Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Mój problem

przez Charles Bronson 27 sty 2015, 21:38
Witam! Mam 35 lat. We wrześniu 2014 przylepiło się do mnie takie coś: Jadę autobusem do pracy, oprócz mnie jadą jeszcze 3 osoby. Na przystanku dosiadają się jeszcze 3 osoby. Zaczynam odczuwać jakiś niepokój. Na kolejnym przystanku dosiadają się kolejne osoby. Czuję wielki niepokój (co to będzie, ilu tych ludzi jeszcze ma jechać tym autobusem?). Na następnym przystanku kolejni ludzie wsiadają do autobusu. Jezu ilu ludzi!!! Boże, żeby czasem drzwi się nie zamknęły!!! Drzwi się zamykają, autobus rusza. A ja się duszę, gryzę do krwi palce dłoni, rozpinam koszulę, rozglądam się za drogą ucieczki, czuję szaloną panikę... Na następnym przystanku nie wychodzę, a uciekam z autobusu. Od tej chwili czuję się doskonale, wszystko ok. Mogę dojść do pracy piechotą choćby to było 3 km.

Podobnie w windach. Jadę sam to czuję lekki niepokój. Nawet kiedyś sam zostałem uwięziony na pół godziny w małej windzie. Miałem wtedy ataki paniki ale do opanowania, o wiele mniejsze niż w tym autobusie. Gdy w windzie jedzie jeszcze ktoś to jest już dla mnie kłopot. Czasem wytrzymuję, a czasem wychodzę z windy. Gdy pasażerów jest więcej przeważnie zawsze wychodzę bo boję się, że spotka mnie to co w autobusie. Najgorsze są te wolne windy.

Do dzisiaj kilka razy uciekałem z autobusów i wind. Do pracy zacząłem jeździć samochodem.

Czasem taki lęk lecz krótki złapie mnie przy wysiłku np. po wejściu schodami na 4 piętro dostaję zadyszki i mam uczucie, że puls nie zwalnia lecz jeszcze przyspiesza i dostaję jakiejś paniki. Po paru sekundach mija.
Jeszcze inaczej gdy wjeżdżam rowerem pod stromą górkę i nikogo nie ma to daję radę. Ale wjeżdżając pod tą samą górkę w obecności np. pieszych schodzę z roweru bo dostaję przyspieszonej akcji serca i jakiejś paniki, że się uduszę.

Robiłem badania. Ekg, Echo, Holter, Morfologia, Rtg klatki, Rezonans kręgosłupa szyjnego, USG jamy brzusznej. Badania niczego złego nie wykazały. Powiedziano mi, że mam nerwicę powinienem się udać do psychiatry. Wstydziłem się pójść do psychiatry więc poprosiłem lekarza rodzinnego o jakiś lek na to. Brałem trittico cr. Nie działało. Po jednym z poważnych ataków autobusowych gdy do autobusu weszła wycieczka szkolna i musiałem uciekać wybrałem się jednak do psychiatry. Dał mi Pyrogen i perazin. Po tym to tylko spałem, a ataki dalej były. Przerwałem leczenie. Kupiłem wspomniany samochód i jeździłem nim do pracy. Tylko te windy mnie przerażały.

Tydzień temu auto się popsuło i musiałem jechać autobusem. Wytrzymałem 5 przystanków, choć ludzi w autobusie było tylko 10.
Doszło jeszcze takie coś, że oglądając oddawany do użytku budynek zamknięto moją ekipę (5 osób) na jednym z pięter i znowu mnie dopadło. Nie było jak uciec. Sam nie wiem jak to wytrzymałem.

Co mi jest?
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
27 sty 2015, 21:12

Poczucie własnej wartosci

przez agnieszkasz 28 sty 2015, 16:22
asiulenka33 napisał(a):któż chce babę, która trzeba utrzymywać?
faceci, bogaci faceci :)

Poważnie to rozumiem Cię, też jak trzeba pójść do normalnej pracy to włącza mi się panikowanie i stres, który mnie całkowicie paraliżuje...
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
20 cze 2014, 15:40

