Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
natalia901

Nadużycie ze strony terapeuty

Rekomendowane odpowiedzi

Nieważne, czy ma skłonności do "obsesji", czy też to zwykły tani manipulant, to kwestia kompletnie nieważna. Jest problem -  ucinasz kontakt, zgłaszasz sprawę zwłaszcza, jeśli masz twarde dowody i tyle. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, natalia901 napisał:

Powiem tak. Nigdy nie byłam nim zauroczona, ale jako człowiek imponował mi swoją inteligencją, siłą, otwartością i dojrzałością. Jednak po ostatniej sytuacji i podobnych wiadomościach mam wrażenie, że trafiłam na jakiegoś zaburzonego faceta ze skłonnością do obsesji. Wiadomości oczywiście zachowałam, żeby w razie czego mieć dowody. Nie wiem na jakie on trafiał kobiety, ale mi to nie imponuje. Raczej zniechęca. Mówię tu ogólnie.

Ale tym żyjesz.

Ten facet robi ci krzywdę bo zamiast zająć się sobą zajmujesz się ( z przyjemnością przecież) jego postami. Możesz pociągnąć wątek- co robi mi starszy facet komplementami i głodem (bo przecież kolejną stronę już coś robi)- ale najlepiej w innej relacji terapeutycznej. Bo przecież to zachowanie terapeuty coś w tobie uruchomiło i w zasadzie przerwało proces, w jakim byłaś ze SWOIMI problemami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tym bardziej  że piszesz: "uczęszczam na terapię z powodu problemów w stworzeniu związku." to co się dzieje w tej relacji i twoje fantazje wokół tego powinny byc znaczące.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jakie fantazje?Przeżywam to bo poczułam się wykorzystana.Z takim facetem nic bym tworzyć nie chciała.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Słabo mi się zrobiło jak przeczytałam te wiadomości. Od razu masa kiepskich wspomnień...

Ten terapeuta jest certyfikowany? Jaki to nurt? Powinnaś to zgłosić nawet na policję. Dla mnie to była próba wykorzystania zależności i jest na to paragraf w kk. Usiłowanie jest tak samo traktowane jak popełnienie przestępstwa. 

Co za obrzydliwy dziad.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

az mi ciśnienie wzrosło...

masakra

niestety obawiam się Natalio ze wiele nie zdziałasz bo on prywatnie przyjmuje,chyba zebys do sadu z tym poszla.

co ja bym zrobila-opisalabym to gdzie się da na internecie podajac nazwisko tego pana i wszelkie dane

poszłabym jeszcze ostatni raz na sesje i dyskretnie nagrala wasza rozmowe

 

ja piernicze...GŁOD...ten pan sam pilnie potrzebuje terapii...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, doi napisał:

Ale tym żyjesz.

Ten facet robi ci krzywdę bo zamiast zająć się sobą zajmujesz się ( z przyjemnością przecież) jego postami. Możesz pociągnąć wątek- co robi mi starszy facet komplementami i głodem (bo przecież kolejną stronę już coś robi)- ale najlepiej w innej relacji terapeutycznej. Bo przecież to zachowanie terapeuty coś w tobie uruchomiło i w zasadzie przerwało proces, w jakim byłaś ze SWOIMI problemami.

co ty piszesz...

z przyjemnoscia??? skad to wiesz??? znasz Natalie?

ja tu nie widze żeby ''z przyjemnoscia zajmowala się jego postami'' raczej widze jej oburzenie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Droga Natalio,

po pierwsze - do wszystkich powątpiewających w zwierzenia Natalii - nie jest tu na to miejsce i to, co robicie to wtórna wiktymizacja ofiary! Relacja pacjent-terapeuta jest zawsze relacją nierówną, relacją zależności i zaufania publicznego, gdzie pacjent jest z założenia stroną zależną, słabszą!

Natalio, wiej czym prędzej. Pół roku terapii - to czas w jakim poznałaś tego konkretnego człowieka/psychologa. Okazał się on być osobą łamiącą zasady etyki zawodowej, manipulującym pacjentką, Twoje dobro dla psychologa powinno być pierwsze! Zasada primum non nocere - po pierwsze nie szkodzić - obowiązuje również w psychologii. Terapia NIE JEST miejscem na spełnianie prywatnych potrzeb terapeuty!

