Skocz do zawartości
Nerwica.com

Alkostygmantyzm


shadow_no

Rekomendowane odpowiedzi

Przez to, że przestałem pić już daaaawno temu, stało się dużo dobrego.

Dużo też mnie ominęło. Bo na bombie zawsze była większa ochota gdzieś wyjść, coś porobić, wejść tam gdzie na trzeźwo wejść bym nie wszedł. Spontanicznej energii było dużo wiecej.

 

Ale chodzi mi o to, że ja nie unikam tych miejsc gdzie alkohol się pojawia. Czyli spotykam się z ze znajomymi, którzy piją (okazyjnie), zdarza mi się pójść do baru czy na disco, spotkania firmowe, rodzinne itp. 

I zawsze się pilnowałem, żeby nie sprawiać wrażenia że uważam się za lepszego przez to że nie pije. A chodziłem też na tzw. "sober rave" czyli taka zamknięta impreza dla trzeźwych. Masz tam wszystko co na normalnej dyskotece oprócz alkoholu i dragów (to imprezy również dla trzeźwych od innych substancji). Ludzie którzy tam przychodzą, to w dużej mierze ludzie po przejściach. I miałem wrażenie że dużo było takich buców, którzy mają "misje edukowania". Niektórzy trzeźwi alkoholicy są jak wrzody na dupie które tylko umoralniają i próbują wpływać na innych. Nie chciałem być taki.

 

No i przechodząc do sedna. Ja staram się nikomu nie narzucać mojego podejścia do alkoholu, i nie czuje się lepszy przez to że nie pije. Więc nie umoralniam. Chcesz pic przy mnie? Nie ma problemu, jak potrzebujesz to nawet Ci poleje. Ale... Często (!!!) mam odczucie, że przez to, że nie pije to z kolei ja jestem traktowany jako gorszy 😅 

 

Nie zawsze mówię prawdę dlaczego nie pije. Ale pytania są zawsze. Łatwiej mi mówić że jestem samochodem (co w 99% przypadków i tak jest prawdą). Na odpowiedź, że to nie twoja sprawa już zwykle zaczyna się przygotowywanie do walki kogutów. I słyszę zawsze, że no co Ty po co przyjechałeś samochodem skoro nie możesz się z nami napić. W wręcz "a jedno piwo to przecież możesz wypić" itp. itd. 

 

No i ta rozkmina kończy się tak, że ciężko jest rzucić alko nie tylko przez to co sami mamy w głowie. A jak już rzucisz to później musisz być przygotowany na wieczne odganianie się od ochlaptusow którym przeszkadza, że jesteś trzezwy. 🤷🏻‍♂️

 

A coś ku pokrzepieniu tych którzy teraz dopiero próbują z tego wyjść: Po czasie to już nie ma różnicy czy nie pije kolejny miesiac, pół roku czy rok. Najgorzej przeżyć ten sam początek, żeby przyzwyczajenia i nawyki się w tym obszarze zresetowaly.

 

Czujny jestem zawsze ale ogólnie to o alkoholu na co dzień się nie myśli. Także walczcie dzielnie 🍶

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

9 minut temu, shadow_no napisał(a):

Często (!!!) mam odczucie, że przez to, że nie pije to jestem traktowany jako gorszy 😅 

Kwestia towarzystwa, IMO.

 

Ja też praktycznie nie piję, ale z innych powodów (bo zwykle prowadzę, bo nie lubię taksówek, bo nie lubię stanu upojenia, bo mi się panika zaostrza w początkowym stadium, np. po pierwszym piwie). Jak ktoś nie potrafi tego uszanować to przestaje być miło.

 

Ogólnie u mnie na imprezach na działce alkohol nie pełni głównej roli. Jak ktoś chce to sobie wypije piwo lub ile tam chce, nikomu nie zabraniam ani nie liczę (chociaż pijanych ludzi nie chcę, bo robią bydło, ale z takimi się nie zadaję), ale ten alkohol, jeśli w ogóle jest (bo zwykle go nie ma), to jest gdzieś obok. W centrum jest grill, karkóweczka, kiełbasa, szaszłyki, pieczone ziemniaczki, polędwiczki…

 

Kwestia towarzystwa, IMO.

 

Miałem taki okres picia – czasy studenckie, nigdy się nie uzależniłem ani nie miałem problemu z alkoholem, ale dużo wtedy imprezowałem. Jak zrobiłem prawko i przestałem pić (bo nie chciałem już dupy autobusami wozić), to nagle ci pijani ludzie zaczęli mnie wk…wiać, nie czułem się już dobrze w pubie, czy na imprezie, więc chodziłem coraz rzadziej i w końcu się to wszystko urwało. No i nie żałuję, bo trudno żeby znajomości oparte na wspólnym piciu alko utrzymały się, jak się przestaje pić alko.

