Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

BELFEGOR

Użytkownik
  • Zawartość

    64
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Czy to jest aż takie dziwne i szokujące że wybieramy sobie takiego partnera do którego poczujemy chemię i który nam się podoba, a nie takiego którego z rozsądnego punktu widzenia powinniśmy? Niestety wybieranie sobie partnera nie jest jak wybieranie pralki w markecie, o odpowiednich parametrach, funkcjach i cenie, gdzie nad procesem wyboru masz pełną świadomą kontrolę
  2. Masz także rację z tym, że udziela porad dla facetów szukających przygód. Jednak z łatwością trafisz też na materiały typowo związkowe. Selekcjonujesz kontent odpowiedni dla siebie. "Bycie dobrym i empatycznym się nie sprawdza" -hm, to coś w stylu: Przez całe życie pił wodę mineralną, i po 100 latach umarł.. woda mineralna go zabiła. Stworzyłaś sobie związek przyczynowo skutkowy i w niego uwierzyłaś. Ja też jestem dobry i empatyczny, w końcu zodiakalna ryba. I u mnie sprawdza się bardzo dobrze. Ludzie mi ufają, usmiechają sie gdy mnie widzą i chętnie spełniają moje prośby bo prawie zawsze są mi to winni. Więc?
  3. Zabawnie się czyta takie dyskusje jak wyżej. Potyczka o rację, każde z Was chciało by mieć na nią monopol. Do tego wszechogarniająca generalizacja i radykalnosc. Brakuje Wam dystansu i otwartej głowy. Portale randkowe są złe i trzeba je zdelegalizować. Kobiety są złe bo lecą na bogatych facetów. Faceci są źli bo lecą na ładne kobiety. A jakoś ja mam dobre doświadczenia z takimi portalami, więc jak to w końcu jest, są złe czy nie? Więc to nie portale randkowe są złe, tylko Twoja interpretacja i postrzeganie tego, co się na nich dzieje, oraz brak zrozumienie mechanizmów które tam rządzą.(do tego który tam psioczył że te złe i głupie dziewczyny nie odpisują) Droga Autorko, trochę pogubiliśmy wątek, pozwole sobie do niego wrócić. Zobacz, są na tym świecie obrzydliwi przestępcy, którzy popełniali takie zbrodnie o jakich nawet nie śniłaś, a którym wszystko uchodziło płazem, nigdy nie zostali schwytani, lub ze wszystkiego się wybronili....albo...po 4 miesiącach odsiadywania kary dostawali ułaskawienie od samego Prezydenta. Są na tym świecie ludzie którzy uczciwie, ciężką pracą zbudowali ogromny biznes, bardzo dobrze prosperujący, mieli wysoką pozycję społeczną i szczęśliwą rodzinę. Aż pewnego dnia w wypadku samochodowym na zawsze tracą żonę i córkę. Zostaje sam, wpada w depresje i alkoholizm. Traci WSZYSTKO. Lub odwrotnie. Są ludzie którzy z kompletnego rynsztoku, wychodzą na piedestał. Bo GDZIEŚ TAM, przy dworcu, "PRZYPADKIEM" poznali KOGOŚ, kto zna KOGOŚ, kto ma kuchnie do wyremontowania. Do tego TEN KTOŚ został wylosowany przez zainteresowanego bezdomnego spośrod 50ciu osób by podejść do niego po 2 złote. Bezdomny okazuje sie być ogarniającym budowlanke. Wyremontował "Ktosiowi" kuchnie, w zamian dostał swój pokój i trochę kasy na start, zaraz potem znalazł robotę i dzisiaj jest moim sąsiadem. Powyższe przykłady możesz określić mianem szczęścia, pechem , zrządzeniem losu, przypadkiem lub jakimkolwiek innym synonimem który podpowie Ci SJP, to nie istotne. Istotny jest fakt, że w powyższych przykładach los bohaterów nie był w żaden sposób zależny od ich kontroli, wpływu i woli.To znaczy że powyższe zdarzenia zostały CZYMŚ sprowokowane, one musiały się stać, a więc czym jest to "COŚ"? Tutaj bym musiał bym wejść w temat astrologii i bioenergetyki ale tego nie zrobię bo: 1. Jest to w h*j nudne. 2. I tak masz to w dupie. Nie mniej jednak mam nadzieję że na drodze rozwijania swojej osobowości zachaczysz też o tematy duchowości i nie będziesz uprawiać pseudo rozwoju, i czytać (według mnie) bzdurnych skomercjalizowanych książek typu "Sekret" Odnośnie Szabelskiego, masz rację, jest mega obleśny, wygląda jak biały Shrek, jest brzydki, łysy i ma odstające uszy, ale rady i metody które przekazuje, są niezwykle praktyczne i skuteczne. Gdy by było inaczej to bym go nie polecał, bo też jestem bardzo wyczulony na kicz, blef, bzdury i obłudę.