Całe szczeście, że zwracasz się o pomoc i radę choćby tu, na forum internetowym.

Gdybyś leczyła się przypuśćmy u kardiologa, neurologa i zamiast zlecania kokretnych badań i wypisywania skutecznych lekow - pozwalałby sobie na uwagi ingerujące w Twoją prywatność i intymność, a nawet inicjował kontakt fizyczny - wiałabyś bez zastanowienia i już drugi raz do takiego lekarza nie poszła!

Tu jest sprawa nieco trudniejsza, bo przez ten czas zdążyłaś się zżyć z terapeutą, poznać go, polubić itp. Dlatego będzie Ci trudniej. Ale ten pan złamał wszelkie zasady etyki zawodowej względem Ciebie i jeszcze czerpał z tego korzyść finansową!

A Ty jaką masz korzyść? Same straty... stratę Twojego zaufania, Twoje wątpliwości, lęk o to jak będzie wyglądać Twoja terapia, praca nad sobą i swoimi problemami oraz być może obawa, że zostaniesz teraz przez moment z tym sama... mnóstwo negatywnych emocji, niepewności itp.

Terapia, poprzez takie zachowanie tego pana, została przerwana. Nie daj się omamić jego gładkim tłumaczeniom!

Natalio, proszę - poszukaj dobrej psychoterapeutki, może najlepiej właśnie kobiety. I właśnie pod opieką kogoś fachowego - powierz ten problem, co Cię spotkało u tego psychologa. Wtedy na spokojnie zdecydujesz czy zechcesz to gdzieś zgłosić i przede wszystkim będzie to w warunkach dla Ciebie już bezpiecznych.

Możesz mieć obawy komuś zaufać, komuś innemu. Od razu o tym mów. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
14 godzin temu, shira123 napisał:

co ty piszesz...

z przyjemnoscia??? skad to wiesz??? znasz Natalie?

ja tu nie widze żeby ''z przyjemnoscia zajmowala się jego postami'' raczej widze jej oburzenie

A ja tak, widzę. Poruszenie (tj to ze temat jest żywy, odreagowywany na poziomie somy) oznacza wewnętrzną satysfakcję, może nieuświadomioną, tym bardziej że Natalia ma problem ze związkami.

Wewnętrzna nieuświadomiona satysfakcja nie ma nic wspólnego z emocją ("społeczną") która pojawia się na końcu i jest okazywana ego i światu. Ludzie czerpią taką satysfakcję np.  z trudnych warunków, z samobiczowania, z doznawania przemocy etc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Temat jest przeze mnie żywo poruszany bo uświadamia mi, że po raz kolejny spotykam na swojej drodze człowieka, który pokazuje ciemną/ zaburzoną stronę swojej osobowości.  Na szczęście nie tacy ludzie od razu mnie odrzucają, nie wchodzę z nimi w żadne związki i bliższe relacje. Po prostu zrywam kontakt, bo jest to najlepsze co można zrobić. Jestem tym po prostu potwornie zawiedziona. Tutaj oczywiście jeszcze bardziej z racji tego, że była to relacja terapeutyczna.

Pójdę do terapeutki, ale najpierw muszę dobrze poszukać, żeby znów źle nie trafić, bo z tego co słyszałam kobieta też może być niekompetentna.

LenaWiktoria  ten Pan od miesiąca nie wziął ode mnie ani grosza...Widocznie chodziło właśnie o inne korzyści niż finansowe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, natalia901 napisał:

Temat jest przeze mnie żywo poruszany bo uświadamia mi, że po raz kolejny spotykam na swojej drodze człowieka, który pokazuje ciemną/ zaburzoną stronę swojej osobowości.  Na szczęście nie tacy ludzie od razu mnie odrzucają, nie wchodzę z nimi w żadne związki i bl

LenaWiktoria  ten Pan od miesiąca nie wziął ode mnie ani grosza...Widocznie chodziło właśnie o inne korzyści niż finansowe.

Natalia, a jak do tego doszlo, ze przestalas mu placic? Rozumiem, ze to wyszlo od niego? Jak to uzasadnil? Czulas sie z tym komfortowo?

