Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
red1

Nie daje mi spokoju myśl "że jestem pedofilem"

Rekomendowane odpowiedzi

Musze sie przyznac ze sam do konca nie wiem czy napewno mozna zaliczyc moje objawy do nerwicy natrectw. Wiem jedno ze jakis tydzien temu cos we mnie peklo. Tak poprostu pojawila sie mysl znikad( moze nie znikad ale wytlumacze to pozniej). Nigdy nie mialem problemow z odrzucaniem chorych mysli. Przychodzily i odchodzily rownie szybko. Nie wiem skad teraz tak uporczywa nie przynoszaca wiekszego a raczej dluzszego skutku walka z pozbyciem sie jej?

Mialem kiedys problem z inna uporczywa mysla ale spowodowane to bylo raczej tym ze bylem pod wplywem dragow. kazdy kto kiedykolwiek dluzszy czas bral wie ze takie rzeczy sie zdarzaja. teraz jest jednak inna sytuacja gdyz nie zazywalem w czasie pojawienia sie tej mysli nic po czym moglbym miec ten sam problem.

Mysl dotyczy pedofili moze nie w duzej mierze myslenia o czynnosciach z nia zwiazanych tylko samego faktu ze pojawila sie mysl ni z gryszki ni z pietruszki "pachnie dzieciecym seksem" a zaraz po niej druga moja nie odlaczna przyjaciolka "jestes pedofilem" i nie moge sie jej pozbyc. Nigdy nie zrobilem i nie zrobilbym do cholery zadnemu dziecku krzywdy i dlatego tym bardziej boli fakt niemozliwosci pozbycia sie tej mysli. Nie wiem co jest grane? Moze wplyw ma fakt ze w ostatnim czasie duzo bylo rozmow gdyz jeden z ludzi ktorych znalem z widzenia okazal sie wlasnie pedofilem. Fakt zastanawialem sie duzo jak mozna cos takiego zrobic. Moze to byl blad i powod pojawienia sie tej uporczywej mysli? Moze nie powinienem o tym myslec próbowac zrozumiec jak tak mozna? Jest juz jednak za pozno. Liczy sie teraz fakt ze cos takiego jest i nie wiem co jest grane? w ostanich dniach zaczalem duzo szukac na temat pedofili gdyz nadal zastanawialem sie czy aby napewno nim nie jestem. zastanawiac sie coraz wiecej: Moze ze mna tez cos nie tak? Jednak na sam koniec dochadze do wniosku ze nie moglbym tego w zyciu zrobic, predzej wybralbym ciepla wode i ostre zyletki. to nic jednak nie pomagalo mysl wracala za chwile za pare godzin nastepnego dnia. i cale czas te poczycie winy ze tak mysle.

Potem zaczalem szukac glebiej w szerszym aspekcie i tak znalazlem info o nerwicy natrectw mysli, obsesyjnych mysli ktore nie daja spokoju. Zastanawiam sie czy to odpowiedz na szukanie odpowiedzi. Nie mam natretnych mysli dotyczacych innych rzeczy poza ta. no moze sa ostanio gdy pojawila sie ta mysl zaczalem planowac swoja smierc choc wcale nie chce umierac. wymyslilem sobie tylko wariant rezerwowy czyli smierc jesli okazalbym sie pedofilem." no i znowu wracam do punktu wyjscia przeciez nie jestem i wiem to. Tak duzo juz o tym mysle ze sam nie wiem. Pogubilem sie. co pewnie bedzie mozna odczytac po moim wpisie jesli ktos go przczyta.

Podjelem juz nawet niezliczne decyzje i postanowienia ze koniec!! dosć już myslenia o tym. Nawet udalo mi sie stlumic je na czas dluzszy ale jak tylko rano sie budze to moj umysl nie robi nic innego tylko szybko i natarczywie szuka jej szuka i szuka i znajduje na nieszczescie.

