czego się boimy? Lęk przed.................

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Jaki jest Twój lęk?

Ankieta wygasła 12 gru 2009, 14:25

boję się śmierci
46
21%

..zdrady
9
4%

przed bliskością- nie umiem okazywać uczuć
17
8%

dotyczący obrazu własnej osoby (związane z niską samooceną
32
15%

lęk przed nieznanym otoczeniem
17
8%

lęk przed chorobą i cierpieniem
62
29%

lęk przed przemocą w domu
1
0%

lęk przed niezaspokojeniem potrzeby akceptacji, osamotnienie w rodzinie
5
2%

lęk moralny ; lęk przed superego czyli własnym sumieniem; poczucie winy, wstyd;
22
10%

lęk anankasytczny; związany z poczuciem przymusu wykonywania czynności, pod wewnętrzną groźbą kary za ich niewykonanie;
5
2%

 
Liczba głosów : 216

przez krecik57 26 paź 2006, 13:06
Dzieki serdeczne za zainteresowanie , fajne jak ktos odniesie sie rozsadnie do sytuacji innych. Wiem ,ze tez chlone jak gabka i to nie zawsze robi dobrze . Ale jednak z drugiej strony pociesz ,bo czujesz ,ze nie jestes sam . Na hormony mam dlugie zeby ,ale teraz jestem tak daleko przestraszona ,ze pozre wszystko .Podobnie bylo z maja mama i arytmia .Mysle ,ze te FAJNE sprawy dostalam w spadku . Przechodze brutalny etap w moim zyciu ,jest mi zle ,jestem nieszczesliwa ze soba ,placze godzinami i zamykam sie w pokoju , nie chce widziec rodzina i znajomych ---moim marzeniem jest spokojne serce bez arytmii !!! A tu staje sie odwrotnie z dnia na dzien jest jej wiecej . Jestem zaniedbana i nic nie warta !!! Pisze na niepolskiej klawiaturze i te ogonki nie wychodza ,ale mozna sie domyslec. Pozdrawiam Ciebie i Was wszystkich . Jestescie bardzo dzielni :!: [/u][/b]
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
19 paź 2006, 13:07
Lokalizacja
Europa

przez ania30 26 paź 2006, 14:09
A czy robiłaś sobie badanie na poziom magnezu ? bo często kolatania serca wystepują w jego niedoborze
życie jest piękne
Offline
Posty
133
Dołączył(a)
07 cze 2006, 18:48
Lokalizacja
polska

Avatar użytkownika
przez Eva 26 paź 2006, 14:14
Kreciku ja podobnie jak ty jestem weteranką w chorobie ..ale nie żebym do niej tak przyrosła tylko dlatego że mi nikt prędzej nie uświadomił czym jest nerwica. Mam ja od 20 lat ..przez 15 codziennie brałam jakieś leki i czekałam kiedy bedę zdrowa. Czas uciekał a ja dalej tkwiłam w swoim stanie nieświadomości. Podobnie jak Ty teraz myślałam i uciekałam przed wszystkim ... Jak poznałam ludzi i ich opisy choroby ..owszem chłonełam to wszystko ,ale uważnie czytałam gdzie jest ten cudowny środek który pozwala wyzdrowieć :) I pewnego razu dostałam olśnienia bo ten środek był zawsze bardzo blisko! Ja sama jestem nim ! nasze nastawienie do Siebie ,do życia do wszystkiego co nas otacza ..nasza siła wewnętrzna to jest ten środek. Zmieniłam się ,od 5 lat nie biorę żadnego leku i powiem Ci że czuję sie bardzo dobrze ..ale przez 15 lat bardzo żadkiego wychodzenia samej z domu ..pozostał mi jeszcze lęk przed pokonaniem tej przeszkody. Gdy nie bede odczuwała już paniki przy samodzielnym wyjściu z domu mogę powiedzieć że udało mi się wygrać z nerwiczka. Czasami żałuje zmarnowanych lat ,bo wiem że je straciłam ,ale przedemną jeszcze wiele cudownych dni...mam "dopiero" 43 lata. Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Eva
Offline
Posty
237
Dołączył(a)
12 kwi 2006, 14:06
Lokalizacja
Trójmiasto

