Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Ergil

Użytkownik
  • Zawartość

    27
  • Rejestracja

  1. Ja tam nie zamierzam się z niczym godzić, ani siebie akceptować bo to zwykły narcyzm. Jak można akceptować coś co jest złe i niedobre. Mam plany życiowe jakieś, ale szczerze coraz mniej mam na nie ochotę bo i tak będę śmiesznym człowiekiem. Mogę ewentualnie zebrać pieniądze na operację plastyczną kiedyś, ale myślę że nie wytrzymam do tego czasu. Już dwa razy przymierzałem się do samobójstwa i chyba spróbuję ponownie i nie żartuję w końcu do trzech razy sztuka.
  2. Tak raczej po przeczytaniu mojego postu na pierwszej stronie nie ciężko to odgadnąć że mam niską samoocenę i muszę nad nią popracować. Mój problem polega na tym że uważam swoją niską wartość za to jak wyglądam i w gruncie rzeczy uważam że to fakt na podstawie pewnych zjawisk. Ja to nie raz już się nasłuchałem na temat swojej nieprzeciętnej inteligencji i mądrości bo prawie wszyscy mi to mówią i powiem szczerze że już mam tego dosyć :) Jak czytałaś mój post (tak wiem rozpisałem się w nim) to myślę że powinnaś rozumieć czemu mam takie nastawienie do tego jak wyglądam i chyba wydaje mi się że jest to chociaż troszkę zrozumiałe.
  3. Ja mam ładne zęby o które dbam bo ciężko na nie pracowałem. Jestem inteligentny rzekomo, mam zainteresowania itd. Nie jestem niski. Jestem z charakteru raczej introwertyczny, ale dowcipny. Wygląd mojej twarzy jest poniżej przeciętnej, ale ponoć nie jestem brzydki czy odpychający. Tak zostałem, z wyglądu niedawno oceniony na jednym forum. I co mając teraz jakieś o mnie wyobrażenie to dałabyś takiemu facetowi szanse czy znowu standardowo gadanie o tym jak to można nadrabiać innymi rzeczami, a w rzeczywistości wychodzi na co innego.
  4. Mi były potrzebne tylko 3 operacje i nie więcej. Wydaje mi się z tego co piszesz to u ciebie było z tym dużo gorzej niż u mnie. Co do tej operacji na rozszczepienie to miałem na myśli że miałem tylko jedną operację w wieku 3 miesięcy która się powiodła i zostałem wyleczony pod tym względem już wtedy.
  5. Z tą wyjątkową osobą to chyba przesada ja nie jestem wyjątkowy i myślę że osoby która mi tak piszą bądź mówią to, albo chcą mnie pocieszyć, albo przesadzają moim zdaniem i to bardzo. Może i będę kiedyś dla jakiejś osoby wyjątkowy, ale w to szczerze wątpię. Nie widzę w sobie nic wyjątkowego osobiście. W jaki sposób uznałaś że nie jest z twoją twarzą tak źle na zasadzie że sobie tylko tak mówiłaś czy faktycznie miałaś sygnały z zewnątrz które cię uświadomiły że jednak przesadzasz względem siebie. Parę dni temu zapytałem pewną osobę którą znam przez internet jak by mnie oceniła z wyglądu (ta osoba wie o moich problemach w tej materii) i wysłałem swoje zdjęcie zrobione z telefonu i prosiłem o szczerą odpowiedź bez słodzenia. Ta osoba widziała mnie po raz pierwszy i powiedziała że wyglądam w porządku i nie jestem brzydki i na swój temat przesadzam.
  6. Tam w poprzednim komentarzu powinno być "grup", a nie "grób" xD. Nie mogę edytować poprzedniego komentarza dlatego piszę tutaj.
