Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

moja_osoba

Użytkownik
  • Zawartość

    133
  • Rejestracja

Ostatnie wizyty

462 wyświetleń profilu
  1. @johnn praktycznie w każdym wątku, w którym się udzielasz, piszesz w kółko to samo. Wiem, że jest Ci trudno, ale widziałam też jak wiele osób próbowało Ci pomóc pokazując inne perspektywy. Dostałeś bardzo dużo cennych informacji zwrotnych, ale wygląda na to, że nie chcesz ich przyjąć do wiadomości (pewnie w dużej mierze nieświadomie). Tkwisz cały czas w przeszłości, domagając się jej rozliczenia i zadośćuczynienia, które nigdy nie nastąpi. W tym czasie toczy się Twoje życie "tu i teraz" i tracisz kolejne dni, które już nie wrócą. Często piszesz o tym, że wymaga się od Ciebie podejmowania decyzji, a rady, które dostajesz nie są według Ciebie wystarczające. Niestety (a może właśnie na szczęście?) nie istnieje księga o nazwie "Przepis na życie", w której miałbyś wypunktowane kolejne kroki do realizowania. Jesteś dorosły i niezależnie od tego czy to Ci się podoba, czy też nie, nikt nie będzie Cię traktował jak dziecko. Każdy z nas ma jakieś deficyty wyniesione z domu rodzinnego, z którymi musimy sobie radzić. Nie istnieją zastępcze mamy i tatusiowe, do których można by przyjść z listą potrzeb do zaspokojenia. To trudne i niesprawiedliwe, ale tak jest. Jeśli nie weźmiesz odpowiedzialności za swoje życie, to będziesz kiedyś starszym panem, który będzie opowiadał, że jego mama była nieudolna wychowawczo i dlatego jest jak jest. Czy tego dla siebie pragniesz?
  2. W moim przypadku sesje po przerwie praktycznie zawsze są takie nijakie. Albo siedzę i milczę, albo opowiadam jakieś głupoty. Potem wracam w normalny tryb pracowania i jest ok. To normalne, że nie każda sesja kończy się fajerwerkami oświecenia. Z perspektywy czasu mogę jednak stwierdzić, że te pozornie stracone godziny były bardzo ważne, bo budowały moją relację z terapeutą, który akceptował, to że nie zawsze muszę odkrywać nieznane lądy. Wzloty i upadki to chyba terapeutyczny standard i nie jesteś w tym sama @Niebieskozielona.
  3. Ja często myślę sobie, że byłoby lepiej gdybym umarła po tym co się stało. I potencjalna kara dla sprawcy nie ma żadnego wpływu na fakt, że to ja cierpię i muszę każdego dnia udawać, że żyję.
  4. @123she Z tego co piszesz rozumiem, że chciałabyś dostać od terapeutki empatyczne współczucie, które byłoby okazane wprost. Wydaje mi się, że tak jak już wcześniej pisała Lilith jest to temat do przegadania na sesji. Takie jest Twoje pragnienie, ale zauważ, że nie każdy tego właśnie oczekuje od terapeuty (i innych). Ja np. miałam pragnienie aby terapeuta nie okazał żadnych emocji kiedy opowiadałam o mojej traumie. I do tej pory nie lubię kiedy ktoś okazuje mi współczucie. Różnimy się od siebie jako ludzie i ciężko wyczuć kto jakiej reakcji w danym momencie oczekuje. Nie zniechęcaj się do terapii, bo niestety tylko Ty sama wiesz czego najbardziej Ci potrzeba. Masz możliwość o tym powiedzieć terapeutce i zobaczyć co będzie dalej.
  5. Że co proszę? Zastanów się nad tym co piszesz zanim naciśniesz "wyślij". I co Cię tak śmieszy w całej dyskusji? Masz coś konstruktywnego do powiedzenia, czy został tylko ironiczny uśmiech?
