Czy wymagam zbyt wiele?

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Czy wymagam zbyt wiele?

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 18 lip 2012, 11:01
Fioletowa25, wg mnie Wasze problemy są głębsze, niż tylko palenie.
Zgadzam się całkowicie z:
Abstrakcja napisał(a):'jesli cie drazni ze partner nie zakręca pasty do zębów to poszukaj problemu glębiej, bo pasta jest tylko czubkiem góry lodowej"
Kwestia palenia jest tutaj tym najmniej znaczącym czubkiem góry lodowej.
Myślę, że obie powielacie schematy z Waszej przeszłości: ona nie do końca potrafi wypowiedzieć swoje argumenty, mimo, że wie jakie są (czyżby kiedyś nikt się nie liczył z jej zdaniem, przez co nie umie go wypowiadać i bronić?), z kolei Ty dostrzegasz jej bierność i swoją argumentacją chcesz ją 'zahartować', 'zmobilizować' (tak jak niegdyś 'hartowano', 'mobilizowano' Ciebie lub kogoś Ci bliskiego?).

Wasze obecne relacje wyglądają mniej więcej tak:
Twoją partnerkę bardzo dotykają sytuacje, gdy próbujesz ją do czegoś nakłonić - najprawdopodobniej wtedy czuje się jakby nie była akceptowana, szanowana i kochana przez Ciebie. I na tym się skupia jej obrona, a nie na argumentach jakie wtedy padają. A skupiając się na obronie siebie, nie działa w kierunku zrobienia tego, do czego ją nakłaniasz. Wtedy Ty postrzegasz jej reakcję, jakby nie trafiała do niej Twoja argumentacja (jakby się przed argumentami broniła), przez co szykujesz kolejne, mocniejsze argumenty... a ona z powodu tych argumentów (które odczytuje jako coraz większy brak akceptacji dla siebie), oddala się jeszcze bardziej. :roll:
Jak takie relacje miałyby dobrze rzutować na Wasz związek? :time:

Obie mogły byście zyskać, gdybyście starały się współpracować i wzajemnie czerpać z siebie przykład: ona mogłaby trochę 'nauczyć się' dzięki Tobie, jak bronić swojego zdania, a Ty od niej jak wyrażać swoje zdanie i wsparcie tak, by nikogo nie urazić. :great:
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Czy wymagam zbyt wiele?

przez Fioletowa25 18 lip 2012, 13:58
Ta diagnoza chyba jest zdumiewająco trafna. Obie pochodzimy z rodzin w pewnym sensie dysfunkcyjnych. Ona cały czas jest traktowana przez rodziców jak dziecko, prawie jak ich własność. Aby się rozwinąć i dorosnąć musiała niemal "uciec" z domu. Wmawiano jej, że jest mniej warta od jej brata (który - przykro mi to mówić - jest kompletnym głąbem) i że nie poradzi sobie sama w życiu; że jedyną rolą, w której może się spełnić jest rola żony pozostającej pod całkowitą kontrolą męża.

Ja z kolei wychowywana byłam bez żadnych emocjonalnych relacji. Sama nauczyłam się, że rozum triumfuje nad emocjami a ponieważ uczucia, jakich doznawałam w rodzinnym domu nigdy były przyjemne, postanowiłam wytrenować się tak, by nie czuć nic. Przeszłam już jedną, trwającą pół roku terapię w związku z tym i obecnie czuję się znacznie lepiej, nauczyłam się wsłuchiwać w siebie i nie bać się uczuć, ale przekonania o wyższości racjonalizmu nie potrafię i nie chcę się pozbyć.

Tak czy siak czuję, że muszę znaleźć jakiś sposób na ten nałóg - ustawianie relacji między nami może odbywać się równolegle. Na pewno zajmie to trochę czasu. Myślę, że mogę skorzystać z Twoich cennych obserwacji, ale chcę oddzielić spór wokół palenia jako symptom problemów natury emocjonalnej od palenia jako problemu zdrowotnego per se, który trzeba rozwiązać szybko i skutecznie, niezależnie od ewentualnej pracy nad problemami emocjonalnymi. Nie chcę czekać, aż może kiedyś jej się "zachce" rzucić lub nie. To zbyt ważna sprawa, by robić z niej poligon psychologicznych doświadczeń.