  7. Incel pochodzi od Involuntary Celibate (czyli mimowolny celibat) oznacza to że są to ludzie którzy nie prowadzą życia seksualnego wbrew swojej woli, ale to nie do końca prawda bo inceli można policzyć na kilka grób. W mniejszości znajdują się tak zwani radykalni incele którzy nienawidzą kobiet wręcz do tego stopnia że najlepiej by je traktowali jak podludzi. W zdecydowanej większości jednak są incele którzy są mniej więcej tacy jak opisała ich minou są to po prostu albo goście którzy uważają że seks im się należy w zamian za nic od nich, albo tacy którzy się po prostu poddali z tego względu że uważają że nic co by zrobili nie pozwoli im znaleźć kobiety ponieważ są nieatrakcyjni fizycznie (brzydka twarz), albo są niscy, albo jedno i drugie. Z kolei jest jeszcze jedna mała grupa inceli którzy po prostu są incelami bo na przykład chcą uprawiać seks tylko z kobietą z którą się ożenią, ale jednocześnie także się poddali bo uważają że przez to że są brzydcy, bądź niscy, albo jedno i drugie to nic nie osiągnął. Część z nich także ma problemu w stylu że nie będą w stanie zadowolić seksualnie kobiety ponieważ ich przyrodzenie nie będzie wystarczające, albo że jest niedoświadczony, a pozna doświadczoną kobietę i ją rozczaruje pod tym względem, albo także jedno i drugie na raz (przyznam się tutaj że sam mam co do tej kwestii problem ze sobą kilka miesięcy temu miałem napady nerwicy lękowej z tego powodu i co prawda mi to przeszło, ale szczerze dalej mam obawy i mam niskie poczucie swojej wartości. Tak tak wiem że to jest zabawne i żałosne że ma się problem na temat swojego przyrodzenia i tego typu spraw). To prawda że inceli jest coraz więcej z tego co wiem z najnowszych danych około 28% męskiej populacji nie miała seksu po 18 roku życia i ten procent stale rośnie, a zaczął wznosić się coraz wyżej nieustannie chyba od roku 2008 mniej więcej w tym samym w którym popularne się stały portale randkowe. Co do kwestii kulturowych to się zgadzam tutaj że to też ma swój wpływ, bo to jest jeden z tematów którym się zajmuje z zainteresowania, ale nie będę tutaj pisał co i jak bo to nie jest wątek na ten temat, a po za tym i tak nikt by nie chciał tutaj czytać moich rozprawek, a temat jest długi i obszerny.
  8. Co masz przez to zdanie na myśli o jakie "łatwe wyjście" ci chodzi. Nie nie pozapuszczałem się na fora dla inceli akurat, ale nie zmienia faktu że oni strasznie bazują na tym co napisałem to prawda. Dzięki że napisałaś że jestem na to za mądry chodź nie wiem po czym uważasz że jestem za mądry
  9. Co do tej dojrzałości to mam na to pewną odpowiedź. Proszę tutaj nie brać tego bardzo do siebie, ale sprawa wygląda tak że kiedy kobieta dochodzi do pewnego okresu w swoim życiu którym jest około 30 lat albo blisko i wie doskonale że powoli dochodzi do momentu w którym spada jej atrakcyjność fizyczna czyli zanika jej libido to wtedy próbuje jak najszybciej zaręczyć się z tym swoim wymarzonym facetem. W momencie kiedy jej się to nie uda to zaczyna obniżać swoje standardy i zaczyna wybierać spośród mniej atrakcyjnych, ale nie dlatego bo "zmądrzała" czy coś tylko dlatego że wie iż nie ma szans już na facetów z wyższej półki więc zostają jej opcje beta. I tak wyglądają potem takie związki kobiety która znalazła sobie bankomat który utrzymuje ją i dzieci jego bądź nie jego i jakoś tak ciągnie przez to życie z nim wspominając o dawnych latach kiedy spędzała noce z tymi jej "alfa", ale teraz już nie ma na takiego szansy no chyba że z nią spędzi przelotną noc jakiś przystojny arab na wakacjach z mężem. Co do facetów z kolei ci którzy są przystojni, ale ominęli zaręczenie się z kobietą mijając próg 30 lat mogą sobie wybierać w młodszych od siebie kobietach ponieważ mają na dodatek wyrobiony status więc są atrakcyjni podwójnie dla młodych panienek. Z kolei jeśli chodzi o mnie to ja nie oczekuje żeby kobiety oglądały się za mną jak za modelem bo do niczego mi to nie potrzebne, ale ja także nie potrzebuje żeby się większości kobiet podobać bo ja nie chcę uprawiać przelotnych romansów z inną co miesiąc, albo co pół. Problem mój polega na