Wiem ze to pewnie nie wrozy najlepiej ale zaczalem nawet popijac zeby przytlumic troche myslenie i uwolnic sie na czas jakis od tej karuzeli.

brak apetytu jaranie fajki za fajka tak wyglada moje zycie. nie powiem ze bylo przedtem normalne gdyz uwazam ze normalnosc to pojecie wzgledne. Bo czym niby mialaby byc ta normalnosc. pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Minie, jestem pewna =)

 

Pozdrawiam i wybacz, że nie dałam CI konkretnej porady. Piszę jak myślę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dzieki za odpiske. musze przyznac ze w ostatnich dwoch dniach jest juz lepiej . udaje mi sie je odrzucac w zarodku nie zastanawiam sie juz tyle. choc niepewnosc czy nie przywali pewnego dnia ponownie z grubej rury wciaz jest odczuwalna. jednak poki co ciesze sie z chwili przerwy i odzyskiwanej rownowagi. nadal jednak nie wiem czym to moglo byc spowodowane i czym mam sie spodziewac innej myslowej bzdury. dzieki jeszcze raz. peace!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

z tym zarodkiem, to naprawdę dobry pomysł.

Sama ostatnio do tego doszłam. Trzeba kosić to dziadostwo zanim się jeszcze rozwinie w naszych głowniach ;)

 

a właśnie najgorzej jak sobie coś człowiek ubzdura. Koszmar . No popatrz, skąd ja to znam =)

Pozdrawiam Cię serdecznie. Poradzisz sobie ;) Trzeba chcieć, siła się zawsze znajdzie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Natręctwo jak nic, sam wspomniałeś, że "ni z gruszki ni z pietruszki", więc źródło musi być gdzie indziej.

 

A swoją drogą, skoro już jest taki temat, to powiem, że ja też mam często takie myśli. Od kiedy pamiętam podobali mi się chłopcy o parę lat młodsi ode mnie, niewysocy, o łagodnych rysach... ale to chyba można jakoś wytłumaczyć np. niechęć do osób dojrzalszych ode mnie, które miałyby nade mną przewagę...

..ale jasny szlag, żeby się za 13-letnimi chłopczykami na ulicy oglądać :oops:

 

Swoją drogą, kiedyś się we mnie zakochał synek znajomej rodziców (teraz 15-letni) i ona się śmiała, że to takie urocze, i moi rodzice się śmiali... a jakbym go wykorzystała, toby im chyba nie było do śmiechu :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie wiem czy !? ale pewni pedofil raczej nie ma takich mysli one go nieprzerażaja.Ja też mam cos takiego ?bardzo chciałbym byc juz ojcem ale właśnie te mysli mnie dręczą jak i wiele innych.DZiwne to wszystko jak można analizować czy jest sie pedofilem czy gwałcicielem lub innym zwyrodnialcem jak można mysleć o zrobieniu komuś krzywdy kogo sie naprawde kocha,albo dręczyć się myślami o schizofrenii????, jak można wątpić w miłośc itp itd ................ a jednak można.KOCHANI co to jest jak to nazwać z kąd się bierze czy jest realnym zagrożeniem dla nas dla naszych bliskich?? tyle pytań ?! a odpowiedzi niechce się zakpeptować

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myśli: a może jestem pedofilem, albo homoseksualistą albo i tym i tym. Być może w moim umyśle czai się morderca? Czytałem, że to typowe dla nerwicy i wcale nie oznacza bycie jednym z nich. Skoro typowe to i możliwe do wyleczenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a ja sie bałam ze jestem lesbijka ale szybko przeszło, na pewno nie jesteś pedofilem to nn dlatego ze sie tego bardzo boisz, im mniej sie tego będziesz bal tym szybciej przejdzie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

najgorsze jest to, że czasem jest tak źle, natty są tak olbrzymie, że wydaje nam się, że to prawda..np, ja mam natręty, że jestem lesbijką, choć nie mam ku temu powodów, moja terapeutka stwierdziła, że nie ma przesłanek, skoro, nigdy nie podobały mi się kobiety itd...no to ja sprytnie stwierdziłam, że pewnie zakochałam się w kolezance z pracy, bo ona mi powiedziała, że ładnie mi w nowej fryzurze...i teraz mam taki natręt..masakra..jestem strasznie poddatna na to co czytam, co mówią...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co do pedofilii... mowił Wam może ktoś ze większość dwiantow dowiaduje sie o swoich uchybieniach dopiero jak sa zatrzymani i wysylani na leczenie? Z kilku zrodeł tak mozna wyczytać... miedzyinnymi z wikipedii.. pozatym terapeutka mi powiedziala. Oczywiscie nie 100% z nich, pozatym ciezko im na terapi przestawic swoj tok myslenia, bo oni uwazaja ze to normalne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ha mafju ten post był genialny.

