Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

moja_osoba

Użytkownik
  • Zawartość

    69
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. moja_osoba

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    natt_me gratuluję podjęcia decyzji o zakończeniu terapii. To dobrze, że czujesz się silna i możesz sama prowadzić swój rower :) Fragment, który przytoczyłaś wywołał we mnie jakieś wzruszenie. Chciałabym kiedyś usłyszeć takie słowa skierowane do mnie. Ostatnio natknęłam się na taką wypowiedź na temat terapii: "Nową jakość możemy wnieść do naszego życia dopiero wtedy, kiedy opłaczemy nasze rozczarowania. To, że nigdy już nie otrzymamy tego, czego nie dostaliśmy. Że to marzenie nigdy się nie spełni. Rany można zaleczyć, ale blizny nigdy nie znikną. I to właśnie trzeba opłakać”. Martha Stark Mam wrażenie, że przez ostatnich kilka tygodni zajmuję się tylko i wyłącznie opłakiwaniem i jakoś nie widzę końca, a życie staje się coraz trudniejsze
  2. moja_osoba

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    natt_me współczuję Ci. Nie rozumiem dlaczego terapeutka tak nagle zaproponowała koniec terapii, bez uzgodnienia tego z Tobą. W takiej sytuacji czułabym pewnie złość i duży żal, tym bardziej, że 1,5 roku to czas, w którym można zbudować silną więź z terapeutą. Mam nadzieję, że na kolejnej sesji uzyskasz wyjaśnienia i wyjdziesz z tego z jak najmniejszym zranieniem. Trzymaj się!
  3. moja_osoba

    Podejście terapeutki do problemu kontaktów z ludźmi

    Rupert moja wypowiedź dotyczyła rozmowy, którą Johnn prowadził na tym forum w dziale, który przytoczyłam we wcześniejszej wiadomości. Tam widać mniej więcej jakiś schemat rozmawiania. Tak jak napisałam, jest to moja subiektywna ocena, nie chodzi o samo zadawanie pytań, a o ich ton. W każdym razie Johnn mam nadzieję, że trafisz na dobrego terapeutę, któremu żadne pytania nie będą przeszkadzać.
  4. moja_osoba

    Podejście terapeutki do problemu kontaktów z ludźmi

    Wydaje mi się, że trudność w rozmowie z Tobą polega na stawianiu bardzo wielu pytań przez Ciebie, na rozkładaniu wypowiedzi na poszczególne zdania. W moim subiektywnym odczuciu wygląda to tak jakbyś wywoływał współrozmówcę do tablicy i kazał mu się tłumaczyć z wszystkiego co powiedział. Na pewno rozkładnie równań na czynniki pierwsze sprawdza się w matematyce, ale w relacjach społecznych to już raczej nie działa Przez to może się wydawać, że jesteś osobą, która ma trudność z zaakceptowaniem odmiennego zdania i będziesz próbował w każdej dyskusji udowodnić, że to jednak Twoje rozumienie tematu jest tym właściwym. Nie znam Cię, więc ciężko mi coś więcej sensownego powiedzieć, ale widać, że jesteś osobą inteligentną i na pewno masz potencjał do zmiany :)
  5. moja_osoba

