Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Dalszy temat do "pomóżcie"

przez agia510 30 wrz 2008, 22:11
Wyobrażcie sobie, przyzwyczaiłam się po paru tygodniach do pracy , a tu nowy problem mi wyskoczył, moja kierowniczka po 1,5 tygodnia pracy zaczęła po mnie krzyczeć o byle co, a teraz krzyczy już o wszystko i to przy wszystkich pracownikach. Wracam do domu cała w nerwach, nie mogę wypocząć. Mówi, że po 1 miesiącu pracy powinnam już wszystko umieć! Przy wszystkich mi mówi, gdzie Ty dziewczyno żyjesz? Albo jak daję jej pocztę to już od razy z góry na mnie, poza tym krzyczy , że wszystko źle popisałam. Nawet pracownicy wieloletni nie umieją mi pomóc, bo sami nie wiedzą do końca jak to napisać! A ja cierpię na nerwicę lękowo-depresyjną i jeszcze coś może się stać! Co robić?
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
06 wrz 2008, 23:25

objawy...

przez krysiunia 30 wrz 2008, 22:47
hejka....czy macie tak ze cigale was cos boli ,dusi,>? np...ciagle mnie trzesie w srodku łapia mnie jakies dziwne bole w głowie w plecach i na całym ciele, boli mnie kregosłup kark, dusi mnie w szyj i tak kuzwa przez cały dzien :( zaczyna mnie to łapac coraz gorzej chyba zbliza sie pora gdzie nerwica depresyjna zaczyna atakowac coraz gorzej,,,mimo ze biore leki!!! :twisted: ale wydaje mi sie ze organizm sie juz na nie uodparnia,,, jeszcze tylko lęki nie sa takie nasilone ale ,,,,,!!!!! pozdrawiam was nerwuski zycze śilnej psychiki w ten jesienny czas :P
krysiunia
Offline

Re: Dalszy temat do "pomóżcie"

przez strengelets 30 wrz 2008, 23:35
ja na Twoim miejscu zmienilbym prace na mniej stresujaca, moze cos fizycznego?
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
30 wrz 2008, 00:23

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: objawy...

Avatar użytkownika
przez wróbelek Elemelek 01 paź 2008, 09:37
hej!!;) też tak mam że co chwile łapie mnie jakiś inny ból, a to brzuch, a to głowa i tak cały czas, na to ja oczywiście reaguje stresem... albo przynajmniej reagowałam... powoli dochodze do tego żeby powiedzieć sobie "to tylko nerwica" i iśc dalej ;) gorzej jest jak już tak bardzo bardzo boli...
<><><> Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!! <><><>
Posty
757
Dołączył(a)
29 lip 2008, 13:49

Re: Dalszy temat do "pomóżcie"

przez dziambi 01 paź 2008, 09:49
Też bym zmienił pracę. Po co się użerać z kimś? Możesz ewentualnie zagłosić to do przełożonego kierowniczki, (miałem sytuację, że w pracy mi i koledze z którym się zatrudniliśmy robili na złość współpracownicy i docinki różne w naszą strone szły. Zgłosiliśmy prezesowi i po interwencji nawet zaczęli nam pomagać) albo wygarnij jej w twarz co myślisz, że po miesiącu nie można się wszystkiego nauczyć i takie tam, to może zmieknie jak zobaczy, że nie dajesz sobą pomiatać, ale na to trzeba odwagi.
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
22 sie 2008, 09:39
Lokalizacja
Wrocław

Moja historia od A do Z po raz ostatni

przez Kaska22 01 paź 2008, 11:30
Wszystko zaczęło się latem 2001 r., pamiętam, że był upalny dzień, a ja jako, że
jestem typowym domatorem siedziałam w domu przed telewizorem. Zaczęłam mnie
boleć głowa, przestraszyłam się bo nigdy nic podobnego mi się nie zdarzyło, a że
dodatkowo oglądałam wtedy jakiś film o chłopcu chorym na guza mózgu to
przeraziłam się podwójnie. Pamiętam, że ból, który wtedy mnie dopadł był dość
uporczywy, nie bolało w jednym miejscu, ból się przemieszczał, ale głównie był
to ucisk. Nie pomagały żadne tabletki przeciwbólowe typu apap czy ibuprom.
Budziłam się z bólem i z bólem zasypiałam, bałam się tak bardzo, że codziennie
rano miałam wymioty, trzęsłam się jak galareta i było mi tak jakby miękko w głowie.

