Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

wesołysmutasek

Użytkownik
  • Zawartość

    82
  • Rejestracja

  1. Moze, chociaż zawsze wydawało mi się, ze nie jestem za bardzo ułożona psychicznie, w moim wnętrzu panuje wręcz emocjonalny roller coaster. Ja bardzo uciekam od płaczu przy T, często mało brakowało. myslalam sobie tez ze może czuje się przy niej dobrze i nie jest mi smutno jak rozmawiam z nią o smutnych, bolesnych rzeczach. Albo się odcinam...
  2. Zgadzam się z tym, lęk to naturalna reakcja gdy wiemy, że coś jest ekstremalne, niebezpieczne. Przeważnie chyba każda osoba która skacze, odczuwa w jakimś nasileniu lęk/stres. Ale mimo tych odczuć, robi to, przełamuje się.
  3. Mi przynosi, ale w samotności. Czasem zdarza mi się popłakać przy niektórych bliskich mi osobach, co nie oznacza ze jest to wyznacznik że ktoś jest bliższy a inna osoba nie. A czy uważacie, że jesli na terapii się nie płacze to jest to całkiem normalne? Ja mówię czesto o np bolesnych sytuacjach ,kiedy bardzo płakałam (często takie się zdarzają) itp, ale na terapii nigdy nie popłakałam się podczas wspominania czegoś. Jedynie robiło mi się smutno i czułam, że jesli pociągnę dalej i nic nie zrobię (w celu zapobiegawczym) to mało brakuje mi do płaczu.
  4. Ratunku mam 2 przyjaciółki, one się troszke gorzej znają (nie są bardzo zżyte ze sobą) miedzy sobą ale się bardzo lubią. Miałyśmy dzisiaj lecieć za granicę na 4 dni ale się pochorowałam, wskutek czego musiałam zostać w domu. Oprócz tego miałam stan depresyjny, nie wiedziałam co robić - jechac chora i załamana czy zostać i juz trudno. Wybrałam to drugie ponieważ nie mogłam się zebrać i wyjść z doła + źle się czułam przez gorączkę.  Ale teraz czuję się jeszcze bardziej fatalnie i depresyjnie na myśl, że one sobie lecą, że będą we 2, że się lepiej poznają, że potem będą przy mnie mówić jak było super i w ogóle bardziej się polubią niż mnie :(( jest mi tak ciężko z tym mimo że wiem,że to niedobre myślenie. Ale przez to mam (irracjonalne) wrazenie ze to koniec swiata, że nie ma nadzieji juz na nic i mam chęć się zabić... pomocy :CCCC
  5. Ratunku mam 2 przyjaciółki, one się troszke gorzej znają (nie są bardzo zżyte ze sobą) miedzy sobą ale się bardzo lubią. Miałyśmy dzisiaj lecieć za granicę na 4 dni ale się pochorowałam, wskutek czego musiałam zostać w domu. Oprócz tego miałam stan depresyjny, nie wiedziałam co robić - jechac chora i załamana czy zostać i juz trudno. Wybrałam to drugie ponieważ nie mogłam się zebrać i wyjść z doła + źle się czułam przez gorączkę. Ale teraz czuję się jeszcze bardziej fatalnie i depresyjnie na myśl, że one sobie lecą, że będą we 2, że się lepiej poznają, że potem będą przy mnie mówić jak było super i w ogóle bardziej się polubią niż mnie :(( jest mi tak ciężko z tym mimo że wiem,że to niedobre myślenie. Ale przez to mam (irracjonalne) wrazenie ze to koniec swiata, że nie ma nadzieji juz na nic i mam chęć się zabić... pomocy :CCCC
  6. Witam, mam pytanie Czy jeśli ktoś mówi, że czuje się zaborczy w stosunku do mnie (zawsze wstydziła się ta osoba do tego przyznać), a ja tego nie odczuwam i nigdy bym tego nie zauwazyła, nie wyczuła po niej (mogłam zawsze widywac sie z innymi itp, ta osoba tez to robiła), to wierzyc tej osobie? mozna być zaborczym nie okazujac tego?
  7. Witam, mam pytanie Czy jeśli ktoś mówi, że czuje się zaborczy w stosunku do mnie (zawsze wstydziła się ta osoba do tego przyznać), a ja tego nie odczuwam i nigdy bym tego nie zauwazyła, nie wyczuła po niej (mogłam zawsze widywac sie z innymi itp, ta osoba tez to robiła), to wierzyc tej osobie? mozna być zaborczym nie okazujac tego?
  8. @Disappear dziękuję, że odpowiedziałaś na moje pytanie chociaz jedna osoba @Mireadh ale w jakim sensie Twój T drąży te tematy o których nie chcesz rozmawiać? On sam je zaczyna czy przyczepia sie do rzeczy w Twojej wypowiedzi, które uważasz za nieistotne?