W sumie z tego, co opisujesz, wynika, ze zanim pan ostro wzial sie do rzeczy, najpierw przygotowywal sobie grunt takimi pomniejszymi naduzyciami granic. Jaki to byl w ogole nurt? Gestalt? (bo to chyba jedyny, ktory dopuszcza bliskosc fizyczna). Z kolejnym terapeuta (jesli sie jeszcze kiedys zdecydujesz) mozesz bardziej zwracac uwage na takie na poczatku drobne odstepstwa, bo moga zwiastowac duze klopoty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Doi,

 

ale to w sumie bardzo ludzkie, ze ona w pierwszej chwili mogla sie poczuc mile polechtana jego zachowaniem i zainteresowaniem, jakie jej okazywal. Pewnie bardzo duzo pacjentek najpierw doznaloby jakiejs satysfakcji, a dopiero potem rozczarowania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, natalia901 napisał:

Temat jest przeze mnie żywo poruszany bo uświadamia mi, że po raz kolejny spotykam na swojej drodze człowieka, który pokazuje ciemną/ zaburzoną stronę swojej osobowości.  Na szczęście nie tacy ludzie od razu mnie odrzucają, nie wchodzę z nimi w żadne związki i bliższe relacje.

LenaWiktoria  ten Pan od miesiąca nie wziął ode mnie ani grosza...Widocznie chodziło właśnie o inne korzyści niż finansowe.

Może właśnie takie osoby do siebie przyciągasz? I to jest temat na sesję, do przerobienia. Może masz maskę osoby delikatnej, która nie umie się obronić inaczej jak przez ucieczkę- to też do przemyślenia.

Fantazje- nie chodzi mi o to że świadomie kłamiesz, ale o to, że wszyscy układamy sobie jakąś narrację, to co mówimy i jak sobie przedstawiamy świat to fantazje (w sensie neutralnym). Ty sobie przedstawiasz to co się stało jako  "jestem zawiedziona, facet jest okropny" a ktoś inny być może powiedziałby "fajnie, udało mi się uwieść terapeutę, czuję moc, facet na mnie leci". To jak przedstawiasz nagie fakty ma znaczenie.

Nie wziął pieniędzy- czyli już wtedy zaczęłaś mu płacić inaczej. I co, nie zaniepokoiło cię to? Nie postawiłaś granicy?

Szczerze- mam taką myśl, że to wszystko co zbudowałaś w tej terapii jest jakoś nietrwałe, uzależnione od spojrzenia tego faceta. Jak on zniknie to te twoje osiągnięcia tez mogą okazać się słabe. I być może stąd temat jest dla ciebie ważny, żeby tego faceta - w narracji, w przeżywaniu tematu- nie puścić od siebie. Może być tak, że on uruchomił swoim postępowaniem coś, co do tej pory pozostawało uśpione i nie pozwalało ci zbudować sensownego związku. To przemyślałabym w nowej relacji terapeutycznej, ale jednak nie z kobietą, bo to jest ciąg dalszy ucieczki. Ucieczki do mamy od złego mężczyzny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, szanownapani napisał:

Doi,

 

ale to w sumie bardzo ludzkie, ze ona w pierwszej chwili mogla sie poczuc mile polechtana jego zachowaniem i zainteresowaniem, jakie jej okazywal. Pewnie bardzo duzo pacjentek najpierw doznaloby jakiejs satysfakcji, a dopiero potem rozczarowania.

Oczywiście , bardzo ludzkie i pewno tak samo bym postępowała. Chodzi mi o to żeby niczego nie wypierać, zwłaszcza satysfakcji, wstydliwej. Bo przyjmuje się, że ofiara ma być ofiarą i odczuwać satysfakcji nie może. I poddać to refleksji - bo to jednak jest znaczące: ktoś kto nie był w stałym związku uwodzi (nieświadomie) terapeutę (a on to wykorzystuje).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, natalia901 napisał:

 Po prostu zrywam kontakt, bo jest to najlepsze co można zrobić.

I jeszcze jedna myśl: nie wkurzyłaś się?

Ja bym dziką awanturę urządziła i nie żałowałabym złych słów temu panu na koniec. Dopeiro potem jak by mi ulżyło, odcięłabym kontakt.  A ty tak spokojnie "zrywasz kontakt"?

