Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
tomek83

poczucie własnej wartości

Rekomendowane odpowiedzi

U mnie radykalna zmiana opinii o sobie wzięła się z tego, że się "obudziłem", po prostu nagle dostrzegłem, jaka jest prawda. Ale jeszcze przez kilka miesięcy miałem bardzo wysokie poczucie własnej wartości, potem zaczęło poddawać się ono mojej opinii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Pomimo że jestem gównem nikt na mnie nie liczył tak naprawdę w życiu, więc się nie przejmuję tym. Nie mam dla kogo mieć samooceny.

Poczucie własnej wartości polega na tym dla mnie w inny sposób na tym, że chcę być najlepszy w czymś co robię i jako człowiek. Żeby nikt nie musiał prze ze mnie cierpieć.

Wiem że to niemożliwe więc redukuję do minimum aby zapewnić sobie pewną sferę komfortu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hmmm... nie wiem juz jak mam wam to wytlumaczyc, moze dlatego jest to takie trudne ze wystepuje w zlozeniu slowo "wartosc".

W tym przypadku wartosci tej nie mierzy sie tym co potrafisz zrobic, chodzi tylko o to zeby zdac sobie sprawe ze moje istnienie jest cos a najlepiej duzo warte. Tylko ludzie ktorzy potrafia wylaczyc ocenianie i porownania potrafia je miec jak rowniez napelniac nim innych.

Wiara w siebie czy tez wiarta we wlasne sily to jest to co powoduje ze oceniamy a oceniajac chcemy byc w tym czy tamtym lepsi.

Byc lepszym czlowiekiem ... tego nie rozumiem wcale.. nie wystarczy byc czlowiekiem? Takie to zle zalozyc ze inni ludzie sa tyle samo warci jako ludzie? Chociaz w historii pojawiaja sie "nadludzie" ale czy oni dobrzy byli? Nie bede mial dwoch glow ani czterch rak, nawet dwoch czlonkow nie bede miec;p wiec czemu i w jaki sposob mam byc lepszy niz drugi czlowiek?

Moge byc coraz lepszy w swoim zawodzie lub hobby, nawet przez jakis czas najlepszy na swiecie, ale to juz nie jest pww tylko wws.

Najczestszym przypadkiem spadku oceny samego siebie jest dojscie do wniosku ze obojetnie czego bym nie osiagnal jak wysoko bym nie zaszedl nie czuje satysfakcji. Dzieje sie tak u ludzi ktorzy nie maja i nigdy nie mieli kontaktu z osobami ktore akceptowaly i docenialy ich obecnosc.Tacy ludzie nie maja "ja", zyja tylko zyciowymi osiagnieciami. Nie ma osoby, sa tylko "czyny". Marionetki z ktorych cieszy sie kazde panstwo. Ocena jest bardzo dobra dla postepu wiec rzady od wielu lat pracuja nad tym by ludzi od malego ksztaltowac w taki sposob nowe pokolenia aby nie zaprzestawaly wyscigu w byciu najlepszym bo z tego korzystaja. Traca na tym tylko zwiazki i rodziny.

Mam kilku znajomych ktorzy przez kariere i zarabianie pieniedzy stracili rodziny. Zaden z nich nie jest szczesliwy, zaden z nich nie posiada wysokiego pww.

Nigdy go nie posiadali. Szukajac go wpadli w kociol uwazajac ze ich wartosc dla rodziny bedzie wyzsza jesli osiagna duzo i jeszcze wiecej.

Co sie stalo? Ich wartosc dla rodziny spadla, byli tylko maszynka do zarabiania pieniedzy i niczym wiecej, sami sie do tego zredukowali.

Potrafili dawac rozne rzeczy ale nigdy siebie samego.

Prawdziwe "ja" mieszka w sferze uczuc, warto zdac sobie sprawe z tego ze druga osoba jest przy tobie nie dla tego ze chce cos od Ciebie tylko ze chce Ciebie. Jesli koncentrujesz sie na tysiacu rzeczy ktore mozesz dla kogos zrobic braknie Ci czasu na to zeby dac siebie.

