Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rysieq

Użytkownik
  • Zawartość

    79
  • Rejestracja

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Hej, chyba dzisiaj poczułem pierwsze objawy depresji u siebie... Poznałem świetną kobietę, spotykamy się od 1,5 miesiąca i myślę, że powoli przeradza się to w związek. Ona totalna ekstrawertyczka, a ja na odwrót. Boję się, że lada moment pierwsze motylki zdechną i zobaczy jakim gburem jestem. Nie wiem nawet dlaczego taki jestem. Zero energii kiedy mówię, czy jakiejkolwiek ekspresji. Ona zaś dusza towarzystwa, wszędzie każdego zna. Co ją trzyma przy mnie? Żeby było śmieszniej pracuję w sprzedaży, gdzie utrzymywanie dobrych relacji z klientem to podstawa, idzie mi coraz gorzej, wypaliłem się, ale dobrze płacą, więc kontynuuję... Jestem zwięzły, konkretny i nie lubię pierd*lenia o głupotach. Czuję, że zaczynam się w niej zakochiwać i nagle mam paniczny strach, że ją stracę przez swoje na pozór nudziarstwo. Pracujemy w tej samej firmie, zawsze pod koniec dnia dzwonimy do siebie, ona w 99% z dobrymi wieściami na temat swojego dnia i pracy, a ja kuźwa niemal zawsze o tym jak mi kijowo idzie... No i jak to ma być atrakcyjne? Już upadłem tak nisko, że zastanawiam się nad jakimś kursem nawiązywania relacji, nauczeniem się small talku, czy po prostu nie bycia tak stoicką osobą. Zastanawiam się jak to jest, że wyrosłem na osobę, która nie szuka wszędzie kontaktu ze wszystkimi. Ona jest typem, który na samodzielnym wyjeździe na urlop włączy tindera i zaraz znajdzie kompana na piwo & imprezę; ja z kolei spędzę urlop sam, spacerując, sport, czytając książkę. Już sam nie wiem czy robię się zazdrosny o jej umiejętności komunikacji z innymi, czy o to, że jej w pewnym stopniu nie wystarczę i znajdzie kogoś ciekawszego. Czuję się totalnie żałośnie. Boję się z nią o tym porozmawiać, bo wyjdę na słabego faceta, który ma kompleksy, a obecnie jestem w jej oczach kimś pewnym siebie, kto idzie po swoje nieważne co... Nie wiem jak sobie z tym poradzić. Fake it till you make it? Czy być sobą? Czy ja w ogóle powinienem być sobą? Bo czuję, że nie pasuję do tego świata, a jednak samotność wcześniej bardzo mi doskwierała. Teraz kiedy poznałem ją czuję się lepiej, bo mam z kim spędzać czas w większej intymności poza znajomymi, a jednocześnie czuję się gorzej, bo ona świeci jak gwiazda, a czuję się jak w cieniu i nie potrafię z niego wyjść. Obnażyła mi moje wady. Ciągle myślę co ja takiego innego robiłem w dzieciństwie, że wyszedłem na tak ponurą osobę, kiedy inni są mega towarzyscy i ciekawi. Czy powinienem iść na terapię? Cała ta sytuacja źle wpływa na moje życie zawodowe. Zarabiam coraz mniej, bo nie umiem pozyskać nowych klientów. Dzisiaj miałem chyba najgorszy dzień w karierze...
  2. Rysieq

    Wisi nade mną fatum

    Chłopie, o czym Ty pier*olisz? Masz 20 lat, całe życie przed tobą! Proszę napisz teraz dokładnie jak przedstawia się twój stan zdrowia. Czy jesteś zdolny do pracy? Jeśli tak to idź zarabiaj i wyprowadź się. To krok do wolności. Znajdź pasję, przyjaciół i utopijnie drugą połówkę. Masz tyle do zobaczenia w tym świecie, a Ty o kończeniu myślisz. No błagam. I wiem, że może łatwo mi się to pisze, ale Ty dobrze wiesz, że jak nic nie zrobisz, to będzie kiepsko
  3. Rysieq

