Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
kokos7

Czy dla kobiety ważne jest słowo "kocham" od partnera?

Czy ważne jest dla Ciebie słowo "kocham" usłyszane od partnera?  

46 użytkowników zagłosowało

  1. 1. Czy ważne jest dla Ciebie słowo "kocham" usłyszane od partnera?

    • Tak
      36
    • Nie ma dla mnie znaczenia
      10


Rekomendowane odpowiedzi

Spotykam się od jakiegoś czasu z dziewczyną. Na pewno czuje uczucie względem niej, ale nie wiem czy to jest miłość. Zastanawiam się czy dla uciśnienia relacji, ona nie oczkuje słowa "kocham". Też pytanie czy ona odczyta to jako puste słowo czy zupełnie szczere. Czy może słowo kocham jest pierwszym krokiem do formalizacji związku? Co dla kobiety zna czy słowo kocham, o czym ono świadczy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niestety wiele kobiet ma obsesję na punkcie samego słowa(jak je usłyszą to wzlatują ponad obłoki), a potem po czasie okazuje się, że nie ma ono kompletnie żadnego odzwierciedlenia w czynach i jest płacz, depresja i Bóg wie co jeszcze.

Powiem tak : jeśli ktoś faktycznie kocha, to to cały czas widać, a nie słychać. Oczekiwanie samego słowa i stawianie go na szczycie piramidy jest wg. mnie dowodem na niedojrzałość emocjonalną i uczuciową.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Widzisz - to zalezy.

Jesli nie jestes pewien, czy to milosc - poczekaj.

Jesli chcesz powiedziec co czujesz - powiedz. Nie musi pasc slowo "kocham" jesli bedzie na wyrost.

Badz uczciwy w wyznaniach - wobec siebie i wobec niej. Jestem pewna, ze zyskasz u niej bardzo wiele zwykla uczciwoscia.

A co do samego "kocham" - jak juz ja pokochasz naprawde to bedziesz to potwierdzal swoim postepowaniem i nie trzeba tego mowic po sto razy.

Niestety, slowo "kocham" sie zdewaluowalo, wycieralismy nim sobie gebe zbyt czesto i bezpodstawnie.

Czuje dokladnie tak, jak napisalam - zreszta jestem w podobnej sytuacji ale odwrotnie - i nie zamierzam wychodzic z deklaracjami bez pokrycia. Jesli nie moge sobie w duchu powiedziec: kocham tego mezczyzne/kobiete - to mowienie jemu/jej tego jest bardzo nie w porzadku bo to klamstwo.

Zaczynac zwiazek od klamstwa? Juz tam bylam, dziekuje.

Nigdy nie mow czegos sadzac, ze druga strona tego oczekuje. Mow to co Ty czujesz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeżeli nie wiesz co do niej czujesz - zostaw ją w spokoju. Nie ma nic gorszego niż robienie nadziei i później wycofywanie się ze wszystkiego. Jesli człowiek kocha, od razu wie, że to TO. Nie musi czekać pół roku, roku czy chust wie ile czasu, żeby się upewnić. To najgorsze co możemy zrobić drugiemu człowiekowi - czekanie czy coś poczujemy więcej albo czy w ogóle cokolwiek poczujemy. I to jest typowy błąd dużej większości facetów, że mówią bzdury, z którymi się nie zgadzają bo tak wypada, bo ona może tego oczekiwać, bo już minęło tyle i tyle czasu więc trzeba coś powiedzieć. Ja ci mogę powiedzieć czego ogólnie potrzeba niezależnie od płci, wyznania, koloru skóry - SZCZEROŚCI.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Przez gardło by mi nie przeszło, serio, tak samo jak wierzę w jednego boga...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A w życiu, jeśli nie wiesz co czujesz, to daruj sobie ckliwe wyznania. Jak później jednak nic nie zaskoczy to wiesz, będzie problem, bo dziewoja sobie pomyśli, że ją zwyczajnie oszukałeś.

