Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

szanownapani

Użytkownik
  • Zawartość

    219
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. szanownapani

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Uprising, Obstawiam, ze Twoja terapeutka po prostu sie z tego spotkania wymiksuje (o ile bedzie wiedziala, ze Ty tez tam bedziesz), wiec mozesz smialo isc, jesli tylko masz ochote.
  2. szanownapani

    Szkodliwa psychoterapia

    Agnieszka, To jest ta teraputka z terapii grupowej? Ja w sumie rozumiem, ze ona nie chce sie z Toba nieodplatnie spotkac i omawiac przebiegu terapii sprzed dwoch lat, bo gdyby miala tak postepowac z kazdym bylym i obecnym pacjentem, ktory chce jej cos przekazac, to uzbieralby jej sie drugi etat. Poza tym ona moze wcale nie byc zainteresowana Twoimi dalszymi losami i moglaby tez nie podzielac Twojej opinii, ze trafilas do szpitala w wyniku prowadzonej przez nia terapii. W sumie skoro juz Cie przeprosila za niektore bledy (co w tym zawodzie wcale takie oczywiste nie jest; latwiej wytlumaczyc niepowodzenia zaburzeniami pacjenta), to czego jeszcze bys od niej oczekiwala? Tak z boku to wyglada jakbys szukala pretekstu, zeby do tej waznej relacji powrocic. Ta dokumentacja tez byla taka niezbedna?
  3. szanownapani

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Uprising, a ona wie, ze macie wspolnego znajomego? Znajomy wie, ze chodzisz do niej na terapie? Nie masz w zwiazku z tym zadnych obaw dotyczacych zachowania Twoich spraw w tajemnicy? Nie blokuje Cie to?
  4. szanownapani

    Psychoterapia to jest jakaś bzdura

    Tak, jak wielu pacjentów za wskażnik skuteczności terapii przyjmuje to, czy czują się dobrze, czy tak samo, czy może gorzej...nie biorąc pod uwagę innych czynników. To moglby byc jakis wskaznik, gdyby oceniac samopoczucie po jakims czasie od zakonczenia terapii. Bo to, ze regularne cotygodniowe kontakty z empatycznym teraputa moga troche uprzyjemnic zycie i na chwile podniesc na duchu, jest oczywiste. Tylko to jeszcze nie swiadczy o skutecznosci. Po niektorych lekach swiat tez na chwile staje sie piekniejszy.
  5. szanownapani

    Psychoterapia to jest jakaś bzdura

    To ciekawe, ja odnioslam wrazenie, ze jego wiedza jest spora, ze rzetelnie przeanalizowal liczne dostepne wyniki badan i publikacje nt skutecznosci psychoterapii i wyciagnal dosc sensowne wnioski. Dodatkowo w "Zakazanej psychologii" mozna znalezc bardzo obszerna bibliografie, wiec w razie watpliwosci mozna samemu siegnac do zrodel. To chyba nie jest tak, ze tylko pacjenci i psychoterapeuci sa w stanie zglebic, czym jest psychoterapia, czy jest skuteczna i jakie szanse i ryzyko sie z nia wiaza. Czasami z dystansu lepiej widac pewne rzeczy, bo jesli ktos zainwestowal (i nadal inwestuje) mnostwo pieniedzy, emocji i czasu w kilkuletnia psychoterapie, albo zwiazal sie z ta dziedzina zawodowo i nie ma zadnych alternatywnych kwalifikacji, to jest ryzyko, ze moze nie byc obiektywny.
  6. szanownapani

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Uprising, strasznie niefajne te sytuacje z podnozkiem i z facebookiem. Tak jakby sie Toba bawila. Moze ta chec zrobienia przerwy i odpoczynku od tej emocjonalnej hustawki to calkiem zdrowy odruch. Pozdr.
  7. szanownapani

    Anty-psycho nastawienie

    11 lat to upiornie dlugo. Caly czas u tej samej osoby? Widzisz chociaz jakies efekty?
  8. szanownapani

    Nietypowe sytuacje na sesji

    A on przypadkiem nie powinien w takiej sytuacji wezwac karetki, zamiast plakac?
  9. szanownapani

