Lęk przed śmiercią

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez Friday 08 mar 2006, 12:44
Oczywiście, że lęk przed śmiercią w nerwicy wcale śmierci w gruncie rzeczy nie dotyczy. Boimy się wielu róznych rzeczy, ale nie jest to śmierć.
To znaczy - śmierci faktycznie boi się każdy, ale większość ludzi (poza neurotykami) nie myśli o tym bez przerwy.
A ci, którzy boją się śmierci stale, tak naprawdę boją się czegoś innego.
A czego - to już najlepiej ustalić w trakcie terapii.

Terapia poznawczo - behawioralna ułatwia dojście do tego, czego naprawdę się boimy - za pomocą coraz głębszych pytań.
Ja się np. boję miłości i odrzucenia, ale manifestuję to strachem przed HIV. Tak w największym uproszczeniu, oczywiście.
Offline
Posty
71
Dołączył(a)
19 lut 2006, 00:55

Avatar użytkownika
przez didado1 08 mar 2006, 12:55
xxx
Ostatnio edytowano 06 mar 2008, 16:00 przez didado1, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1189
Dołączył(a)
03 mar 2006, 14:35

przez Friday 08 mar 2006, 13:04
No, generalnie jak masz nerwicę, to jesteś neurotykiem ;)

Możesz spróbować sobie wypisać np. jakie są twoje uczucia w momencie ataku, tzn. nie, że boisz się śmierci, ale np. - że upadniesz, stracisz przytomność. I pytanie - i co z tego, co ci to robi? W końcu dochodzisz do odpowiedzi, że boisz się kompromitacji, albo utraty kontroli, albo coś tam, to już oczywiście indywidualnie. Chociaż w przypadku nerwicy i tak większość odpowiedzi zmierza do tego, że ma się niską samoocenę.
Offline
Posty
71
Dołączył(a)
19 lut 2006, 00:55

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Śmierć 08 mar 2006, 13:09
Niska samoocena to podstawa aby popadać w doły... jeżeli człowiek przez całe życie słyszy, że jest nikim to pózniej taki się staje, tak jak ze mną
Avatar użytkownika
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
08 mar 2006, 01:30

przez KAJKA 08 mar 2006, 13:21
"Nikim"to jest z reguły ten kto tak mówi.
Nie mysl tak o sobie,napewno tak nie jest,to wiem napewno.
Więcej optymizmu-proszę :!:
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
05 mar 2006, 12:05
Lokalizacja
z daleka...

przez Amator 08 mar 2006, 14:29
KAJKA-popieram całkowicie,choć bywały chwile i dni,kiedy sam musiałem szukać sobie dowartościowania.Często powtarzałem sobie-życie tak wiele mnie nauczyło,że jestem mądrzejszy od innych,a jeśli ktoś mnie nie docenia, to wynika to jedynie z JEGO niekompetencji.
Offline
Posty
82
Dołączył(a)
28 lut 2006, 00:44

Totalny lęk przed śmiercią,przed czymś złym co nadejdzie...

przez Moniczka 11 mar 2006, 21:05
Moi kochani-czuje nieustanny ucisk zoladka i bol w klatce piersiowej.Nie potrafie wykrzesac usmiechu na twarzy,czuje ze nadchodzi koniec,ze nie dozyje jutra a na pewno nie dozyje swojego slubu w grudniu.Boje sie,ze stanie sie cos przerazajaco zlego-juz nie mam sily.Dzis caly dzien dygoce od tych lekow-czuje,ze cos zlego skrada sie w moim zyciu.Nawet przedmioty dzis niewyranie widze.Kto mi pomoze wrocic do swiata gdzie nie ma strachu i niepokoju?Do przeszlosci?
Moniczka
Offline

przez wioletta 11 mar 2006, 21:39
Cze Moniczko.Doskonale cie rozumiem.Przechodziłam dokładnie to samo o czym ty mówisz.Wtedy nie wiedziałam jeszcze o tym forum i wydawalo mi sie ,że nie ma takiego czlowieka,co tak cierpi jak ja.Teraz wiem ,ze jest mnóstwo takich ludzi.CO CI MOGE POWIEDZIEć,NAPEWNO TO MINIE.JA w takim okresie jak ty jestes teraz musiałam chodzic do pracy,zajmować sie malym synkiem i dorastającą córka,bylam bliska obłędu,myślalam,że już koniec ze mną,ze sie położe i nie wstane.Ale nie wiem jakim cudem wyszłam z tego,trzeba było troche czasu.Teraz jest znacznie lepiej,doszlam do wniosku,że życie jest zbyt krótkie,zeby je tracic na nerwice.A i tak kiedyś wszyscy umrzemy ,to póki co ciesz sie życiem.Pewnie jestes młoda,a młodzi ludzie nie umieraja tak szybko,tak łatwo to nie jest.Takze nie martw sie bedziesz dlugo zyla,bo masz tylko male zaburzenia,a na to się nie umiera.Masz lęk to masz nerwice i nic więcej.POZDRAWIAM CIE MOCNO
wiki
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
14 lut 2006, 22:54