Po kilku dniach męczarni udałam się do lekarza rodzinnego, zbadał wtedy
ciśnienie (mam niskie bo ok. 100/70), postukał młotkiem w kolano i przepisał
Coffecorn czy coś takiego. Poza tym powiedziałam mu o swoich obawach, że to może
być guz, ale wyśmiał mnie i na tym się skończyło. Oczywiście dalej źle się
czułam, na kolejnej wizycie u rodzinnego wymusiłam skierowanie do neurologa, gdy
do niego pojechałam oczywiście był młoteczek i inne standardowe badania.
Dostałam wtedy lek, który nazywał się chyba Propramolan (albo coś podobnego,
było to dawno temu, więc nie pamiętam).
Najlepsze było to, że gdy wróciłam do domu przez 2 tygodnie byłam jak nowo
narodzona, głowa przestała boleć. Miałam nadzieję, że tak już zostanie,ale
ciągle żyłam w strachu, że ten ból powróci. Oczywiście powrócił. Zaczęłam wtedy
czytać wszystko co się dało o guzach mózgu,objawy pasowały do mnie jak ulał.

Udałam się do kolejnego neurologa, który po wykonaniu EEG i obstukaniu młotkiem
stwierdził, że to nerwica, ale dostałam jeszcze skierowanie do laryngologa,
psychiatry i psychologa. Laryngolog stwierdził, że jestem okazem zdrowia, a
psycholog i psychiatra, że mam nerwicę.

Żyłam tak chyba 2 lata, głowa raz bolała mniej, raz bardziej, ale chyba ciągle,
a ja oczywiście ciągle byłam przekonana, że mam guza, więc poszłam do kolejnego
neurologa.Zaczęłam leczyć się prywatnie u jednego z lepszych neurologów w moim
mieście.Ten neurolog zapisał mi najpierw Divescan (chyba tak to się nazywało),
ale nie brałam tych tabletek. Kilka kolejnych wizyt, a lekarz ciągle mi
powtarzał, że jestem neurologicznie zdrowa, nie było mowy o żadnej tomografii,
tym bardziej o rezonansie bo po prostu nie było podstaw, aby takie badania wykonać.

Na kolejnej wizycie, na której nie obyło się bez łez błagałam o skierowanie na
tomografię, neurolog powiedział, że jeśli chcę to dla mojego świętego spokoju
zrobi mi TK (musiałam jednak za to badanie zapłacić bo leczyłam sie prywatnie),
powiedział wtedy, że jest przekonany, że jestem zdrowa, nie mam żadnego guza, a
jeśli się myli to rezygnuje z miejsca ze swojej praktyki lekarskiej. Byłam
bardzo szczęśliwa, że wreszcie się przebadam i będę wiedziała co jest ze mną nie
tak, byłam przekonana, że jak tomografia wyjdzie ok to moje problemy znikną.
Oczywiście wyszła bardzo dobrze,wszystko tak jak powinno być no i było pięknie i
zdrowo przez kilka dni. Neurolog obejrzał mój mózg na zdjęciach i wytłumaczył,
że ból bierze się z tego, że ciągle myślę o nim, zamartwiam się, mam zaciśnięte
naczynia krwionośne w mózgu itp. Przepisał mi wtedy krople, które w skrócie
nazywają się DHL (takie na rozszerzenie naczyń) i kazał pić melisę.
Od tamtej pory minęły już dwa lata,nie byłam więcej u żadnego neurologa bo po
prostu nie mam już siły.

To chyba tyle jeżeli chodzi o to jak to się zaczęło i co się działo krok po kroku.

