Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Cortezjusz 18 sty 2016, 01:33
Przez tyle lat mówię sobie ,że pójdę do jakiegoś psychoterapeuty... i czemu ja nie idę? czemu nie mogę się zebrać? Kurrrrr.....tak bardzo chcę normalnie żyć , bez strachu, bez lęków, chcę się czuć tak jak byłem dzieciakiem!! A teraz? Tak naprawdę nic nie mogę zrobić... NIC DOSŁOWNIE NIC... ciągle się źle czuję... zawroty głowy, duszności, szarpnięcia serca...byle co zrobię.. nawet alkoholu nie zawsze mogę się napić bo nasila lęki u mnie :( Proszę zmotywuj mnie ktoś żebym poszedł do psychiatry...
Offline
Posty
108
Dołączył(a)
18 lis 2014, 16:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez alu 18 sty 2016, 12:22
Cortezjusz, jeśli sam nie będziesz chciał sobie pomóc to niestety nikt inny tego za Ciebie nie zrobi :( Terapia, praca nad sobą i małymi krokami naprawdę da się wyjść z tego bagna. Nie patrz na to ile czasu już minęło, ale jak na dzień dzisiejszy będziesz patrzył z perspektywy roku, dwóch lub pięciu. Do roboty!!
alu
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez WinterTea 18 sty 2016, 18:01
Cortezjusz, Ja pisałam podobne posty co Ty na początku mojej aktywności na forum, też się zapadałam coraz głębiej przez wszystkie objawy i przesiadywałam całymi dniami w domu, bo przez myśli, że albo jestem chora i umrę, albo zemdleję nic mi sie nie chciało. W koncu doprowadziłam siebie do próby samobójczej, która otworzyła oczy moim bliskim na to, że faktycznie jest ze mną źle. Przeszłam terapię i wyszłam z tego gówna. Lęk nie paraliżuje mnie już od prawie dwóch lat. Objawy, nawet jeśli się pojawią, już nie mają nade mną władzy. Teraz to ja nad nimi panuje i normalnie funkcjonuję- chodzę do pracy, na zakupy, spotykam się z ludźmi i juz się nie boję, że umrę na ulicy.
A myślałam podobnie jak Ty- że już nie ma dla mnie ratunku. A po przejściach czuję ulgę, więc i Ty walcz o siebie i swoje szczęście. Mam nadzieje, ze podnioslam Cie na duchu. Chociaz troche.
"Szczerość może nie da Ci zbyt wielu przyjaciół, ale na pewno da Ci tych właściwych"
(John Lennon)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2209
Dołączył(a)
29 mar 2014, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez klara.klara 18 sty 2016, 19:24
Witam .Wpadłam na forum szukając odpowiedzi na swoje dolegliwości,które z dnia na dzień nie pozwalają normalnie funkcjonować :(
Im więcej czytam tym bardziej zastanawiam się czy nerwica nie chce mnie podstępnie przechytrzyć.
Moje "ataki"biorą się często nagle ,łapie mnie raptownie osłabienie,uczucie omdlenia(nigdy nie zemdlałam) chodzę jak pijana ,mam wrażenie ,że zaraz nogi odmówia posłuszeństwa,mrowienia w całym ciele,tak jakby moja krew gotowała się,była toksyczna ,nasilające się zaniki pamięci,nie potrafię przypomnieć sobie wielu spraw,np.nazw leków które brałam przed miesiącem,a także wzrok,z roku na rok siada wzrok ,na daną chwilę +3. Zle czuję się codziennie,nie ma dnia by było lepiej Dodam,że jestem w średnim wieku.
Zawsze byłam bardzo wrażliwa,nieco lękliwa,trochę wycofana,skryta,
Teraz można by powiedzieć,że nie mam powodów do stresu ,a ja jestem wrakiem człowieka.
Czy tak wygląda nerwica?
Nie wiem gdzie się udać by zacząć normalnie funkcjonować ???lekarz rodzinny stwierdził,ze nie wyglądam na osobę z nerwicą a morfologia książkowa ....a ja czuję się jakbym miała ostatnie chwile życia :( bez siły,z dolegliwościami somatycznymi.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
15 sty 2016, 17:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez kosmostrada 18 sty 2016, 20:02
klara.klara, Niestety nikt nie jest w stanie Ci postawić diagnozy przez internet. Aczkolwiek Twoje dolegliwości do nerwicy pasują. Potrafi ona udawać wszystkie choroby świata. ;)
Przede wszystkim od rodzinnego wyciągnij skierowanie na komplet badań, nie samą morfologię. ( rozumiem, że kardiologicznie nic niepokojącego nie znalazł) Czyli przede wszystkim szczegółowe badanie tarczycy, cukier ( te problemy ze wzrokiem, osłabienie), mówisz że jesteś w średnim wieku to również odwiedź ginekologa, bo hormony potrafią nam zrobić niezłe zamieszanie. Jeśli masz siłę latać po lekarzach, to neurolog też by się przydał, jeśli wszystko będzie ok, to już on będzie mógł Ci zdiagnozować nerwicę. Moja koleżanka już od neurologa dostała leki, ale ja jednak skonsultowałabym to z psychiatrą. Więc jeśli wszystko wyjdzie super, znaczy fizycznie będziesz zdrowa, to z kompletem badań biegusiem do psychiatry ( dobrego, zrób rozpoznanie w swojej okolicy, możesz na forum też podpytać) i tam zadecydujecie o dalszej drodze.
Ever tried? Ever failed? No matter. Try again. Fail again. Fail better.
S. Beckett
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7434
Dołączył(a)
27 lip 2014, 16:47

