jak radzić sobie z natrętnymi myślami? w nerwicy natręctw??

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: jak radzić sobie z natrętnymi myślami? w nerwicy natręctw??

przez Zwykłyfacet 13 lip 2010, 20:50
refren napisał(a):Zwykłyfacet:
"Trzeba wprowadzić coś o wyższym priorytecie żeby przerwać błędne koło"

Tak! Bingo! Nie tylko chodzi o ważniejsze zajęcia, ale o jakiś sens nadrzędny, który rozwiąże konflikt na niższym poziomie powodujący natręctwa. To znaczy jeśli wprowadzimy hierarchię, co jest w życiu dla nas najistotniejsze, to łatwiej zapanujemy nad myślami absurdalnymi. Bo jeśli wyznaczymy sobie jasny cel, to ewidentnie będzie widać absurdalne myśli, które przeszkadzają w jego osiągnięciu.


Nie o to mi chodziło. NN jest obsesją i wymyka się z pod kontroli. Wyobraź sobie że masz jakiś egzamin i ogłoszenie wyników będzie za 3 tygodnie. Wpadasz w NN na punkcie tego egzaminu, cały czas myślisz czy zdałeś czy nie. Teraz pomyśl sobie że przechodzisz o trzeciej godzinie w nocy przez jakiś tunel (pod wiaduktem, albo na PKP) i ktoś Ciebie atakuje. Zaczynasz się bronić albo ucieczką albo atakiem. Załóżmy że taka walka trwa minutę, po tym czasie udaje Ci się uciec. O czym myślałeś przez tą minutę gdy byłeś atakowany ? Na 99,999999% o obronie, ucieczce. Na pewno nie myślałeś o NN na punkcie egzaminu. Ten atak na Twoje życie był właśnie wyższym priorytetem i mózg się skupił tylko na tym problemie.
W tej terapii którą podałem tym wyższym priorytetem jest praca, dlatego bo bez pracy nie masz pieniędzy i lądujesz na śmietniku. Praca to Twoja walka o żyć albo nie żyć.
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
10 lip 2010, 14:42

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: jak radzić sobie z natrętnymi myślami? w nerwicy natręctw??

przez refren 13 lip 2010, 23:54
Tak, ale to nie działa tylko jako odwracacz uwagi. Jeżeli wiesz, że praca jest twoim priorytetem a jednocześnie masz np. natręctwo, żeby nie stawać na linie na chodniku, co utrudnia ci dotarcie do niej, to jednak łatwiej uświadomić sobie absurdalność tej myśli mając wyższy cel - sens niż go nie mając.
refren
Offline

Re: jak radzić sobie z natrętnymi myślami? w nerwicy natręctw??

przez mediolanczyk 14 lip 2010, 10:29
Ja opisałem swój problem tutaj: post336496.html#p336496
Może powinienem w tym temacie?
Tak czy siak prosze kogoś o pomoc i rady co robić w tej sytuacji.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
08 cze 2010, 17:12

Re: jak radzić sobie z natrętnymi myślami? w nerwicy natręctw??

przez Zwykłyfacet 14 lip 2010, 22:34
refren napisał(a):1
Tak! Bingo! Nie tylko chodzi o ważniejsze zajęcia, ale o jakiś sens nadrzędny, który rozwiąże konflikt na niższym poziomie powodujący natręctwa. To znaczy jeśli wprowadzimy hierarchię, co jest w życiu dla nas najistotniejsze, to łatwiej zapanujemy nad myślami absurdalnymi. Bo jeśli wyznaczymy sobie jasny cel, to ewidentnie będzie widać absurdalne myśli, które przeszkadzają w jego osiągnięciu.

2
Tak, ale to nie działa tylko jako odwracacz uwagi. Jeżeli wiesz, że praca jest twoim priorytetem a jednocześnie masz np. natręctwo, żeby nie stawać na linie na chodniku, co utrudnia ci dotarcie do niej, to jednak łatwiej uświadomić sobie absurdalność tej myśli mając wyższy cel - sens niż go nie mając.


