Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Disappear

Użytkownik
  • Zawartość

    444
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

1 obserwujący

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. @johnn nie chodzi mi o to, że oczekujesz postawienia celu przez terapeutę, tylko że odbierasz tak jakby terapeuta ten cel stawiał. Terapeuta tego nie robi. Ma Ci pomóc żebyś osiągnął swój cel. I to co Ci proponuje to jest DROGA do tego Twojego celu. Ty odbierasz tą DROGĘ jako cel terapeuty. To nie jest tak. "Ponadto w podobnej sytuacji gdy moja wypowiedź nie zawierała uzasadnienia to psycholog zwrócił mi uwagę, że opiera się na tym co mu powiem, nie będzie się domyślał." Ale tak jest. Terapeuta opiera się na tym co mu mówisz. Nie czyta w myślach, nie wie co się z Tobą dzieje w środku. To wszystko Ty musisz mu powiedzieć. Mam super terapeutkę i ona czasami się domyśla, ale też całkiem dobrze mnie już zna i dużo potrafi ze mnie wyczytać. Myślę, że trudno o takie poznanie i relację przy spotkaniach raz na miesiąc i kilkunastu pacjentach. Jeżeli chodzi o emocje to mam bardzo dużą trudność z tym co czułam w danej chwili w przeszłości. Winę za to ponosi mój mechanizm obronny. Odcinałam się w trudnych chwilach jako dziecko i robię to dzisiaj. Ale te "odcięte" emocje gdzieś są. Rozumiem, że trudno Ci je nazywać i opisywać. Też mam ten problem. Ale pracuję nad tym, żeby się odblokować i na ten moment nie oczekuję cudów. Zwłaszcza, że nadal tkwię w sytuacji która ten mechanizm mi odpala. Rozmowy o przeszłości służą temu żebyś sam doszedł do jakiś wniosków. Nikt Ci ich palcem nie wskaże. I nie stanie się to po dwóch, trzech czy pięciu spotkaniach. To długodystansowa praca.
  2. @johnn według mnie nie ma znaczenia kolejność terapii u Ciebie, zwłaszcza że te indywidualne za wiele Ci nie dały. Trzymam kciuki, żebyś trafił na grupową bo w mojej ocenie to jest forma terapii na której mógłbyś najwięcej skorzystać. O ile dasz tej terapii szansę i nie będziesz oczekiwał, ze ktoś coś "naprawi" za Ciebie. Terapeuta nie może wyznaczać za Ciebie celu terapii. Pewnie chodziło o drogę do realizacji postawionego przez Ciebie celu. Twoja niska samoocena i brak pewności siebie z czegoś wynika. Rozmowa o uczuciach to rozmowa o milionie sytuacji które Cię w życiu spotkały. Kiedyś wspominałeś, że jakiś terapeuta czy terapeutka odmówiła Ci rozmowy o przeszłości. Rozmowa o uczuciach daje przestrzeń do cofnięcia się w przeszłość i poszukania źródła Twoich problemów.
  3. @johnn znam co nieco Twoją historię i nadal sugeruję Ci terapię grupową lub trening umiejętności społecznych. Nie dlatego żebyś szedł tą samą drogą, bo ja mam zupełnie inny problem, ale dlatego że tam dostaniesz więcej komunikatów zwrotnych i ta terapia będzie intensywna w porównaniu do tego co masz od jakiegoś czasu. Swoją terapeutkę poznałam na terapii grupowej. Co mnie do niej przekonało? Nie wiem. Może to co sprawia, że z jednymi ludźmi chcemy być w relacji z innymi