Ból, który mi towarzyszy trudno jest jednoznacznie opisać. Boli mnie cała głowa,
a to na czole, a to na skroni, a to z tyłu, za lub pod uchem, a to na czubku. Za
każdym razem kiedy o nim pomyślę boli w innym miejscu. Rodzaju bólu też nie
można jednoznacznie określić jest to takie jakby pieczenie,ściskanie, mrowienie,
naprawdę trudno mi to określić. Dodam, że na te bóle nie pomagają żadne leki
przeciwbólowe, ani sen, ani cisza. Czasami zdarza się że mnie coś łupie, wtedy
biorę apap i jest po bólu, ale to się zdarza sporadycznie, na pozostałe bóle
leki nie pomagają. Zaczęłam już nawet mówić, że mam dwa rodzaje bólu głowy, ten
normalny i ten "mój". Przy bólach nie przeszkadza mi głośna muzyka, ostre
światło, nic z tych rzeczy. Mogę normalnie funkcjonować, skończyłam studia i w
nauce ten ból też nigdy mi nie przeszkadzał.

Z tego co zauważyłam ta głowa nie boli mnie na pewno gdy jestem czymś bardzo
zajęta, albo gdy sobie trochę popijemy ze znajomymi wtedy jest mi dobrze,czuję
się świetnie, albo np. gdy się wypłaczę, wtedy jest o wiele lepiej na trochę.

Jeśli chodzi o inne objawy to czasami wydaje mi się, że trochę gorzej widzę, mam
taki zamazany obraz, muszę mrużyć oczy żeby coś dokładnie zobaczyć, czasami
wydaje mi się, że mówię niezrozumiale dla innych, czasami wydaje mi się, że
zataczam się chodząc choć wszyscy mówią, że mówię i chodzę normalnie ;)
Poza tym mam w gardle kluskę, coś mi siedzi i nie mogę tego przełknąć,
codziennie rano piecze, dosłownie pali mnie gardło, często przez to chrząkam.
Być może to przez to, że mój piesek lubi sobie ze mną pospać, może jakaś alergia.
To chyba wszystko jeżeli chodzi o objawy.

Jeżeli chodzi o badania to co pół roku badam krew. Morfologia,OB, cukier,
cholesterol,poziom potasu, magnezu i sodu w organizmie.Wszystko oczywiście jest
OK. Okulistów widziało mnie chyba sześciu,dno oka,pole widzenia, ciśnienie
wewnątrz czaszkowe, wszystko dobrze. Wady wzroku również nie posiadam.
Nie mam żadnej glisty ludzkiej,robaków, tasiemca, lamblii. Laryngologiczne
jestem zdrowa. Zatoki mam czyste, chyba 4 razy mnie prześwietlano.
Przez 4 miesiące chodziłam na terapię do psychologa,ale okazała się babą, która
nie ma o niczym zielonego pojęcia i doszło do tego, że to ona mi opowiadała o
swoich problemach, a ja jej za to płaciłam.

Z grubsza tak to wszystko wygląda, na pewno wiele szczegółów pominęłam, ale
może to się wyjaśni w dalszej części rozmowy o ile do takiej dojdzie.

Wszystkim którzy chcieliby mi pomóc,doradzić, pogadać bardzo dziękuję

PS. Właśnie jestem w pracy,serce mi wali, głowa pęka,boję się że zaraz padnę. Teraz trochę przechodzi, ale potem znowu to samo.
Kaska22
Offline

Moja historia od A do Z po raz ostatni

przez Kaska22 01 paź 2008, 11:31
Wszystko zaczęło się latem 2001 r., pamiętam, że był upalny dzień, a ja jako, że
jestem typowym domatorem siedziałam w domu przed telewizorem. Zaczęłam mnie
boleć głowa, przestraszyłam się bo nigdy nic podobnego mi się nie zdarzyło, a że
dodatkowo oglądałam wtedy jakiś film o chłopcu chorym na guza mózgu to
przeraziłam się podwójnie. Pamiętam, że ból, który wtedy mnie dopadł był dość
uporczywy, nie bolało w jednym miejscu, ból się przemieszczał, ale głównie był
to ucisk. Nie pomagały żadne tabletki przeciwbólowe typu apap czy ibuprom.
Budziłam się z bólem i z bólem zasypiałam, bałam się tak bardzo, że codziennie
rano miałam wymioty, trzęsłam się jak galareta i było mi tak jakby miękko w głowie.

