Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

szanownapani

Użytkownik
  • Zawartość

    237
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. szanownapani

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Uprising, ten wyjazd to dla Ciebie szansa na cos lepszego (rozwoj zawodowy/pieniadze/ciekawe miejsca..cokolwiek), czy bardziej pod wplywem frustracji wywolanych terapia? A w nowym miejscu nie znajdziesz w razie potrzeby polskiego terapeuty?
  2. szanownapani

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Mireadh, skoro nie wyslalas tego listu po pijaku, to wciaz jeszcze mozesz uniknac tej kompromitujacej i ponizajacej sytuacji.
  3. szanownapani

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Ciekawa jestem, czy to ma szanse zadzialac. Jak bedziesz miala ochote, to napisz za jakis czas. Bo znam mniej wiecej zalozenia, na ktorych opiera sie t.psychodynamiczna i psychoanalityczna, ale tak na chlopski rozum, to wlasnie zwiekszacie ilosc sesji zeby zajac sie calkiem nowym problemem wygenerowanym w wyniku psychoterapii, ktory chwilowo przyslonil problemy, ktore miala rozwiazac psychoterapia. Btw, to chyba wymagalo duzej odwagi z Twojej strony, zeby o czyms takim otwarcie porozmawiac.
  4. szanownapani

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Ale celem jest ostudzenie tych emocji czy podkrecenie ich, zeby pozniej na nich "pracowac"? Bo przy wiekszej liczbie sesji prawdopodobnie zrobi sie jeszcze intensywniej. A on reaguje na te informacje bez mrugniecia okiem? Czujesz jego pelna akceptacje? Ne jest zaskoczony albo zawstydzony?
  5. szanownapani

    Dziwna psychoterapeutka (?)

    Terapeutka moze i wykula na blache i teraz wyglasza takie prawdy objawione, zamiast zbierac dane, intensywnie myslec i skupic sie na zbudowaniu na tyle dobrej relacji z nowym klientem, zeby za jakis czas ufal jej na tyle, zeby byl sklonny chociaz rozwazyc jej punkt widzenia. Ale to autor zapytal tutaj o nasze opinie, a teraz na kazda wzmianke o rodzicach reaguje bardzo napastliwie i niewspolmiernie, co pozwala przypuszczac, ze byc moze pani trafnie ocenila zrodlo jego problemow (odrebna sprawa jest, ze nic nie osiagnela mowiac mu to juz na pierwszym spotkaniu, ale moze po prostu nie miala ochoty z nim pracowac i chciala go zniechecic juz na starcie).
  6. szanownapani

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Mireadh, a te dwie sesje tygodniowo to wlasnie z powodu Twojej silnej fascynacji terapeuta? To wyszlo od Ciebie czy od niego? Byc moze juz pisalas, ale chwilowo nie kojarze: leczysz sie na NFZ? Bordelka, wszystko fajnie z tym omawianiem spraw zwiazanych z terapia tylko na terapii, ale jesli ktos potraktuje to powaznie, a trafi na niekompetentnego lub postepujacego nieetycznie terapeute, to nawet nie bedzie mial okazji tego z nikim skonsultowac. Poza tym takie postawienie sprawy wprowadza jeszcze wieksza dysproporcje sil. Zauwaz, ze teraputa, ktory z zalozenia jest mniej zaburzony i dojrzalszy od pacjenta (przynajmniej w teorii) zawsze ma jeszcze do dyspozycji jesli nie superwizora to wielu kolegow po fachu, z ktorymi moze obgadac wszystkie watpliwosci i niepokojace uczucia, ktore wzbudzil w nim klient.
  7. szanownapani

    Dziwna psychoterapeutka (?)