tym że nigdy nie spodobam się kobiecie w której bym się zakochał ponieważ jest na przykład powyżej mojej ligi akurat, a z którą gdyby była w porządku kobietą może udało by mi się szczęśliwą rodzinę założyć (nawet jakby była w mojej lidze to bym tak samo uważał, ale pytanie gdzie jest moja liga bo pewnie nie za wysoko, chyba że zakocham się w takiej poniżej bo serio coś mnie w niej zauroczy to po części prawda że serce nie sługa). Ja nie zamierzam robić w przyszłości dla jakiejś kobiety za materiał zastępczy czyli wersję beta i dlatego już w sumie chyba lepiej być samemu. Nie będę się rozpisywał tutaj na temat moich poglądów odnośnie związków bo też nie mam doświadczenia i można mnie tu śmiać ze mnie (i bym się nawet nie dziwił gdybyście tak zrobili), ale j i tak napiszę że moim zdaniem w związku to raczej powinno być tak że powinniśmy zastanawiać się co możemy podarować tej drugiej osobie i na podstawie tego nad sobą pracować i osiągać sukcesy w życiu na różnym polu, aby tej osobie dać od siebie jak najwięcej, a z kolei ta druga osoba powinna myśleć w ten sam sposób i robić tak samo, a nie zastanawiać się co mi może dać druga osoba, albo inaczej co "powinna mi dać", a mi się wydaje że w dzisiejszych związkach jest właśnie tak że jedna ze stron zastanawia się "co on/ona powinien/powinna mi dać" , a z kolei druga strona myśli co mogła by dać tej właśnie osobie, albo też jest tak że jedna i druga strona myślą na zasadzie "co powinna mi dać" i wtedy mamy rozwody itd. Oczywiście to nie jest jedyny powód rozwodów. Zauważyłem że podejście "co powinno mi się dać" jest bardziej zauważane u kobiet dzisiaj, bo co bo sądzi że powinien jej dać kupę szmalu, wszystko co ona zechce, a no i przy okazji dobrą twarz adonisa i dobre geny do spłodzenia dzieci, a w zamian ona myśli że da mu seks i będzie git bo przecież taka z niej laska. Napiszę tak że jeśli jakiś mężczyzna widzi że mu kobieta daje tylko seks i jest z tego powodu smutny, a są tacy to dowód na to że jest on czegoś więcej wart, a z kolei jeżeli jemu serio tylko tyle wystarcza to wtedy na prawdę obydwoje moim zdaniem są siebie warci. Pewnie napisałem głupotę, ale co tam nie będę się chował ze swoim zdaniem jak jakiś tchórz. I ja wiem że są ludzie którzy są wyjątkami odnośnie tego nawet co na początku napisałem, ale to są "wyjątki', a rzeczywistość jest jaka jest i żadne gadanie na zasadzie "wygląd nie ma znaczenia" tego nie zmieni bo to kłamstwo.
  10. Jakoś nie wierzę w to bo badania pokazują że kobiety też są wzrokowcami i to większymi od facetów. Kobieta nie umówi się z mężczyzną poniżej swojego smv nawet jeśli jest on inteligentny zadbany radzi sobie w życiu. Słyszałem nie raz że dla nich właśnie wygląd jest ważny bo jak chłopak nie jest przystojny czyli nie ma mocno zarysowanej szczęki bòjnych włosów i zbudowanego ciała to wstyd przed koleżankami. Nie wiem ile masz lat, ale moje pokolenie jest inne najwyraźniej. Nie ważne jakim się jest tylko jak się wygląda, a to posiada się dzięki wygranej w loterii genowej którą ja przegrałem i to na dodatek konkretnie. Czasami sobie żartuje że może poznam fajną ślepą dziewczynę to może ona mnie pokocha za to jaki jestem z innych cech poza wyglądem bo u zwykłych nie mam szans. Tylko ludzie ślepi potrafią naprawdę docenić albo pokochać kogoś za to kim jest, a nie za to jak wygląda jego okładka.
  11. To ciekawe bo jakoś większe piersi nie są dla mnie oznaką która powoduje że bardziej patrze na kobiety te czy inne. Tak przyznam się lbię patrzeć na nogi u kobiet i lubię te dłuższe, ale to wcale nie oznacza że kobiety które takich nie mają nie mogą mnie zaintrygować, ta dziewczyna o której wspomniałem wcześniej takich na przykład nie miała. Też bardzo lubię taką jedną specyficzną fryzurę u kobiet, ale nie pamiętam jak się nazywała i jedna kobieta kiedyś miała taką fryzurę i mi się spodobała, a piersi miała na prawdę małe i wścibscy by powiedzieli "że jest płaską dechą", ale ja miałem gdzieś jakie ona ma piersi. Nie używam tego co napisałem jako kontrargumentu tylko po prostu u mnie "piersi" jakoś nie grają znaczenia u kobiety.