Po kilku dniach męczarni udałam się do lekarza rodzinnego, zbadał wtedy
ciśnienie (mam niskie bo ok. 100/70), postukał młotkiem w kolano i przepisał
Coffecorn czy coś takiego. Poza tym powiedziałam mu o swoich obawach, że to może
być guz, ale wyśmiał mnie i na tym się skończyło. Oczywiście dalej źle się
czułam, na kolejnej wizycie u rodzinnego wymusiłam skierowanie do neurologa, gdy
do niego pojechałam oczywiście był młoteczek i inne standardowe badania.
Dostałam wtedy lek, który nazywał się chyba Propramolan (albo coś podobnego,
było to dawno temu, więc nie pamiętam).
Najlepsze było to, że gdy wróciłam do domu przez 2 tygodnie byłam jak nowo
narodzona, głowa przestała boleć. Miałam nadzieję, że tak już zostanie,ale
ciągle żyłam w strachu, że ten ból powróci. Oczywiście powrócił. Zaczęłam wtedy
czytać wszystko co się dało o guzach mózgu,objawy pasowały do mnie jak ulał.

Udałam się do kolejnego neurologa, który po wykonaniu EEG i obstukaniu młotkiem
stwierdził, że to nerwica, ale dostałam jeszcze skierowanie do laryngologa,
psychiatry i psychologa. Laryngolog stwierdził, że jestem okazem zdrowia, a
psycholog i psychiatra, że mam nerwicę.

Żyłam tak chyba 2 lata, głowa raz bolała mniej, raz bardziej, ale chyba ciągle,
a ja oczywiście ciągle byłam przekonana, że mam guza, więc poszłam do kolejnego
neurologa.Zaczęłam leczyć się prywatnie u jednego z lepszych neurologów w moim
mieście.Ten neurolog zapisał mi najpierw Divescan (chyba tak to się nazywało),
ale nie brałam tych tabletek. Kilka kolejnych wizyt, a lekarz ciągle mi
powtarzał, że jestem neurologicznie zdrowa, nie było mowy o żadnej tomografii,
tym bardziej o rezonansie bo po prostu nie było podstaw, aby takie badania wykonać.

Na kolejnej wizycie, na której nie obyło się bez łez błagałam o skierowanie na
tomografię, neurolog powiedział, że jeśli chcę to dla mojego świętego spokoju
zrobi mi TK (musiałam jednak za to badanie zapłacić bo leczyłam sie prywatnie),
powiedział wtedy, że jest przekonany, że jestem zdrowa, nie mam żadnego guza, a
jeśli się myli to rezygnuje z miejsca ze swojej praktyki lekarskiej. Byłam
bardzo szczęśliwa, że wreszcie się przebadam i będę wiedziała co jest ze mną nie
tak, byłam przekonana, że jak tomografia wyjdzie ok to moje problemy znikną.
Oczywiście wyszła bardzo dobrze,wszystko tak jak powinno być no i było pięknie i
zdrowo przez kilka dni. Neurolog obejrzał mój mózg na zdjęciach i wytłumaczył,
że ból bierze się z tego, że ciągle myślę o nim, zamartwiam się, mam zaciśnięte
naczynia krwionośne w mózgu itp. Przepisał mi wtedy krople, które w skrócie
nazywają się DHL (takie na rozszerzenie naczyń) i kazał pić melisę.
Od tamtej pory minęły już dwa lata,nie byłam więcej u żadnego neurologa bo po
prostu nie mam już siły.