Jest taki układ że osoby, które chcą uchodzić w swoich oczach za "dobre" i "grzeczne" przyciągają owe "ciemne moce" na zasadzie projekcji, by się uchronić przez "złym w sobie" a jednocześnie mieć nad "złym" kontrolę  i zachować przed sobą "dobrą osobowość". Nie da się jednak postawić skutecznie granicy gdy nie ma się kontaktu ze "złym" w sobie. Piszesz o przyciąganiu "złych" jak o swoim schemacie, stąd taka myśl.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wszystkie osoby które są zszokowane postawą terapeuty, twierdząc że jest to nieprawdopodobne że mimo swojego dojrzałego wieku, pozycji, i ogromnego doswiadczenia zachował się w taki sposób, wykazują się nie lada naiwnością.

To nie jest ani trochę nie normalne czy dziwne, nawet najbardziej wykształcony lekarz, mający 7 tytułów przed nazwiskiem, dalej pozostaje tylko człowiekiem, który jest podatny na swoje emocje i pociągi. To czy potrafi się im oprzeć, przekierować czy przepracować, ani trochę nie zależy od ilości tytułów którymi się obnosi, wieku czy wykształcenia. 

A to, że nawet sam psychoterapeuta nie potrafi tego zrobić, jest jak najbardziej typowe i normalne. Tak samo normalne jak policjant łamiący bezkarnie przepisy na slóżbie czy, ksiądz masturbujący się gumową lalką po mszy. Nie żyjemy w idealnym świecie i warto to zaakceptować.

Droga Natalio, bardzo dobrze że trafiłaś na tego człowieka, odniosłaś z tego bezcenną korzyść -  bardzo cenne doświadczenie. Dzięki tej relacji już nigdy nie pozwolisz się zwieść złudnemu autorytetowi "białego fartucha", i nawet specjalistę z gabinetem w całości obwieszonym dyplomami z zagranicznych szkoleń potraktujesz z małą dawką, zdrowego sceptycyzmu.

 

Na Twoim miejscu wykonał bym do niego ostatni telefon, lub napisał ostatnią wiadomość z podziękowaniem:

 

Dziękuję Panu za cały wspólnie spędzony czas, dostarczył mi Pan niesamowitą lekcję której nigdy nie zapomnę, oraz otworzył oczy na brutalną rzeczywistość, której wcześniej nie byłam do końca świadoma. Dzięki Panu już nigdy nie wplącze się w relację przyjacielską z terapeutą, ponieważ dzięki Panu zrozumiałam że długofalowo to nie będzie relacja zdrowa. Dla tego naszą, chciala bym w tym momencie zakończyć i życzyć Panu wszystkiego co najlepsze.

 

Uważam że produkowanie w sobie negatywu, kwasów złości i flustracji w postaci procesu zemsty (skargi, pisma, zażalenia i inne nieskuteczne rzeczy) nie przyniesie żadnego rezultatu, a jedynie pozbawi Cię dobrego nastroju, energii i czasu.

Zacznij medytować, zdystansuj się do tej sytuacji, następnie zrób to, co uważasz za słuszne. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
43 minuty temu, doi napisał:

I jeszcze jedna myśl: nie wkurzyłaś się?

Ja bym dziką awanturę urządziła i nie żałowałabym złych słów temu panu na koniec. Dopeiro potem jak by mi ulżyło, odcięłabym kontakt.  A ty tak spokojnie "zrywasz kontakt"?

Jest taki układ że osoby, które chcą uchodzić w swoich oczach za "dobre" i "grzeczne" przyciągają owe "ciemne moce" na zasadzie projekcji, by się uchronić przez "złym w sobie" a jednocześnie mieć nad "złym" kontrolę  i zachować przed sobą "dobrą osobowość". Nie da się jednak postawić skutecznie granicy gdy nie ma się kontaktu ze "złym" w sobie. Piszesz o przyciąganiu "złych" jak o swoim schemacie, stąd taka myśl.