Czy to aż tak poważny problem, że wymaga psychoterapii? Czy psychoterapeuta może przyjąć dwie osoby, jeśli problem dotyczy pary? Oczywiście chodzi o porady refundowane przez NFZ, a z racji naszego statusu poradnia małżeńska raczej nie wchodzi w grę.
Ostatnio edytowano 18 lip 2012, 14:02 przez Fioletowa25, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
17 lip 2012, 22:30

Czy wymagam zbyt wiele?

Avatar użytkownika
przez Candy14 18 lip 2012, 14:00
Ona cały czas jest traktowana przez rodziców jak dziecko, prawie jak ich własność.

a czy Ty nie robisz tego samego?
Tak czy siak czuję, że muszę znaleźć jakiś sposób na ten nałóg - ustawianie relacji między nami może odbywać się równolegle. Nie chcę czekać, aż może kiedyś jej się "zachce" rzucić lub nie.

Chcesz decydowac za nia co dla niej dobre
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Czy wymagam zbyt wiele?

przez Fioletowa25 18 lip 2012, 14:07
Candy14 napisał(a):
Ona cały czas jest traktowana przez rodziców jak dziecko, prawie jak ich własność.

a czy Ty nie robisz tego samego?


Bardzo bym tego nie chciała.

Candy14 napisał(a):
Tak czy siak czuję, że muszę znaleźć jakiś sposób na ten nałóg - ustawianie relacji między nami może odbywać się równolegle. Nie chcę czekać, aż może kiedyś jej się "zachce" rzucić lub nie.

Chcesz decydowac za nia co dla niej dobre


Nie. Zdecydowanie nie. Uważam, że mam prawo zmusić ją, by w tak ważnej dla mnie kwestii zrobiła to, co dla mnie jest dobre. Przyjmując moje oświadczyny złożyła mi pewną obietnicę i teraz chcę te postanowienia od niej wyegzekwować. Palenie, tak samo jak jazdę z pijanym kierowcą, bez zapiętych pasów, uprawianie pewnych sportów bez odpowiednich zabezpieczeń traktuję jak łamanie danej mi obietnicy, że spędzi ze mną życie. To trochę tak, jakby co dzień pakowała jedną swoją rzecz przed planowaną wyprowadzką.
Wiem, że to może brzmieć trochę jak "oszukać przeznaczenie", ale przecież nasza kultura zna takie takie pojęcie jak "śmierć przedwczesna". Nie można uniknąć wszystkich wypadków i chorób, ale można znacząco obniżyć prawdopodobieństwo wystąpienia sporej części z nich. Nie oczekuję, że wyeliminuje możliwość przedwczesnej śmierci całkowicie, ale może obniżyć szanse.

-- 18 lip 2012, 14:32 --

P.S.
(Nie wiem, dlaczego nie mogę edytować powyższego postu)

Niedawno słuchałam opowieści koleżanki, której mąż postanowił polatać na paralotni przy niesprzyjającej pogodzie. Żona próbowała go od tego odwieść, ale się uparł. Teraz jest kaleką. Może gdyby owa koleżanka była bardziej uparta, czy wręcz "despotyczna" nasłuchałaby się epitetów pod swoim adresem i musiała znosić fochy przez kilka dni, ale miałaby teraz zdrowego męża.

Wychodząc za niego obiecywała mu, że nie opuści go w chorobie, ale zapewne miała na myśli nieprzewidziane wypadki czy choroby, które rozwijają się niezależnie od trybu życia. Jak można traktować taką przysięgę w obliczu wypadku, któremu mąż uległ na własne życzenie? Czy żona faktycznie nie miała prawa bezwzględnie żądać od niego, by w tym feralnym dniu zrezygnował z ulubionego sportu?

Uważam, że mój przypadek jest podobny.
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
17 lip 2012, 22:30

Czy wymagam zbyt wiele?

