nerwica a rodzina...

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez Śmierć 08 mar 2006, 17:22
Friday napisał(a):A ja się zastanawiam - po co o tym wszystkim mówicie?
.
no a po co jest to forum ??
Avatar użytkownika
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
08 mar 2006, 01:30

soory!

Avatar użytkownika
przez dzasti13 08 mar 2006, 23:28
moze cie zle oderalam niechcialam cie tak samo osadzic jak smierci.jak znajde chwilunie przeczytam twe listy ppozdrawiam :lol: :lol: :lol: :lol:
chce pomagac ludziom z nerwica lekowa i wymieniac sie spostrzerzeniami i wlasnymi doswiadczeniami.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
345
Dołączył(a)
15 lut 2006, 17:29
Lokalizacja
z frankfurtu nad menem

przez kukubara 08 mar 2006, 23:57
Mnie absolutnie rozumie ale chca pogorszyc moj stan ...celowo zeby mnie wykonczyc...to sie nazywa wsparcie :cry: zazdroszcze wszystkim ktorych potrafi kochac wlasna matka...
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
11 lut 2006, 14:09
Lokalizacja
wawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Śmierć 09 mar 2006, 00:03
kukubara napisał(a):Mnie absolutnie rozumie ale chca pogorszyc moj stan ...celowo zeby mnie wykonczyc...to sie nazywa wsparcie :cry: zazdroszcze wszystkim ktorych potrafi kochac wlasna matka...
Moge wam tutaj oznajmić, że jakbym miał normalną rodzinę i normalnie się wychował to bym był mocny psychicznie... i żadne cholerstwa by mnie w życiu nie dopadały bo bym miał siłę aby je zwalczać, miałbym wsparcie (baśń)... potoczyło się inaczej, moja nienawiść jest tak wielka, że jak widzę starego to mam drgawki, jego obecność doprowadza mnie do szału... cholerny świat :evil:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
08 mar 2006, 01:30

Avatar użytkownika
przez bibi 09 mar 2006, 00:05
Moge wam tutaj oznajmić, że jakbym miał normalną rodzinę i normalnie się wychował to bym był mocny psychicznie... i żadne cholerstwa by mnie w życiu nie dopadały bo bym miał siłę aby je zwalczać, miałbym wsparcie


ja to wszystko i miałam i mam ...i jakoś mnie nie omineło:(

potoczyło się inaczej, moja nienawiść jest tak wielka, że jak widzę starego to mam drgawki, jego obecność doprowadza mnie do szału

a tak się czuję jak widzę szwagra---inteligentna bestia :x
dobrze że jest daleko 8)
Ostatnio edytowano 09 mar 2006, 00:15 przez bibi, łącznie edytowano 1 raz
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

przez kukubara 09 mar 2006, 00:06
Wiesz ale mi nie o to chodzilo....ja bardzo kocham moja mame ..za mocno a ona mnie poprostu toksycznie ja marze o zdrowych relacjach takich spokojnych i nic nienazucajacych ...ale watpie..moze kiedys ?
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
11 lut 2006, 14:09
Lokalizacja
wawa

przez Amator 09 mar 2006, 00:13
Cześć Śmierć!
To w zasadzie chyba dałeś sobie odpowiedz co jest główną przyczyną Twojej choroby.Nie wiem czy ktoś Tobie doradzał psychologa,ale myśle,że powinieneś zdać się na niego.Tymbardziej,że gdzieś pisałeś o nieleczonej depresji.Sam rodzinie pewnie niczego nie wytłumaczysz,więc lepiej jak coś z tym zrobisz.Czasem zwykła rozmowa wystarcza.
Offline
Posty
82
Dołączył(a)
28 lut 2006, 00:44

Avatar użytkownika
przez Śmierć 09 mar 2006, 00:23
Amator napisał(a):Cześć Śmierć!
To w zasadzie chyba dałeś sobie odpowiedz co jest główną przyczyną Twojej choroby.Nie wiem czy ktoś Tobie doradzał psychologa,ale myśle,że powinieneś zdać się na niego.Tymbardziej,że gdzieś pisałeś o nieleczonej depresji.Sam rodzinie pewnie niczego nie wytłumaczysz,więc lepiej jak coś z tym zrobisz.Czasem zwykła rozmowa wystarcza.
Amator, ja wszystko wiem, miałem sporo czasu by myśleć o życiu... wszystko wiem, wiec co przeżyłem, widzę skutki, wiem jakie jest życie i jak je odbieram, nie odkryłem ameryki w tym wątku :) leczyć się nie zamierzam, bo nie widzę dla siebie przyszłości w tym swiecie. pozdr :) ps. rodzina to nie jesdyny powód moich problemów, ale chyba ten pierwszy od którego wszystko się zaczeło, wiesz przygotowanie do zycia i te sprawy.. wychowanie jednym słowem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
08 mar 2006, 01:30