 

A czy oczekuje? A bo ja wiem, każda chyba inaczej do tej kwestii podchodzi. Mnie to na początku związków zawsze przerażało i kilka razy zwiałam :pirate:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Mnie to na początku związków zawsze przerażało i kilka razy zwiałam :pirate:

Może po prostu chciałaś żeby Cię ktoś szukał jak Tommy Lee Jones w Ściganym ;p

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jeżeli nie wiesz co do niej czujesz - zostaw ją w spokoju. Nie ma nic gorszego niż robienie nadziei i później wycofywanie się ze wszystkiego. Jesli człowiek kocha, od razu wie, że to TO. Nie musi czekać pół roku, roku czy chust wie ile czasu, żeby się upewnić. To najgorsze co możemy zrobić drugiemu człowiekowi - czekanie czy coś poczujemy więcej albo czy w ogóle cokolwiek poczujemy. I to jest typowy błąd dużej większości facetów, że mówią bzdury, z którymi się nie zgadzają bo tak wypada, bo ona może tego oczekiwać, bo już minęło tyle i tyle czasu więc trzeba coś powiedzieć. Ja ci mogę powiedzieć czego ogólnie potrzeba niezależnie od płci, wyznania, koloru skóry - SZCZEROŚCI.

Nie do konca sie z tym zgadzam. Prawdopodobnie przemawia przeze mnie troche inne podejscie do tych spraw, chociazby z racji wieku. Mowie zas za siebie.

Milosc (czyli uczucie trwale) nie pojawia sie od razu - to jest fascynacja. Doswiadczylam tego calkiem niedawno i chyba nadal jestem pod jego wplywem - ale wiem, ze to nie moze byc milosc. Jeszcze nie. I stawiam sprawe jasno. Mowie co czuje: bardzo lubie, szanuje, jest dla mnie wazny, z nikim innym sie nie spotykam i nie zamierzam bo on mi wystarcza, jest chemia, lubie z nim spedzac czas, rozmawiac - to jest wlasnie to, co czuje.

Dlaczego?

Brakuje czesci skladowych takich jak zaufanie, glebsza intymnosc.

Dlatego mowie o czekaniu na milosc - bo ona ma szanse przyjsc. Wiele jednak zalezy od okolicznosci. U mnie jest pewne, ze gdy przekonam sie: moge na tobie polegac, moge ci zaufac - to ta milosc runie, zerwie wszystkie blokady.

Kalkulacja? Moze i tak. Jesli teraz kogos pokocham to bedzie juz do konca bo nie mam juz czasu na popierd*lki. Wole siedziec sama i nolajfic na filmach i grach - spokojnie, bezpiecznie, pewnie. Za duze ryzyko i czasu szkoda. Moze troche pusto w sercu ale cos za cos. Jest mi samej dobrze bo nikt sie nie wpierd*la, nie obchodzi nikogo co i dlaczego robie albo nie, moge nic nie robic przez tydzien, moge sobie jechac na wakacje kiedy chce i gdzie chce nie liczac sie z kims innym (bo chce np na Malte a ja na Cape Verde i jedziemy w ramach kompromisu na Tenerife), nikt mi w kieszen nie zaglada.

Z kims odpowiednim byloby lepiej bo odpadloby wiele problemow jako ze podzielilibysmy je na pol. Z odpowiednim. O prawdopodobienstwie i szansach mi sie nie chce dyskutowac bo to slepa uliczka. A czy moj obiekt zainteresowania jest odpowiednia osoba czy nie to jeszcze nie wiadomo - tego sie nie wie od razu. Od razu to sa slowa, moga byc obietnice i zapewnienia. Nie ma potwierdzenia.

Mam tez zle doswiadczenia i to niejedno. Mam wiec swiete prawo do watpliwosci wobec siebie takze. Skoro zle wybralam poprzednio i w warunkach recydywy to moje zaufanie do siebie nie jest juz takie 100%. OK, wyciagnelam wnioski. Sama po sobie widze ze odbieram inaczej, zachowuje sie inaczej i jestem trzezwa mimo oczarowania. Walnelo mnie porzadnie ale wspominam to jak cos wspanialego, jakas iluminacje - odkrycie w sobie ze jeszcze potrafie, ze nie stetryczalam ani nie zgorzknialam po przejsciach. Mam nadal bardzo mloda dusze, zawsze byla we mnie ta odrobina szalenstwa...

Ale mam tez sporo powaznych ograniczen ktore moga mi uniemozliwic normalny zwiazek. I to nie zalezy ode mnie a od osoby ktora wybralam. Jesli nie zaakceptuje mojej sytuacji to nie ma mowy o bliskosci i o jakimkolwiek zwiazku. Juz sie z tym pogodzilam przed laty.