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez kika 27 paź 2006, 20:19
Witam... Chcialabym napisac jak milo, ze ktos ma tak samo jak ja, ale nie jest to wcale mile i wiem jak sie cierpi... nic nie lubie zwiazanego z samolotem, no, moze troche ladowanie bo wiem ,ze juz zaraz koniec... Dosyc duzo latam , przezylam dlugie "rejsy' i mam wrazenie, ze zamiast byc lepiej, przyzwyczajac sie ...to jest coraz gorzej, a niedlugo czeka mnie lot 18to godzinny i chyba tego nie przezyje... mam wrazenie , ze zaraz dostane wylewu lub zawalu tak mi serce wali, zaczynam dostawac jakiegos odretwienia... normalnie szok... Zaczelam szukac pomocy u lekarzy, mam cudowna pania kardiolog i twierdzi, ze dam rade, ze nie jest zle, a jestem wysoko cisnieniowcem, wiec to juz wogole mnie dobija....karzda minuta w tej "puszce" jest dla mnie smiercia..... -kika...
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
17 paź 2006, 00:40
Lokalizacja
gdansk

przez __aga__ 28 paź 2006, 01:57
Natomiast ja, jako ze borykam sie z nerica lękowa , teraz bardziej fobiami, balam się samolotu i to jak :shock:

Sytuacja zmusila mnie, ze musialam poleciec samolotem.

I ku mojemu zdziwieniu pokochalam to :P
Boje sie już bardziej autobusu, taxowki, a samolotu nie, Dziwen, nieprawdaż:)

[ Dodano: Sob Paź 28, 2006 1:02 am ]
kika napisał(a):Witam... Chcialabym napisac jak milo, ze ktos ma tak samo jak ja, ale nie jest to wcale mile i wiem jak sie cierpi... nic nie lubie zwiazanego z samolotem, no, moze troche ladowanie bo wiem ,ze juz zaraz koniec... Dosyc duzo latam , przezylam dlugie "rejsy' i mam wrazenie, ze zamiast byc lepiej, przyzwyczajac sie ...to jest coraz gorzej, a niedlugo czeka mnie lot 18to godzinny i chyba tego nie przezyje... mam wrazenie , ze zaraz dostane wylewu lub zawalu tak mi serce wali, zaczynam dostawac jakiegos odretwienia... normalnie szok... Zaczelam szukac pomocy u lekarzy, mam cudowna pania kardiolog i twierdzi, ze dam rade, ze nie jest zle, a jestem wysoko cisnieniowcem, wiec to juz wogole mnie dobija....karzda minuta w tej "puszce" jest dla mnie smiercia..... -kika...


Musze Cię uspokić:)

Ja także balam się ciśnienia, a nawet, zę mi szkoło popęka :P
Ale zmiany cisnienia są bardzo niewielkie, nic Ci się nie stanie :!:

Mnie na przykład uspokioło jak samolot startował (skok cisnienia) lądował:)

To wcale nie jest straszne.
Musisz tylko odpędzić od siebie myśl o tym, że nie ma alternatywy "naglego wyjścia na zewnatrz"
Ja takze bardzo się balam, ale na mysl o spotkaniu z ukochana osoba, przezwycięzyłam to, strach przed lataniem, a co więcej, polubilam to:)

Glowa do gory:) Zreszta co ma byc to bedzie:) A bedzie dobrze:)
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
28 paź 2006, 01:49

Avatar użytkownika
przez TOFIK 28 paź 2006, 10:45
mnie dobija że nie da się zatrzymac i wysiąść. wszędzie da się tak zrobić. w samochodzie, pociągu czy autokarze itd. a w samolocie nie. ale w końcu się wybiorę w lot. krótki na początek. może do gdańska :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
59
Dołączył(a)
18 wrz 2006, 16:45
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez telimenka 29 paź 2006, 15:04
a ja.. co dziwne - uwielbiam to! Nawet moja kolezanka stwierdzila, ze przeciez powinnam sie tego bac.. a tu szok :) Uwielbiam ten moment gdy samolot nagle przyspiesza... pare sekund i juz unosze sie nad ziemia - cudowne uczucie. Radosc z mozliwosci podziwiania wszystkiego z gory i piekno tego co widze - to jest silniejsze niz strach przed katastrofa, ktory chyba jednak kazdy w jakis sposob odczuwa...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
270
Dołączył(a)
14 mar 2006, 21:36
Lokalizacja
Śląsk

Avatar użytkownika
przez Lil 02 lis 2006, 15:56
uwielbiam latanie :D
najwazniejsze to przyjac latanie jako przygode:) 'frunac jak ptak' wysoko, zdala od problemow dnia codziennego, czytac cos sobie, wypic kawke, pogadac z kims obok. podrozowanie jest takie przyjemne, a dzieki samolotom wszedzie mozna szybko dotrzec. powodzenia :smile:
mój dzień toczy się złotym kołem by wpaść w czeluść nocy
Avatar użytkownika
Lil
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
18 paź 2006, 12:58

przez Angelika 03 lis 2006, 00:09
Witaj!!!
Lubie latac ale boje sie katastrofy i nie ufam za bardzo tym maszynom poniewaz nigdy nie da sie przewidziec awarii badz jakiegos niespodziewanego zaklocenia calego systemu sterujacego programem odpowiadajacym za kontakt pilota z wieza.Slyszeliscie o przypadku kiedy ludzie po prostu zamarzli w samolocie bo klimatyzacja sie zepsula a poniej siadl caly system i sie rozbili.Mialam pare razy awaryjne ladowanie a wiec przezylam groze chwili na wlasnej skorze.Ludzie byli spanikowani.
Angelika
Offline