1
W NN chodzi o niemożliwość kontrolowania swoich myśli związanych z NN i na tym ta nienormalność polega.Wtedy mamy sytuację "że samochód kontroluje kierowcę a nie odwrotnie"
2
Częściowo mogę się z tym zgodzić, ale do pracy idziesz 10-20 minut w jedną stronę a pracujesz 8-12 godzin. Przez te 20-40 minut NN się utrwala na zasadzie " odruchu Pawłowa z dodatnim sprzężeniem zwrotnym", ale przez 8-12 godzin musisz być skupiony na pracy. To oznacza że przez 8-12 godzin błędne koło jest przerwane i NN zanika zgodnie z ogólnie znaną zasadą w medycynie(" nieużywane zanika"). Po powrocie do domu człowiek ma jeszcze jakieś obowiązki i znowu siłą rzeczy musi się na nich skupić, do tego jest bardzo zmęczony i nie ma siły myśleć o NN co daje kolejny czas w którym błędne koło jest przerwane. Bilans czasu w którym myślisz o NN i nie myślisz jest dłuższy dla fazy przerwania błędnego koła.
Ta metoda nie tylko wyleczyła tych ludzi z NN, ale też z depresji. A tak w ogóle to nie widzę przeszkód w uwzględnieniu Twoich uwag w tej metodzie.
Przy okazji osoba która dużo pracuje dużo zarabia, ma pieniądze na pozytywne zmiany w swoim życiu. Pozytywne i progresywne bodźce w życiu wprowadzają optymizm a to dodatkowo pomaga wyjść z depresji. Tylko wiesz, praca po 12 godzin jest dobra w tym wypadku ale nie na całe życie z oczywistych przyczyn
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
10 lip 2010, 14:42

Re: jak radzić sobie z natrętnymi myślami? w nerwicy natręctw??

przez Zwykłyfacet 24 lip 2010, 17:05
Chciałem poprawić moją poprzednią wypowiedź.Wydaje mi się, że w "odruchu Pawłowa z dodatnim sprzężeniem zwrotnym" może brać udział świadomość, która może być albo częścią błędnego koła NN, albo błędne koło tak jak by "zasila" się energią świadomości. Głównym celem jest przerwanie tego błędnego koła i utrzymanie tegoż przerwania, aż do zaniku NN.
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
10 lip 2010, 14:42

Re: jak radzić sobie z natrętnymi myślami? w nerwicy natręctw??

Avatar użytkownika
przez Milutki 22 wrz 2010, 16:37
Zwykłyfacet napisał(a):Głównym celem jest przerwanie tego błędnego koła i utrzymanie tegoż przerwania, aż do zaniku NN.

Zgadzam się z tym, ale... wydaje mi się, że to o czym dyskutowaliście Zwykłyfacet i refren, to niestety tylko teoria...
W praktyce nie jest tak dobrze jak opisaliście.
Przede wszystkim ani razu nie padło słowo kluczowe - LĘK.
A przecież właśnie lęk leży u podłoża natręctw!
Natręctwa to nie są takie sobie czynności lub myśli, których można łatwo się pozbyć, wytłumaczyć sobie: nie mam czasu dla Was, mam coś ważniejszego. Owszem, od czasu do czasu da się tak zrobić: przy lżejszym lęku, w chwilowym pośpiechu, w sytuacji rozgrywania się ważnej sprawy.
Ale przez większość czasu dzieją się rzeczy "słabiej motywujące". Nie wyobrażam sobie, żeby codziennie wiele razy przeżywać jakieś napięcia i stresy, tylko dlatego, żeby były one silniejsze od lęków związanych z natręctwami... Człowiek nie może długo żyć na takich obrotach, szybko by opuścił ten nędzny padół...

Zwykłyfacet napisał(a):Przez te 20-40 minut NN się utrwala na zasadzie " odruchu Pawłowa z dodatnim sprzężeniem zwrotnym", ale przez 8-12 godzin musisz być skupiony na pracy. To oznacza że przez 8-12 godzin błędne koło jest przerwane i NN zanika zgodnie z ogólnie znaną zasadą w medycynie ("nieużywane zanika").

