Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

natt_me

Użytkownik
  • Zawartość

    104
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. natt_me

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Ojej, granice testowałam od 2 sesji i z perspektywy czasu myślę, że t. naprawdę nie miała lekko. Robiłam to przede wszystkim po to, żeby sprawdzić, czy jest wystarczająco silna - potrzebowałam kogoś silnego. Ale też żeby ją sprowokować, żeby się pokłócić i w ten sposób wyładować emocje (które często pochodziły z przeniesienia). Uważam, że od tego po części jest gabinet. I widocznie było mi to do czegoś potrzebne. U mnie wyglądało to tak, że mocno kwestionowałam jej interpretacje, wkurzałam się, kiedy mi nie doradzała, mówiłam otwarcie, że jestem rozczarowana jej pracą (pochwaliła mnie za to :O), że terapia u niej to był błąd (ona na to: zawsze może pani spróbować innej). Jak zadawała mi ciągle te same pytania (na które znała odpowiedź!), to mówiłam że chyba pyta retorycznie i nie odpowiadałam. Myślę, że obie nie traktowałyśmy tego, jako normalnych kłótni, prędzej była to forma walki o kontrolę, a raczej moje trudności związane z traceniem jej. Czasem śmieszne sytuacje z tego wynikały i ostatecznie obie się uśmiechałyśmy po takich sprzeczkach. Ale to dlatego, że trafiłam na naprawdę silną osobowość, która nie pozwoliła sobie wejść na głowę. Pamiętam, jak pewnego dnia rzucałam się w tym gabinecie (dosłownie i w przenośni) sfrustrowana chyba poprzednią sesją, a ona była tak spokojna, że nie mogłam tego pojąć. Jej spokój mi pomógł, po pewnym czasie i wielu trudnych sesjach, poczułam się bezpiecznie. Absolutnie nie czuję, aby to testowanie granic źle wpłynęło na terapię albo relację terapeutyczną, wręcz przeciwnie. Dlatego zachęcam do sprawdzania granic swoich t., jeśli macie taką potrzebę. To są naprawdę silni i przeszkoleni ludzie. Niech się trochę pomęczą
  2. natt_me

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Widzę, że nie tylko ja siedzę po nocach przy kompie Mireadh, myślisz, że ta potrzeba bliskości wiąże się z Twoją relacją z matką? U mnie chyba tak jest. Najgorsze jest to, że ciągle powielam ten sam schemat spieprzania sobie życia. Niestety nie udało nam się omówić tego z t., bo bardzo trudno mi się rozmawiało o moich przeszłych związkach i, nazwijmy to, przygodach. A alkohol lubię, właśnie dlatego, że dla odmiany kocham cały świat i przez moment nie muszę niczego kontrolować <napisałam odstawiając drinka>
  3. natt_me

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Nigdy nie mówiłam o PMS, bo całkiem lekko przechodzę, ale nie miałabym z tym problemu, bo t. jest kobietą i w końcu przechodzi to samo Kiedyś tylko opowiadałam o śnie, w którym pojawia się motyw okresu. Analizowałyśmy to, bo krew w różnej postaci przewijała się przez większość moich snów.
  4. natt_me

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Myślałam o tym, żeby przyjść na sesję pod wpływem, ale to by oznaczało picie na długo przed 12:00, no i musiałabym jechać autobusem... Zawsze wybierałam wygodę. Jeśli przyszłabym po drinku czy dwóch, na pewno bym się przyznała i przeprosiła, nie sądzę też, żeby to był powód do zakończenia terapii. Raczej byśmy porozmawiały o powodach. Jestem w związku heteroseksualnym, ze sporym bagażem doświadczeń homoseksualnych Uważam, że zakochujemy się w człowieku, a nie w jego płci. Mimo to, wiem, że u mnie w dużej mierze jest to związane z potrzebą bliskości ze strony kobiety. Niestety ta wiedza nie sprawia, że przestaję pakować się w kłopoty.
  5. natt_me

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Mireadh, miałam napisany długi post o relacji terapeutycznej, o swoich rozmowach z t. na ten temat i o tym, jak kiedyś szukałam na allegro sukienki na wesele, a po godzinie zdałam sobie sprawę, że kupuję nowe ciuchy na sesje... ale zrestartował mi się komp i wszystko wcięło. Generalnie bliskość w relacji z t. to był dla mnie jeden z trudniejszych tematów. Tym bardziej, że mam na koncie związki homo i wiem, że w relacjach z kobietami muszę uważać. Za każdym razem, kiedy mówiłam, co czuję, bałam się, że ją wystraszę. Sporo powiedziałam, ale ostatecznie najważniejsze napisałam dopiero w recenzji po zakończeniu terapii. Nie jestem pewna, czy mnie za bardzo nie poniosło, ale czułam, że jestem to winna i jej, i sobie Następnego dnia napisała mi smsa. Bardzo fajnie, że mówisz to wszystko swojemu t. - wydaje się naprawdę spoko terapeutą, skoro tak szybko umiał zbudować z Tobą więź. Wiedziałaś, że szczerość będzie się wiązała z poczuciem odrzucenia, a mimo to się nie bałaś. To odwaga, na jaką niewielu stać Pretoria, masz dobry plan na najbliższą sesję. Powodzenia. Btw. fajnie, że trochę tu odżyło 🙂
  6. natt_me