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Cortezjusz 18 sty 2016, 22:09
Dzięki dziewczyny.
Ja to już zrobiłem wszystkie możliwe badania :P Dwóch kardiologów powiedziało mi ,że moje objawy sercowe są na tle nerwowym.. wszystkie badania książkowe, na forach różnych piszę to już mi ludzi przez internet mówią ,że nic mi nie jest i mam iść do psychiatry..i nawet znajomi jak powiem ,że coś mi jest nie tak to od razu wiedzą o co chodzi i mówią "znowu sobie wkręcasz". :P Ja jestem dziwny, nie chcę umrzeć, nie chcę się męczyć itp a do psychiatry nie mogę się zebrać .. zawsze znajdę sobie coś "ważniejszego"... Głupi jestem! Czas coś zmienić bo to już mnie przerasta...
Offline
Posty
108
Dołączył(a)
18 lis 2014, 16:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez alu 19 sty 2016, 00:05
Cortezjusz, to nie jest głupie, to mechanizm obronny :) zdrowienie wymaga czasu i regularnej pracy, zaprzeczania objawom, a do tego potrzebujesz siły i odwagi. Często też mamy gdzieś głęboko zepchnięte sprawy, których nie mamy siły rozwiązywać i nerwica jest dla nich doskonałą przykrywką, żeby myśleć o czymś innym zamiast o istocie problemu. Ja np. mam program do walki z moją emetofobią i wiesz co? Codziennie mówię sobie, że zacznę jutro. Mimo, ze obecna sytuacja w ogóle mi nie odpowiada, czuję się fatalnie i mam codzienne objawy to jednak jest ch.ujowo, ale stabilnie. Zastanów się co daje Ci Twoja nerwica - w pierwszym odruchu pewnie nic, bo jej nienawidzisz i nienawidzisz objawów - ale zastanów się nad tym głębiej :)
alu
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Alexandra 19 sty 2016, 00:49
Klara.klara, ja mam te same objawy co Ty i leczę się na nerwicę.

Cortezjusz, to nie jest też tak, że wizyta u psychiatry Cię uzdrowi od razu. To jest proces, praca nad sobą, ale bez podjęcia tego kroku ciężko pozbyć się objawów.