    Na podstawie Twojego krotkiego opisu mysle, ze sie nie dogadacie z ta pania, bo Ty nie brzmisz, jakbys byl w ogole sklonny rozwazyc, jaki wplyw mogla miec Twoja rodzina na to, jak teraz funkcjonujesz (jesli jestes jeszcze bardzo mlody i calkowicie zalezny od rodzicow, to rzeczywiscie moze nie byc najlepszy moment na takie rozwazania) , a terapeutka, ktora juz po pierwszym spotkaniu tak dobrze wie, co jest przyczyna Twoich problemow i tak jasno Ci to komunikuje nie zwazajac na brak gotowosci z Twojej strony, moze byc na tyle sztywna w swoich pogladach i malo elastyczna, ze nie bedzie w stanie dopasowac sie do Twoich aktualnych potrzeb i mozliwosci.
  8. szanownapani

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Natt_me, tak jak napisalam wczesniej, pewnie czesc osob, ktore nie angazuja sie szczegolnie mocno w relacje z terapeuta, moze nie byc w stanie zaangazowac sie w jakakolwiek blizsza relacje z kimkolwiek i to pewnie na starcie zmniejsza ich szanse, ze cale przedsiewziecie zakonczy sie sukcesem, ale mysle, ze swoimi terapeutami nie beda sie tez fascynowac osoby na tyle zdrowe, ze po prostu nigdy nie wejda glebiej w taki uklad i nie beda mialy potrzeby rozmyslac calymi godzinami o kims, kto poswieca im jedna godzine w tygodniu (i moze jeszcze od czasu do czasu kilkanascie minut podczas superwizji, jesli wystapia nieprzewidziane problemy). I to wcale nie wyklucza wzajemnej sympatii/szacunku i nie przekresla szans na udana wspolprace. Mysle, ze nawet je zwieksza. Poza tym nie mylilabym przywiazania z taka niezdrowa fascynacja, ktorej blizej do stanu ostrego zakochania (bo chyba nie pod wplywem przywiazania starannie wybiera sie ciuchy na sesje) na i ktora (wg mnie) jest czyms nieadekwatnym w takich czysto profesjonalnych relacjach. Ale rozumiem, ze takie fascynacje moga byc zrodlem duzej przyjemnosci dla osob, ktore je przezywaja i czesto sa pewnie glownym powodem kontynuowania terapii.
  9. szanownapani

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Ja mysle, ze osob, ktore nie przezywaja relacji z terapeuta az tak intensywnie, zeby przywiazywac sie, tesknic i przez caly tydzien rozmyslac o poprzedniej lub nadchodzacej sesji, jest bardzo duzo, tylko prawdopodobnie nie maja tez potrzeby udzielac sie w takich watkach, co moze tworzyc falszywe wrazenie, ze takie fascynacje sa regula. Pewnie czesc z tych osob moze nie byc zdolna do nawiazania blizszej relacji z kimkolwiek, ale wydaje mi sie, ze w tej grupie moga byc tez osoby z lzejszymi zaburzeniami, ktore nie zaangazuja sie w taka nierowna i troche sztuczna relacje, bo nie maja az takich deficytow. Ktos wyzej pisal, ze terapeuci musza lubic pacjentow, zeby moc im pomagac. Nie wydaje mi sie, zeby bylo wielu terapeutow, ktorzy podejmuja sie prowadzenia terapii tylko tych klientow, ktorych polubili. To praca jak kazda inna i pewnie wiekszosc liczy sie z tym, ze bedzie pracowac takze z osobami, ktore beda dla nich nudne, irytujace lub nieatrakcyjne.
  10. szanownapani

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Pretoria, to o tych sluzbach wymyslilas sama czy terapeutka Ci to zasugerowala? Nie istnieja zadne sluzby, ktorym ona moglaby to zglosic. Musialaby sama wytoczyc Ci sprawe, ale po pierwsze nie ma zadnych dowodow (chyba, ze tez potajemnie CIe nagrywa ;)), po drugie na razie w zaden sposob nie ucierpiala z powodu Twoich dzialan, a poza tym bardzo zle swiadczyloby to o niej jako terapeutce, gdyby pierwszy lepszy problem z pacjentem rozwiazywala na sali sadowej. Jedyna konsekwencja moze byc przerwanie terapii, ale nie wydaje mi sie, zeby sie na to zdecydowala teraz, kiedy wreszcie tchnelas troche zycia w te spotkania. Kiedy podejmiecie decyzje, co dalej? I podejmiecie ja wspolnie, czy po prostu zostaniesz poinformowana, co uradzili razem z superwizorem?
  11. szanownapani