    Podejście terapeutki do problemu kontaktów z ludźmi

    Johnn, kojarzę Cię z innego wątku, gdzie kierowałeś pytanie do psychologa: Po sposobie w jaki prowadzisz dyskusję z psychologiem mogę się w dużej części domyślać dlaczego kilka osób odmówiło Ci pomocy. To jest przykre, ale raczej niewiele jest osób, które chętnie podejmą się pracy z trudnym w kontakcie pacjentem. Pewnie duże grono psychologów/psychoterapeutów nie czuje się pewnie w takiej terapii i nie ma odpowiedniego doświadczenia. Życzę Ci abyś znalazł kogoś, kto będzie w stanie Ci pomóc, ale może też warto byłoby się zastanowić nad swoją rolą w tych odrzuceniach?
  6. Aktualnie jestem po uszy zanurzona we własnej przeszłości i w uczuciach, z którymi nie potrafię sobie poradzić. W związku z tym moja zdolności empatii i logicznego myślenia została obniżona, postaram się zatem więcej nie produkować tutaj postów, które mogą kogoś ranić. Jeszcze raz przepraszam wszystkich, których doświadczenia umniejszyłam.
  7. Moja wypowiedź była kierowana głównie do nvm, który do swojego wewnętrznego świata codziennych rozmyślań dorzucił kolejną diagnozę. W każdym razie macie rację, zdaję sobie sprawę z tego, że również związki wyglądają różnie i mogą być bardzo traumatyczne. Nie jestem psychologiem, nie znam się na stawianiu profesjonalnych diagnoz, wiem tylko ze swojego własnego doświadczenia jak to jest być zmuszoną do uczestniczenia w czymś strasznym kiedy jest się dzieckiem. Może dlatego trudno mi jest w jakiś sposób postawić znak równości, bo gdzieś w głowie mam myśl, że człowiek dorosły wchodząc w związek decyduje się na niego z własnej woli i wchodzi w niego będąc (przynajmniej na początku) na równi z partnerem. Dziecko nie ma możliwości wyboru ani ucieczki. W każdym razie przepraszam jeśli uraziłam autorkę wątku, naprawdę bardzo Ci współczuję i mam nadzieję, że znajdziesz spokój i równowagę.
  8. nvm jak już powołujesz się na jakąś definicję, to może zamieść ją w całości, bo w kolejnym zdaniu napisane jest: "Pośród tego rodzaju wydarzeń wymienić można działania wojenne, katastrofy, kataklizmy żywiołowe, wypadki komunikacyjne, bycie ofiarą napaści, gwałtu, uprowadzenia, tortur, uwięzienia w obozie koncentracyjnym, doświadczenie ciężkiego bad tripu, otrzymanie diagnozy zagrażającej życiu, choroby itp" Przepraszam, ale nie za bardzo umiem postawić znak równości między trudnym związkiem/rozstaniem a gwałtem, czy wypadkiem. To oczywiście nie umniejsza Waszych doświadczeń i problemów emocjonalnych z nich wynikających, ale PTSD to raczej nie jest. Jako osoba żyjąca od wielu lat z flashbackami, dysocjacją i wieloma innymi objawami, mogę powiedzieć, że doświadczenia traumatyczne wywołujące PTSD, są jedyne w swoim rodzaju i bardzo trudne do pokonania nawet przy wsparciu terapeuty.
  9. moja_osoba

    Boję się podjąć psychoterapię

    nvm Z Twoich postów zamieszczanych w różnych wątkach, wyłania się obraz osoby bardzo skupionej na sobie i swoim wnętrzu. Wydaje się, że całymi dniami analizujesz swoje emocje i jesteś bardzo zagubiony w tym wszystkim. Może zamiast produkować kolejne rozważania i lęki, po prostu spróbuj zrobić coś konkretnego czyli zapisz się na spotkanie z terapeutą? Pójdziesz, zobaczysz na czym to polega, jak nie będzie Ci pasowało to zrezygnujesz, przecież świat się od tego nie zawali. W innym wątku piszesz, że boisz się, że terapeuta Cię źle przeprogramuje, ale przecież jesteś dorosłą, wolną osobą. Od Ciebie zależy, które wskazówki i komentarze przyjmiesz i nikt nie ma takiej mocy sprawczej aby uczynić Cię innym człowiekiem wbrew Twojej woli. W końcu nie wybierasz się na spotkanie sekty, tylko do profesjonalisty.
  10. moja_osoba

    Ćwiczenia TRE (Trauma Releasing Exercises)

    Uczestniczyłam w dwóch zajęciach z TRE. Brałam udział w ćwiczeniach gdzie na sali było po kilkanaście osób. Prowadząca po kolei mówi co trzeba zrobić, potem po osiągnięciu drgań zostaje się już w ciszy ze swoimi myślami. Na pewno można się w ten sposób rozluźnić, dać sobie chwilę na pobycie ze sobą, natomiast nie do końca jestem przekonana co do ich wspaniałego działania w kwestii uwalniania zablokowanych uczuć i traum nagromadzonych przez dłuższy czas. Bardziej odbieram to jako szansę na chwilowe wyciszenie. Przyznam też, że trochę z przymrużeniem oka potraktowałam komentarze prowadzącej w stylu "być może dopiero za kilka-kilkanaście dni poczujecie np. smutek, który będzie wynikiem tych ćwiczeń, to będzie znaczyło, że zostało coś uwolnione". W ten sposób można by przypisać działanie terapeutyczne każdej rzeczy jaką wykonujemy. Podejrzewam, że stopień przeżywania jest w dużej mierze zależny od tego na ile jesteśmy otwarci i podatni na tego rodzaju techniki i czy mamy doświadczenie np. z medytacją czy jogą. Ogólnie uważam zajęcia za pozytywne doświadczenie, ale nie zamierzam więcej próbować.
  11. moja_osoba