 

Ja też mam tak czasami o pedofilie, a tylko dlatego, że ktoś mi powiedział o jakimś tam neurotykowym pedofilu co miał nerwice i ze dostawal sztucznego podniecenia przy dzieciach i od tamtego czasu jak sie dowiedzial ze to nerwica (gdzy sie tego bal i go to przerazalo) przeszlo mu. Mialme o to rycie glowy ale przeszlo :)

INny przyklad homoseksualizmu czytalem o tym, brzydzilem sie, zaczalem tepic ich gadajac jakies bzdury nietolerancyjne i mnie szlak trafia bo sie od 6 miesiecy mecze z tym :( i najgorsze jest to sztuczne podniecenie nie dostaje erekcji a mam wrazenie ze zaraz dostane i jak o tmy mysle to spirala sie nakreca. szlak mnie trafia ;(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mam to samo mariusz...:( unikam jednej koleżanki z pracy, która stereotypowo mysląc kojarzy mi sie z lesbijką. kiedyś powiedziała, że ładna mam fryzurę, wpadłam w taka panike, że dramat :? zaczęłam się nakręcać, pewnie ona sie we mnie zakochala, a skoro ja pewnie jestem lesbijka to ja w niej :-| - to wszystko pojawia sie po 6 latach związku z moim ukochanym... :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej! Dam wam radę poszukajcie źródeł w waszej przeszłości. Jak wiadomo to w dzieciństwie kształtują się nasze charaktery. Być może zdarzyła wam się taka sytuacja, która wywołała u was silne emocje albo osoba, która takie emocje wzbudzała zwłaszcza negatywne. Mózg koduje najchętniej te informacje, z którymi są związane silne emocje. Dlatego warto szperać w swojej przeszłości bo to ona nie daje nam spokoju, chodzi za nami jak cień. Właśnie o tym się przekonałam na własnej skórze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no do mnie ksiady jak bzlem mlodsyz mowil "sloneczko, kochanie" glaskal po glowie, ale nie sadzilem, ze to moze byc cos zlego ,po za tym, ze wkurzalem sie okropnie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Red 1 te Twoje myśli o pedofili są według mnie wynikiem nerwicy natręctw, bo z tym zaburzeniem jest tak, że to czego najbardziej się boimy, to co wydaje nam się najstraszniejsze nas dręczy. Dręczy właśnie jako dziwny strach, że to czego najbardziej się boimy mogłoby nam się zdarzyć lub nas dotyczyć. Pojawia się głupie uczucie, że nie jesteśmy w stanie nie zrobić czegoś czego nie chcemy. Taki strach jakbyśmy nie mieli panowania nad sobą, swoją wolą. I chociaż wiemy, że coś nas brzydzi, jest w naszym poczuciu ohydne, złe i wcale nas nie pociąga to paradoksalnie boimy się, że właśnie zrobimy to co najgorsze wbrew naszej woli, rozsądkowi tak jakbyśmy nie mieli możliwości kierować swoim zachowaniem, podejmować decyzji zgodnych z nami samymi. Jest to taki dziwny brak zaufania do samego siebie. Strach, że stane się kimś lub zrobię coś czego tak naprawdę nigdy byś nie zrobił i nie zrobisz. Przeraża cię myśl, że mógłbyś być tak okropną osobą. Możliwe, że kiedy zastanawiałś się nad tym pedofilem, próbowałeś zrozumieć takie zachowanie to gdzieś przez chwile poczułeś się tak jakbyś to straszne "coś" usprawiedliwiał, może poczułeś że jest to chore ale jednocześnie da się to czymś wytłumaczyć i w tym momencie przeraziło cię to, że ten problem mógłby teoretycznie dotknąć każdego. Możliwe, że kiedy nad tym się zastanawiałeś i szukałeś wytłumaczenia, to przyszła myśl, że skoro to da się wytłumaczyć to znaczy, że jednocześnie taką postawę popierasz. A to, że jesteśmy skłonni coś złego zrozumieć nie znaczy, że to popieramy, lubimy. Nie znaczy, że tacy jesteśmy.