Guzik prawda. Ja jestem przez wiele godzin zajęty pracą i różnymi rzeczami i nie myślę wtedy o natręctwach, ale to i tak nic nie pomaga. Mam natręctwa w stałych porach dnia: rano po wstaniu, po przyjściu z pracy i potem wieczorem. Czasem jeszcze w ciągu dnia.
Natręctwa dobrze "wiedzą", kiedy się do nas dobrać i tyle. Zajmowaniem się różnymi rzeczami możemy tylko ograniczyć ich czas, ale i to w niedużym stopniu.
No i niestety, w ten sposób nie pozbędziemy się tego kluczowego czynnika, tzn. lęku.

Zwykłyfacet napisał(a):Po powrocie do domu człowiek ma jeszcze jakieś obowiązki i znowu siłą rzeczy musi się na nich skupić, do tego jest bardzo zmęczony i nie ma siły myśleć o NN co daje kolejny czas w którym błędne koło jest przerwane.

Ha, ha... facet, sorry, czy Ty miałeś lub masz natręctwa ??
Wydaje mi się że nie, skoro takie rzeczy piszesz...
Owszem, MY nie mamy siły myśleć o NN, ale zapominasz, kto tu kim kieruje.
To nie my myślimy o natręctwach. TO ONE KIERUJĄ NAMI, a w zasadzie lęk. Wpychają się nam na siłę, mimo zmęczenia i różnych obowiązków.
Przecież człowiek nie ma tak w 100% zajętego dnia, żeby nie wetkały się gdzieś jeszcze natręctwa.
Co najwyżej zrezygnujemy z jakichś drobnych przyjemności, typu przejrzenie gazetki, TV, rozmowa, właśnie na rzecz wykonania natręctw. Bo one i tak muszą być. Niestety, niewiele jest rzeczy ważniejszych niż wykonanie natręctw, bo jest to powodowane lękiem, że jeżeli tego nie zrobimy, to stanie się coś złego...
Poza tym jeszcze zauważyłem, że gdy jestem zmęczony to mam cięższe natręctwa, bo wiem, że i tak muszę je wykonać, a mam wtedy mniej sił do zmagania się z nimi. Zmęczenie nie ułatwia ich ignorowania.

Zwykłyfacet napisał(a):Bilans czasu w którym myślisz o NN i nie myślisz jest dłuższy dla fazy przerwania błędnego koła.
Ta metoda nie tylko wyleczyła tych ludzi z NN, ale też z depresji.

Nie zgadzam się z tym. To nie jest problem ilości czasu, kiedy myślimy albo nie myślimy o NN.
To że dłużej "nie myślimy" niż "myślimy" o NN, nie oznacza, że natręctwa słabną.
Mi wystarczy 15 minut silnych kompulsji i już daje mi w kość na cały dzień.
Dodatkowo jeszcze jakąś godzinkę (sumarycznie z całego dnia) słabszych natręctw i te pozostałe 23 godziny spokoju wcale mi nie gwarantują, że następnego dnia znowu nie będę się męczył... Sorry, to nie tędy droga.

Trzeba pozbyć się podstawy tego wszystkiego - czyli lęku.
Moja NN >>> post230132.html#p230132

Co było, to było
Co może być - jest
A będzie to, co będzie...
:bezradny:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
284
Dołączył(a)
03 lip 2009, 23:34
Lokalizacja
Wrocław

Re: jak radzić sobie z natrętnymi myślami? w nerwicy natręctw??

