Skocz do zawartości
Nerwica.com

Co trzyma was przy życiu?


TheGrengolada

Rekomendowane odpowiedzi

Może odrobina nadziei, że kiedyś będzie lepiej. Moje zwierzątka, którymi muszę się opiekować bo beze mnie pozdychają no i szaleństwa na motorze, które dają mi radość. Mam nadzieję, że to wystarczy żeby ze sobą nie skończyć.

“Ja… ja naprawdę w tej chwili nie bardzo wiem, kim jestem, proszę pana. Mogłabym powiedzieć, kim byłam dziś rano, ale od tego czasu musiałam się już zmienić wiele razy.”

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

koteczka

terapia

przyjaciele

'Jeśli nie umiesz latać, biegnij. Jeśli nie umiesz biegać, chodz. Jeśli nie umiesz chodzić czołgaj się. Ale bez względu na wszystko- Posuwaj się naprzód '

M. Luther King

'jak o mnie ktoś zapyta powiedzcie mu że znikam, za równoległym światem, gdzie liczby nie są ważne'

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie trzyma przy życiu rodzina, zwłaszcza moje dorosłe dzieci, szczególnie syn który mnie najbardziej rozumie, no i oby dwoje są za mną. Nikt nie wyrzyguje mi życiowych błedów, wystarczy że sam muszę z nimi żyć, bo tego się nie zapomina. Wiem że nie dopełniłem roli dobrego ojca głuwnie z powodu alkoholizmu i ChADu. Zato teraz prubuję im to trochę wynagrodzić.

CHAD ll

Kwetaplex

Lerivon

Lexotan

Clonazepam

Lamotrix

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

- świadomość że nie zrobiłam w życiu ( jeszcze) nic , co pozwoliłoby mi żyć w pamięci innych .

 

- kilka podróży w miejsca które MUSZĘ zobaczyć .

 

- moja rodzina i chłopak ( rodzeństwo - najbardziej )

"Czy ponadczasowy utwór można napisać przed czasem?

A da się założyć świat, zanim ten świat się zacznie?"

 

"Blizny to ślady po wygranej walce, z tym co chciało nas skrzywdzić "

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sam nie wiem co mnie trzyma jeszcze przy życiu. Życia towarzyskiego nie mam w ogóle, rodzina już dawno mnie oszczała o związkach już nie wspomnę,Odkąd pamiętam tonę w długach które przy moich możliwościach będę spłacał chyba przez całe życie i nie stać mnie na remont mieszkania za to ciągle walam się po jakiś pieprzonych ośrodkach i na zewnątrz wychodzę właściwie tylko wtedy kiedy muszę czyli albo za urzędami albo za robotą a jednak coś mnie kurwa trzyma na tym jebanym świecie a ja zastanawiając się latami i dzisiaj nie wiem co to dokładnie jest :-/

Ból fizyczny ma w sobie tyle dobrego, że jeśli przekroczy pewną granicę, zabija. Ból psychiczny, kiedy boli nas serce, zabija nas codziennie od nowa, jednak ciągle żyjemy. Paulo Coelho

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rodzina, znajomi, paraliżujący strach przed śmiercią i światopogląd.

Jestem ciekawa świata, najchętniej oglądałabym go z pozycji ducha, bo siebie i swojej sytuacji życiowej nienawidzę. Ale w duchy nie wierzę. Miażdży mnie, że świat będzie się toczył dalej beze mnie. Wiem względnie dużo o paru tysiącach lat przed moimi narodzinami, a nie dowiem się niczego o cholernym miesiącu po mojej śmierci. To mnie śmiertelnie, hyhy, przeraża. Myślę często, że skoro i tak umrę, to chociaż zobaczmy, co się w międzyczasie wydarzy, dla beki, a co tam. Niby wegetuję, przede wszystkim z perspektywy społeczeństwa i boję się wszystkiego 24h na dobę, ale jest sporo rzeczy, które chcę zobaczyć i przeżyć.

Efekt: miotam się szalenie między desperackimi próbami życia pełnią życia, a totalnym brakiem umiejętności realizacji tej ambicji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rodzina, znajomi, paraliżujący strach przed śmiercią i światopogląd.

Jestem ciekawa świata, najchętniej oglądałabym go z pozycji ducha, bo siebie i swojej sytuacji życiowej nienawidzę. Ale w duchy nie wierzę. Miażdży mnie, że świat będzie się toczył dalej beze mnie. Wiem względnie dużo o paru tysiącach lat przed moimi narodzinami, a nie dowiem się niczego o cholernym miesiącu po mojej śmierci. To mnie śmiertelnie, hyhy, przeraża. Myślę często, że skoro i tak umrę, to chociaż zobaczmy, co się w międzyczasie wydarzy, dla beki, a co tam. Niby wegetuję, przede wszystkim z perspektywy społeczeństwa i boję się wszystkiego 24h na dobę, ale jest sporo rzeczy, które chcę zobaczyć i przeżyć.

Efekt: miotam się szalenie między desperackimi próbami życia pełnią życia, a totalnym brakiem umiejętności realizacji tej ambicji.

Nie spodziewałem się, że spotkam na tym forum ludzi, którzy mają tak podobnie jak ja. To podnosi na duchu.

F42.0, wenlafaksyna 225 mg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×