Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

tomek83

Użytkownik
  • Zawartość

    59
  • Rejestracja

  1. Minęło kilka lat od tamtego posta. Mam już cztery choroby autoimmunologiczne....
  2. Po kilku latach od natrafienia po raz pierwszy na ten wątek , śmiało mogę się dopisać i stwierdzić, że w moim przypadku PSYCHOTERAPIA NIE DZIAŁA. Byłem już na trzech poważnych psychoterapiach. Efekty mizerne, niekiedy żenujące, więcej do tej pory udało mi się zrobić samemu nieprofesjonalnie tj w sposób niekontrolowany, z poczuciem krzywdy, po omacku. Aktualnie uczestniczę w czwartej w życiu psychoterapii, mam zamiar aby nie mieć wyrzutów pociągnąć ją dłużej niż tamte ale już widzę, że w relacji jest regres, raczej niczego dobrego się już się nie spodziewam. Oczywiście ktoś może powiedzieć, żeby iść na piątą, szóstą i siódmą i którąś psychoterapie. Pewnie to się stanie i może któraś w końcu pomoże, ale psychoterapeuta to nie jest internista czy kardiolog, że można sobie iść od ręki do następnego i zaraz do następnego. Psychoterapia wiąże się z wybiciem takiego szamba emocji i tak obniża stan psychiczny (często bez wsparcia ze strony terapeuty) że po najgorszej z nich potrzebowałem aż kilku lat odpoczynku zanim byłem w stanie rozpocząć nową terapię u nowej osoby. Ponadto co z tego, że może dziesiąta psychoterapia w końcu pomoże, skoro w tym czasie życie ucieka, przy n-tej psychoterapii która może mi pomoże będę już stary i rzeczy nad którymi pierwotnie chciałem pracować nie będą już miały żadnego znaczenia w życiu, bo będę mógł leczyć tylko kolejne traumy po tych nieudanych rzeczach, a problemy będę miał typu żeby dojść z chodzikiem do warzywniaka. Mimo to oszukuję samego siebie i spróbuję kolejnych terapii żeby podtrzymać życie (nie terapią tylko samą nadzieją). Dodam, że zwykli zdrowi psychicznie ludzie w przypadku wielokrotnego chodzenia do lekarzy (zwykłych, nie psychiatrów) też tak mają, że gdy nie ma trafnej diagnozy i leczenie nie odnosi skutku, muszą odpocząć od lekarzy na przykład przez kilka miesięcy, a oni nawet wcale nie dotykają spraw psyche! Wszystkie moje terapie były prywatne, jedna terapeutka to nawet certyfikowana superwizorka PTP. Czwartą terapię rozpocząłem w innym nurcie - behawioralno-poznawczym, to o niebo lepszy nurt niż psychodynamiczny bo psychoterapeutka chociażby częściej coś konstruktywnego mówi jednakże na odczuwalną poprawę się nie zanosi. Szczerze współczuję osobom które nie mają pracy i są zdani na terapię NFZ, która jest zapewne na jeszcze bardziej żenującym poziomie niż te prywatne, jak również nie macie możliwości swobodnej zmiany z jednego terapeuty na innego. Ostatnio wyrzucałem z portfela paragony na 160zł. Była ich zatrważająca ilość..... Być może problem leży we mnie jak w dowcipie. W porządku - możliwe, ale dlaczego żaden psychoterapeuta tego problemu nie wskaże, abym sam (lub wspólnie na terapii) mógł nad nim pracować aby finalnie terapia wnosiła pozytywny skutek do mojego życia? Ten dowcip, jeśli ktoś nie zna: ilu psychoterapeutów potrzeba do wkręcenia żarówki? Żadnego - żarówka musi chcieć się wkręcić sama Na co dzień staram się cieszyć z drobnych przyjemności, cieszyć życiem, żyć pozytywnie, uchodzić za bardzo pogodnego w oczach innych ludzi, to też troszkę pomaga i mi. Zapraszam na priv jeśli ktoś miałby bardziej prywatne przemyślenia do konsultowania
  3. Nie to, żebyśmy sami jakieś pornosy oglądali ale, jak wspólnie z rodzicami oglądaliśmy w miarę normalne filmy w TV i coś zaczynało się dziać to w stronę sceny łóżkowej bohaterów, to były reakcje typu "teraz będzie brzydka scena" (mama) albo głośne widowiskowe spluwanie "tfu tfu tfu" (tata) i rodzice przełączali kanał. Byliśmy już nie tacy mali, myślę, że działo się to nawet gdy miałem dobre kilkanaście lat. Komentować nawet nie mam siły. W głowie mam miliony problemów psychicznych wyniesionych z domu, to geneza tylko jednego z nich.
  4. Miałem (mam) niby normalnych rodziców, dobrą rodzinę, a mam mnóstwo cech DDA/DDD. I żadnego pomysłu żeby sobie z tym poradzić, nawet trafnej diagnozy nigdy psycholog nie postawił (nie jeden). Mnóstwo rzeczy spieprzonych w dzieciństwie i w głowie Jakie są przyczyny cech DDA/DDD w rodzinie bez dużych problemów? Nie mam sił... Nie mam Teraz zacznę czytać artykuły o DDA/DDD i okaże się że poukładam kolejne klocki. Ile do cholery różnych pasujących zaburzeń może siedzieć w jednym człowieku? Jeszcze bardziej będę musiał udawać, że jest wszystko ok, podczas gdy jeszcze bardziej nie jest!
  5. tomek83