    Problem ze studiami

    Przede wszystkim studia to świadomy wybór i idziesz tam, aby zdobyć konkretne kompetencje. Powinnaś w sumie przed rozpoczęciem studiów w miarę wiedzieć co chcesz po ich ukończeniu robić zawodowo. Kolejna sprawa - studia są ciężkie. To tyle. Nie ma w tym nic magicznego. To wczesne poranki i późne wieczory. Zmęczenie, frustracja, stres, setki godzin nauki, notatki, poświęcanie przyjemności dla zdobycia większej wiedzy itd, itd. Moim zdaniem? Jak najbardziej warto. Chcesz mieć więcej czasu dla siebie? Bądź bardziej zdyscyplinowana. Dobry dzień, tydzień, miesiąc czy rok wymaga odpowiedniego planu i przygotowania. Nie odbierz mnie wrogo, ale po prostu dzisiaj większość młodzieży jest miękka... Nasi rodzicie mieli o wiele trudniej. Mamy teraz więcej niż nam potrzeba, więc zamiast narzekać na brak dachu nad głową lub pożywienia, to narzekamy na warunki w edukacji. Jeśli te studia Ci nie odpowiadają, to zwiewaj i nie marnuj czasu! Sam byłem na dwóch uczelniach i ich nie ukończyłem. Nie żałuję, swoje przeżyłem i zachowam to do końca życia Eksperymentuj i próbuj, bo jak nie teraz to kiedy? Po 40stce?
  4. Rysieq

    Zagubiony 22latek

    Moim zdaniem najlepiej jest się zmusić do czegoś pozytywnego. Zacznij wprowadzać po jednym zdrowym nawyku przez kolejne 12 miesięcy. Może zacznij od robienia jednej produktywnej rzeczy w ciągu dnia. Życie ma sens kiedy ma się jakąś odpowiedzialność. Możesz nawet zacząć od takiej głupoty jak wypicie szklanki wody zaraz po przebudzeniu. Niby drobnostka, ale podniesie komfort życia i nauczy Cię pierwszego nawyku. Potem sport, nauka, szukanie pracy, znajomych itd. itd. Nie mówię, że będziesz się uśmiechał podczas robienia tych czynności. Bardzo możliwe, że poczujesz się bezsensownie i często będziesz chciał zrezygnować (o ile w ogóle zaczniesz), ale wytrwaj. Za kilka miesięcy poprawi się. Może za kilka lat. Nikt nikt nie powiedział, że każdy a tym świecie ma być szczęśliwy i mieć sens życia, ale jeśli tego pragniesz TO JEST TO TWOJĄ ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ. Nikt za Ciebie życia nie przeżyje. Sam chwyć za ster i rób co możesz, albo umrzesz i to w smutny i przykry sposób.
  5. Rysieq