 

O albo sylwester, pije się bo trzeba. No a wcale przecież nie trzeba, jak się nie chce. I potem się wstaje normalnie rano bez kaca.

 

12 minut temu, shadow_no napisał(a):

I słyszę zawsze, że no co Ty po co przyjechałeś samochodem skoro nie możesz się z nami napić. W wręcz "a jedno piwo to przecież możesz wypić" itp. itd. 

Przepraszam, że to powiem, i nie chcę, żeby to źle zabrzmiało, ale brzmi to jak strasznie patologiczne towarzystwo :(  Czemu się z nimi zadajesz? Macie jakieś wspólne tematy?

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 Oj chyba niedoprecyzowałem czegoś.

Oddzielić trzeba znajomych, których lubię i którzy piją i z którymi nie mam problemu, od ogółu ludzi o który mi chodzi typu impreza firmowa, bar z większą ilością ludzi którzy też są dla mnie obcy itp. itd. Nie mówię o bliskich znajomych

  

1 minutę temu, Doktor Indor napisał(a):

Kwestia towarzystwa, IMO.

Zdecydowanie tak. Ale w mojej wiadomości bardziej miałem na myśli niekoniecznie "nasz wymarzony stolik" 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mój ojciec był alkoholikiem. Pił 40 lat.

Pił najczęściej wóde 0,7l dwa razy dziennie z gwinta. Mówił, że pije bo lubi i nie przestanie. Znęcał się nad nami ( siostra, brat, mama) psychicznie i fizycznie.

W początkowych latach pił w pubie i wszystkim stawiał. Z biegiem lat pił sam w domu. Wyrzucili go z pracy. Później przewrócił się i złamał biodro w dwóch miejscach. Cierpiał. 

Całe życie modliłam się, żeby umierał w cierpieniach. I stało się. Zmarł w marcu zeszłego roku bo się zabił. Po prostu mi ulżyło. Czynnik stresogenny się wyeliminował, śmieci same się wyniosły.

Sama pije baaardzo rzadko. Jak jestem całą rodziną na działce, albo u siostry na okoliczne święta typu Wigilia, urodziny.

Mi naprawdę niewiele trzeba, żeby wprowadzić się w stan upojenia alkoholowego.

Znajomych takich bliskich to mam koleżanke z czasów szkolnych. To były czasy. Łaziłyśmy po wszystkich krakowskich klubach i piłyśmy alkohol w autobusie. Było super. Ale już długo u niej nie byłam po tym jak okazało się, że jest biseksualna i stwierdziła, że mnie kocha, mimo, że jest w długoletnim związku.

 

Alkohol jest dla ludzi, ale widzących umiar i rozsądek.

Amen.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

25 minut temu, Lusesita Dolores napisał(a):

Ale już długo u niej nie byłam po tym jak okazało się, że jest biseksualna i stwierdziła, że mnie kocha, mimo, że jest w długoletnim związku.

Ale ona to wyznała po alkoholu? I od tej pory załapałas do niej dystans? 

 

Przykro mi z powodu tego co przeżywałaś przez ojca 🫂 mam w rodzinie młode osoby, o  które się martwię z powodu tego że wiem, że w ich domach jest alkohol. Ich ojców/matki akurat chętnie bym umoralniał. Ale co by znaczyły moje słowa. Młodzi jak podrosną to dostaną numer do wujka shada w razie W.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

14 minut temu, shadow_no napisał(a):

Ale ona to wyznała po alkoholu? I od tej pory załapałas do niej dystans? 

 

Przykro mi z powodu tego co przeżywałaś przez ojca 🫂 mam w rodzinie młode osoby, o  które się martwię z powodu tego że wiem, że w ich domach jest alkohol. Ich ojców/matki akurat chętnie bym umoralniał. Ale co by znaczyły moje słowa. Młodzi jak podrosną to dostaną numer do wujka shada w razie W.

Tak, powiedziała mi to po alkoholu, całując mnie w usta.  Od tamtej chwili utrzymujemy kontakt telefoniczny i przez komunikator internetowy. Ale daje mi do zrozumienia, że chciałaby się spotkać na jakieś imprezie.

 

Jak wiesz, że w bliskiej rodzinie jest alkohol i jakiekolwiek znęcanie się to działaj. Wzywaj policję, mops itp.