 

Ocena ogolna spada bo obojetnie co nie zostanie osiagniete przez Ciebie nie dociera do sfery emocjonalnej(bo dla niej to bez znaczenia),

nie zostaje ona zaspokojona i po jakims czasie wszystko o co sie staram po pierwsze powoduje zmeczenie a po drugie nie przynosi zadnej ulgi i zadowolenia. Niejednokrotnie czuje sie pustke i bezsensownosc wszystkiego a chcialoby sie czegos innego. Nie tylko chcialo ale oczekiwalo sie... i nagle czlowiekowi spada ocena wlasna bo nie potrafi osiagnac tego co zamierzyl, czyli zaspokoic sie emocjonalnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
...Prawdziwe "ja" mieszka w sferze uczuc, warto zdac sobie sprawe z tego ze druga osoba jest przy tobie nie dla tego ze chce cos od Ciebie tylko ze chce Ciebie....

1. Niezależnie czego chce Twoja obecność zaspokaja takie, czy owakie, potrzeby - a więc kontakt ma znamiona transakcji. Nie jest istotnym, czy są to potrzeby emocjonalne, czy poza-emocjonalne. Następuje wymiana dóbr, usług i zasobów.

2. Poczucie wartości jest stanem emocjonalnym, który może być zbudowany na racjonalnym i zdystansowanym stosunku do siebie. Bajki budowane na bliżej nieokreślonych sformułowaniach jak "prawdziwe ja" (bo które jest nieprawdziwe) raczej niczemu nie służą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ad 1.

Nawet jesli jakiekolwiek potrzeby sa przy okazji zaspokajane, druga osoba nie jest mi do niczego potrzebna. Ja chce z nia byc.Wiec wymiana "dobr i uslug" nie wynika z zapotrzebowania na nie.

 

ad 2.

Emocje to stan irracjonalny i zdystansowanie sie do nich nie spowoduje najmniejszej zmiany w nich. Twoja teoria jest troche na wyrost przynajmniej dla mnie.

Sformuowania "prawdziwe ja" uzylem do okreslenia tego co kazdego czlowieka charakteryzuje, tego co tworzy uczucia i kieruje tokiem myslenia kazdego. Nic nie powie wiecej o Tobie niz reakcje pod wplywem silnych emocji, kiedy pusci fasada i nie bedziesz myslec o kontrolowaniu siebie.

Nie jest to namacalne ale i wplywu na to sie nie ma.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Najczestszym przypadkiem spadku oceny samego siebie jest dojscie do wniosku ze obojetnie czego bym nie osiagnal jak wysoko bym nie zaszedl nie czuje satysfakcji. Dzieje sie tak u ludzi ktorzy nie maja i nigdy nie mieli kontaktu z osobami ktore akceptowaly i docenialy ich obecnosc.

Ale może też być dojście do wniosku, że w ważnych aspektach wszyscy inni są lepsi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 7.12.2016 o 05:09, mark123 napisał:

Ale może też być dojście do wniosku, że w ważnych aspektach wszyscy inni są lepsi.

Na jakiej podstawie wysnuwa się taki wniosek?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Lilith napisał:

Na jakiej podstawie wysnuwa się taki wniosek?

Na podstawie, gdy tak wykaże wynik długotrwałych rozsądnych obserwacji siebie i innych w różnych sprawach. 

Ale jak prowadzić rozsądne obserwacje, to tego innym osobom wytłumaczyć nie umiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 minut temu, mark123 napisał:

Na podstawie, gdy tak wykaże wynik długotrwałych rozsądnych obserwacji siebie i innych w różnych sprawach. 

Ale jak prowadzić rozsądne obserwacje, to tego innym osobom wytłumaczyć nie umiem.

W dodatku wobec siebie nie jest się obiektywnym...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
23 godziny temu, Lilith napisał:

W dodatku wobec siebie nie jest się obiektywnym...

Kto nie jest, ten nie jest.

Ja jestem wobec siebie w miarę obiektywny, na pewno bardziej niż inni wobec mnie, ja siebie znam, inni mnie nie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, mark123 napisał:

Ja jestem wobec siebie w miarę obiektywny, na pewno bardziej niż inni wobec mnie, ja siebie znam, inni mnie nie.