    Najgorszy rok w moim życiu

    Hej, minęło pół roku i pomyślałem, że zrobię mały update Ogółem jest LEPIEJ! Powoli (przez dużeee P) wychodzę z długów. Jeszcze rok-dwa będę żyć z zaciśniętym pasem, ale widzę światełko w tunelu. Ostatnie miesiące nauczyły mnie, że nikt mnie nie uratuje i tylko ja mogę sobie pomóc. Zaczynam zarabiać dobre pieniądze, o których wcześniej nawet nie myślałem na poważnie. Co więcej w branży, której kiedyś bardzo nie lubiłem, obecnie jest to love-hate relationship Wróciłem do systematycznych treningów i diety, wyglądam super i zaczynam znów podobać się płci przeciwnej i tu mam problem... Mam w pracy znajomą, troszkę starszą, ale mega atrakcyjną, kobieta sukcesu, radzi sobie w każdej sferze życia na poziomie ponadprzeciętnym i notabene chyba jest mną zainteresowana. Tylko, że ja tak się wstydzę i boję z kimkolwiek wiązać, wstydzę się sam przed sobą swojej sytuacji życiowej. Mówiąc krótko nie stać mnie na związek, dalej żyję z wypłaty do wypłaty, mam w wielu sferach związane ręce + skupiam się teraz na sobie na maksa, edukuję się, ćwiczę, dbam o siebie i staram się jakoś ułożyć stabilne życie. Jak ja mam zapewnić odpowiednie doznania dorosłej, pewnej siebie kobiecie, która już raczej jest przyzwyczajona do życia na pewnym poziomie? Waham się między urwaniem kontaktu, a pozwoleniem, aby sytuacja potoczyła się sama. Jest też inna przeszkoda, ja za kilka tyg dosłownie wracam do miasta rodzinnego (około 100km) ze względów finansowych, nie jest to na stałe, ale przez 6-12 miesięcy muszę pożyć w cieniu, aby potem cieszyć się życiem. W dodatku chcę za rok-dwa polecieć do Chin na rok, na stypendium. To by było nie fair wiązać się z kimś na poważnie. Kurwa, nie wiem. Jakie macie myśli? Moje życie nadal jest w pewnym stopniu bałaganem. Uważam, że nie powinienem wpuszczać nikogo póki nie będzie tam porządku.
  6. Ja tu jednego nie rozumiem. Czy Wy urwa czytaćie posty wkupora? Przecież ona ma tu przejebane, a Wy cały do siebie jakieś kółeczko ofiar "tulimy mocno!". Czemu nikt z was się nim nie zainteresuje? Czy to może jakiś troll? Jak czytam wasze posty, to wytrzymać nie umiem, bo większość z was powinna sobie poradzić. Wkupor, Ty jesteś niezrównoważony psychicznie. Może masz dobre serce, ale definitywnie nie masz pojęcia jak działa ten świat. Błagam zgłoś się po jakąś pomoc, bo kiedyś to się tragicznie skończy
  7. @wkuuporr to idź do banków, na pocztę itp i zmień adres korespondencyjny, na taki, pod którym obecnie mieszkasz. Może to zrobić także telefonicznie. Posłuchaj, TY MUSISZ teraz zrobić listę rzeczy, które: a) możesz PRZESTAĆ robić, aby zmienić życie na lepsze czyli: wszystkie używki wyrzuć, leki tylko te od lekarzy, pożyczać pieniądze i powiększać długi itd. b) rzeczy które powinieneś zacząć robić czyli: SZUKAĆ PRACY! Jasna cholera, idź pracować do McDonaldsa lub jako sprzątacz. Zawsze będziesz mieć 1500zł, nawet szukaj dwóch prac. Teraz naprawdę nie ma czasu na wybrzydzanie. Ja wiem, że pisze mi się to bardzo łatwo, zważywszy że wszyscy mamy tu problemy i to głównie w naszych głowach. U Ciebie nie ma zwykłej deprechy, jesteś paranoiczny, ale niestety musisz się wziąć w garść i zacząć pracować! Odbieraj zawsze korespondencję poleconą. ZAWSZE. Nie ma co rozmawiać z windykacją i innymi komornikami, jeśli nie możesz póki co spłacać długów. Wkuuporr, w priorytecie: 1. Szukaj pracy, nawet dwóch prac. Żebyś miał jak najmniej czasu na głupie myśli, a żebyś jak najwięcej zarabiał. 2. zarejestruj się na https://www.forum-kredytowe.pl/f135/ tam są eksperci, sam korzystam i powoli zaczynam widzieć światełko w tym gównianym tunelu długów. 3. Idź do urzędu pracy, wyjaśnij swoją sytuację. Ja wiem, że to wstydliwy temat, ale musisz to zrobić. Mnie też za kilka miesięcy czeka taka rozmowa w pewnym urzędzie gdzie będę się tłumaczył za całe zeszłe 3 lata swojego życia. Zrób to, dogadaj się z nimi. Musisz się zarejestrować jako bezrobotny i mieć ubezpieczenie! Pomogą też Ci znaleźć pracę. 4. Na końcu, bądź świadomy, że możesz wyjść z niemal każdego problemu. Jeśli nie masz na coś najmniejszego wpływu, nie przejmuj się tym. Rób co możesz i tyle. Czeka Cię kilka miesięcy (lub lat) ciężkiej pracy, ale wreszcie odbijesz się.
  8. @Walter szuraj do roboty, długi wcale nie pomogą. U mnie głównie długi wywołały depresję
  9. @wkuuporr chłopie, Ty masz poważne problemy. Jesteś blisko dna. Napisz do mnie prywatną wiadomość, może Ci jakoś pomogę. Nie możesz tak żyć.
  10. @Lunaa ok, nie musisz pisać 5 kolejnych postów, że nie mamy nikogo obrażać - rozumiemy, na serio. Do rzeczy, jakie masz rady dla białoczarnej? @Białoczarna, sory, ale tym ostatnim postem, pokazujesz, że masz nas gdzieś i tyle. Nikt Cię nie uratuje, taka jest prawda. Sami siebie ratujemy. Ja też mam ciężką sytuację. Ba, chciałbym mieć Twoje problemy, ale zaciskam zęby i robię co muszę. Nikt Cię nie nauczył samodzielności jak byłaś dzieckiem, jednak życie na to nie spojrzy jako usprawiedliwienie. Musisz zaakceptować kilka rzeczy w tym życiu: jest ciężko, brutalnie i musisz być ze sobą na maksa szczera. Ty doskonale wiesz co robić. Boisz się i nie chcesz z tym walczyć.
  11. Rysieq