Poczucie własnej wartosci

Avatar użytkownika
przez sleepwalker 28 sty 2015, 16:28
Niestety dobrze to rozumiem. Jestem teraz w trakcie szukania pracy takiej 'na powaznie'i to, ze mnie odrzucili po rozmowie z oferty na ktora po cichu liczylam mnie zabolalo. Fakt nie czulam sie pewnie, watpilam ze to akurat mnie zechca ale to odrzucenie jakos mnie utwierdzilo w slabosciach i watpie, ze ktokolwiek i gdziekolwiek mnie zechce. Nawet przy mniej powaznej pracy wydawalo mi sie, ze wszystko robie nie tak i, ze wszyscy tylko widza i krytykuja moje potkniecia.
Saying all I know is I gotta get away from me.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
896
Dołączył(a)
27 sie 2012, 22:13
Lokalizacja
How did I end up here?

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Destrukcyjny stres/nerwica POMOCY

przez katkatelyn 28 sty 2015, 19:58
Zwracam sie do was z prosbą o pomoc. W tym roku przeprowadziłam sie na studia, własnie przezywam pierwszą sesje i jednoczesnie dopadł mnie nawrót nerwicy, bardzo silny nawrót. Nerwy rozwaliły mi dosłownie wszystko, na czele z zołądkiem, czego nie zjem mam zgage, boli mnie brzuch, najgorsze ze ten ucisk zoładka powoduje ucisk serca, i zaraz robi mi sie albo słabo albo jakies inne fanaberie. Wczoraj na kolokwium przestraszyłam sie co nie miara, bo cała dygotałam, gdy próbowałam pisac napinały mi sie miesnie calego ciała, nie mogłam oddychac, jakis chory irracjonalny stan, jak pózniej sie okazało spowodowany uciskniem zoładka prawodpodobnie. Biore Controlox na refluks i ranigasr doraznie jednak to juz za malo. Co wiecej, mam niskie cisnienie, szczególnie dolne , zazwycaj ok 55/80. Wszystkiie badania wychodza pozytywnie. Po lekach typu persen czuje sie gorzej bo podrazniaja mi zoładek, nie wiem po co mogłabym siegnac, mam wypisana hydroksyzyne, jednak słyszałam ze otumania, inni radzą xanax, z lekami od psychiatry wole sie wstrzymac bo dopiero zaczełam psychoterapie.Czy kogos z was tez stres tak zniszczył? Co robic?
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
03 sty 2015, 13:22

Destrukcyjny stres/nerwica POMOCY

Avatar użytkownika
przez linka 28 sty 2015, 20:15
Techniki relaksacyjne, higiena snu, sport, prawidłowe odżywianie, suplementacja omega 3 i magnezu, rozmowa z kimś zaufanym - to pomaga a człowiek przy okazji zmienia nawyki na lepsze.

Poproś terapeutę żeby nauczył cię technik relaksacyjnych, treningu autogenicznego, wizualizacji i afirmacji. No a jak już źle to można poprosić psychiatrę o coś doraźnego, brane sporadycznie przyniesie ulgę a nie uzależni.

Hydro - ja tam nie wiem, najpierw poszłam po tym spać a później nie działało więc dla mnie kiszka.
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Poczucie własnej wartosci

przez Nostalgja 28 sty 2015, 21:06
asiulenka33 napisał(a):Mam nerwice lękową. M.in. boje sie pracy. Mam bardzo mało lat pracy, bo wiele razy nawet jej nie moglam rozpocząć, bo tak bardzo sie stresowalam,że w nocy nie mogłam spać. Myślałam,że juz mi to przeszło, bo na wakacjach sobie dorabialam, ale ledwo co miałam podjąć odpowiedzialną prace już mnie stres zjadł i musiałam zrezygnować. Czuje się z tym okropnie, mam tyle lat i nie mogę się sama utrzymać. Powiedziałam o tym mojemu nowemu partnerowi i coś mi sie wydaje,że będzie to koniec związku. któż chce babę, która trzeba utrzymywać?


Klasyczny przypadek. Jak poradzić sobie właśnie ze stresem? Napięciem? Ja mam tak, że przez cały dzień myślę o czymś co tak naprawdę powinno być rutyną. Przygotowuje się, grzecznie się kładę do łóżka ale cóż z tego jeśli myśli nie pozawalają mi zasnąć. Budzę się w nocy kilkakrotnie nawet, ażeby być GOTOWYM na wyjście. Najczęściej się kończy to tak że nad ranem gapię się w sufit i stwierdzam że i tak to nie ma sensu albo wychodzę na miasto jak taki biały zombie.