nie, że z jednymi fajnie nam się gada a z innymi nie. Miałam kilka indywidualnych sesji podczas terapii grupowej i to była jedyna osoba tam, która zauważała co się ze mną dzieje i jedyna która potrafiła cokolwiek ze mnie wyciągnąć. Na terapii grupowej ani słowem nie wspomniałam o sytuacji nad którą teraz intensywnie pracujemy. Nie byłam gotowa, nie chciałam. Ale kończąc grupową wiedziałam, że ten mój koszmarek będzie nadal trwał i doszłam do wniosku że jeżeli mam jakkolwiek terapię kontynuować to z tą właśnie terapeutką. Z nikim innym. I kontynuuję. Indywidualnie. I nie jest tak, że poszłam na terapię indywidualną do niej i od razu weszłam w tą relację. Potrzebowałam czasu. Dużo. Dużo też w tym czasie otrzymywałam od niej komunikatów zwrotnych i wsparcia. To wszystko plus to, że ani przez moment nie wątpiłam w jej kompetencje zbudowało mi jakieś zaufanie i poczucie bezpieczeństwa w tej relacji. Na pozytywne i satysfakcjonujące skutki terapii zapewne jeszcze długo poczekam. Dlatego, że moja sytuacja nadal jest trudna, dużo się dzieje, mam dużo bodźców które nie pozwalają odciąć się od przeżyć o których chciałabym zapomnieć. Ale mam co tydzień ten bufor bezpieczeństwa. Miejsce gdzie mogę sobie wszystko ułożyć. Czasami bywa, że wychodzę z sesji z jeszcze większym bałaganem w głowie niż przyszłam, ale wiem że nie zostaję z tym sama. Mam bardzo kompetentną i doświadczoną terapeutkę. Mam regularne spotkania w jednym miejscu o stałej porze. Mam możliwość kontaktu pomiędzy sesjami w razie kryzysu. Wiem, że zależy jej na tym żeby mi pomóc. Że nie trzyma się schematów i konsultuje moją terapię na superwizjach. Poza tym lubię ją i mam wrażenie nadawania czasami na tych samych falach, zwłaszcza w zakresie specyficznego poczucia humoru i używania w komunikacji sarkazmu. Tak, to daje mi poczucie bezpieczeństwa i buduje zaufanie. I w moim przypadku, kiedy trudno mi odszukać w pamięci sytuacje, miejsca czy ludzi którzy to poczucie bezpieczeństwa mi dawali oraz z podejściem, że zaufanie = potencjalne skrzywdzenie to jest bardzo dużo. Tylko ja w terapii indywidualnej jestem półtora roku. Półtora roku regularnych spotkań co tydzień. Jakbym miała terapię raz czy dwa w miesiącu myślę, że nie poczułabym się w tej relacji dobrze nigdy.
  4. Kompletnie nie rozumiem dlaczego nfz bawi się w takie "terapie". Przecież to się mija z celem. Założenie jest pewnie takie, żeby "terapeutyzować" jak najwięcej osób, tyle że skutek jest taki, ze tej terapii nikt tak na prawdę nie ma, bo terapia z częstotliwością rzadszą niż raz na tydzień jest co najwyżej konsultacją. Zwłaszcza na początku. Tu nie ma szans nawiązać jakiejkolwiek relacji. Przez pierwsze kilka miesięcy mojej terapii zdarzyło się trzy razy, że miałam przerwę spowodowaną urlopem moim lub t. i powrót po takiej przerwie zawsze był dla mnie trudny. Od nowa musiałam się przyzwyczajać. Potrzebowałam min dwóch sesji, żeby wrócić w relacji do tego co było przed przerwą. Poczuć się bezpiecznie.
  5. Disappear