  4. Sprecyzuj jeszcze raz, konkretnie swój problem. Bo dotychczas na wszystkie swoje rozterki odpowiadasz sobie sam.
  5. Czyli? Na co? Odnośnie tego co napisałeś o Gates'ie i roli przypadku w tym że mu się "udalo" - nie ma czegoś takiego jak przypadek. Osiągnął sukces bo projekt który zapoczątkował był wynikiem jego niezwykłej pasji i zamiłowania do programowania, a jeśli robisz COŚ z pasji, to jest to zawsze spójne, pożądne i prawdziwe - Skutkiem ubocznym tego był ogromny sukces finansowy, ale nie był on celem sam w sobie. Masz jakąś pasję?
  6. Więc skoro wiesz co chcesz robić, dlaczego tego nie robisz? Ja też nie pracuje etatowo, kasę dostaje od pacjenta. Jestem masażystą. Pracuję w ośrodku i poza nim, na własnej działalności. Nie mam tych cech o których wspominasz, ani prestiżu, ani wysokiej pozycji społecznej i nie przeszkadza mi to w samorealizacji. Więc jaki to jest ten misterny biznesplan który sobie przygotowałeś?
  7. Twoją odpowiedzą zapewne będzie atak i mnie zwyzywasz. Nie zdziwi mnie to bo to naturalne że Twoje ego będzie musiało się wybronić i zdewaluować wszystko to, co napisałem wyżej, dlatego wybaczam Ci już teraz.
  8. Oczywiście są wyjątki,są ludzie którzy faktycznie nie chcą się wpasowywać w system i mają swój własny plan na życie. Kimś takim był Bill Gates, czy Mark Zuckerberg, ale zauważ że mieli oni pomysł, wizję którą konsekwentnie realizowali. Dzięki temu mogą sobie teraz wziąść telefon na raty czy opłacić mieszkanie w dużym mieście, BA, nawet na dobry obiad w Sphinxie im zostanie. Ale z tego co widzę to Ty chyba nie masz podobnej wizji na zmianę świata? Zobacz że nawet oni musieli COŚ od siebie dać, żeby coś dostać.
  9. Wszyscy z Was skupiają się tylko i wyłącznie na poziomie fizycznym - praca. Wszystko co jest popsute na poziomie fizycznym wychodzi z mentalnego. Tak jak bol zęba jest wynikiem tego, co dzieje się w jego środku. Ja tu widzę większość do przepracowania na poziomie mentalnym. 1. Moja dziewczyna zarabia więcej, tak nie może byc- ja muszę zarabiać więcej bo jestem facetem.- motorem napędowym chłopaka jest jego własne ego i zaspokojenie jego iluzyjnych potrzeb, które są po części wynikiem błędnych i niekorzystnych przekonań odnośnie męskości oraz roli mężczyzny w związku. 2. Moi znajomi mają już firmy i rodziny, A ja nie - (w domyśle) więc jestem gorszy. - Człowiek zdominowany przez swoje ego uwielbia się porównywać do innych, bo tylko wtedy gdy im dorówna, lub ich przescignie, czuje sie odpowiednio wartościowy. Nie potrafi funkcjonować jako odrębna, indywidualna jednostka, znające swoje zasoby, kompetencje i możliwości żyjąc w zgodzie z nimi. 3. Nie mam żadnych kwalifikacji zawodowych, umiejętności ani kompetencji, ale chce zarabiać dobrze Tutaj następuje konflikt potrzeb z możliwościami. Nie będziesz w stanie wbijać gwoździ jeżeli nie masz młotka. Masz dwa wyjscia: a) próbować wbijać te gwoździe bez młotka - za pomocą łokci, pięści, kamienia -ALE będzie to wymagać od Ciebie więcej czasu i wysiłku b) olać prowizorke i ogarnąć młotek. Opcją a) w tym przypadku jest oczywiście mówiąc kolokwialnie "hu*owa robota" dla byle kogo, kiepsko płatna, którą możesz wykonywać bez zawodu i wykształcenia. Opcją b) jest zdobycie narzędzi, które pozwolą Ci lepiej zarabiać, w przyjemnijszy sposób. Czyli zdobycie kwalifikacji. 3. Może dlatego, że nie chcę ochłapów tylko konkretu?Nie zamierzam się dostosowywać do tego syfu, który jest dookoła. Chcesz to, chcesz tamto. Chcesz dostawać, ale nie chcesz niczego dać. Nie chcesz się niczego nauczyc, nie chcesz poświęcić 2 lat na zdobycie technika w DOWOLNYM kierunku, jakim tylko byś chciał. Ale za to bardzo chcesz zarabiać 3000+ zł netto. Coś tu nie gra, i nie zagra. Dopóki nie uswiadomisz sobie że rzeczywistość nigdy nie podporządkuje się pod Ciebie. Żyjesz w rzeczywistości która jest do .... i do bani, ale nie dlatego że faktycznie taka jest, tylko dlatego że nie jest taka jaką byś chciał. Ale nie była by do .... i do bani gdy by magazynier po podstawówce zarabiał 6 tysięcy netto, prawda?
