Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

moja_osoba

Użytkownik
  • Zawartość

    119
  • Rejestracja

Ostatnie wizyty

347 wyświetleń profilu
  1. Każdy ma prawo być kim chce i studiować co chce. Szkoda, że potem widzimy/słyszymy/ czytamy relacje ludzi, którym różnego rodzaju "specjaliści" pomogli. Z mojej strony dziękuję wszystkim za prawie 2 lata, które tutaj spędziłam. Nie odnajduję się juz w formule forum, na którym każda odmienna opinia traktowana jest jako hejt i atak, a w dziale o psychoterapii zamieszczane są posty o wizytach w masarni. Życzę wszystkim powodzenia na terapiach i w życiu prywatnym. Osobiście cieszę się, że znalazłam terapeutę, który mi pomaga i życzę tego wszystkim. Do widzenia
  2. @shira123 Nie musisz mnie uświadamiać, że w różnych zawodach pracują ludzie z problemami. To nie znaczy jednak, że trzeba pozwalać na to kolejnym. Poza tym, sorry, ale jest różnia w funkcjonowaniu osoby z nerwicą i osoby z zaburzeniem osobowości.
  3. @inn@ Według mnie istnieje kolosalna różnica między stwierdzeniem "leczę się z czegoś" i "wyleczyłam się z czegoś". Tutaj mówimy o osobach, które dalej są na etapie walki z zaburzeniami, a mimo to, biorą się za studiowanie psychologii po to aby za kilka lat zabrać się za pomaganie innym zaburzonym osobom. Czy z góry wiemy jak za kilka lat będzie wyglądał ich stan psychiczny? Psycholog/ terapeuta ponosi ogromną odpowiedzialność za stan człowieka, który zwraca się do niego z prośbą o pomoc. Żeby taką odpowiedzialność udźwignąć, trzeba najpierw umieć zarządzać swoimi uczuciami i być świadomym swoich ograniczeń.
  4. @Disappear i @Mireadh często czytając Wasze posty czuję, że to w dużej mierze również o mnie. Jestem raczej introwertykiem i rzadko zabieram głos zarówno w życiu codziennym, jak i internetowym, ale czytanie Waszych przemyśleń jest dla mnie bardzo ważne. Na terapii ciągle poruszam temat autentyczności- na zewnątrz jestem uśmiechniętą, miłą osobą, która dużo słucha innych, ale wewnątrz od lat rządzi depresja i różnego rodzaju myśli (a czasami również czyny) autodestrukcyjne. Przez to mam poczucie, że oszukuję ludzi. Tworzę sobie błędne koło, bo nie przyznaję się do tego, że mam problemy, a one pogłębiają się, bo jestem ze wszystkim sama. Od momentu gdy zaczęłam terapię, przeczytałam bardzo dużo książek i artykułów psychologicznych. Wiele rzeczy dzięki temu zrozumiałam, ale tą moc uzdrawiającą ma również to, że mogę tutaj przynajmniej poczytać o tym, że ktoś inny też walczy każdego dnia. Z całego serca życzę nam wszystkim abyśmy kiedyś stąd zniknęli w poczuciu, że to już nie jest nasz świat
  5. Przepraszam bardzo, a na jakiej podstawie wybierane są posty, które się usuwa? Bo ja tutaj nie widzę konsekwencji w trzymaniu się zasady "posty nie dotyczące tematu lądują w koszu". Od kilku miesięcy trwa tutaj jeden wielki "off top". Wystarczy cofnąć się o jedną stronę.
  6. moja_osoba

    ot

    @Pretoria Ten wątek stał się miejscem, w którym to Ty regularnie wylewasz swoje toksyczne przemyślenia. Po raz kolejny doprowadzasz do sytuacji, w której widzisz siebie w roli niewinnej ofiary walczącej ze złym światem. Zgadzam się z @natt_me w całej rozciągłości. Chciałabym również zauważyć, że przez to całe pier* o tym jak to inni mają w życiu lepiej bo są terapeutami, albo o kapitalizmie i innych tego rodzaju kwestiach, ginie gdzieś idea tego forum. Wchodziłam tutaj po to aby pobyć "wśród swoich" czyli osób walczących ze swoją przeszłością i teraźniejszością aby mieć lepszą przyszłość. Na co dzień czuję się bardzo samotna w swoich przeżyciach odnośnie terapii i to było miejsce, w którym mogłam znaleźć odpowiedzi na wiele pytań. Teraz to się zmieniło. Jeśli wątek ma służyć jałowym dyskusjom o szukaniu pracy, rozważaniom o tym jak to inni mają lepiej i pocieszaniu jednej osoby w kółko, to niestety będę musiała stąd uciec. @giroditalia Żeby się wyleczyć, to trzeba nad sobą pracować.
  7. moja_osoba

    ot

    @Pretoria Ty już WIESZ z czego wynikają nasze komentarze, bo słyszysz i wierzysz w tylko to co Ci pasuje. Na szczęście są różne etapy szkolenia na terapeutów, które weryfikują potencjalnych kandydatów i ktoś taki jak Ty tego sita nie przejdzie. Chyba, że zaczniesz w końcu nad sobą poważnie pracować. @shira123 Z całym szacunkiem do Ciebie, również nie wyobrażam sobie terapeuty z borderline
  8. moja_osoba

