Skocz do zawartości
Nerwica.com

Czy dla kobiety ważne jest słowo "kocham" od partnera?


Czy ważne jest dla Ciebie słowo "kocham" usłyszane od partnera?  

46 użytkowników zagłosowało

  1. 1. Czy ważne jest dla Ciebie słowo "kocham" usłyszane od partnera?

    • Tak
      36
    • Nie ma dla mnie znaczenia
      10


Rekomendowane odpowiedzi

detektywmonk, :D:nono:

tosia_j, myslalam ze wspolne cierpienie zbliza... moze sprobuj zaczac od nowa i pierwsza mu to powiedz...no chyba ze tak nie czujesz

Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

 

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

moj chlopiec przez 15 miesiecy tylko raz mi to powiedzial mi zas sie nigdy nie udalo wiec tym bardziej doceniam bo wiem ze ma straszny problem z wyrazaniem uczuc (chyba nawet wiekszy niz ja) :P

f20.0 f42.2 g40

kweta 100

akineton 2

klorazepan 20

propranolol 30

abilify 30

solian 400

potas 540

klonik 2 okazjonalnie

depakine chrono 600

 

always remember you're someone's reason to smile

because you're a joke

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jetodik nie bylam w stanie bo poplakalam sie ze szczescia

ale mozesz miec racje ze go zawiodlam i dlatego drugi raz tego nie powtorzyl wiec pretensje moge miec tylko do siebie... frajer ze mnie :great:

f20.0 f42.2 g40

kweta 100

akineton 2

klorazepan 20

propranolol 30

abilify 30

solian 400

potas 540

klonik 2 okazjonalnie

depakine chrono 600

 

always remember you're someone's reason to smile

because you're a joke

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a to wcale nie tak źle wyszło ;)

 

myślałem, że raczej pytającym wzrokiem spoglądałaś na te słowa.

wtedy by się faktycznie 2 razy zastanowił przed kolejnym takim wyznaniem.

jest ok!

http://www.poomoc.pl/beta.php - na jednej stronie wszystkie kółeczka do klikania (pajacyk, pusta miska itd.)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kurde czytam te wasze rozkminy i dziwne to jest dla mnie, zastanawianie sie ile powiedziec, co powiedziec itd. jakby to była rozmowa kwalifikacyjna :? jesli jakas osoba jest dla nas bardzo bliska /bo takiej mówimy kocham/ to w jej towarzystwie powinniśmy się czuć swobodnie, bezpiecznie, zachowywac spontanicznie i okazywac bez zażenowania swoje uczucia...

kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bittersweet, można kochać i się wstydzić tego, mieć wewnętrzny opór przed okazywaniem uczuć :-|

 

powinno być jak piszesz, ale nie dla każdego taki luksus :bezradny:

http://www.poomoc.pl/beta.php - na jednej stronie wszystkie kółeczka do klikania (pajacyk, pusta miska itd.)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jesli jakas osoba jest dla nas bardzo bliska /bo takiej mówimy kocham/ to w jej towarzystwie powinniśmy się czuć swobodnie, bezpiecznie, zachowywac spontanicznie i okazywac bez zażenowania swoje uczucia...

no pewnie ze tak

to oczywiste prawie jak to ze dzieciaki wychowywane w patologii maja problemy z tym co dla innych jest norma

f20.0 f42.2 g40

kweta 100

akineton 2

klorazepan 20

propranolol 30

abilify 30

solian 400

potas 540

klonik 2 okazjonalnie

depakine chrono 600

 

always remember you're someone's reason to smile

because you're a joke

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hmm, nie wiem jak mozna kogos kochac, byc z nim w związku i nie mieć do niego zaufania na tyle, żeby to powiedziec... nie ma innej opcji, wtedy musi byc bliskośc i poczucie bezpieczeństwa... inaczej do bani z taką relacją. Tzn teoretycznie rozumiem, że ktos moze miec zahamowania w tym obszarze, tak jak rozumiem, ze ktos może miec fobię. Ale intuicyjnie tego kompletnie nie czuję... współczuję takich blokad.

kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bittersweet, można kochać i się wstydzić tego, mieć wewnętrzny opór przed okazywaniem uczuć :-|

Ja, gdybym kogoś pokochał, to bym się raczej wstydził do tego przyznać. Wyznawanie uczuć drugiej osobie to w moim postrzeganiu w pewnym sensie takie rozczulanie się na tą osobą. A ja rozczulania się nie znoszę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja bałabym się powiedzieć że kocham. ze względu na to, że takimi słowami mogę kogoś skrzywdzić. nie wiem czy jestem w stanie rozróżniać ciepłe uczucia, odróżnić zakochanie od zwykłej mieszanki sympatii, szacunku, wdzięczności do drugiej osoby.

Ostatecznie wszyscy mamy do opowiedzenia tylko jedną historię - ,,X,, na naszej mapie.

,,X,, oznacza nie miejsce, gdzie zaczyna się życie, lecz gdzie zaczyna się ono liczyć...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bittersweet, gdy podmiot miłości ma niskie poczucie własnej wartości, czuje się fundamentalnie niegodnym jej obiektu, tym samym niegodnym nie tylko do wyrażania takich uczuć, ale także partnerskiej relacji - bardziej chcą dawać niż brać, więc taka relacja musi być faktycznie trochę do bani :/

 

-- 24 sty 2014, 20:12 --

 

dla kogoś zakochanego z niskim poczuciem własnej wartości, powiedzieć "kocham" do swojego oszałamiająco cudownego obiektu miłości, jest jak dla trędowatego rozsmarowywać olejek do opalania, po plecach Jolanty Kwaśniewskiej.

http://www.poomoc.pl/beta.php - na jednej stronie wszystkie kółeczka do klikania (pajacyk, pusta miska itd.)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja bałabym się powiedzieć że kocham. ze względu na to, że takimi słowami mogę kogoś skrzywdzić. nie wiem czy jestem w stanie rozróżniać ciepłe uczucia, odróżnić zakochanie od zwykłej mieszanki sympatii, szacunku, wdzięczności do drugiej osoby.
to brzmi jak opis przyjazni, takie letnie... zakochanie zawiera dla mnie intensywne pozytywne emocje i ukierunkowane ta osobę potrzeby seksualne, do tego stałą potrzebe kontaktu.
bittersweet, gdy podmiot miłości ma niskie poczucie własnej wartości, czuje się fundamentalnie niegodnym jej obiektu, tym samym niegodnym nie tylko do wyrażania takich uczuć, ale także partnerskiej relacji - bardziej chcą dawać niż brać, więc taka relacja musi być faktycznie trochę do bani :/
heh, gdyby ten uwielbiający dawca miłości trafił na obiekt, który dobrze się czuje jako przedmiot uwielbienia, to może obie strony byłyby zadowolone ;)

kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bittersweet, gdy podmiot miłości ma niskie poczucie własnej wartości, czuje się fundamentalnie niegodnym jej obiektu, tym samym niegodnym nie tylko do wyrażania takich uczuć, ale także partnerskiej relacji - bardziej chcą dawać niż brać, więc taka relacja musi być faktycznie trochę do bani :/

heh, gdyby ten uwielbiający dawca miłości trafił na obiekt, który dobrze się czuje jako przedmiot uwielbienia, to może obie strony byłyby zadowolone ;)

 

Myślę, że to jednak nie działa tak prosto. Po pierwsze, osoba z niskim poczuciem własnej wartości będzie się bała okazać swoje uczucia (a czasem wręcz okazywać coś przeciwnego, jeśli relacja jeszcze nie zaistniała), więc automatycznie obiekt uwielbienia nie będzie wiedział, jak się w owej sytuacji zachować. Jeśli taka osoba będzie miła, cudowna, to ktoś czujący się jak jednostka bezwartościową, może się poczuć jeszcze bardziej niegodny, a jeśli wymarzona osoba nie sprosta oczekiwaniom i będzie mieć dość kogoś tak nisko się oceniającego i nie będzie nawet w stanie właściwie ocenić uczuć tej osoby, to też nie skończy się dobrze. Znam to z autopsji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ważne pod warunkiem, że będzie to po pierwsze: szczere uczucie (a nie zwykłe słowo), a po drugie: odwzajemnione. Aczkolwiek mnie samej raczej by przez gardło nie przeszło. Na pewno nie pierwszej w każdym bądź razie. :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bittersweet,