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 19 lip 2012, 12:05
Fioletowa25 napisał(a):Tak czy siak czuję, że muszę znaleźć jakiś sposób na ten nałóg - ustawianie relacji między nami może odbywać się równolegle.
...
chcę oddzielić spór wokół palenia jako symptom problemów natury emocjonalnej od palenia jako problemu zdrowotnego per se, który trzeba rozwiązać szybko i skutecznie, niezależnie od ewentualnej pracy nad problemami emocjonalnymi.
Wątpię w skuteczność owej równoległości rozwiązywania problemów.
Skoro oczekujesz z jej strony ustępstwa w postaci rzucania palenia, sama ustąp w kwestii tego, że to się musi stać 'teraz i już'. Uparciuchu! ;)
Poza tym z powodu tego, co jej rodzice wbili jej do głowy, szanse na całkowite rzucenie palenia są bardzo małe; większe są szanse na stopniowe ograniczanie.
Jeśli ona traktuje palenie jako formę relaksowania się, odprężenia, to wywierając na nią presję, tylko zwiększysz 'jej potrzebę palenia'.
Więcej osiągniesz, gdy będziesz ją wspierała w rzucaniu palenia. Po prostu chwal ją, gdy uda jej się wytrzymać kolejne dni na mniejszej 'dawce' papierosów. A nawet, jeśli np. pod wpływem stresującej sytuacji znów wypali więcej, przekonuj ją do tego, że skoro raz się jej udało ograniczyć palenie, to ten sukces może powtarzać wielokrotnie, że potrafi to osiągnąć. Wzmacniaj jej wiarę w siebie, to że potrafi zapanować nad nałogiem, który najwidoczniej teraz panuje nad nią. To jest najskuteczniejszy sposób na całkowite (choć stopniowe) rzucanie palenia, choć na pewno nie najszybszy.
Od biernego (ale i 'łatwego') wymagania, skuteczniejsze jest aktywne (i trudne) wspieranie. :great:
Przypuszczam, że właśnie z powodu Twojej chęci wyzbycia się emocji, trudniej Ci dostrzec jak ważne jest dla niej wsparcie... a przez to nadal stawiasz na racjonalizm.

Co do terapii, to myślę, że warto, byście obie wybrały się terapie ukierunkowane na 'naprawienie' błędów Waszych rodziców, czyli dla niej na odbudowanie poczucia własnej wartości, a dla Ciebie jednak na 'powrót do emocji' (które na co dzień bywają zarówno pozytywne, jak i negatywne - a nie tylko krzywdzące, negatywne jak w Twoim domu rodzinnym!).
Ewentualna terapia dla par wtedy, gdy nadal będą występowały problemy w komunikacji między Wami.

Na naszym forum postów nie można edytować po pewnym czasie (nie pamiętam ile to jest dokładnie minut).
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Czy wymagam zbyt wiele?

Avatar użytkownika
przez Candy14 19 lip 2012, 12:11
Uważam, że mam prawo zmusić ją,

nie masz prawa nikogo do niczego zmuszac
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Czy wymagam zbyt wiele?

przez Fioletowa25 23 lip 2012, 13:07
Gods Top 10 - Twoje przemyślenia są bardzo trafne i cenne, więc może Cię powykorzystuję jeszcze troszkę?

Widzisz, piszesz o pomocy, wspieraniu. Zagwozdka polega na tym, że ja nie mam jej w czym wspierać, w czym pomagać. Mimo, że wciąż obiecuje i zapewnia to tak naprawdę nie podjęła jeszcze decyzji o rzuceniu palenia. Stara się mnie uspokoić, udaje...

Teraz na przykład mamy taką sytuację: Jest krucho z pieniędzmi, co było dobrym pretekstem do kolejnej rozmowy. Umówiłyśmy się, że do końca miesiąca ma jej wystarczyć określona ilość papierosów. Przystała na to dość chętnie.
Wcześniej opowiadała mi, że łatwiej się jest powstrzymywać kiedy ma wolny dzień i miło spędza ze mną czas, natomiast po ciężkim dniu pracy albo w stresie bardziej ciągnie ją do papierosów.

W weekend (typowy leniwy, piżamowy weekend, kiedy spędzałyśmy czas na ulubione przez nas sposoby, było miło, bezstresowo, romantycznie, wręcz bajecznie) zaczęła wypalać swój "przydział" w szalonym tempie. Poradziłam jej, żeby teraz się powstrzymała teraz, kiedy ma dobre warunki do walki z nikotynowym głodem i zostawiła sobie więcej papierosów na potem, kiedy będzie miała większą ochotę.
Odparła, że teraz wypali tyle, ile chce (to był bodajże jej czwarty papieros tego dnia - w spokojną, szczęśliwą sobotę) a potem, przez kolejny tydzień (w pracy!) wytrzyma o jednym papierosie dziennie.
Znam ją i wiem, że tak nie będzie. Teraz przekonuje, że da radę... Rzuca słowa na wiatr i tak naprawdę nie wiem, czy ona sama naiwnie wierzy w swoje obietnice czy po prostu kłamie w żywe oczy. Doskonale wiem, że wkończy swój "limit" w dwa dni, a potem będzie błagać, awanturować się, zachowywać się jak narkoman na głodzie... Znajdzie sposób, żeby namówić mnie na kupienie kolejnych papierosów mimo, że się umawiałyśmy (albo kupi je bez mojej wiedzy, ewentualnie wyżebrze). Nie jestem przecież w stanie jej odmówić, kiedy jej głód sprawia, że nasz dom staje się piekłem, miejscem nie do wytrzymania. Cały czas płacze lub krzyczy, nie da się z nią normalnie porozmawiać, nie jest w stanie normalnie funkcjonować... Zawsze w takich sytuacjach mam ochotę wyjść z domu ale wiem, że to nic nie da.