  10. Takie historie są bardzo rzadkie. Przyjaźń z natury jest aseksualna. Chyba że jako przyjaciel potrafisz w odpowiedni sposób zmienić ramę relacji z przyjacielskiej ramy na romantyczno seksualną. Ale nie w taki sposób że nagle po 5 latach przyjaźni wyskakujesz jak Filip z konopii z tekstem: "Agnieszka...Kocham Cię", a wtedy słyszysz: "Andrzej...nie spodziewałam się tego po Tobie, idź do domu i ochłoń.." Dlatego lepiej dla faceta który jest zainteresowany związkiem, od początku wykazywać intencję związku. Co do samej autorki tematu, droga Doroto (po nicku na chlopsko dedukuje imię, jeżeli nie trafiłem, wybacz), po pierwsze zauważ jedną rzecz: są ludzie którzy swój pierwszy i ostatni związek zaczynają w wieku 17 lat, są też tacy, którzy doswiadczają go 20 lat później. Ta informacja mówi nam o jednej istotnej rzeczy: pewnych rzeczy nie da się przyspieszyć, nastąpią one wtedy, kiedy będą miały nastąpić. Być może Ty na swoje spełnienie miłosne będziesz musiała poczekać trochę dłużej niz Twoji rówieśnicy. Przyjmij to do swojej świadomości i zaakceptuj. "Szukanie" miłości jest nie skuteczne, bo to ona tak naprawdę decyduje czy Cię znajdzie czy nie. Po długich latach bezskutecznego szukania, pewnego dnia do Twoich drzwi zapuka mężczyzna.. który pomylił adresy. Po krótkiej interesującej rozmowie, oboje będziecie juz wiedzieli, że to jest TO. To nie będzie żaden przypadek, tylko przeznaczenie. W Twoim przypadku o wiele lepiej będzie się skupić nie na szukaniu, a na przyciąganiu. Przyciągać zaczniesz wtedy, gdy Twoja energia przestanie być "potrzebująca". Osiągniesz to wtedy, gdy w pełni skupisz się na samym procesie rozmowy, poznawania, i będziesz kompletnie nie przywiązana do rezultatu. Im bardziej zaczniesz się "bawić samym procesem" tym rezultat będzie bardziej naturalny, i o wiele bardziej prawdopodobny. Poza tym, automatycznie zaczynamy przyciągać, gdy nasze życie coraz bardziej przypomina takie, jakie byśmy chcieli. Możesz to osiągnąć poprzez dążenie do samorealizacji, skup się na tym co może podnieść jakość Twojego życia, podnos swoje kompetencje społeczne, emocjonalne, i zawodowe, sukcesywnie staraj się ubarwiać swoje życie poprzez robienie tego, co sprawia Ci przyjemność, zadbaj o zwiększanie swoich finansów. Wtedy Twój opór przed wpuszczeniem kogoś do swojego życia będzie mniejszy, bo będziesz czuć, że jest ono tego warte, by kogoś do niego wpuścić. Tylko bardzo ważne jest, by temu wszystkiemu nie towarzyszyła intencja : "Robię to wszystko po to, by znaleźć chłopaka!!" a raczej "Robię to po to, by stawać się coraz lepszą sobą." Do tego oczywiście możesz zgłębiać wiedzę dot. zwiększania własnej atrakcyjności i seksualności, wyzwalania kobiecej energii, możesz sobie w tym celu wejść na blog Marcina Szabelskiego, jest to trener relacji, pisze artykuły zarówno dla kobiet jak i mężczyzn. Oprócz tego możesz sobie przeczytać takie pozycje jak "Inteligencja emocjonalna" Daniela Golemana, czy "Jak zdobyć przyjaciół i zjednac sobie ludzi" Dale Carnagie'go. Powyższe pozycje będą świetne na początek drogi tworzenia "lepszej siebie". Tylko znów: wystrzegaj się intencji: "Czytam te farmazony dla mojego przyszłego męża!!" Serdeczności ślę.