Ma ktoś jakąś receptę na ''mam wyjebane''? :)
Nostalgja
Offline

Destrukcyjny stres/nerwica POMOCY

przez Nostalgja 28 sty 2015, 21:10
linka napisał(a):Techniki relaksacyjne, higiena snu, sport, prawidłowe odżywianie, suplementacja omega 3 i magnezu, rozmowa z kimś zaufanym - to pomaga a człowiek przy okazji zmienia nawyki na lepsze.

Poproś terapeutę żeby nauczył cię technik relaksacyjnych, treningu autogenicznego, wizualizacji i afirmacji. No a jak już źle to można poprosić psychiatrę o coś doraźnego, brane sporadycznie przyniesie ulgę a nie uzależni.

Hydro - ja tam nie wiem, najpierw poszłam po tym spać a później nie działało więc dla mnie kiszka.


Ciekawe porady.

Higiena snu - co, jeśli i z tym jest problem? Napięcie nie pozwala ot tak odpłynąć. Pomimo wysiłku fizycznego.
Nostalgja
Offline

Mój problem

przez qwertys 30 sty 2015, 12:23
Witam cierpie na natrętne myśli wyjątkowo meczące a mianowicie o tym ,ze wkrecilem sobie ze jestem pedofilem a zarazem pedałem co jest dla mnie wielkim szokiem zawsze byłem przeciwny co do takich osób .
Byłem już u psychiatry która mi zdiagnozowała tą przypadłość przepisała mi neurotop biorę go już 14 dzień , powiem tak lęki i myśli nadal sie pojawiaja ale jakby czesciowo juz zanikały . Ale to co się teraz dzieję to jest prawdziwy koszmar gdy mijam małe dziecko mam taki jakby impuls w głowie by zrobic mu jakieś swinstwo oczywiscie powstrzymuje sie od tego czssami nawet unikam ich zwrokiem ale najgorsze jest to , ze czuje przy tym tak jakby podniecenie przy tym chodz wcale mnie to nie podnieca . Czy to też są objawy nerwicy ? Proszę o pomoc !! Bo juz wariuje
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
30 sty 2015, 11:46

Nietypowy problem. Proszę o pomoc

przez nowydzień 01 lut 2015, 11:56
Witam,

Mimo iż nie ma dla mnie tematów tabu i mogę podjąć każdy temat do rozmowy to jednak dzieje się ze mnę to o czym tu napiszę a nie ukrywam, że jako mężczyźnie nie łatwo mi to pisać.

Często robię się czerwony gdy się zestresuje lub gdy tego stresu nie czuje „przeważnie go nie czuje” ale mój organizm chyba tak np. gdy na zadane pytanie czegoś nie wiem, ktoś mi zwróci uwagę a najczęściej gdy skupia się na mnie uwaga albo mi się tak wydaje. Ludzie są zajęci sobą ale wydaje mi się że patrzą na mnie gdy coś robię albo gdy nic nie robię. A gdy patrzą to tym bardziej. Dzieje się to mimowolnie nawet o tym nie myślę a robię się czerwony. Wydaje mi się że to może być wstyd co pomyślą ale teraz mi to przyszło do głowy.
Miał ktoś z Was coś takiego?

Często nad sobą nie panuje, szczególnie gdy rozmawiam z kimś bliskim. Z kimś obcym jest ok.

Brak mi pewności siebie tak mi się wydaje. Choć tego nie widać ale czasem łeb czerwony. Dlatego myślę że brak mi pewności.

Myślę co pomyślą sobie inni. Choć czasem mówię ze mnie to nie interesuje ale jest inaczej. Mam też chyba manie prześladowczą.
Wahania nastrojów, trudność w podjęciu decyzji czasem prostej, dużo nie znaczącej. Mam też tiki.
Bywam sentymentalny.