przez kris1966 25 wrz 2010, 01:05
Ja właśnie niedawno odkryłem coś bardzo pomocnego w uwalnianiu lęku.Czytałem na "Kroki do wolności" historię jakiegoś chirurga,któremu podczas operacji zaczynały trząść się ręce i był załamany(utrata pracy,tyle lat studiów).Psycholog doradził mu,żeby właśnie chciał,żeby trzęsły mu się ręce,nie zakazywał sobie tego.
Nie będę opisywał dokładnie mojego przypadku,ale ostatnio miałem właśnie silne napięcia i stresy i zastosowałem metodę z przypadku tego chirurga,i to działa! Właśnie odwrotnie niż dotąd(próby tłumienia i ucieczki od tych uczuć) mówiłem do siebie przekonywająco:"A właśnie będę się bał!Chcę się bać!Właśnie będę się czuł odrzucony!Potępiony itd..." Widzę,że trzeba bezwzględnie wyjść naprzeciw temu,czego się boimy.
Aha,i jeszcze jedno,przy pierwszym podejściu do takiego zmierzenia się ze swoim problemem lęku,namacalnie poczułem,jak nazywa się ten potwór,który mnie od wewnątrz tak gnębi.To Ojco-matko-brato-brat,tak go sobie nazwałem(bo dwóch braci mam).Poczułem,że od razu chcę mu odrąbać ten wstrętny łeb,ale on ma chyba więcej głów(chyba bajki będę pisać :D).
A jak jeżdziłem autem,to modliłem się "Pod Twoją obronę",żeby właśnie wywołać lęk,i wzmocnić koncentrację,bo to modlitwa trwogi.
Hej,przybyszu,uważaj!,to forum jest tendencyjne,jeżeli masz inne poglądy niż moderatorzy,to lepiej zjeżdżaj stąd!!!
Offline
Posty
195
Dołączył(a)
07 gru 2009, 19:24

Re: jak radzić sobie z natrętnymi myślami? w nerwicy natręctw??

przez domin1 25 wrz 2010, 02:23
Cześć. Ja mam pytanie. Przeczytałem kilka ostatnich postów w tym wątku. Z moją NN 6 lat się zmagam. Ostatni rok, przynajmniej do końca czerwca dał mi nadzieję, że będzie lepiej. Już naprawdę dobrze mi się funkcjonowało. Może dlatego zlekceważyłem chorobę. Leki brałem nieregularnie, wydawało mi się, że znam przyczynę natręctw i potrafię sobie wytłumaczyć ich absurdalność. No i choroba znowu zaatakowała. Pojawiły się lęki, że przez szturchnięcie jakiejś Pani, która jest w ciąży mogę spowodować, ze straci dziecko. Jeżeli już szturchnąłem to zaczynałem się obwiniać. Myślałem o tym non stop. W lipcu robiłem praktyki i nawet przez moment w pracy(podczas innych zajęć, które powinny odwracać uwagę od NN) nie przestawałem o tym myśleć. Tylko sen dawał mi wytchnienie od myśli. Jeżeli już rozmowa z np. księdzem egzorcystą, do którego się udałem po pierwszym poważnym ataku tego rodzaju natręctwa, uświadomiła mi, że nic złego nie mogło się stać, nagle powracała chwilowa radość. tylko, że znowu cały czas miałem wtedy obawę,że znowu nie zrobić czegoś złego. A myśli są coraz bardziej absurdalne. Nawet jeśli w ogóle nie dotknąłem danej Pani to pojawiają się myśli, że może jednak dotknąłem,że nie poczułem. Kiedy obije się o mnie facet, to pojawiają się myśli, ze to może jednak kobieta była, że się nie przyjrzałem. Albo obawa o dziecko mojej młodszej siostry, która jeszcze nigdy nie współżyła... zaczęły się pojawiać myśli, że moje mocniejsze tupnięcie o podłogę wywoła drgania, które przeniosą się na drugą osobę i spowodują coś złego. Ostatnio szedłem z laptopem przez miasto i mijałem Panią rozmawiającą przez telefon i przyszła myśl, że pole elektromagnetyczne wytworzone przez telefon będzie przyciągnięte prze baterię laptopa i przejdzie przez ciało tej Pani i zrobi coś złego.
Dodam jeszcze, że żadna z Pań, co do których miałem te moje myśli najpewniej w ciąży nie była(nie wspominając o facetach;). Jest mi trudno. Naczy ze starych doświadczeń nauczyłem się,że jedno natręctwo może mnie męczyć przez np. 3 tygodnie bez przerwy ani na moment, ale w ostatnim czasie jest mi bardzo ciężko. Do tego wszystkiego mam teraz naprawdę dużo roboty, bo robię drugie praktyki, dokańczam nieoddane projekty na studia. Szkoda, że nie mogę się na tym skupić. Potrzebuję pomocy. Muszę zacząć terapię jakąś chyba. Był już taki moment, że o chorobie zapominałem na dłuższe momenty, z pojedynczymi natręctwami radziłem sobie w miarę szybko i nagle kiedy już przestałem się zajmować i przejmować chorobą(nie całkiem wprawdzie, ale było wyraźnie lepiej) ona sama o sobie przypomniała.
Jest mi ciężko z tymi myślami. Nie wiem jak sobie z nimi radzić.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
13 wrz 2010, 00:10
Lokalizacja
Kraków/Przemyśl