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Pretoria, skoro tak łatwo rzucasz 'śmieciami' i 'gównem' w odniesieniu do człowieka, to boję się zapytać, co byś powiedziała o kimś, kto nie ma żadnych studiów, żadnej pracy, albo w ogóle co do garnka włożyć. Mam wrażenie, że ludzie są Ci potrzebni tylko po to, żeby się pozycjonować. Taka chorobliwa zazdrość prowadzi do strasznych rzeczy, dlatego zacznij w końcu nad sobą pracować, bo strach Cię minąć na ulicy. Twoja t. chce Ci pomóc i, sądząc z tego, co piszesz, naprawdę się stara. Ty życzysz jej wady wymowy. Ona widzi w Tobie człowieka, Ty widzisz w niej drogie buty.
  7. natt_me

    Zastanawiająca opinia terapeuty

    Terapeuta miał Cię zarejestrować w UP i znaleźć pracę? Nie piszesz jak długo trwała terapia ani jak wyglądała. "Nie został rozwiązany żaden z moich problemów" - to zdanie stawia Cię w roli kogoś, kto kompletnie nie bierze odpowiedzialności za swoje życie. Czego ta skarga miałaby dotyczyć?
  8. natt_me

    Najbardziej szczere zdanie, jakie powiedziałeś swojemu t.

    Jak to? Nie podjął się terapii?
  9. natt_me

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Ale ja nie mówię, że nie powinnaś chodzić na terapię, tylko, żebyś pomyślała o zmianie terapeutki. Uważam, że to pierwszy krok, by cokolwiek się u Ciebie zmieniło. O ile w ogóle chcesz, żeby się zmieniło.
  10. natt_me

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    To tak, jakbyś była w związku, w którym jesteś nieszczęśliwa, i który nic Ci nie daje, ale tkwisz w nim przez lata, bo przynajmniej jest. Masz problem nie tylko z samooceną, ale i zależnością. Kurczowo trzymasz się rodziców, kurczowo trzymasz się terapeutki. Mówisz, że nie widzisz postępów, a ja Ci mówię, że możesz z dnia na dzień zrobić największy postęp w swojej terapii. Zakończyć ją.
  11. natt_me

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Pretoria, Ja też Cię pamiętam, bo czytałam ten wątek od początku. Pamiętam, jak bardzo Ci kibicowałam (zresztą nie tylko ja), kiedy parę lat temu chciałaś coś zmienić, i jak bardzo się wkurzałam, kiedy uparcie sabotowałaś każdy pojawiający się tu pomysł. Pamiętam też, jak dziesiątki osób z forum próbowały Ci pomóc, podpowiadały, co zrobić, żeby wyprowadzić się od rodziców, gdzie szukać pracy, jakie studia wybrać, itp. Każdy z tych pomysłów zabijałaś w zarodku, twierdząc że została Ci już tylko produkcja. Widzę, że historia się powtarza. Przykro mi, że tak niewiele się w Tobie zmieniło, używasz nawet tych samych rezygnacyjnych zwrotów. Zwykle tego nie polecam, ale może czas pomyśleć o zmianie terapii?
  12. natt_me

    terapia psychodynamiczna

    TOBIE się nie mieści Każdy wydaje swoje pieniądze na to, na co chce. Moja terapia, mimo że było ciężko, a efekty przychodziły bardzo powoli, była najlepszą inwestycją w moim życiu. 30-letnich nawyków, przekonań czy schematów budowania relacji, nie zmienisz w miesiąc. Ani tym bardziej czytając książkę.
  13. natt_me

    terapia psychodynamiczna

    Nikt Ci nie da gotowej odpowiedzi, ale terapia pd zwykle powoduje mocne pogorszenie samopoczucia, a pozytywne rezultaty widać dopiero po dłuższym czasie, więc myślę, że warto zostać. Na pewno warto o tym porozmawiać z t. Jak się czujesz w tej relacji?
  14. natt_me

    Najbardziej szczere zdanie, jakie powiedziałeś swojemu t.

    I t. nie zapytała jak się czujesz z tym, co powiedziałaś? Jak zareagowała?
  15. natt_me

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Ja notowałam całe sesje od jakiegoś może 10 spotkania. Serio, całe (mam bardzo dobrą pamięć). Notowałam od razu po powrocie, albo wieczorem, często cała we łzach, bo wiedziałam, że jutro mogę zapomnieć o czymś ważnym. Bardzo mi to pomagało i pomaga dalej, bo kiedy wracam do naszych rozmów, rozumiem dzisiaj więcej niż mogłam zrozumieć wtedy. T. o tym nie wie, może się dowie, jak wydam z tego książkę 😅
×