Ja np. mam już dni bez objawów, albo jedne znikają i pojawiają się drugie, np w dni wolne było już dużo lepiej, podczas tygodnia pracy mi się nasilają.
Dzisiaj np. cały dzień kręci mi się w głowie, przelewanie, ale pracuję z tym, wykonuję swoje obowiązki i trzymam się tego, że jutro może minąć, a pojawić się coś nowego lub starego. Gdy mam lepszy nastrój- prawie nie mam objawów, gorszy i więcej obowiązków i napięć w pracy - od razu się zaczynają.

Moja terapeutka powiedziała dzisiaj, że nie będę ich mieć zawsze. One miną, skończą się :great:ę

Trzymam się tego jak koła ratunkowego.

Alu, masz całkowitą rację. To wbrew pozorom nasza strefa komfortu ta nerwica i musimy z niej wyjść.
Offline
Posty
573
Dołączył(a)
28 maja 2006, 15:49
Lokalizacja
Wrocław

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez klara.klara 19 sty 2016, 18:21
Dziękuję za podpowiedzi.Badania tarczycy mam na granicy normy,guz na tarczycy i z usg tarczyca wygląda jak przy limfocytarnym zapaleniu tarczycy,byłam u 3 endokrynologów,jak wyniki w normie i guz nie powiększa się i biopsja ok to nie ma podstawy by przepisywać leki.Więc zakończyłam wycieczki do endokrynologów,mimo,ze podświadomie czuję,ze tarczyca może dawać takie objawy.
Hormony ginekologia w normie jestem pod kontrolą.Cukier badany kilka razy w ostatnim czasie nawet z tendencją spadkową ale w normie.Kardiolog wszystko ok,epizody migotania przedsionków i powiększona lewa komora,ale jak określił lekarz nie to jest przyczyna moich dolegliwości,polecił zastanowić się nad nadwrażliwością emocjonalną......więc odpuściłam kardiologów,mimo,ze moja mama,ciotki leczą się kardiologicznie i jak opisuję swoje objawy to potwierdzają,ze miały bardzo podobnie ale skoro kardiolog twierdzi,że zdrowa jestem to tak też myślę!
Więc jak nic pprzyjdzie mi zapukać do drzwi neurologa.aaa i jeszcze byłam na badaniu EEG i jeden neurolog zdiagnozował padaczkę a drugi wykluczył sugerując wizytę u psychiatry.
Dodam,ze robiłam badania na boleriozę wynik wyszedł wątpliwy,dostałam serię antybiotyków ,po tym kolejny wynik w normie.
Brałam kiedyś leki p.depresyjne ale niewiele pomagały,zmieniałam 4 krotnie .Być może dlatego jestem "oporna"na leczenie i psychiatrę bo nie dopuszczam do siebie mysli,że mogą ograniczać mnie jakieś leki,nie lubię być od kogoś ,czegoś uzależniona,bo skoro samo przyszło to samo powinno odejść....tylko w tym przypadku obawiam się,że tak łatwo i bez walki nie obejdzie się .
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
15 sty 2016, 17:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez carita 19 sty 2016, 22:39
Cortezujsz, jesteś pewien, że potrzebujesz tylko psychiatry? A może bardziej psychologa? Psychiatra generalnie daje tabletki, jak jest taki z powołania, to trochę robi za psychologa, ale go nie zastąpi. Uważam, że największą robotę musimy zrobić sami, odkrywając tajemnicę naszych lęków. Jeden z moich psychiatrów powiedział mi, że są takie lęki, które mamy po rodzicach, głównie po matce. Jak ona miała ich sporo, to my się ich jakby uczymy, to znaczy nasza psychika. Nie z genów, ale z systematycznego wkładania nam ich do psychiki od urodzenia, nieświadomie przez naszych rodziców. Moje objawy są wypadkową lęków, jakie mam po mamie, a także innych traumatycznych wydarzeń i okoliczności mojego życia. I ja muszę sobie z tym poradzić, żeby normalnie żyć. Psycholog nakierowuje mnie na właściwą drogę, pokazuje to, czego sama nie widzę. Tabletki pomagają mi w równowadze, abym mogła coś ze sobą zrobić. Tylko tyle albo aż tyle. Ale to tylko tabletki, chemiczny świat, do którego się nie chcę przywiązać na stałe.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
94
Dołączył(a)
16 wrz 2014, 11:17