Nie chcę Cię martwić ale skoro pojawiła się w Tobie taka dręcząca myśl to wygląda na to, że masz nerwicę natręctw. A to zaś może oznaczać, że nawet jeśli uporasz się z tą myślą to pojawi się następna, a potem następna. Schemat zachowań, odczuć jest podobny ale treści obsesji mogą się zmieniać. Nie koncentruj się na pedofilii, pytanie raczej jest: skąd w Tobie takie lęki? Może warto wybrać się do specjalisty zanm się to rozwinie.

 

---- EDIT ----

 

I przestań się tym dręczyć, skoro uważasz pedofilie za coś złego, skoro nie odczuwasz pociągu seksualnego do dzieci to nie jesteś pedofilem i pomimo swojego lęku nie zrobisz nikomu krzywdy. Wiem, że samemu ogólnie jest cieżko odrzucać obsesje bo w pewnym sensie można powiedzieć, że mózg nasz robi nam figle powtarzając wciąż daną senstęcję zamist pomysleć o czymś raz i koniec. To tak jakby mózg miał złe nawyki, które trzeba zmienić i pomocne w tym stają się leki. Tym bardziej, iż obsesyjność jest spowodowane np. spadkiem poziomu seretoniny w mózgu. Aczkolwiek aby uzyskać trwałe efekty oprócz leków niezbędna jest terapia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
skoro nie odczuwasz pociągu seksualnego do dzieci to nie jesteś pedofilem

I to jest najlepsze podsumowanie tego wątku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
skoro nie odczuwasz pociągu seksualnego do dzieci to nie jesteś pedofilem

I to jest najlepsze podsumowanie tego wątku.

Oj tak, to fakt. Trzeba to sobie uświadomić. Niestety u mnie na tym się nie skończyło, bo zaczęłam wmawiać sobie że może czuję pociąg do dzieci (również zwierząt, osób tej samej płci itd), że może jednak jest coś ze mną nie tak.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak byłem na rekolekcjach to pan psychoterapeuta powiedział nam tak:

Narysował na tablicy różowego słonia:)

Potem powiedział żebyśmy zamknęli oczy i za wszelką cenę nie myśleli o różowym słoniu. Że nie możemy go w ogóle zobaczyć. Ten różowy słoń nie może się nam pokazać bo jak go zobaczymy to na pewno się coś nie uda:).

 

Często to sobie powtarzam bo ten różowy słoń często mnie nawiedza tylko w innej postaci. W najstraszniejszej jaką sobie wyobrażam ale wiem że to on i śmieje się z niego:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Eustachy fajne porównanie :) Ja też staram się tak robić, po prostu o tym nie myśleć, odwracać uwagę, ale czasem jestem jakaś słaba i nie umiem. Ostatnio oglądałam program o facecie geju no i sami wiecie, znów analizy i przemyślenia że może i ja jestem homo, że może kobiety mnie podniecają, a tylko wmawiam sobie że nie. To jest najgorsze, to zapętlanie się, i ciągłe szukanie potwierdzeń co jest prawdą a co wymysłem i ta cała mieszanina.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Eustachy fajne porównanie :) Ja też staram się tak robić, po prostu o tym nie myśleć, odwracać uwagę, ale czasem jestem jakaś słaba i nie umiem. Ostatnio oglądałam program o facecie geju no i sami wiecie, znów analizy i przemyślenia że może i ja jestem homo, że może kobiety mnie podniecają, a tylko wmawiam sobie że nie. To jest najgorsze, to zapętlanie się, i ciągłe szukanie potwierdzeń co jest prawdą a co wymysłem i ta cała mieszanina.

