Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Piotrek87

Użytkownik
  • Zawartość

    194
  • Rejestracja

  1. Jak to ma sobie pomóc? Gdyby potrafił nie potrzebny byłby terapeuta. Po to idzie pacjent do terapeuty by mądrzejszy (różnie to bywa) terapeuta swoim oddziaływaniem ułatwił zrozumienie problemów, ich źródeł i wskazał wyjście najlepsze dla pacjenta. Jeśli jest inaczej to żaden terapeuta a zwykły spijacz kawy który znalazł miejsce do golenia owieczek.
  2. Piotrek87

    OT

    Daruj sobie te uwagi. Masz problem ze piszę jasno o manipulacji terapeutów którzy oszukują chorych ludzi. Będziesz wszędzie mnie pouczać? W d... Byłaś i gó... Widziałaś. Możesz banować mam wywalone na to popierodółko.
  3. Sama mnogość nurtów wskazuję na ich ułomność oględnie mówiąc. Złe doświadczenie i ukształtowanie na tym gruncie poglądów to nie choroba. Tak jak oparzenie uczy nas nie wkładać rąk w ogień albo ich właściwe zabezpieczenie. Jeśli do terapeuty trafia osoba np z depresją to już decyduje ten fakt o niepowodzeniu terapii. Tak samo odpowiedzialność za powodzenie ponosić powinien wyłącznie terapeuta. Tak naprawdę to banda cwaniaków (i nierobów) zerujących na ludziach z problemami. Winien zawsze pacjent! Nigdy niedouczony terapeuta. Analogicznie kler żeruje na obawach wiernych i goli swoje owieczki. Jeśli leki w jakikolwiek sposób pomagają to już jasny sygnał że winna jest biologia. Tu rozważania na temat nurtu terapii są zupełnie zbędne. Jeśli autor wskazuję na problemy ze spektrum zespołu aspergera to każdy średnio ogarnięty terapeuta musi wiedzieć że taka osoba ma swój kanał komunikacji i tylko tym kanałem można oddziaływać na pacjenta. Inne kanały zawodzą bo taka osoba jest tj ślepa i głucha a precyzyjniej mówiąc nie jest zainteresowana takim sposobem komunikacji. Więc jak widzę dalej proponujecie sztywne nurty i terapeuci też sztywno to co wydaje się im słusznym. Tymczasem czas biegnie a efektów brak. Odnoszę wrażenie że najlepszym rozwiązaniem było by określenie dysfunkcji i problemów przez terapeutę, przekazanie ich pacjentowi i wspólna dyskusja co można z tym zrobić i czy przyniesie to efekt. To tzw nakierowywanie zamiast wyłożenia prawdy w oczy jest głównym czynnikiem niepowodzeń w terapii.
  4. Żaden to lek. Typowy ssri i brednie o modulacji receptorów. Nie zrobią tlpd np amitryptyline pozbawioną wpływu na krążenie. To będzie coś. Jeśli po ssri nie jest lepiej a po odstawieniu ich nie jest gorzej go po prostu nie serotonina winna. Branie długo ssri powoduje objawy odstawiene przy redukcji dawki i stąd wniosek że lek pomaga. Nie można podnosić samej serotoniny bo nabawimy się rozregulowania innych neuroprzekazników. Jeśli już to brać coś z przewagą na noradrenalinę. Taka imipramina lek kosa na depresję i lęki a jakoś nikt nie doznawał spłaszczenia afektu ani zaburzeń seksualnych.
  5. Tak naprawdę to ssri czy snri i kilka innych leków to faktycznie do znoszenia objawów a i tak słabo to idzie. Tlpd to leki wynalezione przypadkiem i dlatego są skuteczne. Zauważcie ze np fluoksetyna w zasadzie nie pomaga nikomu a nie wycofują jej. Imipramina za to petarda na depresję a wycofano. I tak w końcu wszystko wycofają co leczy a wprowadzą tabletki które będą działać jak ibuprom na ból. Do kiedy bierzesz nie boli. Imipramine wycofali dając miejsce na strattere i już nie za 3.20 a za setki zł. Patent wygasł i cena spadła.
  6. Johnn i już sobie odpowiedziałeś. Trafiasz na typów którzy oferują ci swój czas za wynagrodzeniem. Ich interesuje by czas minął i cyferki na koncie a także by nie skalać się ciężką pracą. Do łopaty nie pójdą bo to obiboki. 5 lat w terapii nie otworzyło Ci oczu? Zaraz rozpęta się tu burza w obronie nierobów. Zazwyczaj będą to osoby które radę by dołączyć do obibokow.