Ja się odciełam od rodziny typu ciocia, wujek, kuzynostwo bo doskonale wiedzieli co się u nas w domu wyprawia i nie zareagowali. To samo sąsiedzi. Kur.wa 40 lat znęcania się, picia i NIKT nie wezwał policji!!!

To ja wezwałam na ojca policję 2 razy i założyłam mu niebieską kartę.

Był 3 miesiące na odwyku w szpitalu. To też mu załatwiłam przez moją lekarkę.

Prosiliśmy, błagaliśmy, groziliśmy żeby przestał. Na nic. Pił sobie ten alkohol a potem nas wyzywał i groził zabiciem.

2 godziny temu, shadow_no napisał(a):

 

 

No i ta rozkmina kończy się tak, że ciężko jest rzucić alko nie tylko przez to co sami mamy w głowie. A jak już rzucisz to później musisz być przygotowany na wieczne odganianie się od ochlaptusow którym przeszkadza, że jesteś trzezwy. 🤷🏻‍♂️

 

Jak im przeszkadza to ich problem nie Twój. I czemu wieczne odganianie. To Ty w kółko spotykasz się z osobami na "bombie"?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

9 godzin temu, Lusesita Dolores napisał(a):

Jak wiesz, że w bliskiej rodzinie jest alkohol i jakiekolwiek znęcanie się to działaj. Wzywaj policję, mops itp.

Bardziej podejrzenia niż pewność. I nie podejrzewam przemocy. O tym bym się dowiedział na pewno. Chodzi po prostu i nadużywanie 

 

9 godzin temu, Lusesita Dolores napisał(a):

To Ty w kółko spotykasz się z osobami na "bombie"?

Może źle to trochę wszystko napisałem. Bo nie, że w kółko. Bliscy znajomi nie dawali mi tego odczuć o czym pisałem wyżej.

Ale mam na myśli raczej to, że po prostu okazji nie brakuje. Nawet podczas zwykłego dnia w biurze temat alkoholu pojawia się regularnie. I tego typu sytuacje mi chodzi. Nie związane z przyjaciółmi, tylko ogólnie z ludźmi 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

11 godzin temu, shadow_no napisał(a):

Zdecydowanie tak. Ale w mojej wiadomości bardziej miałem na myśli niekoniecznie "nasz wymarzony stolik" 

Hmm, u nas na firmowych imprezach jest spore grono ludzi, którzy nie piją, i nikt nikomu nie zagląda do szklanki. Zresztą jak się ktoś upije i zrobi bydło to potem jest niemiło.

 

A ogólnie to unikam stolików, które nie są „moimi wymarzonymi” 🙂

25 minut temu, shadow_no napisał(a):

Nawet podczas zwykłego dnia w biurze temat alkoholu pojawia się regularnie. I

Na zasadzie „ale zaje…sta impreza była, naj…bałem się, rzygałem i nic nie pamiętam”?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

9 minut temu, Doktor Indor napisał(a):

Na zasadzie „ale zaje…sta impreza była, naj…bałem się, rzygałem i nic nie pamiętam”?

A cały zestaw przygód.

Dobrze, że moja pamięć aż taka tragiczna nie jest jak myślałem, to z dawnych lat też mam co opowiadać xd

My to też parę razy na piwie byliśmy nie? ^^

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

16 minut temu, shadow_no napisał(a):

My to też parę razy na piwie byliśmy nie? ^^

No ba 🙂 A teraz ty nie pijesz, ja prowadzę, to najwyżej jeden stary dziadek do drugiego na herbatkę wpadnie powspominać jak to „kiedyś były czasy a dziś nie ma czasów” i ponarzekać na tę okropną młodzież :D 

Edytowane przez Doktor Indor

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak już napisałem w innym temacie, jedną z wkurzających rzeczy jest to, że etanol jest akceptowalny społecznie i wszechobecny. Z tym wiąże się m.in. to, że picie etanolu bywa traktowane domyślnie, a niepicie bywa postrzegane jako coś dziwnego. Butelki napojów alkoholowych jako prezenty czy nagrody nadal są często spotykane, i jest to jeden z absurdów tego świata. O wiele lepsze byłyby np. butelki oliwy z oliwek jako prezenty czy nagrody - szkoda, że tak mało osób wpada na taki pomysł. Albo na paczkę matchy jako prezent czy nagroda.

 

Nie piję, bo nie lubię. Nie lubię smaku etanolu. Nie lubię stanu upojenia. Nie lubię zatruwać swojego organizmu toksyczną substancją. Poza tym pijaństwo jest czymś, co mnie odrzuca, odstręcza i budzi mój niesmak i obrzydzenie.

