Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

moja_osoba

Użytkownik
  • Zawartość

    108
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

179 wyświetleń profilu
  1. moja_osoba

    Psychoterapia mi nie pomoże?

    Nie istnieją terapeuci, którzy potrafią zdziałać cuda, bo nie o cuda tutaj chodzi, tylko o ciężką pracę, którą musisz włożyć w wyjście z tego stanu. Możesz znaleźć kogoś, kto będzie umiał Cię naprowadzić i będzie Ci towarzyszył w rozprawianiu się z przeszłością i teraźniejszością, ale jeśli oczekujesz, że pójdziesz na terapię i coś samo się zadzieje, to jesteś w błędzie. Może Ci się nie podobać stwierdzenie, że Twoje problemy biorą się z dzieciństwa, ale z drugiej strony nie negujesz tego, więc prawdopodobnie jest ono prawdziwe. Jeśli nie poukładasz sobie tego co było kiedyś, to nie ruszysz do przodu z teraźniejszością. To tak jakbyś próbował jeździć samochodem, w którym ktoś źle podłączył przewody paliwowe. Skoro i tak beznadziejnie funkcjonujesz, to co Ci szkodzi powalczyć z terapią? Może być gorzej? Z tego co piszesz to już raczej do większej beznadziei nie dojdziesz, więc przynajmniej spróbuj na poważnie powalczyć.
  2. moja_osoba

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Dziękuję za odpowiedzi w kwestii płaczu terapeuty, chciałabym jeszcze uściślić, że chodziło o sytuację, gdy ona pozwala sobie na płacz aby w ten sposób pomóc pacjentowi. Nie wiązało się to ze sztucznym wyzwalaniem łez, raczej chodziło o momenty, gdy coś bardzo ją porusza i wychodzi z roli sztywnego terapeuty. Wcześniej niezbyt jasno to opisałam. W każdym razie po Waszych wypowiedziach widzę, że nie tylko dla mnie płacz jest czymś trudnym do przyjęcia. Dzisiaj w trakcie rozmowy z koleżanką z pracy, powiedziałam jej, że musi sobie przepracować trudną sytuację. i pozwolić na przeżycie straty. Popatrzyła się na mnie dziwnie, a ja dopiero zauważyłam, że zaczynam używać języka wyniesionego z terapii. Boję się, że niedługo będę mówić ludziom, że to co do mnie czują to przeniesienie, a ich wyobrażenia to "fantazje" :)
  3. moja_osoba

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    O to ciekawe, bo ja myślałam, że pracownik socjalny wychodzi w teren aby robić wywiady środowiskowe, sprawdza czy przekazywane wsparcie finansowe jest dobrze wykorzystywane, pomaga w wypełnianiu wniosków do innych instytucji i inne takie. Tak się składa, że znam kilku pracowników socjalnych i żaden z nich nie spędza całych dni siedząc przed komputerem, no ale co ja tam wiem. Co do okazywania wsparcia: szczerze współczuję wszystkim Twoim przyszłym podopiecznym, bo niechęć i pogardę można wyczuć u drugiej osoby nawet bez słów. Ja widząc łzy w oczach T. pewnie miałabym poczucie winy za to, że doprowadziłam do takiej sytuacji. Jak na razie nic takiego się nie zdarzyło i liczę na to, że się nie zdarzy.
  4. moja_osoba

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    @giroditalia Przechodzisz kryzys, to się zdarza każdemu z nas, ale nie składaj jeszcze broni. Twoja historia jest bardzo smutna i wstrząsająca, ale skoro szukałeś pomocy w postaci terapii, to znaczy, że masz w sobie nadzieję, na zaleczenie tych ran. Nie odzyskasz utraconych lat, ale ciągle masz szansę na lepsze jutro. Wiem jak takie słowa pocieszenia potrafią wku...ć, bo sama ciągle wściekam się na tego rodzaju frazesy, ale cóż: nie pozostaje nam chyba nic innego jak w to uwierzyć i brnąć dalej w mielenie swoich problemów, bo alternatywa jest zdecydowanie słaba
  5. moja_osoba

