Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

accipiter.gentilis

Użytkownik
  • Zawartość

    2
  • Rejestracja

  1. Podobno żeby było dobrze najpierw musi być bardzo źle. Rozwalają cię zupełnie, by potem cię poskładać (tak przynajmniej twierdzą) ale są przecież pewne granice, a jak się nie uda poskładać? Mam ogromne wątpliwości co do kompetencji swojej t, a w kontekście tego co poniżej, co do terapii w ogóle. Jedna z wypowiedzi pod recenzją książki pana Witkowskiego "Psychoterapia bez makijażu" ( http://www.psychologia.net.pl/forum.php?level=428350&post=428463&sortuj=0 ) : ręce mi opadły. Jutro wizyta w CIK - oby pomogli, bo ja już nie daje rady, tak źle nie było jeszcze nigdy...
  2. Witam, piszę tutaj nie bez powodu. Jestem przerażona tym co widzę, a widzę że mój stan pod wpływem terapii psychoanalitycznej się pogarsza. Mam wrażenie jakbym doświadczała regresji do czasów w których z niczym sobie nie radziłam, unikałam ludzi, miałam problemy z podstawowymi relacjami. Do tego pojawiły się problemy z utrzymaniem pracy (zostałam zwolniona dwukrotnie w przeciągu 6-ciu miesięcy, bo kompletnie sobie nie radziłam z lękami) i co najgorsze, bardzo intensywne myśli samobójcze, ogarnęła mnie pustka i bezsens życia. Moja t w momencie gdy jej to komunikowałam kompletnie się do tego nie odniosła, taka sytuacja miała miejsce kilkukrotnie. Gdy wyjechała na urlop mój stan jeszcze bardziej się pogorszył, napisałam jej że mogę nie dotrwać do końca jej urlopu. Nie ma żadnego odzewu, jakby to nie miało dla niej żadnego znaczenia. Teraz czekam na wizytę w CIK, to jeszcze dwa dni, aż dwa dni.. Teraz moje pytanie do osób obeznanych w tematach psychoanalitycznych - czy to możliwe żeby tego typu terapia mogła doprowadzić do samobójstwa pacjenta? Znacie takie przypadki? Proszę jeżeli to możliwe o priv (accipiter.gentilis@wp.pl) od osób które korzystały z tego typu terapii i przeżywały podobne trudności? Jak sobie z nimi poradziliście?
×