    Pomoc to czego potrzebujemy

    Ja bym chciał nie musieć udawać przed światem, że wszystko jest ok. PS. Kategoryzacja tego tematu chyba nie jest odpowiednia.
  6. Na dniach dowiedziałem się, że mam już drugą chorobę autoimmunologiczną. Jakkolwiek paranoiczone i absurdalnie by to nie brzmiało, śmiem twierdzić, że przyczyną chorób autoimmunologicznych może być nerwica, depresja itp. Organizm niszczy samego siebie zgodnie z naszą wolą. Niestety robi to nieskutecznie i zamiast zabić całkowicie, jeszcze bardziej utrudnia i tak już nieudane życie. Nie trzeba dodawać, że wszystkie lub większość chorób autoimmunologicznych jest nieuleczalna, bo medycyna nie wie dlaczego powstają. Jestem ciekaw jak u Was wygląda "zapadalność"?
  7. tomek83

    Manipulacja

    Dorzucę oliwy. Rozważmy taki przypadek: małe dziecko przewraca się na ulicy. Zauważcie, że jeśli nic poważnego mu się nie stało, to dziecko zaczyna płakać dopiero gdy zauważy, że rodzice to zauważyli. Manipulacja na emocjach godna bordera :)
  8. A co mówią terapeuci o sytuacji, gdy kogoś nie kocha zupełnie nikt i ten ktoś nie chce się porównywać z innymi osobami (bo nie ma z czym "startować"). Czy wtedy już psychoterapia przyznaje mu bezwartościowość, czy jeszcze nie? Edit: znalazłem potencjalną odpowiedź. Z braku takiej kochającej pacjenta osoby wmawiają pacjentowi, że Bóg go kocha, bo nie da się tego zweryfikować.
  9. Chyba nikt nie ma takiego problemu skoro nikt nie odpisał. Sądzę, że nie jeden chciałby choć na chwilę potrafić powiedzieć "wychodzę stąd" i czuć się świetnie sam na sam ze sobą....
  10. tomek83

    [Lublin]

    daj se pan spokój, do Warszawy albo eutanazja :). ew. priv
  11. Lepiej żeby kobieta najpierw Cie poznała i pokochała bez wiedzy o tych niedoskonałościach (np przez internet), a potem dopiero możesz je ujawnić. Znacznie większe prawdopodobieństwo sukcesu.
  12. Rzekome prawa do godnego życia nie istnieją, nikt ich nie gwarantuje, ani nie da się ich uzyskać czy nabyć w razie nie posiadania tych praw. Tzn państwo gwarantuje jakiś pakiet praw, ale to tylko jakiś niewielki wycinek całej rzeczywistości. Jeśli masz na prawdę ciężki przypadek nie bądź szczera, o zaburzeniach i lekach mów ale ogólnie. Nie mam na myśli mówienie nieprawdy, tylko raczej nie mówienie całej prawdy. Nawet wśród innych osób z zaburzeniami wyrozumiałość i akceptacja jest ograniczona, przejrzyj sobie takie forum jak to.
  13. Poznałem kobietę z kilkoma jej cechami, no ale nie tyloma na raz. Ciekaw jestem, jeśli jeszcze zaglądasz na forum bo post stary - jaka była jej relacja z mężem?
  14. Żaden z przedmówców nie pisał o budowaniu poczucia własnej wartości na podstawie obserwacji świata ("feedback"), tylko o stwierdzaniu jego obiektywnego poziomu na podstawie takiej obserwacji. Natomiast psychoterapia próbuje nadać człowiekowi wysoki poziom takiej samooceny na podstawie rzekomej unikatowości i indywidualności człowieka. Wysnułem tezę że nawet działa to ale w otoczeniu własnych bliskich, którzy cię kochają. Natomiast nie działa to w dalszym otoczeniu - np dla obcych. Oczywiście, nie muszę nadmieniać, że w celu pozyskania nowego człowieka nam "bliskiego" należy udać się do "obcego", który wartościuje "obcych" w sposób już obiektywny.
×