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Ja nie chcę się już udzielać w kwestii ciągłego narzekania Pretorii, ponieważ mój poziom irytacji osiągnął szczyt w tym zakresie. O ile na początku chciałam Ci Pretorio pomóc, o tyle teraz wzbudzasz we mnie ogromną niechęć. A tak na koniec: w kwestii zajęć na studiach z różnych kierunków terapii- skoro będziesz pracownikiem socjalnym i będziesz pracować z ludźmi każdego dnia, to chyba przyda Ci się umiejętność prowadzenia rozmowy i wiedza jak można danej osobie udzielić wsparcia? Ja to tak postrzegam i szczerze mówiąc zazdroszczę Ci takich przedmiotów. Ostatnio ktoś z Was wspominał o tym, że terapeutka płakała w trakcie sesji. Niedawno usłyszałam od znajomej terapeutki (nie mojej), że ona czasami płacze aby pomóc ludziom uwolnić emocje. Bardzo mnie to... no właśnie nie wiem co tu włożyć: zdziwiło, zaszokowało, przestraszyło? Nie chciałabym aby u mnie na terapii doszło do takiej sytuacji. Wyobrażam sobie, że terapeuta to jest taka skała, która ma być dla mnie oparciem, a łzy odbieram jako wyraz słabości, zranienia. Co Wy o tym sądzicie?
  6. moja_osoba

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Masz rację @Disappear. Problem w tym, że kiedy jestem w temacie, to na sesji odlatuję i mam wrażenie, że ściany pokoju zaczynają się do mnie zbliżać, natomiast jak wyjdę, to zalewa mnie fala emocji i rozpiernicza mi to kilka kolejnych dni. Ostatnio pisałyście tutaj o dysocjacji, więc wiem, że nie jestem w tym jedyna. Boję się tego, bo przychodzą mi do głowy różne pomysły, z zakończeniem życia na czele, a ja naprawdę jestem na co dzień sama i muszę sama dla siebie stanowić koło ratunkowe. Widzę, że terapia mi pomaga, ale te zmiany następują powoli, a ja jestem samotna teraz, w tym momencie. @Pretoria możesz teraz wejść w rolę niesłusznie atakowanej ofiary, jak widać jest Ci w tej pozycji bardzo dobrze.
  7. moja_osoba

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Ja lubię tu być, choć rzadko się udzielam. Nawet na anonimowym forum nie potrafię mówić otwarcie o tym jak się czuję. Od kilku tygodni loguję się z zamiarem wyrzucenia z siebie kilku rzeczy, ale kończę jedynie na czytaniu, co i tak jest dla mnie wsparciem. W moim przypadku znalezienie tego forum okazało się być takim mocnym dopełnieniem terapii. Zaczęłam czytać wypowiedzi osób, które mają podobną historię do mojej i zobaczyłam, że nie jestem jedyną osobą, która doświadcza chociażby flashbacków. Są takie kwestie, których nie jestem w stanie omawiać na terapii bo się wstydzę, albo sama nie wiem jak to ubrać w słowa. Wtedy przychodzę tu i terapeutyzuję się z Wami poprzez samo czytanie. Dowiedziałam się ostatnio, że takie rozgrywanie sesji w głowie i układanie dialogów z terapeutą to naturalny i dobry element terapii. To pozwala ułożyć sobie różne kwestie, nawet jeśli nie są potem poruszane w gabinecie. Czasami śni mi się, że próbuję dotrzeć na terapię, ale coś mi nie pozwala (ostatnio było to tornado). To są jedyne sny wokół tego tematu, ale przez to wiem, że dzieje się coś ważnego.
  8. moja_osoba

