Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
alusia

Zaakceptować chorobe......

Rekomendowane odpowiedzi

Witam serdecznie. Trochę mnie nie było ale znów powracam. Pisze właśnie o tym co wydaje mi się że jest ważne w naszych natręctwach, lękach. Powoli dochodzę do wniosku że warto zaakceptować swoje myśli, lęki. Nie powinno się z nimi walczyć na siłę bo to pogarsza jeszcze sprawę. Np gdy nadchodzą trudne dni, pojawiają się negatywne myśli dajmy im możliwość przepłynięcia przez nasz umysł nie odpychajmy ich bo to pogarsza naszą sytuacje w której się znajdujemy! Gdy je zaczynamy odpychać one powracają z większą siłą i coraz bardziej nas dołują. Powinniśmy jak najwięcej rozmawiać z innymi o tym co nas dręczy. Nigdy nie wmawiajcie sobie że to co się z nami dzieje zawsze będzie nam towarzyszyć, pamiętajcie że napewno nadejdzie taki dzień w którym lęki i myśli ucichną.

Ostatnio na terapii psycholog kazała mi napisać na kartce jakieś słowa które przedstawiają mnie. Więc ja napisałam po kolei: lęk, strach, trudne myśli, nerwowość, miłość, przyjaźń, praca, spotkania, wspomnienia. Wywnioskowałam z tego że najbardziej znane mi są pierwsze trzy słowa a reszta.....??? Gdzie się podziała-jakby zanikła. No wiec trzeba coś z tym zrobić. Może lekka zamiana?? Lęk, strach, trudne myśli wrzucić na sam dół-byłoby pięknie tylko jak to zrobić???? hm......

Posatarajmy się zmienić to! Na samej górze postawmy sobie takie słowa którymi będziemy się kierować i ciągle myśleć o nich. Powracajmy do nich tak często jak tylko zaczyna się coś dziać w naszym życiu.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niewiem.. W moim przypadku jakby myśli przepływały swobodnie to stan mi by sie jeszcze pogorszył .. Staram sie nie myslec o tym wcale i z czasem przechodzi..

Zależy także kto co ma.. jeden zaakceptuje a drugi będzie z tym walczył

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dokładnie każdy przypadek jest inny :) ale z tego co wiem tych myśli do końca nie dam rady powstrzymać dlatego na dzień dzisiejszy pozwalam im swobodnie przepływać po to abym mogła je w miarę możliwości oswoić oraz aby nie wywoływały takiego panicznego lęku. Staram się je zaakceptować i analizować. Zawsze staram się wyszukać w nich coś pozytywnego-tzn zakończyć je pozytywnym wydarzeniem. Np nadchodzą takie dni kiedy mam lęki przed ostrymi przedmiotami i boję się że mogę sobe nimi coś zrobić. Na samym początku kiedy taka myśl się pojawiła było tragicznie-ryczałam, tuliłam maskotki jak dziecko które ma zaledwie 5lat, nie sypiałam w nocy. Odrzucałam te myśli na siłę i niestety nie dawało żednego efektu dopóki powoli nie zaczęłam je oswajać. Teraz gdy pojawaiją się daje im swobode przepływu przez moją psychikę i w końcu dochodzę do wniosku że to tylko moja wyobraźnia że w rzeczywistości ja się tego boję, ja nie chcę nic sobie zrobić to są natręty które chcą wzbudzić we mnie poczucie zagrożenia. Wiesz nie zawsze czuję siły do walki tak jak pewnie większość z tych ludzików co tu odwiedza to forum. Czasem są dnoe kiedy naprawdę nie wiem czy dam radę, wtedy potrzebuje rozmowy z kimś. To bardzo ważne aby móc się wyżalić, wyrzucić ten brud który nas męczy. Wiem jedno że praca nad samym sobą nie jest łatwa i wymaga cierpliwości, wiary, zrozumienia-nigdy nic na siłę. Tego życzę Tobie, mi i innym stworkom :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

rzeczywiście akceptacja lęku jest bardzo ważna może warto przeżyć te traumatyczne zdarzenia z podświadomości w świadomości. Należy stopniowo oswajać zakazane przedmioty, czynności, myśli, liczby, cyfry, wyrazy-uświadomić sobie, że nie niosą dla nas zagrożenia a są integralną częścią życia. Tylko przez oswojenie i nieunikanie sytuacji problemowych możliwe jest wyleczenie się z tego. Trzeba równocześnie budować pozytywny wizerunek siebie w swojej głowie, zainteresować się czymś i wzmacniać rozmową z ludźmi silnymi psychicznie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mysle, ze z jednej strony masz racje, z drugiej nie. Choroby nie wolno akceptowac, trzeba ja walczyc, wykonczyc, wypruć z niej flaki, az da nam spokoj.Nie nie by akceptujemy chorobe, to ona ma zaakceptowac, ze nie ma czego u nas szukac.

