Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

szanownapani

Użytkownik
  • Zawartość

    246
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. szanownapani

    Co dzieje się w relacji superwizyjnej?

    A propos superwizji kiedys wyobrazalam sobie, ze to sa takie spotkanie face to face, na ktorych omawia sie tylko najciezsze przypadki, ale z czasem dotarlo do mnie, ze to sie czesto odbywa w wiekszej grupie (w necie jest duzo ogloszen typu "wolne miejsca w grupie superwizyjnej"; czesto grupa terapeutow pracujacych w jednym osrodku wspolnie omawia rozne przypadki ze swoim szefem) i troche niekomfortowo sie poczulam ze swiadomoscia, ze moja historia, ktora bylam gotowa podzielic sie wylacznie z konkretnym terapeuta, moglaby byc omawiana przez grupe ludzi i ze pozniejsze zachowanie i reakcje teraputy moglyby wynikac wprost z ich rad. POza tym nie do konca wierze w mozliwosc zapewnienia pacjentom pelnej anonimowowsci. Teoretycznie nie posluguja sie nazwiskami pacjentow, ale czasem wystarczy jakis drobny szczegol, zeby przy niesprzyjajacym zbiegu okolicznosci skojarzyc, o kim byla mowa. Kiedys na innym forum jakas terapeutka pisala, ze bardzo dbaja o zachowanie anonimowosci i prywatnosci i kiedys w czasie superwizji grupowej jedna osoba zorientowala sie, o kim jest mowa i od razu wyszla. Tylko dla mnie sam fakt, ze w wiekszej grupie omawiali jakis przypadek na tyle szczegolowo, ze ktos zidentyfikowal pacjenta, juz swiadczy o tym, ze cos poszlo nie tak i fakt wyjscia wiele nie zmienia, bo ta osoba juz poznala fakty, ktorych pacjent pewnie nie chcialby powierzac znajomym.
  2. szanownapani

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Czesc Bordelka :), Zakladam, ze poznalyscie i zaprzyjaznilyscie sie w szpitalu i tylko dlatego macie teraz te sama terapeutke? Twoj post jest doskonala ilustracja, dlaczego sie tego raczej nie praktykuje :). Teoretycznie na wlasnej terapii mozesz rozmawiac o wszystkim, o czym potrzebujesz i nie musialas w ogole uprzedzac o tym kolezanki ani prosic jej o zgode (tylko teraz to juz troche za pozno i jakis kwas i tak bedzie). Chyba w ogole byloby najlepiej przestac z nia rozmawiac o tym, co sie dzieje na Waszych sesjach (co juz wczesniej sugerowala Wam terapeutka), bo tylko sie nawzajem nakrecacie. Z drugiej strony Twoja terapeutka w rozmowie z Toba nie powinna sie w zaden sposob odniesc do tego, co sie dzieje na sesjach innej pacjentki. Z trzeciej nie uprzedzalabym sie do terapeuty tylko na podstawie relacji innej osoby (no chyba, ze byloby to jakies razace i latwe do zweryfikowania naruszenie kodeksu etycznego) - to moze byc jej subiektywne odczucie. Co to w ogole znaczy, ze weszla w role oprawcy? Powiedziala cos, co ja zabolalo? To nie musial byc blad. Tez przez chwile pomyslalam, ze moglybyscie sie spotkac w trojke, zeby omowic sytuacje i opracowac strategie na przyszlosc. Co o tym myslisz?
  3. szanownapani

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    A od kogo wyszedl pomysl dwoch sesji? Z tego co kojarze (popraw, jesli cos pomylilam) jestes w terapii juz dosc dlugo i wprowadzilas troche zmian i chyba jestes zadowolona z efektow? Jesli tak, to moze jedna sesja jest wystarczajaca? Macie mniej wiecej ustalone, jak dlugo bedzie trwala Twoja terapia? Jesli to ma byc np. kilka lat, to na pewno predzej czy pozniej zwolni sie jeszcze jakis bardziej dogodny termin. A gdyby miala sie skonczyc w ciagu roku, to wg mnie nie ma sensu zwiekszac liczby sesji. A co do interpretowania to w nurtach psychoanalitycznych terapeuci moga dowolnie odwracac kota ogonem, a jesli nie zgadzasz sie z jakas interpretacja, to Ci nie zalezy/nie chcesz przyjac pomocy/stawiasz opor etc. Ale to tez zalezy, bo jesli czujesz, ze ona wywiera na Ciebie presje i wykorzystuje swoja pozycje, zebys zdecydowala sie na te srody, to troche kiepsko. Ale jesli to Tobie zalezalo na dwoch sesjach, a teraz nie chcesz ich miec tylko dlatego, ze bylyby dzien po dniu, to jakis pojedynczy komentarz ze strony terapeutki, ze moze jednak tak bardzo nie zalezy Ci na tej dodatkowej godzinie, albo z jednej strony chcesz, a z drugiej nie, mial prawo sie pojawic. Gdyby wywierala presje, to rozwazylabym, czy przypadkiem nie kieruje sie glownie checia wypelnienia swojego grafiku.
  4. szanownapani