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    @Pretoria jesteś osobą, która dostała tutaj najwięcej wsparcia i zainteresowania. Dostałaś masę informacji zwrotnych i pomysłów na zmianę sytuacji. Na każdą wiadomość masz jednak gotową odpowiedź, która zawsze jest na "nie". Tak strasznie boisz się bycia ocenianą, a sama szastasz krzywdzącymi opiniami na prawo i lewo. Nazywasz mnie żałosną, bo śmiałam skomentować Twoje gorzkie żale. Zarzucasz mi (i nie tylko mi), że nic o Tobie nie wiem, a sama oceniasz mnie bez mrugnięcia okiem. Utrzymuję się sama od 19-tego roku życia. Zdarza się, że pracuję po 21 dni bez przerwy. Szarpię się z życiem w pojedynkę i czasami czuję, że to się nigdy nie skończy. Na zewnątrz jestem uśmiechniętą kobietą sukcesu, która wyrwała się z małej wsi i robi karierę. Zazdrościsz takim jak ja, podczas gdy pod tą fasadą szczęścia od lat rządzi depresja. Ja jednak nie jęczę całymi dniami nad swoim marnym losem, bo nie mieszkam z rodzicami i jedzenie samo się do lodówki nie przyniesie. Ot taka różnica.
  9. moja_osoba

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    @Pretoria idź do sądu z wnioskiem o alimenty i powiedz sędziemu, że mamusia musi Cię utrzymywać, bo Ty się byle jakiej pracy nie podejmiesz i czekasz aż ktoś zapuka z milionową ofertą do Twoich drzwi. Niech się rodzice cieszą, że w wieku 24 lat raczysz chodzić na wykłady, dzielna dziewczynka!
  10. moja_osoba

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    @Pretoria skoro nie lubisz ludzi, kontaktów z przełożonym i odpowiedzialności, to ja nie wiem czy istnieje jakakolwiek praca we wszechświecie, która będzie w stanie Cię zadowolić. Wydaje mi się, że bardzo łatwo przesuwasz odpowiedzialność za swoje życie na innych. Chciałabyś aby terapeutka odradziła Ci pójście na takie studia, z drugiej strony słysząc taką radę od innych odebrałaś ją jako atak. Sorry, ale takie tłumaczenie, że byłaś w przeniesieniu jest słabe. Nie oczekuj, że ktoś za Ciebie zastanowi się nad Twoją motywacją, czy będzie za Ciebie sprawdzał na czym dana praca polega. Dziewczyny, czy na terapii mówicie czasem o tym, że macie właśnie PMS i w związku z tym życie w tej chwili jest do d...? Mi z dużym trudem przychodzą tego rodzaju wyznania i jeszcze nigdy nie odważyłam się powiedzieć na głos, że to nie jest najlepszy dzień na rozmowy, z drugiej strony takie sesje są stracone, bo siedzę najeżona i gotowa do walki o każde zdanie.
  11. Ja raczej spotkałam się z podejściem, w którym obydwie osoby postrzega się jako ofiary. Nieletni sprawca sam musiał wcześniej takiej przemocy doświadczyć i jego agresja jest tutaj formą odreagowania. Natomiast nie chcę, nie mogę, uwierzyć w to, że ktoś takie ofiary traktuje z mniejszą powagą niż inne...
  12. moja_osoba

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Znowu piszesz "nikt nie szanuje pracowników socjalnych". Ja szanuję i podejrzewam, że nie jestem jedyna. Nie zgadzam się również ze stwierdzeniem, że to nie jest realna pomoc. Pochodzę ze wsi i nie raz widziałam na własne oczy jak pomoc ze strony opieki społecznej, asystenta rodziny i/lub kuratora może postawić do pionu. Ze sprzątaczką może być pomylony każdy, nie za bardzo rozumiem co to ma wspólnego z szacunkiem do zawodu? Niejedna lekarka została przez pacjenta pomylona z salową i pewnie takich przykładów jest mnóstwo. Nie wiem jak się odnieść do Twojego stwierdzenia o przeniesieniu. Rozumiem fascynację zawodem terapeuty i psychologią, bo sama taką przeżyłam. Nie za bardzo wiem jednak jakiej reakcji oczekiwałaś ze strony terapeutki? Miała Cię odwieść od tego planu? O co się wściekasz? Powiedziałaś jej, że idziesz na studia, bo chcesz być taka jak ona?
  13. moja_osoba