    Diagnoza

    W niektorych przypadkach jak najbardziej teraputa powinien uzaleznic decyzje o zastosowaniu psychoterapii od wczesniejszej konsultacji psychiatrycznej lub jeszcze jakiejs innej. A jesli pacjent odmawia, a sa powody, zeby przypuszczac, ze jego problemy moga byc spowodowane jakims innym schorzeniem lub sa zbyt powazne na sama tylko psychoterapie ambulatoryjna, to nieodpowiedzialne i nieetyczne jest rozpoczynanie z nim psychoterapii. Psychoterapeuci, ktorzy tak robia, albo przeceniaja mozliwosci psychoterapii i swoje wlasne albo (w przypadku praktyki prywatnej) sa zbyt pazerni, zeby odeslac pacjenta, niewazne czy oferowanie mu psychoterapii ma sens i bedzie dla niego optymalna opcja. To, ze terapeuci nie maja zwyczaju sie konsultowac i (jak wyzej napisalas) zazwyczaj nie zwracaja uwagi na to, co pacjent mowi im o swoim stanie zdrowia i leczeniu, nie oznacza, ze to jest wlasciwe i korzystne dla pacjenta. Koncentrowanie sie wylacznie na psychice i pomijanie innych mozliwych przyczyn zlego samopoczucia moze miec katastrofalne skutki dla klienta. Nie wszystko da sie wyleczyc psychoterapia i nie zawsze jest ona w ogole potrzebna. Jesli poinformowanie pacjenta o diagnozie mialoby zaburzyc terapie, to opiera sie ona na bardzo kruchych fundamentach... Jesli terapeuta ma konkretny powod i do czegos dazy, to niech okresli, jaki to powod i uzasadni, dlaczego wolalby nie rozmawiac o diagnozie, a ostateczna decyzje niech pozostawi pacjentce. Nie mozna kazdego dyskusyjnego zachowania terapeuty uzasadniac tym, ze na pewno ma jakis powod i wazny cel, bo w ten sposob robi sie z niego jakiegos nieomylnego guru i otwiera sie w ten sposob pole do wielu naduzyc, ktorych w tym biznesie i tak nie brakuje.
  10. szanownapani

    Diagnoza

    A terapeuta ma postawić diagnozę na podstawie czego? Trzech pierwszych wizyt? Opisu, który podaje pacjent? Większość pacjentów sama jest nieświadoma tego, co się z nimi dzieje, nie mówi o pewnych rzeczach, bo uważa to za nieistotne bądź nie potrafi się przełamać, żeby mówić i spora część wychodzi dopiero po czasie, więc jeśli terapeuta nie jest jasnowidzem, to nawet wstępna diagnoza na samym początku byłaby jedynie wróżeniem z fusów.Opierają się na zarysach i na tej podstawie dopasowują terapię i moim zdaniem podanie diagnozy, jeśli się wcześniej nie przeprowadziło diagnostyki w ścisłym tego słowa znaczeniu - jest niczym innym jak tylko niekompetencją psychoterapeuty. Na podstawie wywiadu, testow, ewentualnej konsultacji u psychiatry lub czasami lekarza jakiejs innej specjalnosci... W koncu na jakiejs podstawie powinien ustalic, czym sie bedzie zajmowal i wykluczyc, czy problemy pacjenta nie maja podloza organicznego i czy w ogole psychoterapia ma sens, czy pacjent nie powinien sie np. pilnie znalezc u jakiegos innego specjalisty. Zreszta w opisywanym przypadku nie mowimy o pacjentce po trzech pierwszych sesjach, tylko o terapeucie, ktory po poltorarocznej terapii nie chce podzielic sie diagnoza, przez co pacjentka (IMO slusznie) czuje sie traktowana jak dziecko i gubi w domyslach, co takiego strasznego jej dolega, ze az trzeba to przed nia ukrywac (a terapeuta najwyrazniej dobrze sie bawi, skoro usmiecha sie polgebkiem i konsekwentnie odmawia podzielenia sie wiedza tajemna...).
  11. szanownapani

