Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Ketmia

Użytkownik
  • Zawartość

    42
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Luktar, może Cię to pocieszy, ale można być "wystarczająco dobrą mamą" nie mając dobrych wzorców w rodzinie (z autopsji). W sumie chyba lepiej uczyć się od siebie samej, kierując się trochę sercem, trochę rozumem. Złe matki nie widzą problemu w sobie, tylko w dziecku lub w otoczeniu itp. Świadome macierzyństwo jawi mi się jak praca w zmieniającym się i wymagającym projekcie - gdy uczymy się na bieżąco, ryzykujemy i sprawdzamy. To sztuka, by dziecko czuło się z nami pewnie, gdy nam tej pewności w sobie brakuje. Pomaga rozeznanie czego nie chce się dla swoich dzieci i uważność na ich emosferę. Pozdrawiam gorąco:)
  2. Wytrwaj Luktar. Trzymam kciuki za obronę. Rodzice czasem czując, że dorosłe dziecko im się wymyka, usamodzielnia się, próbują sabotować te wysiłki na różne sposoby. Przykro się robi, gdy pomyśli się, że rodzice nam się nie udali. Cóż, ich nie zmienimy, możemy za to stawiać czoło wyzwaniom i być dumnym z siebie później, że daliśmy radę mimo, że było nam w rodzinie bardzo pod górkę.
  3. mark123, diagnozowanie się na forach daje jakieś tropy, ale trudno uzyskać pewność co do rozpoznania/rozpoznań. Będąc dorosłym i ubezpieczonym możesz udać się bez zgody rodziców do PZP. Bywa pomocne spisanie sobie obecnych problemów, objawów, tego co wydaje Ci się niepokojące odnośnie Twojego funkcjonowania w przeszłości i zabranie ze sobą wyników badań neurologicznych, opinii z poradni psychologiczno-pedagogicznej, wypisów ze szpitala, jeśli masz takie. Postawienie diagnozy może wymagać 2-3 wizyt (u psychologa i psychiatry). Nie musisz wtajemniczać rodziców, jeśli obawiasz się ich braku zrozumienia. Powodzenia
  4. mark123, być może opisana przez Ciebie sytuacja wzbudza w Tobie ten lęk, bo przypomina jakieś dotkliwe okoliczności z przeszłości. Nie zawsze wszystko pamiętamy, co czasem bywa przystosowawcze.
  5. Jeśli Ci się podoba i chcesz się z nią być, to powiedz jej po prostu o tym. Jeśli nie boisz się wyznać uczucie dziewczynie to masz okazję sprawdzić czy ona odwzajemnia to uczucie. Dla większości znanych mi kobiet takie deklaracje są ważne i zwykle traktowane poważnie, nawet jeśli kocham pojawia się na końcu. Odwaga u faceta dodaje mu szans
  6. Kalusja, podzielę się kilkoma refleksjami: Czasem warto pobyć samej ze sobą i poznać siebie, żeby odkryć o co nam chodzi w związku, czego potrzebujemy, co możemy dać drugiej osobie. Dowartościowywać się chyba jednak lepiej jest nie licząc na chłopaka tylko bardziej na siebie, bo to pewniejsze mimo wszystko. Twój chłopak nie musi Cię oszukiwać obecnie, ale możesz go zniechęcić do siebie nadmierną podejrzliwością.... Jeśli czujesz, że objawy nerwicy nasilają się to, może obecne leczenie nie jest wystarczające. Przed podjęciem decyzji o rozstaniu warto się przespać z tym pomysłem i zobaczyć co przyniesie jutro. Powodzenia
  7. mark123, Jak się czuje wg Ciebie pacjent House'a? - kojarzy mi się stan desperacji i braku nadziei... Czy tę długą listę objawów i zaburzeń opisałeś jakiemuś specjaliście (niekoniecznie klasy House'a) czy trwasz w niepewności?
  8. Muzyczne grzańce na rbl.tv - od razu cieplej
  9. też tak mi się zdaje. Chyba nadal pierścionek zaręczynowy symbolizuje dla wielu osób rodzaj deklaracji i zaangażowanie partnera, który nie boi się przed światem i sobą samym decyzji o byciu razem. Kiedyś drogi pierścionek był rodzajem inwestycji w związek i sposobem na zyskanie przychylności narzeczonej i jej rodziny, bo sugerował że przyszły pan młody będzie w stanie utrzymać rodzinę i traktuje wybrankę na serio. Czasy się zmieniają, można wyjść za mąż bez swatów, posagu, zgody rodziny ale mam wrażenie, że nawet niezależnym finansowo i nowoczesnym paniom oczy się świecą, gdy takowy pierścionek znajdzie się na ich palcu. Ale to tylko wycinkowe obserwacje w moim otoczeniu.
  10. aardvark3, Wydaje mi się, że pisząc o doświadczeniach swojego dzieciństwa i dzieląc się nimi na forum - czynisz krok w stronę większej otwartości. Trudno czasem zaakceptować własną historię, ale nie mieliśmy jako dzieci wpływu w jakim domu dorastaliśmy, jacy byli nasi opiekunowie. Niestety wielu rodziców nie podołało swojej roli- pisałaś o rodzicach, którzy nie zapewnili poczucia bezpieczeństwa, ważności w dzieciństwie, nie odzwierciedlali uczuć, za to wprowadzali atmosferę strachu... Być może nie potrafili być lepszymi rodzicami, być może sami tak byli wychowywani, ale to nie tłumaczy braku wrażliwości na potrzeby (w tym emocjonalne) dziecka, którym byłaś. Deficyty z dzieciństwa czasem nadrabia się przez długie lata i pomaga się sobie jak tylko się jest w stanie. Dla mnie właśnie ten proces jest takim stanięciem po swojej stronie, wyrazem szacunku dla siebie pomimo przeszłości. Trzymam kciuki
  11. Veganaka, aardvark3 opisałyście wyżej przejawy przemocy psychicznej i nie tylko -kiedyś w dzieciństwie i później. Po doświadczeniu w dzieciństwie totalnego braku prywatności i zaprzeczaniu przez rodzinę potrzebie posiadania własnego miejsca, które też są moim udziałem, niełatwo dopuszczać innych do swojej dorosłej enklawy, swojej przestrzeni, o której w końcu się samemu decyduje. Na pewno potrzeba czasu i tych lepszych doświadczeń, by móc poczuć się swobodniej w związku nawet z w miarę normalnym i wyrozumiałym partnerem. Pomyślności w próbowaniu
  12. Magnolia84, Amelia83- macie takie przyjemnie wiosenne avki - sny bywają prorocze kupowanie cieni do oczu poprawiło mi dziś nastrój
  13. Zmiany w nas zawdzięczamy okolicznościom ale też własnym staraniom. Niektórym przychodzi trudno uznać, że mają jakiś wpływ na własny los, choć trwają w poczuciu niezadowolenia z własnego życia. Umartwianie się może być rytuałem. Jeśli otwieramy się na zmiany, np.: podejmujemy terapię, to stajemy przed niewiadomą - dokąd ona nas doprowadzi, czy spełni pokładane w niej nadzieje. W sumie różnimy się tym czy to co nieznane nas ekscytuje czy wzbudza obawy.
  14. Candy14- myślę że opieka nad zwierzęciem daje obopólne korzyści, choć z pewnością wymaga odpowiedzialności i nie jest to rozwiązanie dla każdego. Znam osobę zmagającą się z depresją, której służą wolontaryjne wyjazdy do schroniska, skąd wyprowadza na spacer kilka psów.
×