 

heh, gdyby ten uwielbiający dawca miłości trafił na obiekt, który dobrze się czuje jako przedmiot uwielbienia, to może obie strony byłyby zadowolone

 

w sprzyjającej sytuacji, myślę, że mogłoby tak być :)

ale to chyba bardzo nieczęsty typ związków?

 

 

zmęczona_wszystkim,

Znam to z autopsji.

 

a pisałaś kiedyś, że nie byłaś nigdy z ukochaną osobą :]

może właśnie to była bariera?

http://www.poomoc.pl/beta.php - na jednej stronie wszystkie kółeczka do klikania (pajacyk, pusta miska itd.)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

a pisałaś kiedyś, że nie byłaś nigdy z ukochaną osobą :]

może właśnie to była bariera?

 

No właśnie u mnie to była sytuacja, którą zamieściłam w mojej wypowiedzi w nawiasie - chodzi o relację, która nie zaistniała, bo od początku stwierdziłam, że "za wysokie progi...". A ktoś, kogo uważam za taką świetną osobę, zasługuje na kogoś lepszego, a nie na mnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

w sprzyjającej sytuacji, myślę, że mogłoby tak być :)

ale to chyba bardzo nieczęsty typ związków?

Raz spotkałam taką parę : On - leżał i pachniał /dosłownie, koleś caly dzień spędzał w łozku w bieliźnie przegladając sie w lusterku/ - Ona spełniała pozostałe funkcje, tzn byla kucharka, opiekunką, sprzataczka, itd. Kiedy ktos mu zwracał uwage, ze zachowuje sie wyjątkowo egoistycznie każąc się tak obslugiwac, koles odpowiadał spokojnie : przeciez nikt jej nie zmusza do bycia ze mna, jak jej się nie podoba, to niech sobie idzie.... no i w sumie miał rację :bezradny:

Ten przykład jest bardzo jaskrawy, ale na pewno jest mnóstwo w par, w której relacje sa asymetryczne, tylko nie w taki skrajny sposób jak powyżej.

kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Spotykam się od jakiegoś czasu z dziewczyną. Na pewno czuje uczucie względem niej, ale nie wiem czy to jest miłość. Zastanawiam się czy dla uciśnienia relacji, ona nie oczkuje słowa "kocham". Też pytanie czy ona odczyta to jako puste słowo czy zupełnie szczere. Czy może słowo kocham jest pierwszym krokiem do formalizacji związku? Co dla kobiety zna czy słowo kocham, o czym ono świadczy?

 

Jeśli Ci się podoba i chcesz się z nią być, to powiedz jej po prostu o tym. Jeśli nie boisz się wyznać uczucie dziewczynie to masz okazję sprawdzić czy ona odwzajemnia to uczucie. Dla większości znanych mi kobiet takie deklaracje są ważne i zwykle traktowane poważnie, nawet jeśli kocham pojawia się na końcu. Odwaga u faceta dodaje mu szans :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bittersweet

 

nieprawdopodobne, a długo trwał ten związek? bo tak sobie myślę, że ona pewnie była w nim zakochana, a on w niej nie i gdy pierwsza szaleńcza faza miłosna tej kobiety minęła, to go kopnęła w tyłek.

 

lusterko ;) to był piękniś, pokroju Zyzza?

 

 

 

zmęczona_wszystkim

 

no jak chcesz wiedzieć, to ja miałem podobnie :)

trzeba nadać sobie znaczenie,

inaczej ciężko będzie.

http://www.poomoc.pl/beta.php - na jednej stronie wszystkie kółeczka do klikania (pajacyk, pusta miska itd.)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×