Ja też siebie znam, ale nie powiem, żebym była względem siebie obiektywna. To ludzie z zewnątrz, moi najbliżsi sygnalizują mi, co zniekształcam względem siebie. Wielu rzeczy nie potrafimy względem siebie zobaczyć mimo, że bardzo chcemy. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Lilith napisał:

Ja też siebie znam, ale nie powiem, żebym była względem siebie obiektywna. To ludzie z zewnątrz, moi najbliżsi sygnalizują mi, co zniekształcam względem siebie. Wielu rzeczy nie potrafimy względem siebie zobaczyć mimo, że bardzo chcemy. 

Rodzina ( choć nie zawsze), przyjaźni nam bliźni lubią słodzić i nasz dowartościowywać. Obcy są bardziej obiektywni, choć jak natrafimy na takich co chcą się naszym kosztem dowartościować to  też nie będą obiektywni. W pracy niektórzy uważają mnie za dobrego pracownika, inni za fatalnego który pracuje tylko dlatego że ma układy( a ich wcale nie mam)  albo nie mogą znaleźć innego na to miejsce. 

Ja przez rodziców, bliskich byłem chwalony w dzieciństwie, a nawet dzisiaj choć rzadziej a w grupie rówieśniczej, pracy itd uważano mnie za totalnego kretyna, dziwaka, nieudacznika  te drugie uważam za bardziej obiektywne.  Dlatego jestem przeciwnikiem zbytniego chwalenia dzieci, gdyby mnie bardziej krytykowano, może nawet czasem bito  to może by życie się inaczej ułożyło byłbym bardziej zaradny i przygotowany na nieustającą krytykę ze strony świata , a może bym już nie żył popełniając samobójstwo.   

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Lilith napisał:

Ja też siebie znam, ale nie powiem, żebym była względem siebie obiektywna. To ludzie z zewnątrz, moi najbliżsi sygnalizują mi, co zniekształcam względem siebie. Wielu rzeczy nie potrafimy względem siebie zobaczyć mimo, że bardzo chcemy. 

Akurat w moim otoczeniu nie ma osób, które wiedziałyby o mnie tyle, żeby wystawić sensowną ogólną opinię o mnie. Rodzice znają około 50% moich cech, to za mało do sensownej opinii. Tylko ja znam siebie na tyle, by mieć o sobie obiektywną (albo zbliżoną do obiektywnej) opinię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To iluzja. Każdy jest stronniczy wobec samego siebie. Uważam, że każdy (łącznie z sobą samym) zna tylko jakąś cząstkę prawdy o nas samych, dlatego tylko porównanie kilku różnych źródeł może nas zbliżyć do prawdy o nas. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Tylko ja znam siebie na tyle, by mieć o sobie obiektywną (albo zbliżoną do obiektywnej) opinię.

Też mi się tak wydawało kiedyś...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dobra, kończę dyskusję w tym wątku, bo Wy nie ogarniacie tematu, a mnie szlag zaraz trafi od czytania bzdur, że nie można siebie obiektywnie ocenić, wezmę zorafel

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

szukanie własnej wartości u innych nie jest dobrym krokiem. Ludzkie słowa są chwilowe.
W tym co mówią inni - nie ma cie tam czyli nie jesteś w stanie tego zweryfikować, bronić się.

Czy człowiek sam siebie zna? - też nie do końca. Jeśli myli o sobie źle - tz. nie ma obiektywnej oceny o sobie.
Jeśli myśli o siebie, że jest najlepszy - też nie ma obiektywnej oceny o sobie.
Więc gdzie szukam własnej wartości?
nie pytam się ludzi bo ile ludzi tyle opinii.
Pytam Boga aby mi pokazał moją wartość bo to co dobre od niego pochodzi w końcu to on mnie stworzył.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
18 godzin temu, mark123 napisał:

Akurat w moim otoczeniu nie ma osób, które wiedziałyby o mnie tyle, żeby wystawić sensowną ogólną opinię o mnie. Rodzice znają około 50% moich cech, to za mało do sensownej opinii. Tylko ja znam siebie na tyle, by mieć o sobie obiektywną (albo zbliżoną do obiektywnej) opinię.