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Cortezjusz 19 sty 2016, 23:58
Ja nie wiem czym się różni psycholog od psychiatry.. nie wiem kto mi jest potrzebny.. wiadomo ,że wolałbym bez leków z tego wyjść ale czy da rade pozbyć się objawów bez leków żadnych? Może jednak najpierw pójść do tego psychologa? Zobaczymy co powie? U mnie zauważyłem ,że objawy nasilają się NA WIECZÓR... może dlatego ,że mam więcej czasu na myślenie o nich? jestem mniej czymś zajęty? Dzisiaj cały dzień super, spędziłem czas z kobietą, byliśmy na basenie, później u niej w domu spędziliśmy trochę czasu , było ok ,a teraz wróciłem do domu, robiłem żarcie i zaczęły się "zawroty" głowy.. nie wiem nawet jak to nazwać bo to nie są zawroty takie jak np jesteśmy pijani tylko takie... coś dziwnego w głowie...stanę sobie na 1 nodze to bez problemu utrzymam równowagę, nie mam zaburzeń równowagi tlyko właśnei takie "przelewanie" w głowie jak to nazywacie :P
Offline
Posty
108
Dołączył(a)
18 lis 2014, 16:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez alu 20 sty 2016, 00:40
Cortezjusz napisał(a):Ja nie wiem czym się różni psycholog od psychiatry.

Chłopie, to może jak już siedzisz na tym nędznym forum to się chociaż doedukuj? :P Psycholog (a raczej psychoterapeuta) jest od terapii i pracy nad sobą, psychiatra jest od farmakoterapii. Pójdziesz do psychiatry - wyjdziesz z receptą, pójdziesz do psychoterapeuty-wyjdziesz z zaleceniem prawdopodobnie kilkumiesięcznej terapii.

Cortezjusz napisał(a):wiadomo ,że wolałbym bez leków z tego wyjść ale czy da rade pozbyć się objawów bez leków żadnych?

Da się tylko, że to wymaga więcej czasu i samozaparcia. Często, zwłaszcza na początku, jeśli stan pacjenta uniemożliwia podjęcie terapii zaleca się branie leków. Sam musisz ocenić na ile funkcjonujesz "normalnie", a na ile Twoje życie jest kompletnie zrujnowane i zdezorganizowane przez lęki.
alu
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Cortezjusz 20 sty 2016, 01:16
W takim razie myślę ,że dam radę bez leków, jest mi bardzo ciężko ale żyję normalnie, normalnie pracuję, wychodzę do ludzi, nie zamykam się w domu, nie leżę ciągle i nie myślę kiedy umrę tylko staram się normalnie żyć :D Po weekendzie umawiam się do psychologa ;)

Czy powie mi ktoś jak wygląda taka wizyta? jak się do niej przygotować? co ze sobą zabrac?
Offline
Posty
108
Dołączył(a)
18 lis 2014, 16:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez alu 20 sty 2016, 01:19
Cortezjusz, najpierw zrób rozeznanie w swojej okolicy, psychoterapeutów jest na pęczki, za to ogarniętych już znacznie mniej. Jest kilka nurtów terapii w zaburzeniach lękowych najskuteczniejsza jest behawioralno-poznawcza, więc śmiało możesz szukać specjalisty pracującego w tym nurcie. Na pewno bedzie pytał o objawy, lęki, możesz sobie przygotować coś w rodzaju harmonogramu/pamiętnika, czyli co i kiedy się zaczęło, kiedy masz objawy, co wtedy myślisz itp itd.
Trzymam kciuki!! :)
alu
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 42 gości

Przeskocz do