A jesli zaakceptuje i jako bonus ofiaruje wsparcie, pomoc - to bede najszczesliwszym czlowiekiem na swiecie.

Opcja numer dwa w dziale SF. Choc nie wykluczam ok 20% prawdopodobienstwa bo dlaczego nie? Bez podstaw, skonczylam z uzasadnianiem bo prowadzilo donikad.

 

-- 23 sty 2014, 10:55 --

 

Mężczyzna też lubi jak kobieta mówi, kocham cię.

To tylko dlatego, ze lubi mam mu to powtarzac?

Zeby radoche sprawic?

Dla mnie wypowiedzenie (szczere) tych slow to zobowiazanie. Przywiazanie. Nic juz nie jest takie jak przedtem. Klamka zapadla.

Tym bardziej wiec jesli ja to powiem to znaczy ze to czuje naprawde. Wartosc niewymierna.

 

Ktos mi mowi ze ma do mnie zaufanie - czy zdajecie sobie sprawe, jaka to odpowiedzialnosc?

 

Plujemy duzymi slowami na wszystkie strony. Zycie nauczylo mnie ich wartosci. Bo tez ich nie szanowalam tylko rozrzucalam gdzie popadnie z roznych powodow. Zapisaly mi takie CV ze dla 10 by wystarczylo i na dokladke dla jedenastego.

Reszty zycia juz nie zmarnuje. Od teraz ma byc wlasciwie, mam byc soba. Inaczej bedzie kolejna pomysla i kolejna frustracja.

Nie stac mnie na to.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Słowo kocham jest rownoznaczne z okazywaniem tego parnterce wtedy ma ono wlasciwe znaczenie inaczej samo słowo kocham pozostanie tylko słowem ,milosc sie okazuje i raczej sie wie kiedy kochamy druga osoba jesli jednak sa watpliwosci nie warto rzucac slow na wiatr.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

to chyba każda dziewczyna inaczej to odbiera, dla jednej słowa są ważne, dla innej bardziej się liczą gesty, uczynki. gdyby mi ktoś powiedział, że mnie kocha, to bym nie uwierzyła. pomyślałabym, że albo on okłamuje sam siebie i mu się wydaje, że kocha, albo mnie okłamuje, z różnych powodów. ale jeśli np jesteśmy razem już jakiś czas i to uczucie po prostu widać na każdym kroku, w spojrzeniu, w dotyku i nie jest to ten pierwszy etap zakochania, tylko uczucie jest głębsze, przemyślanie i pewne to usłyszeć kocham jest wyjątkową chwilą. dla mnie to ma sens tylko wtedy, kiedy ja już wiem, że on mnie kocha, bo pokazał to ileś razy bez słów. puste deklaracje nic nie znaczą.

a czy bym chciała to usłyszeć? pewnie tak, kiedy przyjdzie na to odpowiedni moment. ale jak ktoś mi to okazuje to nie musi mówić.

no i strasznie jestem uczulona na mylenie miłości z zakochaniem. zakochania się boję, bo ludzie szaleją a nic trwałego z tego nie wychodzi, wiele rzeczy się wtedy tylko wydaje. i jest dużo cierpienia. jakby ktoś się we mnie zakochał i mi wyznawał miłość, to bym nie uwierzyła w ani jedno słowo. już kiedyś słyszałam takie bajki, a później było "już cię nie kocham".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cóż, masz prawo mieć swoje zdanie jednak ja nie jestem za byciem ze sobą "na próbę". Albo jest mi z kimś dobrze i chcę to kontynuować mając pełną świadomość, że fascynację przesłonią w pewnej chwili zwykłe problemy i codzienność albo się nie spotykam. Ja chce być tak traktowana jak ja traktuję innych, to jest dość proste. Nie umówię się z kimś kogo za dobrze nie znam, z kim nie jestem pewna czy będę miała o czym rozmawiać. Niby proste, bo po to się spotykamy żeby się poznać, logiczne prawda? No nie do końca, bo jeśli czuję do kogoś chemię, ale widzę, że jest gburowatym chamem, choć z nim w sumie nigdy nie rozmawiałam nie umówię się choćby nie wiem co. Ludzi też trochę poznajemy po tym jak odnoszą się do innych, nie tylko do nas samych, zwłaszcza jeśli sa mili i uprzejmi bo na coś z naszej strony liczą. Jeśli natomiast oprócz chemii mam okazję z kimś porozmawiać nie tylko o kolorze dzisisjeszego nieba mogę zaryzykować spotkanie. I wtedy należy próbować biorąc pod uwagę, że nie codziennie wygląda się zjawiskowo, nie codziennie ma się ochotę otwierać usta czy jechać 500km na piwo do Gdańska. Jak ktoś tego nie rozumie to niech idzie precz.

