Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez KasiaMi11 13 mar 2009, 16:27
LucidMan właśnie dzisiaj zapisałam się na psychoterapię do centrum pomocy psychologicznej w moim mieście.Wizyty platne 80 zł.za 50 min.sesji a kolejki że ho,ho.Termin mam dopiero na 22 marca.Ktoś pytał o tranksene,otóż czasem sięgałam po nią dorażnie,mnie osobiście ona trochę wycisza,znosi uczucie takiego wewnętrznego napędu.Niestety nie jest to panaceum na wszystko to co się ze mną dzieje.Uważam że nam nerwicowcom potrzebna jest profesjonalna psychoterapia,a uspokajacz może być stosowany tylko doraznie i jako środek wspomagający.Duskfall ja także uważam że moje objawy wskazują na problem natury fizycznej,przecież mnie naprawdę boli w klatce,istota tylko w tym że za ten ból odpowiada nie serce tylko głowa.Tego chcę się trzymać i w to wierzyć,mam dosyć łażenia po doktorach i wyszukiwania chorób.Ciągłych myśli a może to to ,a może tamto,muszę uwierzyć że to nerwy i zająć się leczeniem duszy bo inaczej zwariuję :cry:

Jakie serce taki lęk...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
174
Dołączył(a)
11 wrz 2008, 13:13
Lokalizacja
Lublin

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez kosteckis 13 mar 2009, 18:38
kurde z tym sie da normalnie żyć, ja odkad to mam i mysle o tym to cały czas się źle czuje, raz mi niedobrze, raz coś tam, wiecej jest chwila że sie czuje źle niz ze dobrze;/ ale jesli to nrawpde to nerwica, to jestem gotów walczyc z nią
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
12 mar 2009, 12:51

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez LucidMan 13 mar 2009, 20:08
KasiaMi11, gratuluję działania jakim było zapisanie się na terapię.
kosteckis, duskfall, uciekanie się do nowych badań i próby zaszufladkowania swoich objawów jako choroby fizycznej jest trikiem waszej nerwicy, aby się nie zająć prawdziwym problemem.

Pozdrawiam 8)
Lucid life
Avatar użytkownika
Offline
Posty
785
Dołączył(a)
09 sty 2009, 23:55
Lokalizacja
NeverLand

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez muszelka 13 mar 2009, 22:03
Kosteckiks Twoje objawy są bardzo podobne do moich.W Twojej głowie na pewno nic nie ma.Ja przez parę lat myślałam,że coś mi się dzieje z głowa,byłam tego prawie pewna.Miałam uciski,zawroty głowy,czasami uczucie jak by drętwiała mi jedna połowa twarzy.Byłam u 3 neurologów i każdy z nich twierdził,że neurologicznie jest wszystko ok.Niby na chwile się uspakajałam ale,tylko na chwilę bo myślałam skąd oni mogą wiedzieć co jest w mojej głowie skoro nie robili mi żadnych badań.W końcu sama poszłam zrobić sobie tomografię głowy i wyszło że jest wszystko ok.Pózniej zrobiłam eeg też wyszło ok.Jak jestem w sklepie to często wydaje mi się że zaraz zemdleje, robi mi się słabo ale jednak nadal stoje prosto i nic się nie dzieje.Robiłam badania tarczycy i usg tarczycy też wyszło ok pózniej miałam 2 razy robione usg jamy brzusznej,prześwietlenie klatki piersiowej,badania oczu dno oka itd morfologia i zawsze wychodzi wszystko dobrze.W końcu uwierzyłam że to nerwica.Poszłam do psychiatry,ta mnie skierowała do psychologa.Miałam przepisane leki ale nie chciałam brać psychotropów.Kupiłam sobie leki ziołowe,,może nie było po nich takiego skutku na jaki liczyłam ale zawsze trochę pomogły.ciągle sobie powtarzam,jestem całkowicie zdrowa na ciele i umyśle.Nic mi nie jest to tylko moja wyobraznia.Próbuję sobie sama z tym radzić jak mogę I to pomaga.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
06 mar 2009, 15:58