Avatar użytkownika
przez telimenka 17 mar 2006, 21:38
Macie racje! Wlasnie poczulam się niezrozumiana... Ale mniejsza o to. Wiem, że już więcej nikomu nie powiem! Ludzie nie rozumieją! :(

Tak bym chciała zacząć normalnie żyć, bez obawy, że ludzie uważają, że jestem chora psychicznie, albo dziwna... chciałabym mieć normalne problemy, zakochać się... :roll:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
270
Dołączył(a)
14 mar 2006, 21:36
Lokalizacja
Śląsk

przez Friday 19 mar 2006, 16:17
Właśnie zrobiłam w piątek coś głupiego :(
Mianowicie zaniosłam mojej matce stos wydruków z netu na temat zaburzeń lękowych i depresji.
W nadziei, że coś zrozumie.
Nie wiem, czy coś zrozumie, nie wiem, po co to zrobiłam. Kiedy wcześniej napomykałam coś na ten temat, to słyszałam od razu "jesteś po prostu hipochondryczką", "nie przesadzaj", albo "weź się w garść", "jesteś przewrażliwiona".

Żałuję strasznie, trzeba było się nadal ukrywać. Chciałam się chyba usprawiedliwić, albo co - sama już nie wiem. :evil: Żeby zrozumieli, że jestem przewrażliwiona, bo taka jest natura mojej choroby, do jasnej cholery.

Źle mi teraz. I tak nie zrozumieją, a jeszcze stwierdzą, że jestem stuknięta :x
Offline
Posty
71
Dołączył(a)
19 lut 2006, 00:55

przez saga 22 mar 2006, 18:36
Ja już nie daje rady z tą nerwicą tak mnie boli w klatce piersiowej. Boje się wyjśc na ulice sama ,bo boje się ,że się uduszę. mam zatakany nos jeszcze to wyobraźcie sobie co przechodzę. Koszmar totalny.....
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
21 mar 2006, 19:11

Brak zrorumienia ze strony najbliższych

przez melon 09 maja 2006, 21:07
Witam mój problem polega na tym, że bliskie mi osoby czyli żona rodzice nie bardzo zdają sobie sprawe z tego co mi dolega. na nerwice lękową i agarofobie cierpie od 2,5 roku, obecnie się lecze, ale moja rodzina na siłe każe mi znaleźć prace a ja żeby zachować pozory normalności udaje że jej szukam., a ja po prostu boje się wyjść sam z domu więc o pracy narazie nie ma mowy, mimo że walcze z chorobą jak tylko mogę w tej chwili to jest nie możliwe, mam nawet problem z odebraniem córki z przedszkola, a co dopiero praca! Żona wie co mi jest i wiem że mi pomaga jak potrafi, była ze mną u psychiatry, kiedy widzi że zbliża się atak uspokaja mnie zajmuje rozmową ale mimowszystko chyba nie bardzo zdaje sobie sprawe co się ze mną dzieje, co przeżywam.
Czy myślicie że zdrowe osoby są w stanie przewidzieć co czuje osoba wiecznie żyjąca w strachu i zmagająca się z absurdalnymi lękami :?:
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
28 kwi 2006, 20:13
Lokalizacja
Częstochowa/Myszków

Avatar użytkownika
przez Faun 09 maja 2006, 21:57
Niestety dobrze Cie rozumiem, i jako nerwicowiec, i jako facet, wobec którego partnerka ma określone (z punktu widzenia osoby zdrowej - jak najbardziej racjonalne) oczekiwania.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
20 mar 2006, 15:43
Lokalizacja
z Lasu

Avatar użytkownika
przez telimenka 09 maja 2006, 22:00
melon napisał(a):Czy myślicie że zdrowe osoby są w stanie przewidzieć co czuje osoba wiecznie żyjąca w strachu i zmagająca się z absurdalnymi lękami


Mysle, ze nie... a raczej na pewno nie. Jedyna osoba ktorej powiedzialam co przezywam jest moja siostra.... gdy powiedzialam jej ze to polega m/w na tym ze czasami boje sie ze zwariuje, zachowam sie dziwnie, powiedziala... "Nie mysl o tym".

Ktos, kto przezywa to co my, wie ze to nie jest tak ze 'o leku sie mysli albo nie'.. on jest i nie da sie go czasami kontrolowac...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
270
Dołączył(a)
14 mar 2006, 21:36
Lokalizacja
Śląsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot], SCF i 14 gości

Przeskocz do