 

rozumiem Cie doskonale...

ja jestem na etapie tzw. unikania kobiet, nie lubie gy ze mna rozmawiaja, siedza koło mnie, mam wtedy takie wrażenie, że pewnie się na nie rzuce, czy cos w tym stylu...

głupie to wszystko :cry:

przecież tak nie mozna żyć!!!!!!!!!!!!!!!!!

a juz wogóle rozstrojenia nerwowego dostaję, jak powie coś do mnie koleżanka z pracy!!!! po prostu panika!!!

od razu myśle, czego ona chce ode mnie??? może się we mnie zakochała?? albo ja w niej??a wmawiam sobie, że nie!!!!! co za mętlik!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oj vendetta, ja to mam jeszcze krok w przód, bo jest sytuacja że koleżanka się nachyla coś mi pokazuje w komputerze, a ja myśle: ładnie pachnie, a co by sie stało jakbym ją pocałowała, napewno jestem lesbijką.... No i się znów nakręcam. I matko, tak mam ze wszystkim boje sie ze mogą mnie pociągać dzieci czy zwierzęta, wmawiam sobie że może kocham kolege, a nie męża. I ciągle szukam potwierdzeń tego wszystkiego, w swoim zachownaiu, w swoich odczuciach, czasem wymyślam jakąś obrzydliwą sytuację i zastanawiam się czy to mnie podnieca (czasem zastanawiam się tak kilka dni,wciąż przywołując jakiś obraz, przy tym bardzo skupiam się na tym czy faktycznie mnie to pobudza czy nie, i już w penym momencie sama nie wiem co czuję), jakby chcąc potwierdzić że jestem wstrętnym, okropnym człowiekiem. Przypisuję sobie najgorsze cechy, dołuję się na każdym kroku, ale przecież wiem że jestem zupełnie normalna (choć piszę to bez przekonania). Nie wiem skąd ta autodestrukcja, skąd ta chęć niszczenia siebie samej, przecież bez natręctw (bo nie mam ich 24 h na dobę) jest mi lepiej, chwilami bywam naprawdę szczęśliwa. Więc po co to wymyślam ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może ktoś będzie miał podobny problem. Pacjent to ksiądz ale to nie ma większego znaczenia.

 

Fragment z książki "Integracja emocjonalna"

... zaczął się obawiać, iż darzy uczuciem dziesięcioletniego chłopca. Nie było w tym jednak nic niewłaściwego a kontakty między nimi nie odbiegały od normy właściwej dla dorosłego mężczyzny. Nasz pacjent postrzegał jednak ten związek jako bezsporny dowód swoich skłonności homoseksualnych, czego obawiał się od dawna. Z naszych badań wynikało, że rozwój psychoseksualny pacjenta nie odbiegał od normy. Pierwsze polucje pojawiły się, gdy miał 14 lat. Nigdy nie rozwinęły się u niego neurotyczne lęki dotyczące seksu, ponieważ odebrał zdrowe i rozsądne wychowanie seksualne. Okazało się jednak, że na ściśle psychologicznym poziomie nigdy nie doświadczył uczucia miłości, poza miłością do dzieci. Z naszych rozmów wynikneło jasno, że nigdy nie istniały żadne emocjonalne więzi miedzy nim a jego rodzicami, braćmi i siostrami. Członkowie tej rodziny nigdy nie okazywali sobie miłości i czułości, a on sam w młodości nie odczuwał potrzeby okazywania tych uczuć. Z perspektywy oceniał teraz, że uczucia te pozostały niezaspokojone. Gdy był już dorosły, nie odczuwał też potrzeby spotykania się z kobietami.

