Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 07 mar 2014, 21:38
nerwa, przetrwasz , musisz.. ;)
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez evvelinka 07 mar 2014, 23:35
A ja sobie dziś poszłam do sklepu z alkoholami kupić dla rodziców na rocznicę szampana i za szybą na wystawie były cygara. Zawsze chciałam spróbować i kupiłam jedno. Oczywiście po drodze masakra.. myślałam, że już nie dojdę tak mnie chwiało. Odechciało mi się wszystkiego. W domu sobie zapaliłam i wypaliłam połowę. Było fajnie aż nagle tak mi się dziwnie zrobiło jakby do ataku, ale jakoś się uspokoiłam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
401
Dołączył(a)
31 lip 2013, 12:55
Lokalizacja
WWA

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Keji 09 mar 2014, 02:24
Z roku na rok robi się coraz gorzej. Serio.

Nauczyłam panować się nad atakami w miejscach publicznych, po parunastu latach wypadało, chociaż często złapie mnie coś nowego (Jak teraz, do emetofobii doszły lęki przed omdleniem, połączone z pogorszonym wzrokiem i zawrotami głowy), ale te "domowe". Chryste. Kiedyś to wyglądało inaczej.

Teraz? W pewnym momencie jakby pstryk, każdy przedmiot w pokoju wydaje mi się czymś obcym, niebezpiecznym, jakby żyjącym własnym życiem. Jakby zerwała się nagle cała moja wiedza o świecie. Dochodzą do tego halucynacje kątem oka, świetlne. Strach jest niewyobrażalny, muszę powstrzymywać się przed krzykiem, nie tylko boję się o szaleństwo, ale czasem wręcz mam wrażenie, iż jestem na takiej granicy, że za moment, już za moment, zarysy kształtów zaczną przekształcać się w coś okropnego. Jakby dzieliły mnie sekundy od prawdziwego szaleństwa. Wiele przeżyłam jeśli chodzi o stany psychiczne, a mimo to muszę usilnie zatrzymywać impulsy- jak nabranie się ogromnej ilości tabletek uspokajających czy dzwonienie po pogotowie. Wczoraj praktycznie płakałam już, że nikogo nie ma przy mnie w tych chwilach.
Keji
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 09 mar 2014, 02:26
Keji, :( nie masz pomocy od nikogo?
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez chocovanilla 09 mar 2014, 02:45
jestem czubek... nie moge znalezc spamowej wyspy? o co chodzi? watek usuniety?

-- 09 mar 2014, 03:00 --

znalazlam... dziwna zmiana....
Offline
Posty
1864
Dołączył(a)
06 paź 2011, 23:59

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Keji 09 mar 2014, 03:37
hania, tsa, od psychiatry ;)

Jakoś nie należę do osób, którymi ktokolwiek by się interesował w stopniu większym niż zwykła znajomość.
Keji
Offline

Avatar użytkownika
przez Gabriel74 09 mar 2014, 04:07
Keji u mnie ataki kiedys też wyglądały inaczej. W tej chwili to jest totalny Mix,też najbardziej boję się omdlenia. Jak ja pragnę już być zdrowym,moja ex mówi córce ze oszukuje ,że nic mi nie jest. W ogóle się nami nie martwi a ja nie mogę pojąć jak można być takim człowiekiem .

Sent from my HTC One using Tapatalk
Avatar użytkownika
Offline
Posty
135
Dołączył(a)
03 gru 2013, 03:19
Lokalizacja
GOROL