Re: jak radzić sobie z natrętnymi myślami? w nerwicy natręctw??

Avatar użytkownika
przez polo 26 wrz 2010, 21:08
domin1 napisał(a):Cześć. Ja mam pytanie. Przeczytałem kilka ostatnich postów w tym wątku. Z moją NN 6 lat się zmagam. Ostatni rok, przynajmniej do końca czerwca dał mi nadzieję, że będzie lepiej. Już naprawdę dobrze mi się funkcjonowało. Może dlatego zlekceważyłem chorobę. Leki brałem nieregularnie, wydawało mi się, że znam przyczynę natręctw i potrafię sobie wytłumaczyć ich absurdalność. No i choroba znowu zaatakowała. Pojawiły się lęki, że przez szturchnięcie jakiejś Pani, która jest w ciąży mogę spowodować, ze straci dziecko. Jeżeli już szturchnąłem to zaczynałem się obwiniać. Myślałem o tym non stop. W lipcu robiłem praktyki i nawet przez moment w pracy(podczas innych zajęć, które powinny odwracać uwagę od NN) nie przestawałem o tym myśleć. Tylko sen dawał mi wytchnienie od myśli. Jeżeli już rozmowa z np. księdzem egzorcystą, do którego się udałem po pierwszym poważnym ataku tego rodzaju natręctwa, uświadomiła mi, że nic złego nie mogło się stać, nagle powracała chwilowa radość. tylko, że znowu cały czas miałem wtedy obawę,że znowu nie zrobić czegoś złego. A myśli są coraz bardziej absurdalne. Nawet jeśli w ogóle nie dotknąłem danej Pani to pojawiają się myśli, że może jednak dotknąłem,że nie poczułem. Kiedy obije się o mnie facet, to pojawiają się myśli, ze to może jednak kobieta była, że się nie przyjrzałem. Albo obawa o dziecko mojej młodszej siostry, która jeszcze nigdy nie współżyła... zaczęły się pojawiać myśli, że moje mocniejsze tupnięcie o podłogę wywoła drgania, które przeniosą się na drugą osobę i spowodują coś złego. Ostatnio szedłem z laptopem przez miasto i mijałem Panią rozmawiającą przez telefon i przyszła myśl, że pole elektromagnetyczne wytworzone przez telefon będzie przyciągnięte prze baterię laptopa i przejdzie przez ciało tej Pani i zrobi coś złego.
Dodam jeszcze, że żadna z Pań, co do których miałem te moje myśli najpewniej w ciąży nie była(nie wspominając o facetach;). Jest mi trudno. Naczy ze starych doświadczeń nauczyłem się,że jedno natręctwo może mnie męczyć przez np. 3 tygodnie bez przerwy ani na moment, ale w ostatnim czasie jest mi bardzo ciężko. Do tego wszystkiego mam teraz naprawdę dużo roboty, bo robię drugie praktyki, dokańczam nieoddane projekty na studia. Szkoda, że nie mogę się na tym skupić. Potrzebuję pomocy. Muszę zacząć terapię jakąś chyba. Był już taki moment, że o chorobie zapominałem na dłuższe momenty, z pojedynczymi natręctwami radziłem sobie w miarę szybko i nagle kiedy już przestałem się zajmować i przejmować chorobą(nie całkiem wprawdzie, ale było wyraźnie lepiej) ona sama o sobie przypomniała.
Jest mi ciężko z tymi myślami. Nie wiem jak sobie z nimi radzić.

