Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez socjopatia 23 lip 2012, 07:37
cholera:( mam wyrzuty sumienia,że znów wracam do relanium.próbowałam.2 miesiące bez.wytrzymałabym!moim największym problemem jest drżenie mięśni.lęk oczywiście też,zresztą to się pewnie łączy. co za zamknięte koło.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
162
Dołączył(a)
16 mar 2007, 21:02
Lokalizacja
Kraków

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez Michałek 75 23 lip 2012, 16:38
socjopatia

szkoda 2 miesiące to kawał czasu ! Ale dziś zj...bany dzień wszystkie zęby bolą jak chol..a , oczy łzawią a rączki latają - q..wa !
Always Look on the Bright Side of Life ...
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
30 cze 2012, 15:32

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez nowanowa 23 lip 2012, 21:18
wszystkie zęby bolą jak chol

może zacząłeś zgrzytać ? -zbyt napięte mięśnie

ja na swoim etapie mam z kolei sny ciekawe... jednej nocy mi ktoś bliski umiera, drugiej się rodzi
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
22 lip 2012, 14:36

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez socjopatia 23 lip 2012, 21:59
Michałek 75 napisał(a):socjopatia

szkoda 2 miesiące to kawał czasu ! Ale dziś zj...bany dzień wszystkie zęby bolą jak chol..a , oczy łzawią a rączki latają - q..wa !



nic straconego,dopiero raz wzięłam.inna sprawa,że i tak nie działa jak trzeba..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
162
Dołączył(a)
16 mar 2007, 21:02
Lokalizacja
Kraków

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez upside_down 23 lip 2012, 23:16
Ja z kolei chciałam dać znać, że nie zawsze jest fatalnie podczas odstawiania - u mnie zbliża się tydzień bez benzo po codziennym zażywaniu przez ok.1,5 roku. Z typowo fizycznych objawów pojawiły się u mnie jedynie kłopoty z zasypianiem, lekkie drżenie rąk i nieco większe pobudzenie.
Nie dzieje się u mnie nic z tego, czego tak się obawiałam - żadnych mdłości, trzęsawek, omamów wzrokowych czy czegokolwiek niepokojącego.

Piszę o tym po to, żeby osoby obawiające się odstawienia benzo nie zakładały, tak jak ja, że na pewno będą się działy koszmarne rzeczy, jeśli odstawianie jest stopniowe przez co najmniej kilka tygodni, to może przebiegać niemal bezboleśnie fizycznie. Jestem tego przykładem, więc warto spróbować.

Wiadomo, że ciężej jest psychicznie, ponieważ nie mam już swojego anty-lękowca i codziennie zmagam się sama ze sobą. Ale przetrwałam już zakupy w supermarkecie, bibliotekę, zatłoczoną pocztę i miejsce dla mnie najgorsze, czyli autobus i tramwaj. Za każdym razem pojawiał się lęk, którego nie czułam biorąc benzo. Zmagałam się z nim na różne sposoby, przede wszystkim zapewniając siebie, że nawet jeśli spanikuję, to przecież nic się nie stanie, nawet gdybym miała się zachować irracjonalnie. I ta akceptacja, że trudno, najwyżej będę mieć atak paniki i ucieknę działa wręcz odwrotnie - czyli uspokajająco. Poza tym pamiętam też o tym, co powiedziała mi kiedyś któraś psychoterapeutka: że jeśli myślę, że ludzie są zajęci obserwowaniem i ocenianiem mojej osoby to chyba mam o sobie zbyt wysokie mniemanie, ponieważ inni tak samo jak ja są przede wszystkim zajęci myśleniem o sobie :mrgreen:

