ile razy jeszcze będziesz miał i jakoś się tym nie przejmujesz?


To nie jest katar o którym zapominamy jak przechodzi.


Utopie widze w całkowitym wyleczeniu. To co napisałem świetnie rozwinął Arek 1977.
Yes Can Do!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
13 maja 2006, 15:24
Lokalizacja
Wawa

Avatar użytkownika
przez didado1 07 cze 2006, 15:34
no_fear

myśl co chcesz nie będę się z Tobą spierać moja psycholog mówi co innego i jej ufam :D Poza tym wiara w to wyzdrowienie dodaje porządnego kopa w tyłek i chęci pracy nad sobą.
Arek 1977 napisał(a):Szeroko pojęta nerwica to dość osobliwa szansa na stanie się lepszym człowiekiem, bogatszym wewnętrznie, dojrzalszym emocjonalnie, wolnym.

wtedy to osiągniesz :!: :!: faktycznie świetnie rozwinięte; jak to poczujesz będzie znaczyło, że jesteś właśnie zdrowy :D :D :D czego sobie życze, Tobie i innym :D
pozdrawiam
znikłam i mnie nie ma .........
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1189
Dołączył(a)
03 mar 2006, 14:35

Avatar użytkownika
przez anita27 07 cze 2006, 20:38
Mowcie co chcecie,nie chce tu nikogo przygnebiac ale no_fear ma racje nie mozna calkiem wyleczyc nerwicy zawsze bedziemy na nia podatni.Ja juz od kilku lekarzy uslyszlam ze musze nauczyc sie z nia zyc.Mozna ja tylko podleczyc.Znam osoby ktore znacznie dluzej i choruja i walcza i niestety z niej nie wychodza.Nie mowie ze nie czuja sie lepiej,podleczajac sie mozna poczuc sie z czasem tak jakby jej nie bylo.Mowie o silnej nerwicy zaawansowanej.Ci ktorzy sie z niej wyszli moze mieli duzo szczescia,zaczeli sie wczesniej leczyc albo mieli w mniejszym stopniu nasilenia.Jest jeszcze inna mozliwosc poprostu mieli mniej stresow(taka ochronke)i wsparcie najblizszych
Szczęście jest jak motyl. Gdy będziesz próbował go złapać - nie uda ci się. Gdy będziesz stać spokojnie - może usiąść Ci nawet na ramieniu!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
417
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 20:53
Lokalizacja
Chrzanow

Avatar użytkownika
przez kochajacy 08 cze 2006, 05:01
anita27 napisał(a):Mowcie co chcecie,nie chce tu nikogo przygnebiac ale no_fear ma racje nie mozna calkiem wyleczyc nerwicy zawsze bedziemy na nia podatni.Ja juz od kilku lekarzy uslyszlam ze musze nauczyc sie z nia zyc.Mozna ja tylko podleczyc


calkowicie sie z toba nie zgadzam ,swiadomosc swojego wnetrza i rozwoj ducha utwierdzaja mnie coraz silniej w przekonaniu ze nerwica to w pewnym sensie jedna wielka iluzja,to nie tylko podatnosc na manipulacje,ale rowniez tendencja do "trzymania" sie zaslyszanych nie sprawdzonych przez siebie przekonan ,w tym przypadku anita27 nieswiadoma destrukcyjnosci i schematycznosci tego przekonania stawiasz sobie w umysle bariere nie do przejscia :!:
i jesli nie zdasz sobie z tego sprawy to tak jak napisalas w swojej wypowiedzi - nigdy nie wyzdrowiejesz :!: nigdy nie wyjdziesz z nerwicy
i mozesz mi wierzyc lub tez nie wierzyc ale istnieje na nia sposob :!: nerwice "przycisnalem butem do ziemi" poznalem ja bardzo doglebnie i na zawsze pokonalem :!:
veni vidi vici
;)
pozdrawiam
"Człowiek doskonały posługuje się swym umysłem jak zwierciadłem. Zwierciadło niczego nie chwyta, niczego nie odrzuca; przyjmuje, lecz nie zatrzymuje." / Czuang Tsy /
Avatar użytkownika
Offline
Posty
603
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 21:03
Lokalizacja
z domu

Avatar użytkownika
przez no_fear 08 cze 2006, 12:36
kochajacy
To nie iluzja. Ta "iluzja" rujnuje ludziom życie... wyjście z tej choroby to nie hop siup ograniczające się do zastępywania utartych destrukcyjnych schematów nowymi "zaafirmowanymi"... skuteczne i sensowne wyjście musi być świadomą pracą z własnymi emocjami w obecności psychologa, a to często jest długą i bolesna drogą, na którą nie wszyscy mogą lub chcą się zdecydować. Druga kwestia to podatność. Po "przepracowaniu" swoich emocji potzreba znowu dużo czasu na to żeby psychika sie zregenrowała do tego stopnia, żeby znosić stresy i napięcia bez pojawienia się jakicholwiek objawów. Szczerze mówiąc nie mam takiej wiedzy i nie udało mi się dotrzeć do tego, jak wygląda proces regenracji.
Po sobie widze że ona następuje ale w niewielkim stopniu.
Yes Can Do!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
13 maja 2006, 15:24
Lokalizacja
Wawa

Avatar użytkownika
przez anita27 08 cze 2006, 19:30
anita27 nieswiadoma destrukcyjnosci i schematycznosci tego przekonania stawiasz sobie w umysle bariere nie do przejscia