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 09 mar 2014, 11:25
Keji, leki bierzesz? czy probujesz bez?
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez margaritka1985 09 mar 2014, 12:06
Ja moze opisze moje nie sa zwiazane z nerwica, tylko z obnizonymi nastrojami.Nie mam zadnych urojen juz sobie z nimi porafzilam, moja terapetka skutecznie wyplewia ze mnie poklady leku, ktore te urojenia trzymaja mialam ich sporo , wydawalo mi sie ze obserwuja mnie z rzadu przez zumi, robia sledztwo, obgaduja mnie w necie oraz podejrzewalam bylego o morderstwo.Teraz moim problemem sa obnizone nastroje oraz hustawki emocjionalne zwiazane z nastrojami.Popadam w nienaturalne stany dobrego samopoczucie jestem podekscytowana wszystko widze w pozytywnym swietle, wydaje mi sie, ze wszyatko sie ulozy oraz, ze sie przeceniam, pozniej za pare dni odchorowuje te stany przygnebieniem, zalamaniem, stanamy depresyjnymi nie eidze dla siebie nadzieji oraz wydaje mi sie, ze nie pokonam choroby nigdy i , ze bede tak sie czula wiecznie wtedy nie dbam o siebie, nie chce mi sie sprzatac, gotowac, nic robic, najprostrze czynnosci sprawiaja mi trudnosc, najchetniej przespalabym pol dnia co jeszcze poteguje zle samopoczucie, nie widze dla siebie zadnej nadzieji jestem rozbita i przygnebiona, pozniej znow przychodzi dobry nastroj wszystko widze w kolorach, wydaje mi sie, ze duzo osiagne, zdobede przeceniam sie i swoje mozliwosci mozna powiedziec , ze nie patrze realnie.Taka hustawke mam od 2007 roku jest ona zwiazana z moimi marzeniami i pogonia za nimi.Wtedy to moj nastroj tak sie rozchwial jak mialam gorke jeszcze ja podkecalam , a jak dolek dolowalam sie wiecej czarnymi myslami.Moja terapetka powiedziala, ze nie mam juz urojen tylko problemem sa zle nastroje mozecie sobie wyobrazic, ze gorki sa przyjemne a dolki do dupy co tez jest zwiazane z urojeniami na wlasny temat wlasciwie z nimi wspolgraja, gdyz wydawalo mi sie ze ludzie pisza rozne pozytywne i negatywne rzeczy o mnie w necie i tak moj nastroj sie od tego uzaleznil i rozcheial, takze te nastroje wspolgraja z urojeniami.Jesli z nimi sobie poradze mozna bedzie uznac, ze jestem zdrowa.Wstyd mi terapetce powiedziec o tych marzeniach gdyz sa takie nierealne elascieie stanowia dla mnie ucieczke od realnego zycia po prostu uciekam w marzenia zamiast naprawiac swoje zycie i patrzec realnie.Dzieki za ten watek pozwolil mi moj problem uchwycic.
Offline
Posty
211
Dołączył(a)
23 wrz 2013, 17:03

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Keji 09 mar 2014, 18:20
margaritka, ja osobiście stany manii (te "góry" o których piszesz) uważam za o wiele gorsze, aniżeli doły. Jak radziłaś sobie z urojeniami?

hania33, biorę doraźnie Zomiren, wypróbowałam trzy rodzaje SSRI, ale pogorszyłam tylko sprawę. Z biegiem czasu dotarło do mnie, że powinnam brać neuroleptyki, lecz nie czuję się gotowa na kolejną masę skutków ubocznych- źle toleruję leki i nie potrafię żyć z wyżej wymienionymi.
Keji
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez michalb 09 mar 2014, 18:55
Offline
Posty
369
Dołączył(a)
31 sty 2013, 12:33

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Trader_X 09 mar 2014, 23:52
Witajcie,

Jestem tutaj nowy na forum ale śledzę je od jakiegoś czasu i dziś postanowiłem napisać, ponieważ dzisiaj dopadł mnie znowu lekki atak lęku ;) Dodam, że mam 37 lat, do tej pory świetnie funkcjonowałem w życiu, pierwszy atak przyszedł znienacka ;) myślę, że głównie przez bardzo stresogenną i dość intensywną pracę.