 

Z drugiej strony jeden psycholog pisze w swojej ksiazce, ze tlumienie leku jest zle, bo on schodzi do naszej podswiadomosci i jeszcze bardziej narasta. Proponuje on stosowac afirmacje, ze "czucie emocji jest dla mnie dobre i oczyszcza moja psychike" i mowi, ze powinnismy pozwolic sobie na odczuwanie strachu, gdyz w pewnym momencie dojdzie on do maksimum i zblednie, sam opadnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiesz nie chcę się sprzeciwiać ale niestety moje zdanie jest inne. Im bardziej tłumisz w sobie lęki, nalegasz żeby odeszły to odejdą ale na ile????? U mnie było tak że taka swoboda trwała ze 3 dni i znowu. Taki ciąg natłoku myśli i lęków trwał około 4 miesięcy ale teraz widzę poprawę. Gdy nadchodzą lęki tak jak już pisałam staram się je oswajać i zawsze znaleźć pozytywne zakończenie. Czasem jest trudno ale te dni które są dla mnie spokojem nie trwają tylko 3 dni a już nawet miesiąc i to jest dla mnie sukces!!! Wiem że potrafie je zaakceptować i oswoić i dzięki temu wywołują mniej lęków.

W sumie ta choroba jest jedną z trudniejszeych do wyleczenia jak i Depresja. To My sami musimy sobie z nią poradzić. Psycholodzy są potrzebni do tego aby w miarę swoich możliwości oswajać, żyć ze swoimi lękami prowadząc do ich wyciszenia. Natomiast psychiatrzy są po to aby przepisywać leki jakie się tylko da(oczywiście są wyjątki)-Takie jest moje zdanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć!

Zgadzam się z alusią, ja walczyłam podobnie tzn. zauważyłam, że jak boje sie tych myśli,(też mialam mysli o zrobieniu komus krzywdy) tzn. ja je powiązywałam z chorobą psychiczną i bałam sie ich ze cos jest ze mna nie tak, i winiłam sie za nie, ze jak ja moge tak mysleć, to one byly jeszce straszniejsze. Z czasem powolutku tłumaczyłam sobie np. pzreciez to wyobraznia, nigdy nikomu nic nie zrobilam zlego i napewno nie zrobie, zuwazylam ze zaczely znikac, tłumaczyłam sobie jak małemu dziecku krok po kroku o co w tym wszystkim chodzi i doszłam do takiego etapu, ze przestały mnie one straszyc, swobodnie przepływały mi przez głowę, az zniknęły całkiem.

Ale zauważyłam, że jak tylko mam jakies problemy np w życiu osobistym (starsznie emocjonalnie do nich podchodze) to uciekam w lęki tzn. zamiast zając się tym problemem, ja pilnuje czy nie dostane ataku, skupiam sie wtedy na myslach, i jestem smutna z tego powodu. choc nie dostaje ataku i mysli nie powodują we mnie paralizującego leku jak kiedyś, to smuce sie ze musze z tym życ.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Trafnie napisałaś magdalena4, że jeśli masz jakieś problemy to uciekasz w lęki. Ja jeśli nie rozwiązałem jakiegoś problemu i działałem wbrew sobie to przeważnie zaczynam myć ręce. Psycholog powiedział mi, że zajmuję się tym co nieistotne zamiast realnymi problemami. Można też powiedzieć, że trochę nerwica np. w moim przypadku jest na własne życzenie, czyli jeśli idę na łatwiznę i nie rozwiązuje danego problemu, on wraca do mnie w postaci natrętnego mycia rąk.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Magdalenko4 dokładnie mam tak samo jak Ty. Gdy pojawia się jakiś problem od razu wpadam w panikę i skupiam się na moich myślach i lękach. Zajmuje się w sumie tym co niepotrzebne w tym momencie. To mnie właśnie denerwuje ale muszę jakoś z tym walczyć tak jak i Wy. Czasami się zastanawiam jak ja to wszystko znoszę ale chyba jestem nawet silna choć czasami miałam konkretne doły ale na szczęście nie trwały długo. Często wtedy wmawiałam sobie że ten koszmar się nie skończy że będzie już tak zawsze. Ale na dzień dzisiejszy wiem że są jeszcze dobre dni, że zawsze zaświeci słońce, potrzeba tylko wiary(a u nas to tylko dużej wiary bo nam trudno w coś uwierzyć). Pozdrowionka dla Was!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

alusia,w pełni się z Tobą zgadzam.Spokój,akceptacja,traktuje moje dolegliwości jak coś normalnego.Pojawiają się znikają.Mnie łatwiej jest je znosić z takim nastawieniem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ooooooooo ani mi sie śni . NN to gówno, i należy właśnie w taki sposób ja traktować. Zresztą psychika mi nie pozwala akceptować tych urojen, jeżeli widzę nóż który wbija mi się w dłoń, MUSZE SPINAC MOZG I USILOWAC WYCIAGNAC NÓZ Z RĘKI, ŻEBY SIE NIEI ZAKRWAWIC . albo nawet wyobrazic sobie jeszcz raz ale z POPRAWIONYM scenariuzsem : tj moja reka zdążyła uciec przed nożem i jest cala zdrowa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

@detektywmonk

Na twoim miejscu zacząłbym się kształcić w jakiejś dziedzinie i został rekinem biznesu :-),

masz poukładane życie, dużo czasu... ;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×