A brałeś już jakieś leki? one bardzo ułatwiają proces zdrowienia; mi pomogło lexapro plus terapia poz-beh
trzymsie.pl - zapraszam na bloga o ukończonej drodze wyjścia z nerwicy (objawy wegetatywne, lęki i natręctwa), piszę tam jako paolo jones, z chęcią odpowiem na pytania
Avatar użytkownika
Offline
Posty
143
Dołączył(a)
21 gru 2009, 23:15
Lokalizacja
Kraków

Re: jak radzić sobie z natrętnymi myślami? w nerwicy natręctw??

przez domin1 27 wrz 2010, 00:23
Tak cały czas nieprzerwanie od 3.5 roku biorę Fevarin. Jestem też zdecydowany na terapię. Przeglądając forum i czytając wypowiedzi dotyczące tego jakie natręctwa dokuczają ludziom, mogę powiedzieć, że większość z nich z mniejszym lub większym natężeniem dotknęła też mnie. Bardzo ciężko funkcjonować z tym ostatnim natręctwem. Bardzo się boję, często mam poczucie winy, a przecież nic złego nie robię. Nie chcę nikomu zrobić krzywdy i dlatego obawiam się tych natręctw. Staram się cały czas normalnie funkcjonować. Wrzesień mam cały zajęty. Po prostu masa obowiązków. Sierpień był dla mnie miesiącem odpoczynku. Natręctwa występowały w obu tych miesiącach z jednakowym natężeniem.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
13 wrz 2010, 00:10
Lokalizacja
Kraków/Przemyśl

jak radzić sobie z natrętnymi myślami? w nerwicy natręctw??

Avatar użytkownika
przez jaaa 17 lut 2011, 17:18
a ja mam natrectwa ze moge stracic kontrole i zrobic cos sobie- mysli utrudniaja mi funkcjonowanie unikam wysokoci , nie umiem pokonac natrectw one mi wierca dziure w mozgu:(
jak mam pokonac to

mialam kiedys dotyczace ze zrobie komus cos- ze moge zrobic jednak dzis juz tego sie nie boje i to nie dziala
ale dzis natrectwa dotyczaca mnie samej ...
biore leki chodze na terapie i gucio dalej je mam juz 2 rok
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1623
Dołączył(a)
22 sie 2007, 20:40

jak radzić sobie z natrętnymi myślami? w nerwicy natręctw??

przez bella_ 09 lip 2011, 23:06
Siedząc późnym wieczorem sama w domu przyszła mi do głwoy myśl, że może ktoś może mi pomóc poradzić sobie z "tym" i tak trafiłam na to forum, a konkretnie na ten topic. Czytanie tego o czym piszecie pomaga, bo daje nadzieje, że jakoś można sobie poradzić, jakos może można nad tym zapanować...mnie natręctwa "lekkie" (jak sprawdzanie gazy po 20 razy przed pójsciem spać) nękają w zasadie od dawna, ale nigdy nie utrudniały mi życia. Te które wiążą się z dużym lekiem i nie pozwalają na funkcjonowanie takie jakie bym chciała zaczęły się jakoś na jesieni zeszłego roku...ciagle odwlekam wizyte u terapeuty choc wiem że tego potzrebuje...ponadto demotywuje to kiedy czytam że nie da sie z tego do końca wyleczyć. Czuje że w moim przypadku nerwica jest sposobem na niemyślenie o poważnych problemach w moim życiu...czuje sie jakby bolesne uczucia zwiazane z problemami osobistymi byly "zastepowane" obsesyjnymi myslami i kompulsjami...do tego dochodzi nieustanny lęk i ostatnio bóle w klatce piersiowej (bylam u lekarz ogolnego, ale ekg bylo w normie)...jesli pisze w zlym dziale to przepraszam. Wasze powyzsze posty natchnely mnie do tego zeby sie z kims podzielic moim problemem...nikt z mojego otoczenia o nim nie wiem, choc niektorzy pewnie zaobserwowali pewne komulsywne czynnosci. Najgorsze jest to, że wydaje mi sie ze rozumiem co lezy u podloza mojego leku, ale to wcale nie pomaga mi go pokonac. Nie wiem co mam robic...
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
09 lip 2011, 22:43

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do