Kolejną kwestią w moim wypadku jest to, że ja już nikomu nie zaufam. Mój terapeuta jest chyba pierwszą i ostatnią osobą w moim życiu, której się zwierzam i mówię co mnie boli, która wie, że nie do końca z moim deklem jest ok. Nikomu nie pozwolę się do mnie zbliżyć, zamknęłam te wszystkie rozdziały, a książkę wypieprzyłam. Coś we mnie pękło i nie mam nawet do nikogo żalu. Teraz dopiero jestem zimna jak głaz. Przez o kilka nieszczerych słów za dużo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie chcę rzucać słów na wiatr i nikogo ranić, jeżeli rzeczywiście odczuję, że to jest ta osoba, choć bardzo dobrze sie dogadujemy i w perspektywie będe miał zaręczyny czy małżeństwo, to wówczas chyba powiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Inaczej bedzie kolejna pomysla i kolejna frustracja.

pomylka

pozdrowienia od Alzheimera?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Przez gardło by mi nie przeszło

Mnie chyba też, nawet szeptem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Przez gardło by mi nie przeszło

Mnie chyba też, nawet szeptem.

 

Bo się jeszcze nie zakochaliście na tzw. "zabój" :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

pewnie ze dla kobiety jest wazne od partnera uslyszec kocham cie.... jestem w zwiazku z partnerem 9 lat po slubie 4 i jakos ostatnio totalnie nie mowimy sobie w ogole... nie wiem czy to z wiekiem idzie ze juz potem nie zwraca sie uwagi na cos takiego sama nie wiem..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie spotkałam nigdy faceta któremu powiedziałam bym , że go kocham ..

gnomy nie mają uczuć :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czy może słowo kocham jest pierwszym krokiem do formalizacji związku? Co dla kobiety zna czy słowo kocham, o czym ono świadczy?

kokos7, dla mnie samo słowo znaczy niewiele. ale ja już tak mam- że dla mnie nie liczą się słowa, TYLKO CZYNY. ktoś mi może mówić codziennie po 100 razy 'kocham Cię' ale jak nie będę tego czuła (bo będzie zachowywał się całkowicie odwrotnie)- nic z tego, ja dziękuję . w drugą stronę- jeśli widzę, że komuś zależy, że ktoś mnie szanuje, dba o mnie, widzę miłość w tym co robi- to słowo 'kocham' nie jest mi absolutnie do niczego potrzebne

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jestem w zwiazku z partnerem 9 lat po slubie 4 i jakos ostatnio totalnie nie mowimy sobie w ogole... nie wiem czy to z wiekiem idzie ze juz potem nie zwraca sie uwagi na cos takiego sama nie wiem..

nie idzie... a okazywanie uczuc i mowienie o nich jest wazne

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

:great:

jestem w zwiazku z partnerem 9 lat po slubie 4 i jakos ostatnio totalnie nie mowimy sobie w ogole... nie wiem czy to z wiekiem idzie ze juz potem nie zwraca sie uwagi na cos takiego sama nie wiem..

nie idzie... a okazywanie uczuc i mowienie o nich jest wazne

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wyobrażam sobie stałego zwiazku, w którym to słowo nie pada, oczywiscie poparte stosownymi zachowaniami...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
oczywiscie poparte stosownymi zachowaniami...

Np obiadem po powrocie z pracy, ciszą podczas meczu i wypraniem gaci, gdy partner nie miał siły ( lub umiejętności) by to zrobić. Do tego " kocham", ale nie za często, bo ile można słuchać jednego w kółko. Tak raz dziennie było by w sam raz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×