    Diagnoza

    Oczywiscie, ze rozpoczecie psychoterapii powinno byc poprzedzone diagnoza (niekoniecznie ostateczna) i Ty jako pacjent masz prawo ja poznac i wiedziec, na co bedziesz sie leczyc przez kolejny rok, dwa, trzy, piec... Zatajanie diagnozy przez pacjentem swiadczy albo o tym, ze teraputa nie traktuje go po partnersku w procesie leczenia (co to w ogole za argument, ze pacjenci uzywaliby diagnozy w niewlasciwym celu) albo (i to jest ten gorszy wariant), ze teraputa sam nie wie, co wlasciwie leczy, nie ma zadnego planu i kontroli nad tym procesem i terapia to beda takie luzne pogawedki, ktore moga trwac calymi latami i w najlepszym razie nie zaszkodza. I o ile rozumiem, ze nie zawsze terapeuci sami z siebie podejmuja ten temat, tak odmowe odpowiedzi na konkretne zadane przez pacjenta pytanie uwazam za niedopuszczalna. Czy wyobrazacie sobie, ze lekarz jakiejkolwiek specjalnosci powie Wam, ze wie ale nie powie, bo ta informacja jest Wam doskonale zbedna? Chodzilibyscie wtedy na kolejne wizyty i bez zastanowienia lykali przepisane leki?
  12. szanownapani

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Moze superwizor albo inni koledzy z pracy zasugerowali jej zmiane podejscia. Albo moze na kolejnej sesji nie mowilas nic, co by ja tak poruszylo. Moze tez byc chwilowo mniej dostepna emocjonalnie z powodu jakichs swoich prywatnych spraw. Jesli nie daje Ci to spokoju, zawsze mozesz zapytac.
  13. szanownapani

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Pomysl negocjowania w nowej pracy (okres probny?) regularnych cotygodniowych wyjsc w godzinach pracy wydaje mi sie mocno oderwany od zycia. Jesli Twoj terapeuta nie ma wolnych terminow po poludniu i nie zamierza szukac zadnych kompromisowych rozwiazan, uczciwiej byloby, gdyby przekierowal Cie do kogos innego zamiast podsuwac Ci takie szkodliwe pomysly. Mysle, ze na dluzsza mete praca i niezaleznosc dadza Ci wiecej niz trzymanie sie za wszelka cene tego konkretnego terapeuty. Zawsze mozesz tez zrobic sobie przerwe w terapii i poprosic, zeby poinformowal Cie, jak zwolnia mu sie pasujace Ci terminy, o ile sie po tej akcji do niego nie zraziles.
  14. szanownapani

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Kontrolowanie wyrazu twarzy to w tym zawodzie czesc warsztatu, co nie wyklucza tego, ze niektore z opowiadanych historii moga wywolywac prawdziwy niepokoj lub wspolczucie i to niezaleznie od tego, czy jest sie jakkolwiek emocjonalnie zaangazowanym w relacje z pacjentem. To tak jaz z roznymi glosnymi historiami o maltretowanych zonach, dzieciach czy zwierzetach. U wiekszosci odbiorcow wywoluja jakies emocje, chociaz nawet nie znaja ludzi, ktorym sie przytrafily.
  15. szanownapani

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Ale przeciez Ty jako pacjent nawet bys nie miala swiadomosci, jaki Twoj terapeuta jest dla swojej rodziny i czy jakas bliska rodzine w ogole ma. Ja tam jestem sobie w stanie wyobrazic, ze mozna byc np. niewspierajaca synowa, znudzonym malzonkiem albo rodzicem, ktoremu za czesto brakuje cierpliwosci, a jednoczesnie calkiem sprawnie prowadzic sesje i profesjonalnie traktowac pacjentow w gabinecie. Zwiazek miedzy paleniem papierosow a tym, jakim ktos jest specjalista, tez jest dla mnie niejasny, o ile nie pali sie przy klientach. Chodzi Ci o uleganie nalogowi? Oczywiscie rozumiem, ze ktos kto na codzien ma sposob bycia zblizony do np. poslanki Pawlowicz, raczej nie bedzie w stanie zachowywac sie w cywilizowany sposob przez kilka godzin dziennie i rzeczywiscie moglby nie odniesc wiekszych sukcesow w tym zawodzie, ale to, ze ktos pali, pije, za duzo je albo czasami przeklina, niekoniecznie zle wplywa na jego prace.
×