Nie prowadzę praktycznie żadnego życia towarzyskiego, więc raczej nikt mnie nie namawia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, shadow_no napisał(a):

Czego oni słuchają w ogóle.

A weź, też się zastanawiam. Nie mogę już słuchać radia bo mnie mierzi. Albo kiedyś tak nie było, albo ja miałem większą tolerancję na jęczenie, wycie i skowytanie.

 

16 minut temu, Kiusiu napisał(a):

Jak już napisałem w innym temacie, jedną z wkurzających rzeczy jest to, że etanol jest akceptowalny społecznie i wszechobecny.

Tak… Myślę że to pokłosie rozpijania chłopstwa przez szlachtę, a potem pijaństwa w czasach PRLu.

Edytowane przez Doktor Indor

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

17 godzin temu, Doktor Indor napisał(a):

Przepraszam, że to powiem, i nie chcę, żeby to źle zabrzmiało, ale brzmi to jak strasznie patologiczne towarzystwo :(  Czemu się z nimi zadajesz? Macie jakieś wspólne tematy?

 

To z kolei ja się złapie za głowę. Przecież to co zacytowałeś to się słyszy w 99,9% tych sytuacji. Ty mówisz to za patologie, a to jest nasze społeczeństwo, kulturowo jak się zastanowię to wątpię że to kwestia tylko zacofanej Europy wschodniej. Moze obracasz się tylko w jakiś pałacach ze szklanymi parkietami ??? :D :D albo indycznikach. Niesłychane...

5 godzin temu, shadow_no napisał(a):

Młodzież najgorsza.

Czego oni słuchają w ogóle. I widziałeś jak się ubierają? Cali rozchełstani.

W sensie że zima jest a oni nie zapięci? :D

17 godzin temu, Lusesita Dolores napisał(a):

Mój ojciec był alkoholikiem. Pił 40 lat.

Pił najczęściej wóde 0,7l dwa razy dziennie z gwinta. Mówił, że pije bo lubi i nie przestanie. Znęcał się nad nami ( siostra, brat, mama) psychicznie i fizycznie.

W początkowych latach pił w pubie i wszystkim stawiał. Z biegiem lat pił sam w domu. Wyrzucili go z pracy. Później przewrócił się i złamał biodro w dwóch miejscach. Cierpiał. 

Całe życie modliłam się, żeby umierał w cierpieniach. I stało się. Zmarł w marcu zeszłego roku bo się zabił. Po prostu mi ulżyło. Czynnik stresogenny się wyeliminował, śmieci same się wyniosły.

Sama pije baaardzo rzadko. Jak jestem całą rodziną na działce, albo u siostry na okoliczne święta typu Wigilia, urodziny.

Mi naprawdę niewiele trzeba, żeby wprowadzić się w stan upojenia alkoholowego.

Współczuję Ci. Dużo musieliscie w życiu przejść.... ;/// u mnie nie ma przemocy

 

17 godzin temu, Lusesita Dolores napisał(a):

Znajomych takich bliskich to mam koleżanke z czasów szkolnych. To były czasy. Łaziłyśmy po wszystkich krakowskich klubach i piłyśmy alkohol w autobusie. Było super.

Ojeeej brzmi super 🥺😊😊 też bym z wami tak pojedzila ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

4 godziny temu, Doktor Indor napisał(a):

Myślę że to pokłosie rozpijania chłopstwa przez szlachtę, a potem pijaństwa w czasach PRLu.

Mówisz o tych z szlachta nie pracuje? 

 

36 minut temu, Dalila_ napisał(a):

W sensie że zima jest a oni nie zapięci?

Ani czapki i kaptura nie założą. No i w sportowych butach po śniegu. Pięty sobie odmroża

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

12 minut temu, shadow_no napisał(a):

Mówisz o tych z szlachta nie pracuje? 

 

Ani czapki i kaptura nie założą. No i w sportowych butach po śniegu. Pięty sobie odmroża

Stopki noszą na mrozie kostki na wierzchu.

Będą mieć reumatyzm

Ja wątpię że to kwestia chlopstwa i prlu, bo popatrzcie na Europę. Kultura picia od wiek wieków jest u nas. Piwo w Czechach, Niemczech, Anglii. Wino całe południe Europy. U nas i na północy wódka bo tu zimno i trza się rozgrzać. No a na innych kontynentach to nie wiem, ale jak sobie wyobrażam globalne południe to oni tym bardziej muszą pić, przecież tam bieda... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×