  6. @antylopa Mi w oswajaniu się z bliskością pomaga pies. To może wydaje się dziwne, ale kiedyś reagowałam paniką gdy miałam kontakt z wijącym się kotem, albo szybko biegającym po mnie chomikiem. Muszę kontrolować to w jaki sposób ktoś mnie dotyka, a tu nie było takiej możliwości. Teraz oswoiłam się z tym, że zwierzę też żyje i mizia mnie po różnych częściach ciała, przy czym jest obiektem całkowicie bezpiecznym i teraz bardzo mnie cieszy wspólne przytulanie z psiną. Nie wiem czy to może Ci pomóc w jakikolwiek sposób, ale na mnie działa.
  7. Tak, twierdzę, że moje problemy są ważniejsze, a nawet najważniejsze na tym forum, a co tam! Oczywiście, pragnę tylko i wyłącznie wzbudzić w Tobie poczucie winy, ale jak widać nawet i to mi się nie uda... Teraz możesz po raz kolejny poczuć się zaatakowana i niezrozumiana. Ach Ci źli ludzie, nie dość, że są tu czepiające się prostaki, to jeszcze by chcieli abyś spojrzała co im robi Twoje zachowanie. Toż to nie do pomyślenia! Widzisz, mój problem polega między innymi na tym, że mam bardzo dobrą pamięć, aż za dobrą. Mogłabym tu przytaczać różne Twoje wypowiedzi, ale nie ma to sensu, bo Ty i tak masz swoją, niepodważalną wersję swojego życia i zachowań. Osobiście jestem pełna podziwu dla Twojej terapeutki, że wytrzymała z Tobą aż 4 lat i myślę, że mogłabyś jej podziękować za każdą poświęconą godzinę, w trakcie, której ona próbowała coś Ci pokazać, czy czegoś nauczyć. To ile z tego wzięłaś jest już po Twojej stronie.
  8. To może i ja się wypowiem, bo mocno mnie poruszyło to co się tutaj dzieje. Jestem na tym forum od dawna i pamiętam Cię Pretorio od samych początków Twojego udzielania się tutaj. Nie wiem dlaczego dziwisz się, że ktoś Cię rozpoznał- swego czasu skutecznie podnosiłaś poziom emocji w tym wątku. Widzę, że teraz dzieje się to samo co działo się już kilka razy. Pretoria pisze, kilka osób rzuca się z pomocą, wyraża swoje opinie, chęć wsparcia itd. a Pretoria odbija to wszystko na zasadzie "nikt nie chce mi pomóc" i "czuję się atakowana". Pojawia się coraz więcej dyskusji, która i tak zawsze sprowadza się do tego, że Pretoria wie lepiej jak jest i nie zamierza nic zmienić. Z tego co pamiętam, to w ciągu tych 4 lat terapii robiłaś Pretorio takie rzeczy: - zmusiłaś swoją terapeutkę do odwrócenia się plecami, bo wstydziłaś mówić do niej prosto w oczy (i terapeutka się na to zgodziła) - nagrywałaś terapeutkę bez jej zgody - spędzałaś sesje na zastanawianiu się nad tym ile terapeutka zarabia i wkurzały Cię jej drogie buty -poszłaś na praktyki (staż?) do ośrodka, w którym masz terapię i terapeutka specjalnie organizowała Ci sesje tak, aby na korytarzu nie widzieli Cię znajomi - wymyśliłaś sobie, że zostaniesz psychologiem, bo to zawód dla nadludzi, który daje prestiż, kasę i czyni wyjątkowym - chciałaś dostać rentę z powodu trudności osobowościowych i byłaś zła, że terapeutka nie wspiera Cię wystarczająco w tej kwestii - podczas gdy m.in. ja opisywałam tutaj swoje trudności z walką o normalne życie, Ty wrzucałaś kawałki z opisami wizyty w rzeźni po jedzenie dla psa. Moja przygoda z udzielaniem się na forum skończyła się po tym jak przedstawiłaś się tu w roli ofiary, którą wszyscy (w tym ja) zaszczuli. Ja śmiałam wyrazić zdanie, że osoba, która gardzi innymi ludźmi (co wielokrotnie pisałaś) nie nadaje się na psychologa. Zostałam za to "zjechana" przed administratorkę i tak oto poczułam się jak bardzo zły człowiek, który odbiera ludziom marzenia i szanse. Minęło 1,5 roku. Jesteśmy tu z powrotem, przy czym Ty Pretorio nie zmieniłaś się ani trochę. Szkoda, bo masz przed sobą jeszcze dużo życia, a nie robisz nic żeby je zmienić.