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Shira, Pomysl jak pomysl, facet raczej tez nie planuje od razu oswiadczyn i domka z ogrodkiem i pewnie nie czulby sie szczegolnie poszkodowany (pewnie nawet bylby zadowolony), ale zastanawia mnie reakcja Twojej terapeutki. Powiedziala, czemu jest zla? Bo jej rola przeciez nie jest ocenianie Twojego systemu wartosci ani Twoich decyzji w kategoriach moralnych. Jesli Twoim problemem jest nawiazywanie relacji z mezczyznami, to chyba nie rozwiazesz go przez samo rozmawianie o nim na sesji. Poza tym mnostwo dluzszych zwiazkow zaczyna sie od niezobowiazujacego spotykania sie.
  5. szanownapani

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Mireadh, Ogromna zmiana nastawienia w dosc krotkim czasie. Jeszcze niedawno ocenialas jego kompetencje bardzo wysoko. Moze rzeczywiscie sprobuj porozmawiac o swoich watpliwosciach bez owijania w bawelne. To tez bedzie bardzo dobry test i okazja, zebys ocenila, jak on radzi sobie z nieprzyjemnymi sytuacjami (zakladam, ze latwiej empatycznie zareagowac na milosne wyznania niz przyjac ostra krytyke (zwlaszcza ze strony pacjentki, ktora do niedawna go idealizowala)). Wydaje mi sie, ze gdybys poszla na konsultacje do kogos innego i opowiedziala to wszystko, co napisalas w kilku ostatnich postach, to pewnie i tak bylabys zachecana, zeby zostac u aktualnego terapeuty. W tym nurcie to chyba zawsze podobnie wyglada i wg mnie nic w Twoim opisie nie wskazuje na jakies ewidentne bledy ze strony Twojego psychoterapeuty.
  6. Nie zauwazylam, zeby ktokolwiek tutaj komus czegos zabranial (moze poza Toba, bo widze, ze lubisz tu czasem zajrzec i pokrzyczec na innych userow), ale jesli ktos opisuje na otwartym forum swoje zawodowe plany, to chyba miedzy innymi po to, zeby uslyszec opinie innych. To zabawne 🙂.
  7. szanownapani

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Borderline calkowicie uleczalne? Terapeuci, ktorzy tak twierdza, mowili, w ilu procentach przypadkow? Pomiedzy kopaniem sobie grobu, a otwieraniem gabinetu terapeutycznego jest jeszcze mnostwo innych mozliwosci. I mi tez trudno sobie wyobrazic, ze ktos z borderline mialby zostac dopuszczony do pracy z pacjentami, gdyby byla jakas sensowna selekcja. Przeciez byle pierdola moglaby wyprowadzic takiego terapeute z rownowagi, spowodowac wybuch agresji, zerwanie terapii albo przekroczenie granic i nadmierne zblizenie sie do klienta. To juz chyba ktos, kto nie lubi ludzi i nie jest szczegolnie empatyczny ma szanse mniej im zaszkodzic, bo klienci to szybko wyczuja i zrezygnuja. Po lekturze tego watku gdybym kiedykolwiek potrzebowala terapeuty dla siebie lub jakiejs bliskiej osoby, szukalabym wsrod psychiatrow. Jest mniejsza szansa, ze ktos z duzymi problemami, kto pod wplywem wlasnej terapii nagle wpada na pomysl, zeby zostac terapeuta (niewazne czy chcac pomagac ludziom czy szukajac "prestizowego" zawodu, skonczy medycyne i zrobi specjalizacje.
  8. szanownapani

    Negatywy podjęcia psychoterapii

    Ryzyko, ze stracimy duzo czasu i pieniedzy na leczenie, ktore okaze sie mniej skuteczne, niz na poczatku zakladalismy (albo w ogole nieskuteczne albo wrecz wygeneruje nowe problemy i pogorszy nasz stan (wtorna traumatyzacja)). Mozliwosc (calkiem prawdopodobna w przypadku terapii trwajacych kilka lat), ze terapeuta zmeini prace/zajdzie w ciaze/zachoruje/umrze i przerwie terapie z dnia na dzien w najgorszym dla pacjenta momencie. Duza szansa na niezdrowa fascynacje, zakochanie, silne przywiazanie do obcego i niedostepnego czlowieka. Nieco mniejsza szansa, ze ten teoretycznie niedostepny czlowiek stanie sie jednak dostepny i wykorzysta pacjenta np. seksualnie. Mozliwosc pogorszenia lub zerwania stosunkow z najblizszymi (wiem, ze to czasem sensowna opcja, ale chyba malo kto jest gotowy na taki obrot spraw, idac na terapie).
  9. szanownapani