To chyba tyle jeżeli chodzi o to jak to się zaczęło i co się działo krok po kroku.

Ból, który mi towarzyszy trudno jest jednoznacznie opisać. Boli mnie cała głowa,
a to na czole, a to na skroni, a to z tyłu, za lub pod uchem, a to na czubku. Za
każdym razem kiedy o nim pomyślę boli w innym miejscu. Rodzaju bólu też nie
można jednoznacznie określić jest to takie jakby pieczenie,ściskanie, mrowienie,
naprawdę trudno mi to określić. Dodam, że na te bóle nie pomagają żadne leki
przeciwbólowe, ani sen, ani cisza. Czasami zdarza się że mnie coś łupie, wtedy
biorę apap i jest po bólu, ale to się zdarza sporadycznie, na pozostałe bóle
leki nie pomagają. Zaczęłam już nawet mówić, że mam dwa rodzaje bólu głowy, ten
normalny i ten "mój". Przy bólach nie przeszkadza mi głośna muzyka, ostre
światło, nic z tych rzeczy. Mogę normalnie funkcjonować, skończyłam studia i w
nauce ten ból też nigdy mi nie przeszkadzał.

Z tego co zauważyłam ta głowa nie boli mnie na pewno gdy jestem czymś bardzo
zajęta, albo gdy sobie trochę popijemy ze znajomymi wtedy jest mi dobrze,czuję
się świetnie, albo np. gdy się wypłaczę, wtedy jest o wiele lepiej na trochę.

Jeśli chodzi o inne objawy to czasami wydaje mi się, że trochę gorzej widzę, mam
taki zamazany obraz, muszę mrużyć oczy żeby coś dokładnie zobaczyć, czasami
wydaje mi się, że mówię niezrozumiale dla innych, czasami wydaje mi się, że
zataczam się chodząc choć wszyscy mówią, że mówię i chodzę normalnie ;)
Poza tym mam w gardle kluskę, coś mi siedzi i nie mogę tego przełknąć,
codziennie rano piecze, dosłownie pali mnie gardło, często przez to chrząkam.
Być może to przez to, że mój piesek lubi sobie ze mną pospać, może jakaś alergia.
To chyba wszystko jeżeli chodzi o objawy.

Jeżeli chodzi o badania to co pół roku badam krew. Morfologia,OB, cukier,
cholesterol,poziom potasu, magnezu i sodu w organizmie.Wszystko oczywiście jest
OK. Okulistów widziało mnie chyba sześciu,dno oka,pole widzenia, ciśnienie
wewnątrz czaszkowe, wszystko dobrze. Wady wzroku również nie posiadam.
Nie mam żadnej glisty ludzkiej,robaków, tasiemca, lamblii. Laryngologiczne
jestem zdrowa. Zatoki mam czyste, chyba 4 razy mnie prześwietlano.
Przez 4 miesiące chodziłam na terapię do psychologa,ale okazała się babą, która
nie ma o niczym zielonego pojęcia i doszło do tego, że to ona mi opowiadała o
swoich problemach, a ja jej za to płaciłam.

Z grubsza tak to wszystko wygląda, na pewno wiele szczegółów pominęłam, ale
może to się wyjaśni w dalszej części rozmowy o ile do takiej dojdzie.

Wszystkim którzy chcieliby mi pomóc,doradzić, pogadać bardzo dziękuję

PS. Właśnie jestem w pracy,serce mi wali, głowa pęka,boję się że zaraz padnę. Teraz trochę przechodzi, ale potem znowu to samo.
Kaska22
Offline

Re: Moja historia od A do Z po raz ostatni

Avatar użytkownika
przez linka 01 paź 2008, 11:39
Nie myśłałas nogdy nad leczeniem farmakologicznym nerwicy lub psychoterapi?
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Moja historia od A do Z po raz ostatni

przez Kaska22 01 paź 2008, 12:03
A sądzisz, że to nerwica? Bardzo bym chciała się leczyć ale nie wiem od czego zacząć i czy to naprawdę "tylko" nerwica.
Kaska22
Offline