Czasami mam depresje. Raz tylko chciałem popełnić samobójstwo ( powodem był związek z dziewczyną i nie wiedziałem czy się rozstać czy nie itd.) ale mi po trzech dniach ustąpiło (byłem u psychologa, który wysłał mnie do psychiatry ale pani psychiatra nawet nie chciała ze mną rozmawiać tylko wysłała mnie do psychiatryka pewnie dlatego, że płakałem. I tam chcieli żebym został to od razu zrobiło mi się lepiej, oczywiście nie zostałem). Jak tam jechałem to już było mi lepiej. W ciągu tych trzech dni stopniowo depresja spadała. Miałem jeszcze takie lekkie chyba dwa napady depresji od tamtego czasu. Ale to może max parogodzinne. I to tylko wtedy gdy zostałem sam w domu. Ale zwykle gdy zostaje sam to tak nie mam.

Uprawiam sport. Czasem mi pomaga a czasem myślę po co to. Ale wiem że czas i tak upłynie więc warto być konsekwentnym bo to też daje niezłą motywacje. No i jest jedyną drogą do celu.

Często żałuje zmarnowanego czasu. Z różnych powodów. Ale to chyba normalne. Wtedy myślę jakie wnioski wyciągnąć z tej nauki. Często je rozumiem a i tak powielam błędy.

Czy mogli byście polecić mi dobrych psychiatrów hipnoterapeutów w Warszawie. Najchętniej gdy by byli na NFZ. Ale o tych prywatnych również bym prosił.
Nie liczę, że hipnoza zrobi wszystko za mnie bo to może też zależeć chyba od stopnia zahipnotyzowania. Ale może pomóc. A czytałem że hipnoza jest stosowana np. przy molestowaniu dzieci żeby im to wymazać czy żeby zapomniały. Czyli pomaga.
Na tym forum pisała osoba, która była u hipnotyzera prywatnie i pomagał mu dając sugestie żeby był bardziej pewny siebie, trafnie podejmował decyzje, był śmiały, odważny, ochoczo podejmował wyzwania i miał motywacje do działania itp. Pisał że to nie była magiczna pigułka, że dalej warto nad sobą pracować ale była poprawa, czuł się lepiej

Z góry dziękuję za wszystkie informacje związane z tematem.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
28 sty 2015, 17:08

"atak" przed snem

Avatar użytkownika
przez samotny_wilk 02 lut 2015, 00:50
Czesc. W moich psychicznych problemach trwających od ok. 3 lat dostrzegam wiele różnych obiadów - nerwicy, fobii, depresji... teraz przeżywam jeden z moich ataków strachu. Boje się jutro wstać rano, i iść do szkoły. Uczę się w szkole średniej, choć powinienem już ją skończyć i studiować to przez moje problemy zawaliłem wiele lat nauki.. boje się pójścia tam, boje sie ludzi. Boje sie upokorzenia ze strony osób które dobrze znam. Nikt mnie nie szykanuje ani nic z tych rzeczy - nie dałbym sobie zresztą wejść na głowe. Ale boje się jakichś żartów, dogryzek, wyzywania mnie. Choć wiem że w żartach, to przypomina mi to o dawnym życiu kiedy miałem inną osobowość. A tamto życie z dzisiejszej perspektywy było dla mnie straszne, a wszelkie momenty kiedy sobie o tym przypominam sprawiają że czuje sie jakby palił mi się grunt pod nogami. Dzisiaj jestem innym człowiekiem, wtedy byłem kretynem, nie moge teraz zasnac bo boje sie wstac i wyjsc w swiat, boje sie zagrozen i zlych intencji wobec mnie ...

Chciałem iść spać, jutro rano muszę wstać, a nie moge... dostałem potrzeby z kimś o tym porozmawiać a nie mam z kim, potrzebuje jakiegos kontaktu ze swiatem chocby wirtualnego - bo inaczej sie zadrecze...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
118
Dołączył(a)
29 sty 2015, 03:07
Lokalizacja
Kraków

"atak" przed snem

Avatar użytkownika
przez ekspert_abcZdrowie 02 lut 2015, 18:37
Witaj samotny_wilk!