    mam wątpliwości co do psychoterapii

    Z tego co opisujesz, to byłaś na standardowej sesji konsultacyjnej, które generalnie mniej więcej tak wyglądają. Nie wiem jakich szczegółów i jakiej rozmowy oczekiwałaś w ciągu pierwszych 40-60 min spędzonych w gabinecie terapeuty? Skąd on ma wiedzieć, że Tobie akurat pasuje rozmawianie tylko o teraźniejszości? W moim przypadku dogrywanie się z terapeutą i ustalanie własnego rytmu i stylu pracy zajęło kilka miesięcy. Każdy z nas jest inny i myślę, że ciężko jest przewidzieć z góry co danej osobie będzie odpowiadało, a co nie. Pamiętam, że jak na początku nie chciałam o czymś rozmawiać, to mówiłam "nie chcę się tym dzisiaj zajmować, uważam, że w tym momencie ważniejsze dla mnie jest..." i było ok, ale trzeba to komunikować, bo raczej nikt sam z siebie nie domyśli się co jest w Twojej głowie :) Jeśli czujesz, że ten terapeuta Ci nie pasuje i nie chcesz z nim więcej rozmawiać, to szukaj dalej, bo nie ma się co męczyć, ale może nie przekreślaj kolejnych osób tak szybko :)
  12. moja_osoba

    Czuję się odrzucony

    Z wypowiedzi wynika, że problemem jest dla Ciebie pójście do dużego sklepu, więc prosisz ją o wsparcie. To jest zrozumiałe dla mnie, natomiast nijak nie rozumiem dlaczego ona miałaby sama proponować Ci tego rodzaju wyjścia? Oczekujesz od swojej znajomej, że będzie poświęcała swój czas na wspieranie Twojej osoby i sama wychodziła z inicjatywą, a co Ty jej w zamian za to oferujesz? Przyjaźń (a właściwie każda relacja), nie polega tylko na braniu. Poza tym nie możesz oczekiwać, że ktoś będzie zawsze wrażliwy na Twoje potrzeby i lęki, bo to jest żywa osoba ze swoimi własnymi potrzebami i problemami, a nie Twój terapeuta.
  13. moja_osoba

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    shira Czytam Twoje posty od dłuższego czasu i widzę nieustanne górki i dołki, które jak rozumiem są jedną z charakterystycznych cech Twojego zaburzenia. Fajnie, że teraz czujesz się dobrze i znowu wierzysz w terapię, ale nie chciałabyś na serio powalczyć aby ten stan trwał dłużej niż kilka dni? To miłe, że fajnie Ci się rozmawia z psychologiem, jesteś chwalona, a sesje są przedłużane (co dla mnie wydaje się bardzo nieprofesjonalne ze strony terapeuty), ale czy czujesz, że to jest właśnie to co pomoże Ci osiągnąć cel?
  14. moja_osoba

    Complex PTSD

    Melduję się w zacnym gronie borykających się z complex PTSD. EntroPiaaa bardzo poruszył mnie Twój wpis, odnajduję w nim siebie... Niestety sama nie odnalazłam jeszcze odpowiedzi na postawione przez Ciebie pytanie jak przezwyciężyć swojego stróża na terapii. Mam z tym ogromny problem choć zdaję sobie sprawę z tego, że przez to sama wydłużam swoją psychiczną agonię. Ja nie mam wrażenia zamknięcia w klatce, za to rzadko kiedy czuję się kompletna. Oddzielam myślenie od emocji, ciało od umysłu. Oddzielam się sama od siebie.
  15. moja_osoba

    Księga myśli działu PTSD

    Ciągle walczę o normalne życie, o spełnienie swoich marzeń, ale coraz częściej zdarzają się chwile zwątpienia. Co z tego, że przejdę terapię, poukładam sobie to w głowie, skoro i tak nigdy nie będę taka jak inne kobiety? Nie zapomnę tego co było, nie nadrobię tych wszystkich straconych lat... boję się, że nie spotkam mężczyzny, który mnie zaakceptuje. Czuję, że to co się stało to moje znamię na wieki wieków i nie ma od tego ucieczki.
×