  11. Podoba mi się ta koncepcja. Interesuje się astrologią i faktycznie na jej podstawie można stwierdzić że jest coś takiego jak przeznaczenie. To czy urodzisz się biedny czy bogaty, szczęśliwy czy depresyjny jest w dużej mierze zależne od tego, w którym miejscu, oraz w jakim czasie się urodzisz. W momencie naszych urodzin bowiem wszystkie 9 planet naszego układu słonecznego tworzą jakąś konstelacje (układ). Aspekty (ustawienia planet względem siebie) mogą być albo harmonijne, albo neutralne, albo dysharmonijne. Mówimy tu o aspektach kątowych takich jak trygony, sekstyle, opozycje czy kwadratury. Jeżeli w horoskopie natalnym danego człowieka przeważa ilość tych dysharmonijnych, to już wiemy że ten niemowlaczek w przyszłości będzie się musiał zmierzyć z wieloma wyzwaniami i jego życie to będzie prawdziwa walka. Fascynujące jest to, że ludzie już przed naszą erą byli tego świadomi co być może jest generalną podwaliną powyższego nurtu filozoficznego. Ważne jest jednak to, że jeżeli Wy staniecie się tego świadomi, to w waszym życiu zagości permamentny spokój, ponieważ zrozumiecie, że wszystkie złe i potworne rzeczy które dzieją się w waszym zyciu, nie dzieją się dlatego bo na nie zasluzyliscie czy dlatego że jesteście czemuś winni, tylko dlatego bo MAJĄ SIĘ DZIAĆ.
  12. Światło niebieskie strasznie potrafi i wydłużyć latencje snu, i go splycić. Szczególnie jak w grę wchodzi przeglądanie Social mediów, granie w gierki, skakanie po artykułach czy inne rzeczy które powodują rozproszenie uwagi na wielu elementach naraz. a Jeżeli juz musisz wykonać wieczorem jakieś obowiązki zawodowe przy pomocy komputera to ściągnij sobie jakis BlueLight Filter, najnowszy Windows ma to w standardzie, to Ci wyłączy to szkodliwe spektrum światła, obraz stanie się taki ciepły, w kolorze zachodu słońca.
  13. BELFEGOR

    To chyba nie to forum

    Witaj, to jak się już zastanowisz, to podziel się wnioskami.
  14. Okej, zapytałem dlatego, ponieważ biorąc leki nasenne Ty tylko wplywasz na skutek, a nie na przyczyne. Z bezsennością u wielu ludzi jest jak z lękami, większość ma skłonność koncentrować się tylko na skutku kompletnie olewając przyczyny tego zjawiska. Twój sen nie jest zaburzony bez powodu, coś to musiało spowodować. Nawet na najlepszych lekach nasennych nie będziesz dobrze spać jeżeli masz chroniczny niedobór melatoniny. Lub magnezu, albo gaby , lub czegokolwiek innego elementarnego bioracego udział w strukturze snu. Wiem że przy obecnych Twoich lekach moja propozycja zabrzmi naiwnie ale spróbował bym włączyć w stałą suplementacje melatonine, krople walerianowe, wyciąg z szyszek chmielu, czy nawet 5htp. Oprócz tego kompletnie wywalić laptop, telewizor, komputer czy telefon na 3 godziny przed snem. Zamiast tego otworzyc książkę i poczytać (osobiście dzięki temu zasypiam lepiej niż po benzo) Do tego nauczyć się wstawać wcześnie. + szczczelne zaciemnienie i wywietrzenie sypialni. Na końcu tego wszystkiego są leki
  15. A co jeszcze robiłeś w kierunku poprawy jakości snu oprócz łykania tabletek?
×