Nieustannie piszesz o lęku i obawach. Prawdopodobnie masz coś z zaburzeń nerwicowych. Czy kiedykolwiek korzystałeś z pomocy jakiegoś specjalisty, chociażby psychologa szkolnego? Myślę, że warto byłoby się z kimś skonsultować. Pozdrawiam!
Psycholog
Posty
7571
Dołączył(a)
22 sie 2011, 15:11

Ktos tak miał? DZIWNY OBJAW NERWICY

przez katkatelyn 02 lut 2015, 20:58
Od niedawna (zasadniczo od ostatniego egzaminu) pojawił sie u mnie dziwny objaw a mianowicie zaciskanie sie ( lub wrazenie zaciskania) miesni całego ciała. Na egzaminie miałam tak ze jak tylko próbowałam pisac od razu spinały mi sie wszystkie miesnie ciała, jakbym nagle dostała skurczu wszystkich miesni, nie jest to ból, ale nieprzyjemne uczucie, włacznie z miesniami oddechowymi, sprawiajac wrazeniie jakbym miała sie udusic. Gdy np przestaje pisac lub cos robic, skupiac sie to troche odchodzi. Jak z tym walczyc? czy to nerwicowe? miał kto tak? boje sie ze scisnie mnie tak na egzaminie i ze strachu sama zaczne sobie oddech tamowac albo nie wiem, strasznie meczące to jest, obezwadnajace.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
03 sty 2015, 13:22

Dziennik mojej nerwicy - pokonam ją!

przez w_pokonam_nerwice 03 lut 2015, 20:03
Akceptacja - to podstawa. Mnie zajęło trochę czasu nim pogodziłem się z nawrotem. Konkretnie prawie 3 miesiące. Zaakceptowałem, że w mojej osobowości oprócz odwagi, przebojowości i waleczności drzemie także lękliwa cząstka. Cząstka, która boi się o siebie. Przez te 3 miesiące za wszelką cenę starałem się sobie udowodnić, że nerwica w niczym nie jest stanie mi przeszkodzić, w żaden sposób nie zmieni mojego życia, a ja szybko rozerwę ją na strzępy.

Zdałem sobie sprawę, że te wszystkie czarne myśli wynikają po prostu z lęku o samego siebie. Ja przykładowo boję się, że popełnię samobójstwo. Boję się, czyli tego nie chcę. Jeżeli ktoś boi się o swoją przyszłość, o to że dostanie zawału, lub też że zrobi krzywdę swoim bliskim to warto zastanowić się o czym nam to mówi. Nerwica zawsze atakuje nasze najcenniejsze wartości - życie, zdrowie, nasi bliscy. Przypomnijcie sobie momenty, w których czuliście się najgorzej, Wasze największe kryzysy. Czy zrobiliście coś wbrew sobie? Czy którykolwiek z nerwicowych strachów zrealizował się? Przychodzą mi tutaj na myśl słowa jednej z osób, która wyzdrowiała - "ja rozumiem, że jak ktoś się boi o coś przez kilka miesięcy, ale jeżeli trwa to rok lub dłużej to to jest już kur*a przesada" ;)

Postanowiłem być dla siebie łagodnym. Zawsze byłem dla siebie niesłychanie surowy. Wymagałem, wymagałem i jeszcze raz wymagałem. Sukces - realizacja - pogoń za następnym. Teraz czas osiągnąć sukces dla samego siebie, dla swojego komfortu i zdrowia. Ten sukces nazywa się wyrozumiałością dla siebie samego.

Narzędzie: polecam ustawić sobie budzik w telefonie co jakiś czas jako przypomnienie i w formie notatek wypisywać 5 momentów, które sprawiły Wam radość ;)
Posty
3
Dołączył(a)
23 sty 2015, 11:01

"atak" przed snem

Avatar użytkownika
przez samotny_wilk 03 lut 2015, 23:10
Kiedyś byłem u psychologa. Tylko wtedy po prostu szło o targnięcie sie na swoje życie i samookaleczanie sie. Tylko wtedy to się zaczęło, okres dojrzewania itp.

Tylko zastanówmy sie na sensem tego. czy warto żebym szedł do psychologa? powie mi coś, co ja już wiem, powie mi że musze zacząć przełamywac swoje lęki, otwierac sie na ludzi itp. Czyli standardowa gadka. Psycholog da mi tylko rozmowę, którą mogę równie dobrze odbyć z jakimś forumowiczem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
118
Dołączył(a)
29 sty 2015, 03:07
Lokalizacja
Kraków

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do