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez kosteckis 13 mar 2009, 22:46
a macie też tak że raz na jakis czas jestescie tak jakos zmeczeni , ze nic wam sie nie chce, zupelnie bez sił na nic??muszelka tez bede spokojniejszy jak zrobie wszystkie badania, a tomografii nie robilem np, robilem tylko badania krwi,moczu, tarczycy, helikobakter i przeswietlenie klatki piersiowej
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
12 mar 2009, 12:51

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez enigma76 13 mar 2009, 23:06
Tak, często. Kiedyś jak wracała mi siła do życia, jakaś motywacja, udało mi się o tym zapomnieć.Noce bezsenne (obiecałam sobie nie brać leków), rano ciężko wstać, ale między ludźmi wracała mi chęć do życia. Mało osób wiedziało, że mam nerwicę, a ci co wiedzieli raczej nie mieli pojęcia, co to jest. Zawsze mówili; ja też jestem nerwowa - y . Nerwowym być,a mieć nerwicę, nie zawsze chodzi w parze. Kiedyś często robiłam EKG - bo serce mi kołatało, miałam bóle, ale wszystko było ok. Ja byłam zła, bo przecież czułam, że coś się dzieje, nawet jak nie słyszałam na ucho, lekarka po zbadaniu (może niepotrzebnie jej się przyznałam, że mam nerwicę ), powiedziała tylko, że to przez tą chorobę. Swoją drogą ucho dokucza mi do tej pory, jak mnie przewieje, ale myślę, przejdzie, bo to tylko nerwicowe. Nie chcę już chodzić do lekarzy.I nie chodzę.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
09 mar 2009, 15:38

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez kosteckis 14 mar 2009, 17:11
dziś byłem u psychoterapeuty i mialem jakies leczenie metodą regresingu cyz cos takiego, ktos moze leczyl sie czyms takim??
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
12 mar 2009, 12:51

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez dorota26 14 mar 2009, 17:17
witam przedstawię swoja historię,mam 26 lat,śliczną córką i męża z którym nie zawsze mi się układa :( :( :( mąż nadużywa alkoholu.Moja nerwicówka zaczęła się 3 lata temu.Najpierw zawroty głowy,lęk przed jazdą pociągiem,"kluchy w gardle",dziwne uczucie w żołądku,ściskanie za gardło i moje "westchnienia,łapanie powietrza"to mi teraz najbardziej wkurza.Robię je cały dzień!!!!!Wiecznie.Miałam badania morfologie itp.wszystko w normie.Najbardziej boję się chorób,kiedyś swoich teraz wmawiam je córce.Kilka razy dziennie pytam się jej czy ją coś boli,sprawdzam czy ma goraczkę.Choc jest zdrowa.Doprowadzam siebie i otoczenie do szału.Co ja mam zrobic???Czy ja się z tego kiedyś wyleczę??Przestanę się wszystkiego bac??
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
25 lut 2009, 11:03

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez LucidMan 14 mar 2009, 17:32
Czy ja się z tego kiedyś wyleczę??Przestanę się wszystkiego bac??

Tak, jeśli tylko zaczniesz coś z tym robić. Proponuje udać się do poradni zdrowia psychicznego. Terapia będzie najlepszym rozwiązaniem. Szkoda córeczki, w sensie, jak będziesz tak wmawiać córce, to w końcu rzeczywiście się rozchoruje, bo wyobraź sobie, że sama jesteś dzieckiem i mama cały czas Cię sprawdza czy wszystko OK. W końcu zaczynasz myśleć, że skoro mama mnie tak sprawdza, to musi być ze mną coś nie tak :?

Pozdrawiam 8)
Lucid life
Avatar użytkownika
Offline
Posty
785
Dołączył(a)
09 sty 2009, 23:55
Lokalizacja
NeverLand