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    @giroditalia Jeśli terapeutka mówi, że to Ty masz podjąć decyzję o ewentualnym kontynuowaniu terapii, to znaczy, że ona jest na tak. Gdyby nie chciała/nie mogła z Tobą współpracować, to by Ci o tym powiedziała. @Pretoria Wygląda to tak jakbyś w każdym doświadczeniu życiowym potrafiła dostrzec jedynie negatywne strony. Znam kilka osób pracujących w opiece społecznej. Żadna z nich nie postrzega siebie jako "księgowego dla najuboższych za marną pensję". Mam wrażenie, że Tobie będzie źle w każdej pracy. Na każdą sugestię zmiany i chęć pomocy ze strony użytkowników masz gotową odpowiedź, oczywiście na "nie". Chcesz być bogata i mieć prestiż, niestety nikt za darmo wiedzy i pieniędzy nie rozdaje. Swoją drogą bardzo ciekawi mnie to jaka motywacja kierowała Tobą przy wyborze studiów? Jesteś osobą tak bardzo negatywnie i wręcz z pogardą oceniającą ludzi, a wybrałaś kierunek, który opiera się na empatii i umiejętności współpracy z drugim człowiekiem. Jak się z tym czujesz? Czytałam Wasze rozważania na temat bliskości emocjonalnej i fizycznej na terapii. Ostatnio dużo się nad tym zastanawiałam. Jakoś do tej pory nie potrafię w pełni zaufać, choć na terapię chodzę już długo. Nigdy nie płakałam, raczej siedzę i się głupio uśmiecham mówiąc o najtrudniejszych rzeczach. Jakoś nie potrafię oswoić się z tym, że jest ktoś, kto tak dużo o mnie wie. Pomimo tego, że nic złego mnie ze strony T. nie spotkało. Dużo czytałam o psychoterapii i często pojawia się pojęcie "pracy na emocjach" czy "przepracowania emocjonalnego w obecności terapeuty", co miałoby być kluczem do sukcesu. Mną emocje targają poza gabinetem, ale w trakcie sesji jestem daleko od siebie. Jestem za to zawsze ładnie ubrana i cieszę się, że nie tylko ja tak mam :)
  14. moja_osoba

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Pretoria, nie będzie miłe to co teraz powiem, ale uważam, że zachowujesz się bardzo dziecinnie. Może przestań skupiać się na czyichś butach i zastanów się nad tym co zamierzasz zrobić ze swoim życiem jeśli odrzucasz oferowaną pomoc. Sama siebie wpędzasz w jakieś chore kompleksy, które żyją tylko w Twojej głowie. To Ty sama oceniasz ludzi po ubraniach i po zawodach jakie wykonują dzieląc ich przy tym na śmieci i panów. Obrażasz tym samym siebie i ludzi, z którymi masz styczność. Współczuję Ci takiego podejścia do życia, jednocześnie czuję do Ciebie niechęć, bo wylewa się z Ciebie morze pretensji i tak naprawdę nie robisz nic aby sytuacja uległa poprawie.
  15. moja_osoba

    Doświadczenia z terapią

    Disappear, tego typu rozmowy prowadzą na ogół do wniosku, że sama przedłużam swoje cierpienie. Raczej nie odbieram ich jako pretensji, ale i tak mnie to wkurza. Dalej jestem nakręcona i zamierzam wyrzucić swoje żale na najbliższej sesji. Coraz częściej mam poczucie, że nigdy nie uda mi się z tego wyjść, przez co życie nie ma sensu. Bo ja nie chcę żyć "jakoś", ja chcę żeby było po mojemu, a tu się nie da.
×