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Pretoria, Chyba sie pogubilam. To byla ostatnia planowana sesja, czy juz po zakonczeniu zadzwonilas i poszlas jeszcze raz po tej awanturze z ojcem? Troche rozumiem rozczarowanie, ale z drugiej strony to jest taka iluzja, ze terapeuta jakos pomoze/zaopiekuje sie w krytycznej sytuacji (chociaz ostatnio Agnieszka opisywala w tym watku taka sytuacje i okazalo sie, ze propozycja realnej pomocy tez moze wzbudzac bardzo mieszane uczucia i obawy o brak profesjonalizmu). To juz predzej osrodek interwencji kryzysowej, ale jesli w Twoim domu nie ma przemocy fizycznej ani seksualnej, to obawiam sie, ze nie istnieja miejsca ani instytucje, ktore zaopiekuja sie dorosla pelnosprawna osoba po rodzinnej klotni. Sama decydujesz, czy tam dalej mieszkasz, czy sie gdzies wyprowadzasz, podejmujesz jakokolwiek prace, ewentualnie probujesz uzyskac alimenty od rodzicow albo rente od panstwa. Pewnie Twoja terapeutka mogla sie bardziej przejac i jakos Cie wesprzec, ale moze kompletnie tego nie czula i musialaby udawac. Z drugiej strony jesli dobrze kojarze, to sama podjelas decyzje o zakonczeniu terapii, czyli tak jakby zrezygnowalas z jej wsparcia. W sumie nie wiem, co ona mialaby w takiej sytuacji zrobic na tej ostatniej sesji z taka roztrzesiona pacjentka, zeby bylo dobrze.
  10. szanownapani

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Uprising, ten wyjazd to dla Ciebie szansa na cos lepszego (rozwoj zawodowy/pieniadze/ciekawe miejsca..cokolwiek), czy bardziej pod wplywem frustracji wywolanych terapia? A w nowym miejscu nie znajdziesz w razie potrzeby polskiego terapeuty?
  11. szanownapani

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Mireadh, skoro nie wyslalas tego listu po pijaku, to wciaz jeszcze mozesz uniknac tej kompromitujacej i ponizajacej sytuacji.
  12. szanownapani

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Ciekawa jestem, czy to ma szanse zadzialac. Jak bedziesz miala ochote, to napisz za jakis czas. Bo znam mniej wiecej zalozenia, na ktorych opiera sie t.psychodynamiczna i psychoanalityczna, ale tak na chlopski rozum, to wlasnie zwiekszacie ilosc sesji zeby zajac sie calkiem nowym problemem wygenerowanym w wyniku psychoterapii, ktory chwilowo przyslonil problemy, ktore miala rozwiazac psychoterapia. Btw, to chyba wymagalo duzej odwagi z Twojej strony, zeby o czyms takim otwarcie porozmawiac.
  13. szanownapani

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Ale celem jest ostudzenie tych emocji czy podkrecenie ich, zeby pozniej na nich "pracowac"? Bo przy wiekszej liczbie sesji prawdopodobnie zrobi sie jeszcze intensywniej. A on reaguje na te informacje bez mrugniecia okiem? Czujesz jego pelna akceptacje? Ne jest zaskoczony albo zawstydzony?
  14. szanownapani

    Dziwna psychoterapeutka (?)

    Terapeutka moze i wykula na blache i teraz wyglasza takie prawdy objawione, zamiast zbierac dane, intensywnie myslec i skupic sie na zbudowaniu na tyle dobrej relacji z nowym klientem, zeby za jakis czas ufal jej na tyle, zeby byl sklonny chociaz rozwazyc jej punkt widzenia. Ale to autor zapytal tutaj o nasze opinie, a teraz na kazda wzmianke o rodzicach reaguje bardzo napastliwie i niewspolmiernie, co pozwala przypuszczac, ze byc moze pani trafnie ocenila zrodlo jego problemow (odrebna sprawa jest, ze nic nie osiagnela mowiac mu to juz na pierwszym spotkaniu, ale moze po prostu nie miala ochoty z nim pracowac i chciala go zniechecic juz na starcie).
  15. szanownapani

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Mireadh, a te dwie sesje tygodniowo to wlasnie z powodu Twojej silnej fascynacji terapeuta? To wyszlo od Ciebie czy od niego? Byc moze juz pisalas, ale chwilowo nie kojarze: leczysz sie na NFZ? Bordelka, wszystko fajnie z tym omawianiem spraw zwiazanych z terapia tylko na terapii, ale jesli ktos potraktuje to powaznie, a trafi na niekompetentnego lub postepujacego nieetycznie terapeute, to nawet nie bedzie mial okazji tego z nikim skonsultowac. Poza tym takie postawienie sprawy wprowadza jeszcze wieksza dysproporcje sil. Zauwaz, ze teraputa, ktory z zalozenia jest mniej zaburzony i dojrzalszy od pacjenta (przynajmniej w teorii) zawsze ma jeszcze do dyspozycji jesli nie superwizora to wielu kolegow po fachu, z ktorymi moze obgadac wszystkie watpliwosci i niepokojace uczucia, ktore wzbudzil w nim klient.
×