Moje lęki przed chorobami - bardzo proszę o porady

przez Dagi 15 mar 2009, 14:19
Witam
Na tym forum piszę pierwszy raz, choć już wcześniej często tu zaglądałam. Postanowiła zacząć tego posta licząc na Wasze wsparcie i porady. W rej chwili mam ciężkie dni i nie bardzo mam się komu zwierzyć. To będzie długa wypowiedź, ale mam nadzieję, że mnie zrozumiecie i ktoś zechce to przeczytać.
Mój problem to nerwica lękowa :cry: , która ostatnio znacznie się nasiliła, myślę że popadłam już w fobie na tle chorób. Chyba zawsze miałam do tego predyspozycje i nerwica dawała o sobie znać już wcześniej, ale byłam w stanie ją tłumić rozmową z lekarzem ogólnym, który mi coś wyperswadował, lub sama się jakoś pozbierać. Teraz wpadłam w samo nakręcają się spiralę lęku. Mam 34 lata i fajną rodzinę. Dwie córki, nastolatkę i 5-latkę i męża, którego kocham. Do tego dobrą pracę i wydawałoby się czego tu jeszcze chcieć. No właśnie mój problem polega na tym, że boję się ciągle, że coś się stanie mnie, albo mojej rodzinie. Zaczęło się (albo raczej nasiliło) od tego, że moja młodsza córcia sporo chorowała. Dwa razy byłyśmy w szpitalu, do tego gdy była mała poprzez forum maluchy.pl bardzo zaangażowałam się inne forum małej Michalinki, która zachorowała na nowotwór – neuroblastomę. Przez ponad rok śledziłam walkę tego dziecka z chorobą, ale niestety odeszła. To bardzo podkręciło mi śrubkę, zadziałało jak katalizator na moje lęki. Naczytałam się przy tym opinii wielu innych matek, jak lekarze bagatelizowali różne objawy, stawiali złe diagnozy. Od tej pory ciągle podejrzewam raka. U siebie, u dzieci. Nie może mnie nic „strzyknąć”, żebym nie wpadała w panikę. Przy szpitalach mała miała OB. ok. 100. Ja po prostu umierałam z nerwów, nie byłam w stanie jeść. Funkcjonowałam tylko siłą woli, zanim postawili jakąś akceptowalną przeze mnie diagnozę (np. miała ostre zapalenie płuc, ale bezobjawowe). Jak choruje oglądam jej skórę, czy nie pojawiają się wybroczyny. I wiele innych cudów, o których nie chce nawet pisać.
Obecnie mam od jakiś dwóch tygodni problemy z gardłem . Zaczęło się od jakiegoś takiego ciągłego przełykania. Potem uczucie kluchy, której nie można przełknąć, suchość w gardle, drapanie. Wiem po waszych wypowiedziach, że to częsty objaw nerwicy. Zresztą parę lat temu coś takiego miałam. Lekarka powiedziała, że to nerwicowe (i wtedy po paru dniach przeszło), ale dała mi skierowanie do endokrynologa. Ta też potwierdziła, że to nie od tarczycy, choć wykryto mi wtedy małego guzka, takiego na 0,5 cm. Przebadano go (biopsja, scyntygrafia) i stwierdzono, że tłuszczak. W sumie nie do leczenia , tylko mam obserwować, co roku robić USG. Robię więc, ostatnio w maju 2008 był dalej taki sam. Teraz ma schizy. Może to ten guzek rośnie. Ale co gorsza już myślę gdzieś tam o raku gardła i przełyku. Jak tylko się budzę rano od razu „łykam” ślinę, żeby sprawdzić jak tam moje gardło. Z reguły w nocy jest ok. i rano w miarę. Jak piję i jem nic nie czuje, czasem jak się czymś mocno zajmę, to też „przechodzi”. Ale w ciągu dnia się nakręcam i ciągle coś czuje. Tłumaczę sobie, że to nerwy, ale nie pomaga. Zwłaszcza, ze mam wrażenie większej suchości w pobliżu prawego migdałka (migdały mam wielkie) i już kombinuje, że jakby to było nerwowe to nie powinnam odczuwać bardziej w tym jednym miejscu tylko może