Kochajacy,masz swoje zdanie na ten temat.Ja je szanuje ale sie z toba nie zgodze.Po czesc moze masz troszke racji z bariera w moim umysle ale trudno ja przelamac.Borykam sie juz od lat z nerwica i jakos nikomu nie udaje sie do mnie dotrzec.Mnie samej jest ciezko i niewiem jak ja zlamac.To nie jest kwestia mojej podswiadomosci,to jest we mnie,ta choroba.Ona jest mna...Ja z nia walcze nie jestem bierna i staram sie nie uzalac nad soba.Robie to kazdego dnia dlatego sie lecze,zaczynam psychoterapie ponownie.Staram sie jak moge,ogarniaja mnie watpliwosci,poniewaz nie wychodze z tego od lat.Wiec juz sie przyzwyczailam
Szczęście jest jak motyl. Gdy będziesz próbował go złapać - nie uda ci się. Gdy będziesz stać spokojnie - może usiąść Ci nawet na ramieniu!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
417
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 20:53
Lokalizacja
Chrzanow

Avatar użytkownika
przez kochajacy 08 cze 2006, 19:45
To nie iluzja. Ta "iluzja" rujnuje ludziom życie...


jak zauwazyles napisalem ze w pewnym sensie jest iluzja ,piszac to mialem na mysli m.in. fakt ze praktycznie wszyscy ludzie cierpiacy na nerwice maja bardzo niska samoocene ,ten wlasnie niezwykle wazny aspekt rzutuje na "rozpedzanie sie" zaburzen nerwicowych ,bowiem ktos kto ma niska samoocene tkwi w zludnym i nieprawdziwym przekonaniu ze otaczajacy go ludzie sa bardziej wartosciowi od niego (od tego wszystko sie zaczyna) co z kolei bardzo czesto powoduje tendencje do tego by swoim kosztem spelniac ich oczekiwania ,co juz jest pewnym konfliktem emocjonalnym przybierajacym postac zaciskajacej sie sytuacji bez wyjscia ,takiemu czlowiekowi brak jest odwagi by zmienic swoje podejscie i wyrwac sie ze schematow ,brak jest odwagi by wzbudzic w sobie elastycznosc w dzialaniach ,nerwicowiec kiedy zaczyna myslec o probach uwolnienia sie z toksycznych relacji z ludzmi bardzo czesto silnie lęka sie tego ze ktos zauwazy jego chec i skrytykuje go ,wysmieje,wyszydzi i wlasnie ta bariera jest pozornie najtrudniejsza do przejscia ,chcialbym zwrocic szczegolna uwage wlasnie na ta sprawe
dlatego ze dla mnie osobiscie ten etap byl pierwszy ,najtrudniejszy i zarazem najwazniejszy ,przez dlugi okres czasu nie potrafilem sie uniezaleznic od wplywu otoczenia az w koncu odwazylem sie na to :!: bo wiedzialem ze musze sie wyrwac by moc powrocic juz wolny :idea: wiedzialem ze to jest niezbedne.
w tym okresie mojego zycia zrodzila mi sie mysl ktora sluzyla mi za idee :
skoro moje nieuswiadomione konflikty emocjonalne wpisuja sie praktycznie w calosci w relacje z ludzmi to jedynym sposobem na to by pozbyc sie zrodla lęku jest czasowe odciecie sie od nich by moc spojrzec na nie z boku :idea:
kiedy tylko odrobinke trwale wzmocnilem moja samoocene znalezlem w sobie sile na to by przerwac zdecydowanie destrukcyjne sfery wplywu niektorych osob, i z mojego dzisiejszego punktu widzenia smialo moge powiedziec ze ta decyzja byla trafiona w 10 tke i w 100% sluszna
gdy sie od nich odcialem mentalnie dalsza praca nad emocjami byla juz o niebo latwiejsza bo mialem juz pewna namiastke wolnosci ducha.

wydaje mi sie ze cala trudnosc polega na tym ze nerwicowiec w glebi duszy bardzo pragnie kontaktow z innymi ludzmi, niesposob mu wyobrazic sobie ich zerwania nawet pomimo tego ze rodza one lęk,jest od nich zalezny i podswiadomie dazy do nasladownictwa zachowan zdrowych ludzi sadzac ze to go wyprowadzi na prosta ,jednak to powazny blad ,blad ktory rodzi kolejny nieuswiadomiony konflikt emocjonalny ktory to z kolei jest napedem neurotycznych zaburzen osobowosci

no_fear napisał(a):skuteczne i sensowne wyjście musi być świadomą pracą z własnymi emocjami w obecności psychologa


nie zawsze, istnieje tez mozliwosc zdobycia samemu tej wiedzy z zakresu psychologii ktora jest potrzebna by moc wyjsc z nerwicy
skoro psycholog (zwykly czlowiek) mogl ja zdobyc to rowniez kazdy inna inteligentna i otwarta osoba jest do tego zdolna :idea:
chciec to moc :idea: :!:
z takiego zalozenia wychodzilem i i dobrze na tym wyszedlem.
w przewazajacej ilosci przypadkow wspolnym mianownikiem ludzi z nerwica jest wlasnie wysoka inteligencja emocjonalna :) wiec nic nie stoi na przeszkodzie :)
pzdr
"Człowiek doskonały posługuje się swym umysłem jak zwierciadłem. Zwierciadło niczego nie chwyta, niczego nie odrzuca; przyjmuje, lecz nie zatrzymuje." / Czuang Tsy /
Avatar użytkownika
Offline
Posty
603
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 21:03
Lokalizacja
z domu

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 19 gości

Przeskocz do