Re: Moja historia od A do Z po raz ostatni

Avatar użytkownika
przez inez3 01 paź 2008, 12:09
Kaska22, no wiec tak. tylu lekarzy stwierdzilo u ciebie nerwice, ale ty dalej sobie z nia zyjesz. nie wiem, mam wrazenie, ze sie z nia pogodzilas, bo jak sama mowisz, skonczylas studia itd. i w niczym ci te bole nie przeszkadzaja. nie wiem czy sie poddalas czy moze jednak chcesz sie dowiedziec, ze na prawde chorujesz na cos powaznego.
ok, trafilas na beznadziejnego psychologa. to nie znaczy jednak, ze powinnas zaprzestac leczenia. poszukaj sobie tutaj na forum informacji o terapii, psychologach w swoim miescie i nie czekaj, bo to juz trwa za dlugo. pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Re: Moja historia od A do Z po raz ostatni

przez Kaska22 01 paź 2008, 12:30
inez3, być może masz rację, pewnie jest tak, że pogodziłam się z tym że jestem chora, czasami sobie myslę, że skoro wszyscy mówią że to nerwica to po prostu jak w to uwierzę to mi przejdzie, jednak nie mam silnej woli, nie wierze w siebie,nie wierzę że sobie z tym poradzę a przede wszystkim brak mi wiary że to nerwica,ciężko mi to wszystko ogarnąć,nie wiem dokładnie o co chodzi w tej nerwicy.
Gdy czytam różne wątki na tym forum to widze, że wszyscy mają coraz to nowe dolegliwości, boją się o różne choroby i odczuwają różne objawy. To z całą pewnością jest nerwica, a u mnie- mam tylko tę jedną przypadłość, w dodatku tyle lat, że trudno mi uwierzyć że to tylko to tak cholerna nerwica.
Wiem że warto byłoby się przejść do psychiatry,psychologa,ale czy robić jeszcze jakieś badania? Nie mam już na nie siły
Kaska22
Offline

Re: Moja historia od A do Z po raz ostatni

Avatar użytkownika
przez linka 01 paź 2008, 12:52
Badania? Miałaś już setki badań - fizycznie jesteś całkowicie zdrowa - teraz czas na konsultację u innego specjalisty - psychiatry a za jego poradą u psychologa..........nie umiem postawić diagnozy nie jestem lekarzem ale moim zdaniem to jak najbardziej to.......
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Moja historia od A do Z po raz ostatni

Avatar użytkownika
przez Fenrir 01 paź 2008, 13:01
Wcale Ci nie przejdzie jak uwierzysz ze to nerwica - przejdzie Ci jak uwierzysz ,ze nie masz guza mózgu Co do badań hmmm to to juz chyba jest bez sensu bo i to tak na nic ... bo w nie uwierzysz ... też zreszta tak mam i chyba jedynym badaniem po którym uwierze ,że jestem zdrowy to sekcja zwłok :twisted:
A do psychologa przejść sie warto 8)
Show must go on :>
8949583 gy gy :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
71
Dołączył(a)
24 wrz 2008, 21:03
Lokalizacja
Stołeczne Królewskie Miasto Kraków :)

Re: objawy...

przez nataliaggr1 01 paź 2008, 13:32
No mnie teraz złapał ból brzucha- sama już nie wiem, czy to tylko "dalszy ciąg" nerwicy, czy coś gorszego. W zeszłym miesiącu miałam robione all badania- wszystko w normie.

Ja mam ten problem, że choć zdaję sobie sprawę, że to może być ( i zapewne jest) kolejny objaw nerwicy, wmawiam sobie " A co, jeśli nie? Jeśli to jakiś rak? I jeśli nie zareaguję szybko, to mnie wykończy..."

Głupie, wiem, ale tak już mam:) Strasznie czasem się tego boję.
" Są góry, przez które trzeba przejść, inaczej droga sie kończy"
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
02 mar 2007, 15:55

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 27 gości

Przeskocz do