tak bardziej na środku. Dostaję ścisku w przełyku. Z drugiej strony, nie wiem czy też tak macie, ale wiem, że ja potrafię sobie chyba różne objawy wywoływać. Już przechodziłam to np. z piersią, raz mnie zakłuło czy dwa i jak o tym myślałam, to ciągle już to kłucie czułam (oczywiście myślałam o raku), aż do czasu jak zrobiłam usg – było ok., kłucie przeszło. No i parę innych przykładów mogłabym podać. Kiedyś potrafiłam sobie tłumaczyć, że to mój mózg tworzy te objawy i jakoś pomagało, teraz już nie. Sukcesem jest to, że odważyłam się powiedzieć o tym mojej rodzinie (przy okazji prawie pewnego nowotworu jelit lub żołądka). Byłam u lekarza rodzinnego. Lekarka nagadała mi, że to co mówię, to objawy nerwicy. Zrobiła podstawowe badania, które wyszły dobrze i kazała iść do psychiatry (to było w październiku). W końcu się wybrałam w Krakowie na Lenartowicza jakiś miesiąc temu. Lekarka wysłuchała mnie, ale żadnej informacji zwrotnej, w sumie to byłam trochę rozczarowana. Wiem, że ona tylko diagnozowała, ale żadnej empatii, słów otuchy, nic. Powiedziała, że mogę skorzystać z ich terapii grupowej (ale dla mnie jest zbyt intensywna, bo codzienni 3 godziny, przez chyba dwa miesiące). Dała mi więc skierowanie na terapię indywidualną i napisała tam zaburzenia hipochondryczne. Ja już sama nie wiem gdzie iść. Czy do państwowego lekarza, psychoterapeuty, czy prywatnie. Trochę czytałam o tych psychoterapiach, ale się na tym nie znam. Są różne metody – jaką wybrać Myślałam o Gestalt, ale widział tez dużo krytyki. Zdaję sobie sprawę, że to sprawa indywidualna i to co dobre dla kogoś innego, nie musi być dla mnie. Ale może mi coś poradzicie? Teraz siedzę tu przed kompem, pozornie na wierzchu trzymam fason dla rodziny, dzieci, a w środku cała się trzęsę ze strachu i przerażenia. Do głowy pchają się myśli, ile jeszcze pożyję, czy zdołam wychować dzieci. To istny koszmar. Rodzina, mąż, rodzice, wiedzą o moim problemie, ale ostatnio już nie chcę im mówić o tym co duszę w środku. Początkowo się przejęli i chyba wystraszyli (bo miałam już silną depresję, przy tych jelitowych dolegliwościach) ale widzę, że oni teraz myślą, że ja zdziwiam. Nie mam większych problemów i je sobie wyszukuję, albo mówią idź do lekarza. Trudno im zrozumieć, to co przeżywam, mówią, że muszę się wziąć w garść, bo nikt tego za mnie nie zrobi. Ja o tym wiem, ale nie potrafię. Ostatnio budzę się już w takim depresyjnym nastawieniu. Udaję przed nimi, że jest ok, a wcale nie jest. Nie wiem tylko ile będę mogła jeszcze tak trzymać maskę na twarzy. Najchętniej bym się zwinęła w embrionika i poryczała. I klucha znowu każe się przełykać …. Koszmar
Mam nadzieję, że mnie nie odtrącicie. Może ktoś pocieszy, że ta klucha, mimo, że z prawej strony to jednak nie rak. Kurczę, przecież się nie mogę "skanować" i badać bez przerwy jak tylko coś poczuję. (mój mózg mówi - powinnaś, bo inaczej coś przegapisz :roll: )
Bardzo proszę, poradźcie coś. Może ktoś z Was też ma taką nerwicę, na tle chorób i może się podzielić doświadczeniami. Jestem z Krakowa. Chętnie przyjmę namiary na lekarzy, psychoterapeutów, których polecacie, wolałabym zacząć państwowo, ale prywatnie też bym odżałowała kasę jeślo by było warto i pomogło mi zmienić życie.
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
15 mar 2009, 12:48
Lokalizacja
Kraków