    ot

    @Pretoria Humor Ci się poprawił bo zobaczyłaś szansę na zdobycie kasy, prestiżu i władzy kosztem ludzi, którzy mogliby się zwrócić do Ciebie o pomoc? Czy Ty w ogóle masz w sobie choć odrobinę autorefleksji, o empatii nie wspominając? Jeśli wydaje Ci się, że terapeutą może zostać każdy, to się bardzo zdziwisz.
  9. @natt_me Dziękuję za zwrócenie uwagi na mój stan. Kiepsko jest, ale nie mam ochoty wywlekać swoich trudnych przemyśleń pomiędzy postami o komunizmie i kapitalizmie.
  10. Po ostatniej sesji stwierdzam, że jestem naprawdę popieprzoną osobą. Wyciągnęłam na wierzch różne brudy i czuję, że nie mogę sama ze sobą wytrzymać. Myślę o tym, że może to czas aby przestać żyć marzeniami o lepszej przyszłości, tylko zacząć godzić się z tym, że nigdy nie będę taka jak inni.
  11. @Pretoria zgadzam się z Uprising. Traktujesz ten wątek jak swój prywatny pamiętnik, który z samym tematem przewodnim naprawdę niewiele ma wspólnego. Ja nie udzielam się tutaj zbyt często, ale czytam wypowiedzi innych, bo pomaga mi to wytrwać w mojej terapii. Twoje wiadomości w większości nie wnoszą nic w tej materii. @Lilith czy zamierzasz wrócić do terapii w tym samym nurcie, czy może będziesz próbować czegoś innego? Przyznaję, że Twoja historia terapii była zawsze dla mnie pocieszeniem w chwilach zwątpienia i teraz również będę Ci kibicować sercem.
  12. Nie istnieją terapeuci, którzy potrafią zdziałać cuda, bo nie o cuda tutaj chodzi, tylko o ciężką pracę, którą musisz włożyć w wyjście z tego stanu. Możesz znaleźć kogoś, kto będzie umiał Cię naprowadzić i będzie Ci towarzyszył w rozprawianiu się z przeszłością i teraźniejszością, ale jeśli oczekujesz, że pójdziesz na terapię i coś samo się zadzieje, to jesteś w błędzie. Może Ci się nie podobać stwierdzenie, że Twoje problemy biorą się z dzieciństwa, ale z drugiej strony nie negujesz tego, więc prawdopodobnie jest ono prawdziwe. Jeśli nie poukładasz sobie tego co było kiedyś, to nie ruszysz do przodu z teraźniejszością. To tak jakbyś próbował jeździć samochodem, w którym ktoś źle podłączył przewody paliwowe. Skoro i tak beznadziejnie funkcjonujesz, to co Ci szkodzi powalczyć z terapią? Może być gorzej? Z tego co piszesz to już raczej do większej beznadziei nie dojdziesz, więc przynajmniej spróbuj na poważnie powalczyć.
  13. Dziękuję za odpowiedzi w kwestii płaczu terapeuty, chciałabym jeszcze uściślić, że chodziło o sytuację, gdy ona pozwala sobie na płacz aby w ten sposób pomóc pacjentowi. Nie wiązało się to ze sztucznym wyzwalaniem łez, raczej chodziło o momenty, gdy coś bardzo ją porusza i wychodzi z roli sztywnego terapeuty. Wcześniej niezbyt jasno to opisałam. W każdym razie po Waszych wypowiedziach widzę, że nie tylko dla mnie płacz jest czymś trudnym do przyjęcia. Dzisiaj w trakcie rozmowy z koleżanką z pracy, powiedziałam jej, że musi sobie przepracować trudną sytuację. i pozwolić na przeżycie straty. Popatrzyła się na mnie dziwnie, a ja dopiero zauważyłam, że zaczynam używać języka wyniesionego z terapii. Boję się, że niedługo będę mówić ludziom, że to co do mnie czują to przeniesienie, a ich wyobrażenia to "fantazje" :)
  14. O to ciekawe, bo ja myślałam, że pracownik socjalny wychodzi w teren aby robić wywiady środowiskowe, sprawdza czy przekazywane wsparcie finansowe jest dobrze wykorzystywane, pomaga w wypełnianiu wniosków do innych instytucji i inne takie. Tak się składa, że znam kilku pracowników socjalnych i żaden z nich nie spędza całych dni siedząc przed komputerem, no ale co ja tam wiem. Co do okazywania wsparcia: szczerze współczuję wszystkim Twoim przyszłym podopiecznym, bo niechęć i pogardę można wyczuć u drugiej osoby nawet bez słów. Ja widząc łzy w oczach T. pewnie miałabym poczucie winy za to, że doprowadziłam do takiej sytuacji. Jak na razie nic takiego się nie zdarzyło i liczę na to, że się nie zdarzy.
  15. @giroditalia Przechodzisz kryzys, to się zdarza każdemu z nas, ale nie składaj jeszcze broni. Twoja historia jest bardzo smutna i wstrząsająca, ale skoro szukałeś pomocy w postaci terapii, to znaczy, że masz w sobie nadzieję, na zaleczenie tych ran. Nie odzyskasz utraconych lat, ale ciągle masz szansę na lepsze jutro. Wiem jak takie słowa pocieszenia potrafią wku...ć, bo sama ciągle wściekam się na tego rodzaju frazesy, ale cóż: nie pozostaje nam chyba nic innego jak w to uwierzyć i brnąć dalej w mielenie swoich problemów, bo alternatywa jest zdecydowanie słaba
×