Ja nie mówię o ocenianiu Ciebie jako całości, ale o tych fragmentach, które widzą inni i zwracają Ci uwagę. Możesz to wziąć pod uwagę i z zastanowić się, dlaczego akurat na to zwrócili Ci uwagę. Wiem, że masz w otoczeniu jedynie swoich rodziców, ale Oni też mogą Ci na pewne rzeczy zwrócić uwagę i zawsze to byłby jakiś początek.

17 godzin temu, wTymTygodniu napisał:

dlatego tylko porównanie kilku różnych źródeł może nas zbliżyć do prawdy o nas. 

Dokładnie. Jeśli powiedzmy kilka osób, z którymi bywam, coś mi sygnalizują, to zastanawiam się, dlaczego tak jest i wywołuje to we mnie coś w rodzaju refleksji i szukania sposobów, żeby to zmienić.

13 godzin temu, liptint napisał:

nie pytam się ludzi bo ile ludzi tyle opinii.

Nie chodzi o pytanie kogokolwiek o cokolwiek, bo to by mijało się z celem. Bardziej chodzi o obserwację ludzi i ich reakcji na Ciebie w danych sytuacjach. Nawet nie używając słów i pytań można to zwyczajnie zauważyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

...to dobrze, że widać. Jak kogoś nie wkurzysz/sprowokujesz to nie dowiesz się co w sobie skrywa.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
21 godzin temu, liptint napisał:

szukanie własnej wartości u innych nie jest dobrym krokiem. Ludzkie słowa są chwilowe

Ja troszkę może odpłynęłam od głównego wątku, czyli poczucia własnej wartości. Bo ja te dwa pojęcia postrzegam jako różne, co innego to dla mnie subiektywne poczucie własnej wartości, które powinno być budowane indywidualnie (w rozumieniu szacunku do siebie, pozytywnych uczuć do siebie), a co innego ocena naszej osoby, czyli ocena tego, jaki jestem/ jaka jestem, jakimi cechami dysponuję, nad czym powinnam pracować itd. W tym drugim pojęciu moim zdaniem najlepsze jest właśnie to porównanie własnego mniemania o sobie z opiniami zewnętrznymi, nie w pierwszym.

Edytowane przez wTymTygodniu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
19 godzin temu, Lilith napisał:

Ja nie mówię o ocenianiu Ciebie jako całości, ale o tych fragmentach, które widzą inni i zwracają Ci uwagę

No biorę przecież i zastanawiam się, czy dana opinia ma sens, trzeba "przefiltrować" opinie innych.

19 godzin temu, Lilith napisał:

Wiem, że masz w otoczeniu jedynie swoich rodziców, ale Oni też mogą Ci na pewne rzeczy zwrócić uwagę i zawsze to byłby jakiś początek.

Aktualnie tylko rodziców, ale mam pewne porównanie rodziców oraz pracowników, gdy miałem staże. I pracownicy oceniali mnie sensowniej, bardziej się na mnie poznali, niż rodzice. Pracownicy rozumieli, że jestem dno, rodzice nie rozumieją.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, mark123 napisał:

No biorę przecież i zastanawiam się, czy dana opinia ma sens, trzeba "przefiltrować" opinie innych.

No jasne - nie wszystko należy brać pod uwagę. 

1 godzinę temu, mark123 napisał:

Aktualnie tylko rodziców, ale mam pewne porównanie rodziców oraz pracowników, gdy miałem staże. I pracownicy oceniali mnie sensowniej, bardziej się na mnie poznali, niż rodzice. Pracownicy rozumieli, że jestem dno, rodzice nie rozumieją.

Dla rodziców zawsze będziesz ważny, ponieważ jesteś ich dzieckiem. Nie chodzi tutaj o to, czy Cię rozumieją - chodzi o więzi i uczucia w stosunku do Ciebie.

14 godzin temu, wTymTygodniu napisał:

a co innego ocena naszej osoby, czyli ocena tego, jaki jestem/ jaka jestem, jakimi cechami dysponuję, nad czym powinnam pracować itd. W tym drugim pojęciu moim zdaniem najlepsze jest właśnie to porównanie własnego mniemania o sobie z opiniami zewnętrznymi, nie w pierwszym.