Re: Moje lęki przed chorobami - bardzo proszę o porady

Avatar użytkownika
przez Karolina19 15 mar 2009, 15:31
czesc! niestety nie jestem z krakowa ale chciałabym cię pocieszyc ze nie jestes z tym sama:( ja mam tak z chorobami ukladu krazenia, niby badania wyszly dobrze ale skoki cisnienia ciagle daja o sobie znac, jestem osoba mloda, nie mam nadwagi, ani w rodzinie ni ma nadcisnienia, lekarz powiedzial ze to od stresu i ze serce mam zdrowe, tylko jest ta niedomykalnosc zastawki ale to podobno duuzo ludzi ma, kiedy jednak mam te skoki cisnienia np 160 na 110 to lekarze sie dziwia ze tak długo mnie trzyma , nawet i kilka godzin wiem ze to nie dobrze dla mojego zdrowia, ale nie potrafie panowac nad emocjami, ciagle mierze sobie to cisnienie, nie potrafie juz nad tym zapanowac, i nad tymi myslami ze ciagle mi sie cos stanie, wylew czy cos innego choc to w moim wieku podobno niemozliwe , wiem co czujesz ta klucha w gardle czy kołotanie serca itp sa okropne , ja wlasnie sie zapisalam na terapie poznwczo- behawioralna i moj psychiatra mowil ze to bedzie dla mnie najlepsza terapia, poczytaj o tym moze ci podpasuje
Trzymam za Ciebie kciuki
Avatar użytkownika
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
14 mar 2009, 10:35

Re: Moje lęki przed chorobami - bardzo proszę o porady

przez Dagi 15 mar 2009, 16:44
Dziękuję za słowa pociechy. Wiem, że komuś, kto nie przechodzi przez te lęki i różne objawy psycho-somatyczne trudno to wszystko zrozumieć. A ta terapia to będzie indywidualna czy grupowa?
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
15 mar 2009, 12:48
Lokalizacja
Kraków

Re: Moje lęki przed chorobami - bardzo proszę o porady

Avatar użytkownika
przez Karolina19 15 mar 2009, 16:55
Ja ide na indywidualna, byłam w szpitalu na grupowej i mi osobiscie nic nie daje!! oj rozumiem cie i tez uwazam ze osoba ktora nie ma takich objawow nic nie rozumie:( ... pamietaj ze zawsze jakbys chciala pogadac mozesz zwrocic sie do mnie , wiem przez co przechodzisz, nie raz juz po mnie przyjezdzala do domu karetka a na pogotowiu moili ze nic mi nie jest
Avatar użytkownika
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
14 mar 2009, 10:35

Re: Moje lęki przed chorobami - bardzo proszę o porady

Avatar użytkownika
przez KasiaMi11 15 mar 2009, 20:13
Witam!Dagi ja też zetknęłam się z historią małej Michaliny,bardzo ,bardzo to przeżyłam.Mało tego ,co jakiś czas wchodzę do Domu Misi i czytam o chorych dzieciach,wyję jak bóbr i przez godzinę nie nadaję się w ogóle do życia.Mój mąż bardzo się denerwuje,że czytam takie rzeczy w moim stanie psychicznym.Oczywiście nad swoimi dziećmi też się trzęsę i zawsze podejrzewam to co najgorsze.Kiedy mój maluszek ma zwykły katar ja oczyma duszy widzę już zapalenie płuc co najmniej.Co do hipochondrii.U mnie to jest tak jak u Ciebie.Ostatnio wariowało mi serducho,więc zrobiłam ze sto razy ekg,dwa razy holtera i echo.nic groznego mi nie wyszło,ale mnie cały czas pobolewa za mostkiem,promieniuje do łopatki i lewej ręki.Tak więc zawał przerobiłam.Kiedy jest mi duszno,podejrzewam płuca,albo krtań.I tak ze wszystkim.Kiedy pięć lat temu pierwszy raz zetknęłam się z nerwicą,miałam zaburzenia połykania i zaciśnięte gardło.Wtedy przerobiłam z połowe chorób neurologicznych i raka przełyku.Ja bardzo długo nie moglam uwierzyć w to że za moje dolegliwości odpowiadają nerwy a nie choroba.Teraz powinnam być już jakby mądrzejsza w tej dziedzinie,ale gdzie tam,gdy tylko zaczęly mi się dolegliwości znowu zaczęlam łazić po lekarzach.Powinnam od razu zapisać się na terapię.tylko że mój mózg też mi podpowiada-uważaj żebyś czegoś nie przeoczyła.Tak bardzo się boję że umrę i nie zdażę wychować moich dzieci.I coraz mniej wierzę że z tego gówna jakim jest nerwica można się całkowicie wyleczyć :oops:

Jakie serce taki lęk...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
174
Dołączył(a)
11 wrz 2008, 13:13
Lokalizacja
Lublin

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 30 gości

Przeskocz do