Wszystko zaczęło się jakieś 4 miesiące temu. Przy pierwszym ataku nie wiedziałem co się dzieje. Na początku miałem głównie problemy z zaśnięciem, bałem się zasnąć bo myślałem, że przestanę oddychać :) Co już spałem to nagle musiałem otworzyć oczy z powodu paniki przed brakiem oddechu. Ale to był dopiero początek. Potem doszły zawroty głowy w różnych okolicznościach i intensywności oraz jeszcze kilka różnych innych objawów jak np różne bóle miejscowe, uciski etc, etc...
W końcu w internecie odnalazłem to forum i zacząłem się wczytywać w objawy no i przypomniałem sobie, że na Nerwicę cierpiała moja Mama i dotarło do mnie czym była dla niej ta choroba. Przypomniały mi się pastylki z Signopanem, które brała przez większość swojego życia, jako dziecko nie rozumiałem jej choroby teraz doskonale wiem co przeżywała.

Ale wracając do mnie obecnie większość bardziej dolegliwych objawów somatycznych minęła poza szumami w uszach, które obecnie diagnozuje i sporadycznymi bólami głowy oraz skokami ciśnienia.
Ale lęk niestety wraca. Obecnie boję się nowotwór, głównie głowy no i wczoraj się nakręciłem po obejrzeniu Voice of the Poland gdzie ostatnia uczestniczka była chora na raka. Z własnego doświadczenia dodam, że należy unikać sytuacji które wywołują w nas lęki. Teraz tak myślę, że to jest ucieczka ale jak nie mam styczności z tym co mnie przeraża to nie mam ataków.

W tej chorobie najważniejsza jest samoświadomość, co zdam sobie sprawę, że kolejna dolegliwość to NERWICA to albo ona ustępuję albo maleje jej intensywność, niemniej obecnie choroba się nie poddaje i wraca pod inna postacią.
Też to co zauważyłem to mnie pomaga sport. Nie ma jak porządny wycisk na basenie albo na orbitreku. Czuję się po nich bardzo dobrze zapominam o wszelkich dolegliwościach.

Co do diagnostyki rozpocząłem wizytę po specjalistach. Na razie był rodziny i laryngolog, czekają mnie jeszcze EKG, RR plus czekam na rentgen szyi z opisem.

W pierwszej kolejności jednak chcę powalczyć z chorobą bez farmakologii. Zwłaszcza, że ten mój dzisiejszy atak był pierwszym po prawie 2 tygodniach przerwy.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
09 mar 2014, 23:15

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez pimpek82 10 mar 2014, 11:30
Bardzo proszę o odpowiedź, bo wczoraj w nocy najadlam sie niezle strachu.

Miałam co jakis czas ataki paniki ,ale taki jak wczoraj zdążył mi sie dwa razy przez 1,5 roku.Chodzi mi o serce.przy atakach puls dochodził do 120 z chwilowym podwyższeniem cisnienia.
Wczoraj w nocy obudziło mnie uczucie,że cos sie ze mną dzieje,słabo mi,umieram.Serce zaczęło mi strasznie szybko bić,było je czuć w klatce i szyi.Obudzilam męża,pomógł mi usiąść Zmierzylam cisnienie wzrosło puls 137, ale miałam wrazenie ze wcześniej trochę szybciej biło.Po jakimś czasie był juz 93 i malał razem z ciśnieniem,ale zdążyłam sie nakręcić i ręce i nogi miałam strasznie mokre i nie mogłam opanować drzenia ciała.To było cos strasznego.
Najdziwniejsze jest jednak to i tego strasznie sie boje ze tak nagle bez powodu serce zaczęło szybko bić i tak samo nagle zaczęło bić wolno.jak by ktoś przelaczyl jakis guzik z dużych obrotów na małe.nie było czegoś takiego ze serce sie po malu wyciszalo,tylko ustalo to tak nagle.

I teraz moje pytanie,czy to był atak czy cos nie tak dzieje sie z moim sercem?
Miałam robione EKG i było ok,ale to było rok temu.
Offline
Posty
187
Dołączył(a)
28 mar 2013, 10:42

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 10 mar 2014, 11:37
pimpek82, Ataki rowniez tak nami poniewieraja..mokre rece , drżenie ciala ..mialam tak samo , dla pewnosci zrob sobie EKG , lecz ja mysle , ze to nerwica :roll:
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider], blitz i 32 gości

Przeskocz do