  12. Ja oto nie mam pretensji że kobieta też może mieć jakieś granice i gusta w wyglądzie mężczyzny. Jedyny do kogo mam pretensje to do samego siebie że jestem istotą ze słabymi genami i nie mam ładnej twarzy ja jestem jedynym do którego czuje pogardę. Moja mizantropia skupia się właśnie na nienawiści do istoty ludzkiej jako tej która swoją wbudowaną zwierzęcość kamufluje hipokryzją, albo bzdurami które sam wierzy, a które w starciu z rzeczywistością zostają rozwalone. Natomiast największym centrum tej nienawiści jestem ja sam jako istota która nie potrafi być nawet dobra w tych podstawowych elementach jakim jest czysta genetyka. Ciesze się z jednej rzeczy że nigdy nie wierzyłem w to co ci cali "biało rycerze" zawsze uważałem że płaszczenie się przed drugą osobą czy robienie coś pod tą osobę jest brakiem szacunku do samego siebie i sam nie mam szacunku do takich ludzi.
  13. Nie zamierzam chodzić po jakichś trenerach interpersonalnych, albo po ludziach co mi będą gadać o jakiejś "energii życiowej' i próbowali mnie przekonywać i przestawiać moje przekonania na temat samego siebie. Ja do sprawy chcę podejść w sposób fachowy dodatkowo że mam zdiagnozowane zaburzenia lękowe. Po za tym tak to jaką się ma twarz warunkuje to w jaki sposób odbiera cie otoczenie na przykład przy rozmowie o pracę zawsze pracodawca będzie lepiej odbierał osobę z ładną twarzą ponieważ ona wydaje mu się miła i sympatyczna oraz pozytywna tak jest rzeczywistość i żadne gadanie o to żeby w siebie uwierzyć tego nie zmieni. Prawda jest taka że to właśnie twoja twarz stawia ci granicę której nigdy nie przekroczysz w szczególności w zawodach o charakterze publicznym. Ludzie wcale nie patrzą na to jaki ktoś jest "wewnątrz" tylko już przy pierwszym spotkaniu selekcjonują twoją wartościowość na podstawie tego jak wyglądasz i do ludzi z ładną twarzą zawsze będą zwracać się milej i sympatycznej w stosunku do osoby która ładnej twarzy nie ma. Nie znoszę tej ludzkiej hipokryzji kiedy ludzie gadają i bredzą dookoła że nie oceniają innych po wyglądzie to jest bzdura totalna którą można obalić bardzo szybko na podstawie wytłumaczenia w jaki sposób działa ludzki mózg. Ostatnimi czasy stałem się strasznym mizantropem i mam spore uzasadnienie w argumentach na ten pogląd na istotę ludzką.
  14. To ja już wolę iść do psychiatry, albo psychologa bez urazy.
  15. Napiszę tak. W liceum miałem w klasie pewną koleżankę która na pierwszy rzut oka nie zrobiła a mnie wrażenia. Nie była ona jakoś specjalnie ładna tak przy pierwszej reakcji były w klasie ładniejsze od niej dziewczyny. Po jakimś czasie miałem okazję obok niej i jej koleżanki siedzieć na jednych zajęciach i słuchałem jak ona rozmawiała z innymi i w tamtym momencie spodobał mi się jej głos na prawdę dla mnie był jakiś taki inny od reszty i fajny był. Potem jakiś czas później , albo może nawet w nast. klasie miałem okazję z nią pogadać parę razy, a nawet posłuchać co ma do powiedzenia przy moim jednym koledze i bardzo spodobały mi się jej zainteresowania i zaskakiwała mnie swoim dosyć mądrym sposobem zachowania i widać że nie była głupia. I w tamtym momencie mi się spodobała nawet. Pewnego dnia przyszła do szkoły w fryzurze która pasowała jej do twarzy i wszystkie dziewczyny jej to mówiły że ładnie jej w tej fryzurze i w kolorze blond który sobie zrobiła i muszę przyznać miały rację i prawdę jej mówiły mi na prawdę się ta fryzura spodobała. Przyjrzałem się też wtedy niektórym mankamentom jej urody i na prawdę mi się niektóre spodobały. Lubiłem ją dużo bardziej niż te ładniejsze koleżanki z mojej klasy które często miały charakter księżniczek w wieku 12 lat, a jedna to nawet była tak irytująca że pomimo swojego ładnego wyglądu sam jej widok mnie irytował. Przyzna że zacząłem się w tamtej nawet podkochiwać w tej koleżance o której wcześniej pisałem. I powiem że dałbym jej takie 5/10 albo 6/10 z wyglądu dalej mogąc obiektywnie jej ocenić mimo iż się przyznam zauroczyłem w niej. Więc wydaje mi się że chyba dałbym radę dać komuś szanse tak jak napisałaś. Tylko jedna ważna kwestia ja osobiście nie widzę dać komuś szansy z kimś chociaż po części nie dzielę światopoglądu. Po prostu nie wyobrażam sobie żeby być z kimś kto ma kompletnie inne poglądy ode mnie.
×