Podsumowując: gdy jest "syta", zaspokojona, łatwo przychodzi jej obietnica ograniczenia lub rzucenia. Potem, gdy dopadnie ją głód krzyczy, że nigdy nie chciała rzucać, że mnie okłamała bo ją zmusiłam, że nie ma i nigdy nie miała zamiaru rzucić. Nie wiem, kiedy mówi prawdę - boję się, że jednak wtedy, kiedy jest "na głodzie".
Ostatnio edytowano 23 lip 2012, 13:13 przez Fioletowa25, łącznie edytowano 2 razy
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
17 lip 2012, 22:30

Czy wymagam zbyt wiele?

Avatar użytkownika
przez Candy14 23 lip 2012, 13:11
Potem, gdy dopadnie ją głód krzyczy, że nigdy nie chciała rzucać, że mnie okłamała bo ją zmusiłam, że nie ma najmniejszego zamiaru rzucić. Nie wiem, kiedy mówi prawdę
Wiec po co ja zmuszasz? Poczytaj sobie o uzaleznieniach.... nie wiem czy Ty masz jakies nalogi ale Twoje posty swiadcza o tym, ze kompletnie ich nie rozumiesz
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Czy wymagam zbyt wiele?

przez Fioletowa25 23 lip 2012, 13:14
Candy14, po co ją zmuszam do czego?
Nie wiem, o co pytasz. Jeśli chodzi Ci o to, po co zmuszam ją do rzucenia to... włóż trochę wysiłku w przeczytanie moich postów.

I tak, zmagam się z chorobą. Wiem, co to znaczy odmawiać sobie czegoś gdy myśl o tej przyjemności przesłania cały świat. Uważam jednak, że cechą człowieka dojrzałego jest panowanie nad takimi ciągotami, uświadamianie sobie ich źródła i znoszenie konsekwencji.

Jak rozumiem, Ty nadal tkwisz w nałogu, prawda?
Zabawne, jak często nałogowi palacze ze wszystkich sił bronią swojego prawa do nałogu, ile energii wkładają w usprawiedliwianie siebie i swoich "kolegów po fachu". Argument, że nie można rzucić palenia bo to trudne jest troszkę niepoważny.
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
17 lip 2012, 22:30

Czy wymagam zbyt wiele?

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 25 lip 2012, 16:49
Troszkę mnie nie było.

Fioletowa25, przede wszystkim to, co jest dla Ciebie 'łatwe', nie musi takie być dla Twojej partnerki. Dlatego wskazane byłoby z Twojej strony jak najwięcej wyrozumiałości. To nie tak, że tylko ona powinna zmieniać swoją postawę, ale również i Ty swoją postawę!

Dobrze, że staracie się ustalać kompromis w postaci limitu papierosów. Jednak błędem jest natychmiastowe bezwzględne egzekwowanie go, zwłaszcza w przypadku, gdy tak samo postępowali wobec niej jej rodzice (na konsekwencję przyjdzie czas później, gdy Wasze wzajemne wsparcie będzie skuteczniejsze).
Znacznie bardziej skuteczne byłoby wypracowanie kompromisu, ale jednocześnie zrozumienie z obu stron, jeśli się którejś stronie nie uda dotrzymać warunków. Inaczej mówiąc: zamiast komunikatów w stylu 'a nie mówiłam/wiedziałam że Ci się nie uda' itp., lepsze byłyby w tym miejscu komunikaty typu: 'rozumiem dlaczego nie udało się, bo miałaś ciężki dzień/tydzień, jednak wierzę w Ciebie, w to że dasz radę!' (przy czym takie komunikaty są tym skuteczniejsze, im bardziej szczerze wypowiadane).
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do