    Samotność

    Mam podobnie tzn czasami fajnie jest być romantycznym, jednak o wiele fajniej mi się spędza czas np robiąc coś produktywnego z drugą połówką (gdybym ją miał). Poza tym, z mojego doświadczenia wynika, że to jednak kobiety częściej narzekają na brak "miłości i zainteresowania" w związkach, ale nie zawsze oczywiście
  12. Jak dla mnie sprawa jest prosta, tylko wykonanie nie będzie łatwe Szuraj zapisać się do psychologa. Szuraj zapisać się na sztuki walki - nawet nie masz pojęcia jak to podnosi poczucie własnej wartości! I broń boże, nie chodzi mi tu o bicie koleżanek z pracy ale ta pewność siebie przerodzi się w sporą przewagę w wielu innych sferach życia. Ostatni punkt, rób CV i wysyłaj. Szukaj innej pracy, jeśli nie chcesz się tam z tą "koleżanką" rozprawić, to znajdź inne miejsce pracy. Jednak mam złe wieści. Dopóki nie uporasz się ze swoimi demonami wewnątrz, to prawdopodobnie wszędzie będziesz mieć takie problemy. Ja ze swojej strony chętnie doradzę co i jak, ale na chwilę obecną opuszczam ten wątek. Póki nie zobaczę działań z Twojej strony, to na niewiele się tu zdam.
  13. @Steviear Jeśli nie masz na coś kompletnie wpływu, to przywiązuj do tego minimum uwagi i nerwów Daj znać, czy się polepszyło potem. @oka22 też to planuję! Dopiero w lato, w zimę nie przeżyję bez kawy
  14. @Steviear A czy mogłabyś opisać o jakie sfery życia dokładnie chodzi? Może spróbujmy podejść konkretniej do tematu. Niemal zawsze wiemy co robić, a czego nie robić, aby było lepiej, jednak często strach lub lenistwo nas powstrzymuje.
  15. @Steviear Nie porównuj się tak często z innymi. Porównuj się sam ze sobą. Zadaj sobie pytanie pod koniec każdego dnia czy stałeś się chociaż o 0,000001% lepszy w jakiejkolwiek sferze niż byłeś wczoraj. Życie, to głównie wyzwania przeciwko sobie i swoim słabościom Cegiełka po cegiełce i będzie kiedyś spory pałac :)!
×