Zależy też z jakimi opiniami, ponieważ niektórych nie warto brać pod uwagę. Jednak jeśli widzisz, że kilka praktycznie nie związanych ze sobą osób powtarza Ci to samo, to wtedy warto to przemyśleć. I nie mylić tego z przyjmowaniem do siebie. Po prostu przemyśleć, przeanalizować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, mark123 napisał:

Aktualnie tylko rodziców, ale mam pewne porównanie rodziców oraz pracowników, gdy miałem staże. I pracownicy oceniali mnie sensowniej, bardziej się na mnie poznali, niż rodzice. Pracownicy rozumieli, że jestem dno, rodzice nie rozumieją.

Ja mam podobnie całe życie. W domu matka mi ciągle powtarza jaki to dobry i mądry jestem a w pracy słyszę że nie nadaje się do pracy, jestem głupi i powolny. Obcy są jednak bardziej miarodajni bo nie patrzą przez pryzmat rodzicielskiej miłości, no i rodzice  nie chcą widzieć tego że wychowali życiowego łamagę. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, Lilith napisał:

Dla rodziców zawsze będziesz ważny

No nie zgodzę się z tym

11 godzin temu, Lilith napisał:

chodzi o więzi i uczucia w stosunku do Ciebie.

Kwestią czasu jest, gdy uczucia rodziców wobec mnie staną się mocno negatywne, może nawet będą żałować, że mnie spłodzili. 

Moje szambo w głowie ogólnie staje się coraz bardziej wyraźne zewnętrznie (stopniowo, ale skutecznie), wkrótce "przebije się" także przez "ślępotę" moich rodziców, nie wiem, za jaki czas to nastąpi, ale raczej nastąpi. A jak znam moich rodziców, to do tego szamba będą dość wrogo nastawieni. 

2 godziny temu, carlosbueno napisał:

Obcy są jednak bardziej miarodajni bo nie patrzą przez pryzmat rodzicielskiej miłości, no i rodzice  nie chcą widzieć tego że wychowali życiowego łamagę. 

Zgadza się. Ogólnie uważam, że należy podchodzić z wysoką ostrożnością do wiary w opinie rodziców, bo niewielu jest rodziców oceniających swoich potomków racjonalnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 2.03.2019 o 17:02, mark123 napisał:

Akurat w moim otoczeniu nie ma osób, które wiedziałyby o mnie tyle, żeby wystawić sensowną ogólną opinię o mnie. Rodzice znają około 50% moich cech, to za mało do sensownej opinii. Tylko ja znam siebie na tyle, by mieć o sobie obiektywną (albo zbliżoną do obiektywnej) opinię.

Ale warto zdawać sobie sprawę, że taki właśnie jest mechanizm dowalania sobie, który z obiektywizmem nie ma nic wspólnego, tylko właśnie ze zniekształceniem. Ludzie skrajnie dowalający sobie są w stanie znaleźć 1000 argumentów dlaczego to oni mają najbardziej zrytą psychę i albo/stoczyli się najbardziej na świecie. Psychika, która jest nastawiona na dowalanie nam, czerpie właśnie z tego, że siebie znamy w 100%, czyli "wiemy najlepiej". Podsuwa nam powody dla których każde nasze działanie jest żałosne, wytyka nam co robimy gdy inni nas nie widzą sugerując że to jest nasz prawdziwy obraz (tak jakbyśmy wiedzieli co robią inni gdy inni ich nie widzą), a jak jakaś część z nas podsunie nam jakiś pozytyw, to ta krytyczna natychmiast znajdzie kontrargument, np. że coś pozornie wyglądało ok, ale tło było ch..owe (np. nasze motywy, to co mieliśmy wtedy w głowie itp. - tak jakbyśmy wiedzieli co inni mają w głowie). Tak można wypaść na niekorzyść porównując się z każdym żulem i mordercą. Gdy nasze 100% wiedzy porównujemy z 50% wiedzy o innych, to to 100% wpływa na nasz obiektywizm negatywnie, nie pozytywnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×