przez Moniczka 11 mar 2006, 21:59
Kochana Wiki,jak to dobrze ze ktos mnie rozumie-moje zycie po pogrzebach dziadkow totalnie sie zmienilo.Jak odeszly dwie babcie i dziadek to po miesiacu pojawily sie ataki fizyczne,ale teraz gdy z cialem jest dobrze (w miare),to niestety dusza boli:lek przed smiercia,przed zwariowaniem,przed katastrofa,przed niedozyciem kolejnego dnioa,przed kolejnym lekiem...Czy mozna to zwalczyc?czy to kiedykolwiek odchodzi?
Moniczka
Offline

przez wioletta 11 mar 2006, 22:21
Odejdzie,obiecuje ci,ze odejdzie.JA MAM 34 LATA,A PRZEżYLAM TYLE ZłEGO W żYCIU,ale teraz ciesze sie życiem,staram sie duzo rozmawiac z mądrymi ludzmi i dochodze do wniosku ,ze jest dobrze.POraz pierwszy raz odczuwam ,że mi sie chca życ,ludzie,bliscy,zauważaja,że sie zmieniam.Zawsze myśląłam ,że jestem jędza,nie lubiłam siebie,czułam jak więdne.NA wszystkich swoich zdjeciach jestem niezadowolona z życia,cierpiąca.Teraz zdalam sobie sprawe z tego,ze jestem bardzo wartościowym czlowiekiem,ludzie mi ufają,czuje się potrzebna.TYLE JESTESMY WARCI,CO MOZEMY DAć DRUGIEMU CZłOWIEKOWI.A nerwica,to jest troche egoistyczna choroba,bo w ten sposób skupiamy sie tylko na sobie i mówimy,zobaczcie jaka jestem chora.Zapominamy o blizkich o dzieciach,ranimy ich,bo oni cierpią tez bardzo.Więc mysle,ze leczenie swoją drogą,ale w koncu trzeba ze sobą poważnie porozmawiać,przyznać sie do błędów,a nie cały czas usprawiedliwiac sie chorobą.JAK SAMI SOBIE NIE POMOZEMY,TO NIKT NAM NIE POMOZE.Trzymaj się i pomyśl o tym,co ci napisałam,to będzie ci lżej. :
wiki
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
14 lut 2006, 22:54

Avatar użytkownika
przez Śmierć 12 mar 2006, 01:42
Witam znam ten lęk :? lęk przed śmiercią, prześladuje mnie od kilkunastu lat... ciągle mi się wydaje, że nie dożyje jutra, pamiętam jak 5 lat temu, ze wszystkimi siężegnałem bo czułem że nadchodzi koniec, ale żyje nadal, a świadomość, że to nadejdzie nie opuszcza mnie ani na chwile... nie ma świata bez niepokoju moja droga, my go mocniej czujemy, a inni o nim nie myślą, nie możesz o nim myśleć, co na to twój narzeczony, przecież macie perspektywy, dlaczego ci się wydaje, że umrzesz ?...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
08 mar 2006, 01:30

przez Nonenow 12 mar 2006, 02:03
Wydaje mi sie, ze to ze jest gdzies w pamieci ten swiat bez strachu i niepokojow, daje nam pewne szanse. Byle nie uznac ze stan obecny jest stanem naturalnym i tak wlasnie wyglada zycie.
Offline
Posty
182
Dołączył(a)
15 sty 2006, 00:23
Lokalizacja
Nowhere

Avatar użytkownika
przez Śmierć 12 mar 2006, 02:54
Właśnie ja tak uznałem, bo tak właśnie wygląda moja codzienna gehenna, więc można powiedzieć, że tak właśnie jest, jest też drugi świat, kilka razy nawet w nim przebywałem, ale on jest ulotny, bo szczęście to tylko chwila w której smutek i cierpienie nie występują.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
08 mar 2006, 01:30

przez Moniczka 12 mar 2006, 09:42
Ja tylko nie potrafie zrozumiec dlaczego nas ten lek przed smiercia i czyms zlym przesladuje...Wiadomo,ze wszyscy kiedys umrzemy ale u nas problemem jest to,ze jestesmy pewni iz to bedzie szybciej niz pozniej.Wiecie co?Zawsze uwielbialam robic plany:ze za tydzien przyjda do mnie przyjaciele,ze w weekend jedziemy na wycieczke a ze za rok tez ubierzemy choinke wiec po co sie martwic ze teraz ja chowamy...
Tak bylo ro k temu.Ale potem zmarl papiez,w maju jedna babcia,w pazdzierniku druga,potem dziadek...i.......na Wigilii byly juz tylko trzy puste nakrycia.Nawet ubrana choinka juz nie miala znaczenia.Teraz nie cierpie robic planow i wrecz czuje,ze to nie ma sensu bo jak cos zaplanuje to w miedzyczasie stanie sie cos zlego.Leki mnie zabijaja...
Moniczka
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 25 gości

Przeskocz do