Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Studia

Znaleziono 2 wyniki

  1. Witam, na forum jestem nowa. Od 2 lat zmagam się z napadami lęków (ledwo skończyłam liceum), miałam teraz dłuższe wakacje, było w porządku, zapisałam się na dosyć ciężkie studia, nawet nie wiem czy to odpowiedni kierunek dla mnie, a do tego wynajęłam mieszkanie 50km od domu z chłopakiem i przyjacielem. Wszystko było w porządku aż do teraz. Już miesiąc temu zaczęła mi się nawracać choroba, ciągły stres, lęk jak to będzie, co jeśli na studiach będę miała takie same jazdy jak w szkole i co jeśli rzucę studia, nie zostawię chłopaków na lodzie samych w mieszkaniu, za które trzeba płacić. Im bliżej tego wszystkie tym więcej czuję stresu. Nawróciły się biegunki, codzienne, histeryczna kulka w gardle, za parę dni idę do "swojego mieszkania" i ciągle lecą mi łzy ze stresu. Jestem totalnym domatorem, mam stwierdzoną fobię społeczną i lękową, nie radze sobie idąc na zakupy, a wybrałam mieszkanie poza domem i studia... mam wiele "ale", co jeśli w ogóle się do tego nie nadaję? Jak mam zostawić chłopaków samych, jak zrezygnowac ze studiów skoro dostałam nawet stypendium za naukę w liceum... Jestem w ciągłym stresie, mam wrażenie, że sobie nie poradzę, że to wszystko nie ma sensu, że nawet nie mam po co przenosić rzeczy do tego nowego mieszkania bo zrezygnuję po tygodniu... Czy ktoś z Was będąc w podobnym stanie pokonał lęki? Biorę antydepresanty, mam wrażenie, że już nie pomagają. Chodziłam na terapię rok, nie pomogła.
  2. Mac Lir

    Cześć, studia i seks

    Mam 22 lata i jestem mężczyzną. Studiuję , mieszkam w akademiku i chce się przywitać, i opisać pokrótce swoje problemy, ze względu na które zakładam tutaj konto. Jest to dla mnie nowość i nie podejrzewałem, że tak się stanie - tym bardziej, że jestem studentem psychologii, więc zwykłem myśleć, że to tak nie wypada. To, co mi doskwiera, to jak myślałem lenistwo. Olałem tę sesję i wstyd mi za to; nie potrafiłem jednak zrozumieć, dlaczego tak się stało. Zrozumiałem dzisiaj, że po prostu nie kocham siebie wystarczająco. Szkodzę sobie, taki psychiczny masochizm - miałem kilka dni, podczas których się świadomie obijałem, zamiast usiąść na twardym krześle i się uczyć. Przecież chce skończyć te studia. Czasami myślę, że może nie mam na siebie pomysłu i sam nie wiem, czego chcę - a może niczego nie chce? Głupio mi to pisać. Zauważyłem, że coś jest nie tak - po tym jak dzisiaj przespałem cały dzień, oczywiście nie ucząc się. Stąd siedzę teraz w nocy. Czuje, że kompletnie się zaniedbałem i zacząłem funkcjonować jak jaskiniowiec. Często dziwie się, dlaczego wciąż spotyka mnie tyle dobra ze strony innych ludzi, skoro przecież nic takiego nie zrobiłem, czym bym sobie na to zasłużył. Dostaje to bezinteresownie, lecz dlaczego ja sam w sobie mam tak mało miłości do innych ludzi, a przede wszystkim do samego siebie? Pożerają mnie kompleksy i konflikt między tym, jaki naprawdę jestem a jaki chciałbym być, lecz nigdy nie będę. Porównuje się do innych mężczyzn pod względem fizyczności, to mnie dobija. Wiadome, że zwykle wypadam gorzej; lub raczej tak dobieram porównanie, żeby tak zawsze wypaść. Całość komplikuje sprawa mojej nieuporządkowanej sfery seksualnej. Obawiam się seksu, z drugiej strony pragnę bliskości i związku. No dobrze, tylko jednak boje się trochę tej nadmiernej bliskości i zaangażowania. Do tego dochodzi sprawa, że kobiety nie pociągają mnie fizycznie, mężczyźni również niezbyt - ale jednak jestem w stanie podziwiać ich fizycznie, tutaj głównie na zasadzie porównywania się. Emocjonalnie jestem w stanie zaangażować się i w relację z kobietą i z mężczyzną; jednak z mężczyzną jest to bezpieczniejsze, ponieważ nie dojdzie do niczego więcej i mogę otworzyć się w sferze emocjonalnej i spokojnie zostać wysłuchany i odwzajemniony, bez jakiegoś oceniania i niejasnych sytuacji. Relacja z kobietami jest trochę zagrażająca. Może wynikać to z tego, że w domu miałem matkę-potwora i siostrę-chowańca, czasami nawet była gorsza od matki; natomiast z tatą i bratem miałem świetną relację. Będąc szczerym, wiem to wszystko bo już chodziłem do psychologa i próbowałem rozwiązać ten konflikt. Niestety jest jak widać; chociaż są duże plusy, że w ogóle teraz jestem w stanie mimo wszystko z kobietami być i jakoś te relacje z nimi budować. Zaczynam jednak poważnie zastanawiać się nad wejście w związek z mężczyzną, czego może nie do końca bym chciał bo wolę relacje przyjacielskie/braterskie - jednak mam dość bycia samemu. Dziękuję za wysłuchanie. To o co chciałbym w tym miejscu prosić, to o jakąś mądrą radę co mógłbym dalej z tym wszystkim zrobić. Może nawet znajdzie się osoba, która też miała takie problemy w sferze seksualnej na tle nietypowych relacji z ważnymi osobami w dzieciństwie? Jeśli by tak było, to prosiłbym o dalszy kontakt. Pozdrawiam i dziękuję, że w ogóle mogłem to z siebie wyrzucić.
×