Wszystkie powyższe spostrzeżenia spowodowały, że zaczęliśmy rozmawiać o z n a c z e n i u c z u ł o ś c i w życiu emocjonalnym ludzi w ogóle, a dzieci w szczególności. Wyjaśniliśmy pacjentowi, że czułość jest pięknym wyrazem życia emocjonalnego człowieka i że spowodowana jest przez głęboko zakorzenioną potrzebę miłości —potrzebę zarówno dawania, jak i otrzymywania miłości. Czułość jest potrzebna każdemu dziecku, bo potwierdza, że jest ono akceptowane. Jednak w większym stopniu potrzebują jej dzieci szczególnie wrażliwe. Zrozumiałe więc było, że jeśli pacjent nie doświadczył czułości w domu rodzinnym, jej potrzeba ujawniła się w wieku dorosłym, w czasie gdy podczas pracy w szkole mógł ją skierować do małych chłopców. Wyjaśniliśmy mu, że w żadnym stopniu nie oznacza to, iż jest on homoseksualistą. Wskazuje to tylko, że ujawniła się ludzka potrzeba czułości, niezaspokojona na pewnym etapie rozwoju emocjonalnego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Oj vendetta, ja to mam jeszcze krok w przód, bo jest sytuacja że koleżanka się nachyla coś mi pokazuje w komputerze, a ja myśle: ładnie pachnie, a co by sie stało jakbym ją pocałowała, napewno jestem lesbijką.... No i się znów nakręcam. I matko, tak mam ze wszystkim boje sie ze mogą mnie pociągać dzieci czy zwierzęta, wmawiam sobie że może kocham kolege, a nie męża. I ciągle szukam potwierdzeń tego wszystkiego, w swoim zachownaiu, w swoich odczuciach, czasem wymyślam jakąś obrzydliwą sytuację i zastanawiam się czy to mnie podnieca (czasem zastanawiam się tak kilka dni,wciąż przywołując jakiś obraz, przy tym bardzo skupiam się na tym czy faktycznie mnie to pobudza czy nie, i już w penym momencie sama nie wiem co czuję), jakby chcąc potwierdzić że jestem wstrętnym, okropnym człowiekiem. Przypisuję sobie najgorsze cechy, dołuję się na każdym kroku, ale przecież wiem że jestem zupełnie normalna (choć piszę to bez przekonania). Nie wiem skąd ta autodestrukcja, skąd ta chęć niszczenia siebie samej, przecież bez natręctw (bo nie mam ich 24 h na dobę) jest mi lepiej, chwilami bywam naprawdę szczęśliwa. Więc po co to wymyślam ?

 

 

normalnie jakbym o sobie czytała...z dziećmi też tak mam :shock:

wmawiam sobie ostatnio ze podnieca mnie pewnie moja siostrzenica :shock::shock::shock: masakra

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Oj vendetta, ja to mam jeszcze krok w przód, bo jest sytuacja że koleżanka się nachyla coś mi pokazuje w komputerze, a ja myśle: ładnie pachnie, a co by sie stało jakbym ją pocałowała, napewno jestem lesbijką.... No i się znów nakręcam. I matko, tak mam ze wszystkim boje sie ze mogą mnie pociągać dzieci czy zwierzęta, wmawiam sobie że może kocham kolege, a nie męża. I ciągle szukam potwierdzeń tego wszystkiego, w swoim zachownaiu, w swoich odczuciach, czasem wymyślam jakąś obrzydliwą sytuację i zastanawiam się czy to mnie podnieca (czasem zastanawiam się tak kilka dni,wciąż przywołując jakiś obraz, przy tym bardzo skupiam się na tym czy faktycznie mnie to pobudza czy nie, i już w penym momencie sama nie wiem co czuję), jakby chcąc potwierdzić że jestem wstrętnym, okropnym człowiekiem. Przypisuję sobie najgorsze cechy, dołuję się na każdym kroku, ale przecież wiem że jestem zupełnie normalna (choć piszę to bez przekonania). Nie wiem skąd ta autodestrukcja, skąd ta chęć niszczenia siebie samej, przecież bez natręctw (bo nie mam ich 24 h na dobę) jest mi lepiej, chwilami bywam naprawdę szczęśliwa. Więc po co to wymyślam ?

 

 

normalnie jakbym o sobie czytała...z dziećmi też tak mam :shock:

wmawiam sobie ostatnio ze podnieca mnie pewnie moja siostrzenica :shock::shock::shock: masakra

 

No właśnie tylko to chyba nie jest takie straszne. Opowiedziałam o tym mojemu psychiatrze i zapytałam co o tym sądzi, powiedziała że jak usłyszy coś znaczącego to mi powie. Czyli to co opisałam niby ma nic nie znaczyć? Nie bardzo to zrozumialam i lekko zbiło mnie to z tropu :/ Czyli co że niby wiele osób tak ma?

A ostatnio zaczęłam mieć myśli że uprawiam seks z kimś z rodziny z ojcem, z kuzynem. Okropne, wciąż przywołuję obrazy i się zastanawiam, podnieca mnie czy nie. Aż się rzygać chce :/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×