  7. Sama mnogość nurtów wskazuję na ich ułomność oględnie mówiąc. Złe doświadczenie i ukształtowanie na tym gruncie poglądów to nie choroba. Tak jak oparzenie uczy nas nie wkładać rąk w ogień albo ich właściwe zabezpieczenie. Jeśli do terapeuty trafia osoba np z depresją to już decyduje ten fakt o niepowodzeniu terapii. Tak samo odpowiedzialność za powodzenie ponosić powinien wyłącznie terapeuta. Tak naprawdę to banda cwaniaków (i nierobów) zerujących na ludziach z problemami. Winien zawsze pacjent! Nigdy niedouczony terapeuta. Analogicznie kler żeruje na obawach wiernych i goli swoje owieczki. Jeśli leki w jakikolwiek sposób pomagają to już jasny sygnał że winna jest biologia.
  8. Jak ktoś ma klasyczną depreche to raczej ten lek solo za dużo nie pomoże. Przynajmniej ja miałem problemy ze snem po tym leku. W ogóle nie ma nowych leków które by leczyły. Czasem coś pomaga do czasu dopóki bierzemy lek ale też nie w pełni pomaga. Tak naprawdę to znam dwa leki które leczą a nie maskują objawy. To duże dawki doksepiny i umiarkowane amitryptyliny. Nie bez powodu w oddziałach szpitalnych (poważnych oddziałach) jak leczenie zawodzi to podaje się amitryptyline. Obecne leki stworzone w czasach koncernów mają nie dać umrzeć, na pewno nie są po to by wyleczyć. Stare leki stworzone przypadkiem są skuteczniejsze.... Czy to nie nasuwa skojarzeń? Czy dziś w erze superkomputerów nie można czegoś dobrego stworzyć? Można tylko na pewno nie po to by stracić konsumenta tabletek. Brałem 90 proc antydepresantów i tylko dwa działają.
  9. To taki lek który trochę zwiększa odczucia ze jest się tu i teraz. Coś przeciwnego do stanu zamyślenia /bujania w obłokach. Raczej bez wpływu na nastrój, może nasilać lęk i może bezsennośc chociaż niby ma działać nasennie ale to bzdura. Raczej pobudzacz niż uspokajacz.
  10. Choćby wenla z agomelatyną i odrobina mianseryny
  11. Jako stary zjadacz tabletek powiem co wiem o tym leku. Efekty uboczne w postaci suchości w ustach, niewyraźnego widzenia, czy zaparć to efekty antycholinergiczne i one nie miną. Za to senność to już co innego. Związana jest z blokadą rec h1 i alfa 1. Co ciekawe niskie czy wyższe dawki nie grają roli. Wyższe dawki mają działanie antydepresyjne i (poprzez wpływ na noradrenaline a także przez to że metabolitem ami jest nortryptylina która poważnie podnosi noradrenaline) znosi senność powodowaną przez blok h1 i alfa 1. Są podobnie działające mixy bez kardiotoksycznosci Co więcej bez senności i objawów ubocznych.
  12. Ja ponad dwa tyg biorę i początkowo był problem z zaśnięciem ale przeszło i teraz przeciwnie, przychodzi pora i spać się chce. Na początku poranki rześkie i takie fajne noradrnolinowe pobudzenie a przy tym luz totalny, ale to chwile tylko. Teraz działanie osłabło i zamułka niestety. W dodatku coś z żołądkiem ten lek robi bo zgaga której nie pamiętam kiedy miałem i jakieś sensacje jelitowe. Być może po pikantnym żarciu więc poczekam.
  13. A na mnie w ogóle nic. Tzn poprawia możliwości ale nie chęci. Za to wszystko dopaminowe doskonale poprawia. Sen też jest snem a nie odlotem. Taka mianseryna działa jak narkoza, senność, senność, zawiruje w głowie i nie ma mnie do rana.
  14. Czy ssri czy snri czy anafranil, wszystkie zwiększają poziom serotoniny, jeśli dołoży się trazodon w małej dawce to ok ale w wyższej już nie. Raz że też podbije poziom serotoniny a dwa że trazodon blokuje 5ht2a silnie,, tak więc zablokowanie 5ht2a sprawia że pozostałe receptory serotoninowe są silniej pobudzane. Np taki 5ht2c. Te receptory(ich pobudzenie) są odpowiedzialne za spadek libido i ogólne zwarzywienie po lekach serotoninowych. Dlatego agomelatyna póki co jest jednym z lepiej działających leków na anhedonię. Owszem jest słaba ale trochę znosi to serotoninowe zamulenie.
×