  9. jak myślicie, czy terapeuta może poczuć zazdrość, jak pacjent opowiada w rożnych wątkach o poprzednim terapeucie, (pochlebnie, jakby był kimś ważnym)? Mieliście moze takie refleksje kiedyś?
  10. Co do pierwszej odpowiedzi: właśnie o to chodzi, ze terapeuta w pełni kompetentny to tez człowiek, stad moje pytanie. Czy ktoś moze poczuć zazdrość, czy moze ma wypracowane tak mechanizmy, ze raczej tego nie czuje. ? co do brata: to niepokojące, w takim razie trzeba dalej nad nim pracować i go przekonać
  11. I jeszcze jedno pytanie. mam brata chorego na nerwice natręctw (musi wszystko być czyste itp). Nie chce iść do psychologa. Czy będzie w stanie sam sie z tym problemem uporać ?
  12. witam, moje pytanie dotyczy terapeutów. Czy terapeuta/terapeutka może czuć się zazdrosny/na o innego, wcześniejszego terapeutę pacjenta? Mam na myśli sytuacje, w której pacjent dużo (i pochlebnie) opowiada o innym, poprzednim terapeucie (z którym np z przyczyn naturalnych musiał sie rozstać), ponieważ dużo dla niego znaczył itp. Czy terapeuta moze poczuć zazdrość?
  13. witam, jest mi bardzo smutno, chodzi o moją przyjaciółkę... nie wiem, czy powinnam się martwić tą sytuacją, czy może wszystko jest w porządku Mam 23 lata Znamy się z Anią bardzo długo, od trzeciej klasy gimnazjum się przyjaźnimy. Dużo razem przeżyłyśmy, nasza relacja jest bardzo dobra. Jednak ostatnio były 2 miesiące ciszy. Obie miałyśmy do siebie żal, ona była zazdrosna o moją koleżankę, a mi bylo smutno, że mnie olewała (z wiadomego juz powodu). Podczas szczerej rozmowy wyjaśniła mi, ze czuła się zazdrosna, bo nasza relacja była bardzo dobra, znamy sie bardzo długo, a z moją koleżanką znam się troszke krocej (mimo że tez długo, i tez jest wazna, to po prostu Ania poczuła się "niżej w chierarchii. Mówiła też, że np ja dla niej tez jednak bylam zawsze pod tym wzgledem wazniejsza, pod względem długotrwałości relacji).Wszystko zostało wyjaśnione i z powrotem jest dobrze, jest jak wcześniej. Ale za niedługo jest sylwester. W tamtym roku Ania pojechała na wyjazdowego sylwestra z grupą z zajęć dodatkowych , na które chodzi. Pytała się mnie, czy będę na nią zła, że jedzie, i bała się, że przez to nasza przyjaźń już nie będzie taka sama. Ja ją zapewniałam ,ze nie, i mówiłam, żeby jechała (wiedziałam,ze bardzo chce) i że to super okazja. I tak też się stało, spędziła tam sylwestra, ale mówiła że nastepnego razem spędzimy. Teraz, dzisiaj się spotkałyśmy. Pytałam o sylwestra i powiedziała mi, że znowu wyjeżdża , na zorganizowanego sylwestra (za granicą) , z 2 osobami z tych dodatkowych zajęć. Było mi strasznie smutno, wracając do domu płakałam. Płakałam, bo boję się, że już nie jestem dla niej ważna. Co prawda ona sama od siebie mi powiedziała, ze nie widzi jakiejs wiekszej wartosci w świetowaniu sylwestra, to jednak pomyslalam sobie, że może mimo wszystko tamte 2 osoby są dla niej ważniejsze ode mnie. Czy mam powód do smutku ? Czy to na pewno świadczy o tym , że jestem mniej ważna ? (czy może moj smutek jest nieadekwatny do tego co się "dzieje"?) Proszę o pomoc, bardzo się męczę
  14. Update: rozmawiałam dzisiaj z terapeutka, to było faktycznie najlepsze rozwiązanie napisałam na kartce o wszystkim co wtedy czułam, żeby było łatwiej, i czytałam z tej kartki. Trochę było mi głupio, ze nie umiem sama tego powiedzieć, ale było warto bo przynajmniej wszystko zostało wyjaśnione. Teraz mi lżej
  15. Czemu ważny?? Jak to sie zauważa? Nie poruszyłam to było okropne uczucie ale juz trochę o tym rozmawiałam z Terapeutką, napisałam sobie na kartce to wszystko - tak było łatwiej. Juz jest w miarę...wyjaśnione... chociaż trudno mi było mowić o tym, to takie obnażanie siebie... ale na szczęście poszło wszystko do przodu, przynajmniej czuję się lżej. Tylko dalej nie wiem, czy ona zrobiła to celowo, żeby wywołać we mnie jakieś uczucia,czy moze to była akurat taka sytuacja. czy Wam sie kiedyś takie coś zdarzyło, albo znacie kogoś kto miał podobnie ?
×