 

45 minut temu, doi napisał:

 

Oczywiście, że się wtedy wkurzam i przed zerwaniem kontaktu dosadnie mówię tej osobie co o niej myślę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
56 minut temu, doi napisał:

Może właśnie takie osoby do siebie przyciągasz? I to jest temat na sesję, do przerobienia. Może masz maskę osoby delikatnej, która nie umie się obronić inaczej jak przez ucieczkę- to też do przemyślenia.

Fantazje- nie chodzi mi o to że świadomie kłamiesz, ale o to, że wszyscy układamy sobie jakąś narrację, to co mówimy i jak sobie przedstawiamy świat to fantazje (w sensie neutralnym). Ty sobie przedstawiasz to co się stało jako  "jestem zawiedziona, facet jest okropny" a ktoś inny być może powiedziałby "fajnie, udało mi się uwieść terapeutę, czuję moc, facet na mnie leci". To jak przedstawiasz nagie fakty ma znaczenie.

Nie wziął pieniędzy- czyli już wtedy zaczęłaś mu płacić inaczej. I co, nie zaniepokoiło cię to? Nie postawiłaś granicy?

Szczerze- mam taką myśl, że to wszystko co zbudowałaś w tej terapii jest jakoś nietrwałe, uzależnione od spojrzenia tego faceta. Jak on zniknie to te twoje osiągnięcia tez mogą okazać się słabe. I być może stąd temat jest dla ciebie ważny, żeby tego faceta - w narracji, w przeżywaniu tematu- nie puścić od siebie. Może być tak, że on uruchomił swoim postępowaniem coś, co do tej pory pozostawało uśpione i nie pozwalało ci zbudować sensownego związku. To przemyślałabym w nowej relacji terapeutycznej, ale jednak nie z kobietą, bo to jest ciąg dalszy ucieczki. Ucieczki do mamy od złego mężczyzny.

Tak on uświadomił mi czego od mężczyzny oczekuję. Pokazał mi te cechy. Niestety w tym przypadku to okazało się zwykłą manipulacją/obsesją. Po prostu obrał sobie mnie za cel i chciał się zabawić moim kosztem. Może masz rację, że terapia z kobietą będzie ucieczką, ale muszę mieć przynajmniej 90 % pewności, że facet terapeuta do którego pójdę będzie neutralny.  Dlatego muszę dobrze sprawdzić opinie, certyfikat i dobrze się zastanowić. Drugi raz nie wyobrażam sobie podobnej sytuacji...

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, szanownapani napisał:

Natalia, a jak do tego doszlo, ze przestalas mu placic? Rozumiem, ze to wyszlo od niego? Jak to uzasadnil? Czulas sie z tym komfortowo?

W sumie z tego, co opisujesz, wynika, ze zanim pan ostro wzial sie do rzeczy, najpierw przygotowywal sobie grunt takimi pomniejszymi naduzyciami granic. Jaki to byl w ogole nurt? Gestalt? (bo to chyba jedyny, ktory dopuszcza bliskosc fizyczna). Z kolejnym terapeuta (jesli sie jeszcze kiedys zdecydujesz) mozesz bardziej zwracac uwage na takie na poczatku drobne odstepstwa, bo moga zwiastowac duze klopoty.

To była terapia poznawczo- behawioralna. Powiedział, że tak lubi te sesje ze mną, że głupi by się czuł biorąc ode mnie pieniądze. Wtedy akurat dopiero udało mi się znaleźć pracę ( po kilku miesiącach bezrobocia) więc tym bardziej mi to odpowiadało. Oczywiście gdyby wtedy zaczął mnie obmacywać, rozbierać, proponować seks to bym podziękowała za "terapię". Jednak tak jak mówisz on chciał przygotować grunt.  Teraz dopiero uświadomiłam sobie, że on od początku mnie w jakiś sposób adorował ( nie ciągle oczywiście) chociaż nie było tam żadnego kontaktu fizycznego. Teraz przynajmniej wiem, że to nie jest normalne zachowanie terapeuty profesjonalisty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, natalia901 napisał:

Tak on uświadomił mi czego od mężczyzny oczekuję. Pokazał mi te cechy. Niestety w tym przypadku to okazało się zwykłą manipulacją/obsesją. Po prostu obrał sobie mnie za cel i chciał się zabawić moim kosztem. Może masz rację, że terapia z kobietą będzie ucieczką, ale muszę mieć przynajmniej 90 % pewności, że facet terapeuta do którego pójdę będzie neutralny.  Dlatego muszę dobrze sprawdzić opinie, certyfikat i dobrze się zastanowić. Drugi raz nie wyobrażam sobie podobnej sytuacji...