przez kasia_28 06 lis 2006, 17:21
Witam :smile:
ja niedawno dołączyłam do Was i tak przeglądam sobie posty na forum zanim zabiore głos, ale akurat temat samolotu mnie "zatrzymał"...
Od dawna pasjonuję się samolotami pasażerskimi a moim wielkim marzeniem jest zdobyć licencję pilota samolotów pasażerskich, no... na początek wystarczyłaby licencja na pilotowanie samolotów ultralekkich ;) ale nie o tym tu mowa....
Nie zastanawiałam się od momentu zachorowania na nerwicę czy poleciałabym samolotem - wcześniej latałam i sprawiało mi to wielką frajdę, chociaż zazwyczaj lądowanie odbywało się z głową między kolanami :lol:
I wiecie, że teraz sobie myślę, że ta cholerna nerwica uniemożliwiłaby mi wejście do samolotu?????
Mogę myśleć o lataniu, przypominanie sobie "starych" lotów nie powoduje we mnie strachu, tylko wręcz przyjemność, ale właśnie chyba ten paraliżujący lęk przed stratą panowania nad sytuacją i przed niemożnością wyjścia z samolotu zablokowałby mnie tak, że w ogóle bym do niego nie weszła....
Kurczę, szkoda..... :cry:
Ale skoro już wzięłam się za siebie i walczę z tym świństwem, to nKIEDYś JESZCZE POLECę, A JAK TO ZROBIę NIEZWłOCZNIE WAM NAPISZę :P :P :P :P
Nie pozwolę, żeby coś, co siedzi w mojej głowie i próbuje mną rządzić pieprząc przy okazji moje życie zawładnęło nim do reszty i odarło do końca z nadziei, marzeń, radości!!!!!!!!!!!!!!!!!
Polecę odwiedzic przyjaciółkę w Londynie - tak właśnie zrobię.
Teraz sobie pomyślałam, że to niezły pomysł i włażę na www.ryanair zabukować bilet dla mnie i mojego facecika - ale będzie miał niespodziankę!!!!!!!!!!
Trzymajcie się i trzymajcie za mnie kciuki, proszę :smile: :smile:
Pozdrawiam
Offline
Posty
97
Dołączył(a)
03 lis 2006, 11:08

przez Mamusia 08 lis 2006, 21:29
tez mam lek jak ide po zakupy i wtedy zabralabym cala rodzine ze soba ale nieraz jest ok to czuje sie wolna jak ptak jutro ide do detysty ciekawe jak to zniose /
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
08 lis 2006, 16:19

przez Aga1 08 lis 2006, 22:47
Kochane jest na te leki tylko jedna rada - leczyc sie i koniec - szkoda zycia. Pisalam juz tu na forum kilka razy przez co przechodzilam.Trwalo by to nadal gdyby nie leczenie u psychiatry. Moje zycie zmienilo si e o 360 stopni. Jezdze autobusami, chodze sama gdzie chce i kiedy chce. Nie mam watowych nog , uczucia ze robi mi sie slabo itp. Dzis zaczelam psychoterapie. Wierze ze pozbede sie tej nerwicy raz na zawsze. Nie badzcie bierne i walczcie z nia bo naprawde moze sie zmienic Wasze zycie. Pozdrawiam, :idea:
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 11:33
Lokalizacja
mazowsze

Avatar użytkownika
przez gusia 09 lis 2006, 03:03
Aga super czyta sie to co piszesz,naprawdę...gratuluję :P
Aga1 napisał(a):Trwalo by to nadal gdyby nie leczenie u psychiatry.

No ja już prawie półtora roku się leczę,zmieniłam dwóch lekarzy,leki...a blokada pozostała :?
Wiem psychoterapia...myślę o tym...
Chciałam w zasadzie tylko pogratulowac prawie wygranej.
Pozdrawiam gusia
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

przez Aga1 09 lis 2006, 17:29
Gusiu ja lecze sie od marca .W czerwcu zaczelam jezdzic autobusami.Teraz jak oisalam chdze sama i nie mam zadnych lekow. Byc moze nie trafilas na odpowiednich lekarzy. Ja biore seroxat. Pierwsze 2 tygodnie byly dla mnie bardzo ciezkie, ale teraz jest cudnie. Z tego co rozmawialam z lekarka i psychoterapeutka gdy ma sie silna nerwice korzystac w tym samym czasie z lekow i psychoterapii. Przynajmniej one to stosuja i naprawde maja efekty. Pozdrawiam i zycze pozbycia sie lekow. :twisted:
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 11:33
Lokalizacja
mazowsze

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do