    Blokady w psychoterapii

    Akurat w mojej terapii zastosowana była "przedłużona ekspozycja" i nagrywanie to standardowa procedura plus odsłuchiwanie ekspozycji pomiędzy sesjami. Ale przy tej okazji wyszło, że w ogóle nagrywanie i słuchanie bardzo mi pomaga więc nagrywam już stale nawet jak nie mam ekspozycji. Niestety często podczas sesji dysocjuję i dużo mi ucieka. Odsłuchanie nagrania pomaga mi wrócić do tego co było na sesji, przypomnieć sobie i ułożyć. Wydaje mi się, że żaden terapeuta nie będzie widział nic złego w nagrywaniu jeżeli tylko Wy będziecie tego chcieli. Terapia jest przecież dla Was, Wam ma pomóc. Oczywiście każdorazowo trzeba to z terapeutą uzgodnić i mieć jego/jej zgodę.
  6. Disappear

    Blokady w psychoterapii

    @el33 wykorzystaj sobie mój powód Powiedz jej że masz stop klatki z sesji, bywa że nie całkiem te sesje pamiętasz bo się odlaczasz i czujesz że to by Ci ułatwiło. W sensie że odsluchanie ostatniej sesji sprawi że będzie Ci ciut łatwiej na kolejnej. Możesz też w ogóle posłużyć się moim przykładem. Bo teraz mogę cokolwiek z sesji wynieść. Jak nie nagrywałam miałam we łbie czarną dziurę.
  7. Może być też tak, że bez tego "musu" nie złożyłabym tych zeznań nigdy, a tego też nie chciałam, bo wiem że miałabym z tym problem zawsze. Ale na razie zaznaczyłam jedynie, że coś takiego się stało, bez wchodzenia w szczegóły. To wszystko przede mną i nie jestem na to gotowa. Dodatkowo moja praca nad tym, żeby móc to zrobić idzie słabo w sensie terapeutycznym, bo cały czas w tym wszystkim siedzę, cały czas mam bodźce związane z tą sprawą, a "przedłużona ekspozycja" z zasady powinna odbywać się w innych okolicznościach przyrody. No i nie zakładam przychylności prokuratury. W zasadzie wszelkie przesłanki mówią o tym, że będzie odwrotnie. Ale to już nie jest temat na otwarte forum. W każdym razie daleko mi do optymizmu.
  8. Decyzja podjęła się sama. Sytuacja zmusiła mnie do złożenia zeznań, w których nie mogłam tego pominąć. Ale nie czuję, że chcę i jestem już gotowa przez to wszystko przechodzić.
  9. Ty nie wiesz za co, ja nie wiem za co, jak ktoś wie to tylko ona. Po prostu zapytaj. Przecież ta terapia jest dla Ciebie. Powiedz jej, że czujesz się gorsza od innych jej pacjentów, że nie podoba Ci się, że zostałaś tak potraktowana.
  10. Dla mnie to też niewyobrazalna sytuacja. Zwłaszcza że jesteś na początku terapii. Ta relacja z t. dopiero się buduje. Według mnie powinna przegadac z Tobą kwestię skrócenia przez Ciebie sesji. Dlaczego, co się podziało. To odgorne skracanie, bez zapytania co o tym myślisz, wygląda jak foch. Nigdy nie miałam skróconej sesji. W drugą stronę natomiast to szło często. Chyba rekord to 2 godziny 40 minut z teoretycznie półtora godzinnej sesji. Trudno Ci będzie jej zaufać czując że innym daje więcej czasu kosztem Ciebie. Pogadaj z nią o tym. To ważne.
  11. Disappear

    Blokady w psychoterapii

    Tak, tylko dźwięk. Terapeutka oczywiście wie i to zresztą był jej pomysł. Nagrywanie bez zgody terapeuty byłoby w mojej ocenie nadużyciem. Nagrania są głównie dla mnie. Mi to bardzo pomaga.
  12. Disappear

    Blokady w psychoterapii

    Nagrywanie? Ja zaczęłam nagrywanie z powodu przedłużonej ekspozycji, ale wyszło że przy odsłuchiwaniu wyłapuję masę rzeczy których podczas sesji nie rejestruję (dysocjacja ) więc t. zasugerowała żebym nagrywała sobie sesje za każdym razem, nawet te które są poza przedłużoną ekspozycją.
  13. tzn? w jaki sposób "otoczenie" usiłuje Cię wepchnąć i co to znaczy schemat traumy? Moja trauma właśnie wkracza na drogę prawną, więc zamiast "zapomnieć i żyć" to wbijam się na jakiś psychiczny rollecoaster i słabo widzę przyszłość.
  14. Przecież to klasyka unikania. Wiem coś o tym. W końcu jestem mistrzem Tylko po tym z jaką mocą uderza jak do tego wracasz widać jak krotkotrwala i nieskuteczna to strategia.
  15. Super. Kluczem do sukcesu jest też, a nawet głównie, relacja z terapeutą i wychodzi, że zrobiłaś spory krok A na priv jak masz ochotę, wal śmiało.
×