  9. @Disappear Ja często wychodzę z sesji i nawet nie wiem jak wyglądał mój T. Czasami myślę, że miałabym trudność w rozpoznaniu go na ulicy. Wróciłam do Was po długiej przerwie i uświadomiłam sobie, że brakowało mi tego forum. Nie ma to jak wzajemnie wspierającr się grono "zaburzonych"
  10. Oczywiście, że mam ochotę odpuścić. Problem w tym, że pomiędzy moim "chcę", a tym co się dzieje na poziomie emocji jest przepaść. Dlatego jestem tutaj, w tym dziale i szukam w Was nadziei i wsparcia.
  11. @shira123 nikt tutaj nie udaje, że jest psychologiem. Próbujemy odnieść się do wypowiedzi autorki, bo chyba jednak jakiejś odpowiedzi człowiek oczekuje pisząc na forum? Oczywiście nie wiemy też, czy to Pretoria i nikt tutaj jednoznacznie tego nie stwierdził. Nie za bardzo rozumiem Twoje oburzenie (bo tak odbieram Twój post). Jak widać są osoby, dla których popijanie herbaty jest bezczelne i lekceważące, jednak dla mnie jest zaspokojeniem fizjologicznej potrzeby i potrafię wyobrazić sobie, że człowiek pracujący swoim głosem ma częstsze pragnienie. Nie ośmieliłabym się wymagać od kogoś aby przestał pić herbatę w mojej obecności i jakoś nie widzę wpływu tej czynności na profesjonalizm i zaangażowanie terapeuty. Sama również nie chciałabym aby ktoś ingerował w moje spożywanie napojów (bezalkoholowych).
  12. @antylopa od mojej traumy minęło ponad 20 lat i dalej nie żyję normalnie. Mam tak samo jak Ty: pragnę bycia w związku, jednocześnie włączają mi się wszystkie systemy alarmowe i kończy się jak zawsze. To co piszę nie jest w żaden sposób budujące, ale wiedz, że nie jesteś sama w tym bagnie naznaczonym traumą.
  13. Pani_kropka, zadałam pytanie o Pretorię ponieważ opisana przez Ciebie historia + sposób formułowania wypowiedzi są mi znane i myślę, że wróciłaś na forum pod nowym nickiem. Abstrahując jednank od tego podobieństwa, chciałabym powiedzieć, że zgadzam się z tym co napisała Rarity. Nie wiem dlaczego uważasz, że picie herbaty przez terapeutkę jest wyrazem lekceważenia i myślę, że warto byłoby się nad tym zastanowić, natomiast nie możesz jej tego zabronić, bo to byłoby naruszenie jej granic. Jeśli chodzi o L4, to dostaje je na pewno z jakiegoś poważnego powodu, a nie po to żeby zrobić Tobie na złość. Współpraca z drugim człowiekiem wymaga od każdej ze stron pewnych ustępstw i wyrozumiałości. Jeśli nie odpowiada Ci to co się dzieje, to może jest to argument aby znaleźć innego terapeutę?
  14. Pani_kropka, czy nie jesteś przypadkiem dawną użytkowniczką o nicku Pretoria?
  15. Każdy ma prawo być kim chce i studiować co chce. Szkoda, że potem widzimy/słyszymy/ czytamy relacje ludzi, którym różnego rodzaju "specjaliści" pomogli. Z mojej strony dziękuję wszystkim za prawie 2 lata, które tutaj spędziłam. Nie odnajduję się juz w formule forum, na którym każda odmienna opinia traktowana jest jako hejt i atak, a w dziale o psychoterapii zamieszczane są posty o wizytach w masarni. Życzę wszystkim powodzenia na terapiach i w życiu prywatnym. Osobiście cieszę się, że znalazłam terapeutę, który mi pomaga i życzę tego wszystkim. Do widzenia
×