 

A gdybyś tak odłożyła jego motywy na bok i cieszyła się samym faktem, że się komuś spodobałaś i ktoś cię skomplementował? Czy to coś zmienia w twoim podejściu do związków? Do terapii, owszem, może zniechęcić, ale do związków, relacji damsko-męskiej (lub innej jak wolisz)? Odsuwając to ze on jest starszy i ma inną rolę- czujesz się ok ze swoja kobiecością?

To co piszę to nie stręczycielstwo, ale próba wyciągnięcia z tego doświadczenia czegoś dobrego dla siebie, potraktowanie tego jako materiału do dalszej pracy. Bo to jednak nie przypadek, że idziesz z problemami w związkach i dostajesz uwodzącego cię terapeutę...

To co się stało w terapii to wyjątek, moim zdaniem. Mi sie nie zdarzyło, żeby terapeuta czy terapeutka próbowali rozciagnąć relację na uwodzenie. Owszem, próba mała, kilku osób, ale nigdy. Jakieś śmieszki, uwodzonka, komplemenciki- tak, to jest nawet miłe, ale nie rozpieprzenie relacji, wyjście z roli. Ale jeśli schemat bedzie ci się powtarzał w kolejnych relacjach, to naprawdę będzie znaczące.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
1 minutę temu, natalia901 napisał:

To była terapia poznawczo- behawioralna. Powiedział, że tak lubi te sesje ze mną, że głupi by się czuł biorąc ode mnie pieniądze. Wtedy akurat dopiero udało mi się znaleźć pracę ( po kilku miesiącach bezrobocia) więc tym bardziej mi to odpowiadało. Oczywiście gdyby wtedy zaczął mnie obmacywać, rozbierać, proponować seks to bym podziękowała za "terapię". Jednak tak jak mówisz on chciał przygotować grunt.  Teraz dopiero uświadomiłam sobie, że on od początku mnie w jakiś sposób adorował ( nie ciągle oczywiście) chociaż nie było tam żadnego kontaktu fizycznego. Teraz przynajmniej wiem, że to nie jest normalne zachowanie terapeuty profesjonalisty.

Testował granice i twoją niewiedzę o terapii i relacji terapeutycznej. Terapeuta nie dotyka pacjenta. Jedynie Gestalt zezwala- za pozwoleniem pacjenta.

Edytowane przez doi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

faktycznie,terapeuta kobieta to bylaby trochę ucieczka.

jedna rada-opinie w internecie tez mogą być hmmm,napisane przez terapeute.najlepiej szukaj kogos z polecenia zaufanej osoby

 

powiem ci tak-ja tez chodze do T.mezczyzny.czuje się przy nim 100 % bezpiecznie.zero podrywania,zero flirtu z mojej strony.

a ja lubie flirtować.

ja mam ten sam problem co ty-nie umiem stworzyć związku.

przykro mi ze spotkalas takiego ''terapeute'' ale sa tez porządni i uczciwi.

powodzenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@doi to na ilu Ty terapiach byłeś? bo z ostatniego Twojego posta wynika jakbyś był na bardzo wielu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
12 minut temu, doi napisał:

A gdybyś tak odłożyła jego motywy na bok i cieszyła się samym faktem, że się komuś spodobałaś i ktoś cię skomplementował? Czy to coś zmienia w twoim podejściu do związków? Do terapii, owszem, może zniechęcić, ale do związków, relacji damsko-męskiej (lub innej jak wolisz)? Odsuwając to ze on jest starszy i ma inną rolę- czujesz się ok ze swoja kobiecością?

To co piszę to nie stręczycielstwo, ale próba wyciągnięcia z tego doświadczenia czegoś dobrego dla siebie, potraktowanie tego jako materiału do dalszej pracy. Bo to jednak nie przypadek, że idziesz z problemami w związkach i dostajesz uwodzącego cię terapeutę...