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Pretoria, Co cie wlasciwie trzyma na tej terapii? Z tego co sama piszesz wynika, ze mimo kilku lat regularnych spotkan nie zaszly prawie zadne zmiany i dalej jestes w tym samym pkcie. Rozumialabym, ze nie chcesz przerwac mimo braku efektow, gdybys lubila swoja terapeutke i miala jakas przyjemnosc z tych spotkan, ale znowu z tego co piszesz, to jestes do niej raczej nastawiona negatywnie i tylko sie razem meczycie. Po co?
  12. szanownapani

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Pretoria, Skoro pies jest stary, a z psem nie da sie ruszyc z miejsca, to w najgorszym razie mozesz wyprowadzic sie, jak juz zdechnie. Nie wiem, jak u Ciebie z angielskim, ale jest mnostwo ofert pracy dla studentow i absolwentow w roznych centrach finansowo-ksiegowych i bardzo czesto wcale nie trzeba miec kierunkowego wyksztalcenia.
  13. szanownapani

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Bordelka, Milo Cie widziec :). Co u Ciebie? Widzisz wymierne efekty tej terapii? Serio taki drobiazg (bo chyba to jest drobiazg zwlaszcza jesli pracuje sie z pacjentami psychiatrycznymi) az tak ja zdenerowal, ze chciala przerwac terapie? Dala Ci to jakos odczuc, czy mimo wszystko zareagowala spokojnie, a o jej odczuciach dowiedzialas sie duzo pozniej?
  14. szanownapani

    Początki psychoterapii

    Zakladam, ze nie kazdy i ze niekoniecznie zawsze oszukuje - czasami moze nawet wierzyc w to, co mowi i miec dobre intencje (co jakos mocno nie zmienia sytuacji pacjenta poddawanego terapii, ktora go coraz bardziej destabilizuje). I nie wiem, w jaki sposob pacjent rozpoczynajacy terapie ma przewidziec, do ktorej grupy zalicza sie jego terapeuta. A po jakims czasie, kiedy powstanie jakas zaleznosc emocjonalna, moze byc trudno trzezwo ocenic zachowanie terapeuty i sensownosc calego przedsiewziecia.
  15. szanownapani

    Początki psychoterapii

    Oczywiscie, ze nie przywiazuja pacjentow do foteli - robi sie to duzo subtelniej np. sugerujac pacjentom, ktorzy mysla o rezygnacji, ze wlasnie dokopali sie do czegos waznego, ze to ich chora czesc w ten sposob broni sie przed zmiana i chce przerwac terapie w tak waznym momencie, ze to opor albo, ze to pod wplywem przeniesienia i mozna wymyslic jeszcze milion innych podobnych argumentow, ktore (zwlaszcza jesli klient jest zwiazany emocjonalnie z terapeuta lub postrzega go jak autorytet) sprawia, ze pacjent zainwestuje jeszcze wiecej czasu, pieniedzy i emocji w ten proces i zaakceptuje nawet duze nasilenie objawow, bo bedzie przekonany, ze tak trzeba, zeby w jakiejs odleglej przyszlosci bylo lepiej. I calkiem sporo ludzi, ktorym terapia nie pomogla i pewna grupa takich, ktorym bardzo zaszkodzila. I warto o tym mowic glosno i chwala Witkowskiemu, ze to robi (odwolujac sie do wynikow badan), bo dzieki temu wiecej osob bedzie mialo szanse podjac decyzje o skorzystaniu lub nie z tej formy leczenia (?) bardziej swiadomie, a jesli w to wejda, to z bardziej realistycznymi oczekiwaniami.
×