To co się stało w terapii to wyjątek, moim zdaniem. Mi sie nie zdarzyło, żeby terapeuta czy terapeutka próbowali rozciagnąć relację na uwodzenie. Owszem, próba mała, kilku osób, ale nigdy. Jakieś śmieszki, uwodzonka, komplemenciki- tak, to jest nawet miłe, ale nie rozpieprzenie relacji, wyjście z roli. Ale jeśli schemat bedzie ci się powtarzał w kolejnych relacjach, to naprawdę będzie znaczące.

Gdyby on mnie tylko skomplementował to oczywiście, że bym się cieszyła. Zwłaszcza komplementy dotyczące charakteru podnoszą poczucie własnej wartości. Dopóki on nie przekraczał granicy fizycznej nie widziałam w tym niczego negatywnego - wręcz przeciwnie. Dobrze czuję się ze swoją kobiecością więc chętnie to do siebie przyjmowałam. Nigdy bym nie pomyślała, że to może przerodzić się z jego strony w takie nadużycie zwłaszcza, że...sam podkreślił kilka razy, że jestem osobą wrażliwą i wiedział, że leczyłam się na poważną nerwicę kilka lat temu. Trudno stało się, choć oczywiście to nie będzie tak, że z dnia na dzień przestanę to przeżywać. 

Uważam, że masz rację i to nie są na szczęście powszechne sytuacje w terapii. Może trafiłam na człowieka, który sam ma dużo nieprzepracowanych emocji i nie potrafi nad nimi panować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
25 minut temu, natalia901 napisał:

Gdyby on mnie tylko skomplementował to oczywiście, że bym się cieszyła. Zwłaszcza komplementy dotyczące charakteru podnoszą poczucie własnej wartości. Dopóki on nie przekraczał granicy fizycznej nie widziałam w tym niczego negatywnego - wręcz przeciwnie. Dobrze czuję się ze swoją kobiecością więc chętnie to do siebie przyjmowałam. Nigdy bym nie pomyślała, że to może przerodzić się z jego strony w takie nadużycie zwłaszcza, że...sam podkreślił kilka razy, że jestem osobą wrażliwą i wiedział, że leczyłam się na poważną nerwicę kilka lat temu. Trudno stało się, choć oczywiście to nie będzie tak, że z dnia na dzień przestanę to przeżywać. 

Uważam, że masz rację i to nie są na szczęście powszechne sytuacje w terapii. Może trafiłam na człowieka, który sam ma dużo nieprzepracowanych emocji i nie potrafi nad nimi panować.

No jasne, że nie przestaniesz przeżywać, bo terapeuta wyszedł z roli i ewoluował w stronę kochanka. Obdarzyłaś zaufaniem terapeutę a nie kochanka i jako kochankowi twoje zaufanie i bezbronność się nie należały. On ciebie użył dla swoich celów, czego w terapii robić nie można, bo można okaleczyć kogoś bardzo, zabierając mu/jej coś co nie jest przeznaczone do terapeuty. Ja to rozumiem. Proponuję tylko przyjrzenie się (niespójnym) emocjom, które się pojawiają- bo nadal - z terapeutą-kochankiem- jesteś w swoim procesie i to co się dzieje (np to że nie dostrzegasz że ktoś narusza rolę i granice) może być znaczące dla twojego rozwoju. Komplementy terapeuty nie oznaczają budowy wewnątrzsterowności a zależność, zewnątrzsterowność- a to nie jest celem terapii, jak ją rozumiem.

Inaczej: może niesiesz taką energię, zachowania, przekonania, które uniemożliwiają ci stworzenie związku i to właśnie wyszło w tej (zaburzonej) relacji- właśnie jako zaburzenie, symptom.

Te moje myśli to tylko takie skojarzenia, może być zupełnie inaczej niż ja to sobie wyobrażam. Ale będę się upierać że jest to znaczące- w twoim kontekście. Nie wiem jak, ale znaczące z pewnością.

To nie jest norma, co opisujesz. Paskudny wyjątek. I raczej nie tak, że to jakiś psychopata, ale ktoś kto nie wykonał swojej pracy należycie, zapewne z narcyzmu. Superwizor by mu na takie coś nie pozwolił. Może nie był w superwizji. Terapeuci też ludzie.

Edytowane przez doi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×