I jeszcze z pozytywów: to jest mój pierwszy naprawdę trzeźwy tydzień od 1,5 roku i mam wrażenie, jakbym przestała być odrętwiałą kukłą. Wcześniej cały czas zamulałam się na zmianę alko i benzo.
Pojutrze wyjeżdżam na terapię, cholernie boję się dalekiej podróży pociągiem, boję się przyjęcia (że coś pójdzie nie tak, jakiś papierek będzie zły, albo jakimś cudem jeszcze resztki benzo we krwi), boję się pokoju z innymi kobietami, boję się wejścia w nową, znającą się już grupę, boję się terapii, jestem przerażona na myśl o wypowiadaniu się przed innymi... i tak można by wymieniać. Ale kurde, jadę i będę po kolei próbować zmierzyć się z każdym z tych lęków!
Don't call the doctors cause they've seen it all before
They'll just say
Let her crash and burn
She'll learn
Avatar użytkownika
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
01 mar 2008, 14:55

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez Michałek 75 24 lip 2012, 08:28
Spróbuje popracować ciężko się wyłazi z domu. Kurczę człowiek zamienił się w manekina . Może nie czytać forum bo to nakręca spiralę ? Chociaż z drugiem strony nie jest się samemu i porady trafne ...
Always Look on the Bright Side of Life ...
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
30 cze 2012, 15:32

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez ala1983 24 lip 2012, 15:03
upside_down, No to w miarę łagodnie to przeszłaś.
Ja po raz 4-ty poległam. Ktoś ma jakiś pomysł jak zejść z klorazepatu 5mg/doba? Próbowałam jeden dzień całą a drugi dzień połówkę.
P 2 połówkach kompletnie poprzestawiało mi się w mózgu. Nie mogłam wysiedzieć w pracy, derealizacja, poty, mdłości, prawie wymioty, napady lęku, duszności i ta cholerna akatyzja, do tego agresja i można by jeszcze wymieniać...
To jest aż niemożliwe, że po takiej małej redukcji tak się czułam. :shock:

Mam jeszcze jeden pomysł, ale to już chyba ostatni.. możnaby np. na noc brać a nie rano, bo tak właśnie miałam przepisane. Do tego dodać np. hydroksycynę.. może byłoby mniej boleśnie?

Ja zejść bym z tego mogła np. w czasie dłuższego urlopu. Ale bardzo się obawiam, że się nie pozbieram do czasu powrotu do pracy. A tu umysł trzeba mieć rześki i sprawny.

Pamiętam jak schodziłam z alprazolamu.. 4 miesiące przeleżałam w łóżku :-| ale wtedy nie pracowałam, więc było mi obojętne ile czasu to trwa.
"Objawy mają swoje znaczenie"
Zygmunt Freud (1856-1939)
Offline
Posty
3514
Dołączył(a)
19 lis 2011, 18:53
Lokalizacja
W drodze...

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez Michałek 75 24 lip 2012, 16:37
Pamiętam jak schodziłam z alprazolamu.. 4 miesiące przeleżałam w łóżku ale wtedy nie pracowałam, więc było mi obojętne ile czasu to trwa.


Ala1983

No to mnie nastrzaszyłaś - duże dawki alpro i długo brałaś ? 4 miesiące :!:
Always Look on the Bright Side of Life ...
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
30 cze 2012, 15:32

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez nowanowa 24 lip 2012, 20:20
Do tego dodać np. hydroksycynę.. może byłoby mniej boleśnie?



hydroksyzyna działa nasennie i przeciwlękowo głownie [chociaż wyjściowo to jest lek przeciwhistaminowy-przeciwalergiczny], na "sen" na pewno pomaga, a inne objawy odstawienne ? trudno mi powiedzieć
No to mnie nastrzaszyłaś - duże dawki alpro i długo brałaś ? 4 miesiące :!:


nie nakręcaj się, niektórzy tu piszą, że ambulatoryjnie w ogóle się nie da, szczerze mówiąc to krakanie mnie podkręciło, żeby wytrzymać - byle proch nie będzie mną kręcił
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
22 lip 2012, 14:36

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez ala1983 24 lip 2012, 21:57
Michałek 75, Alprazolam bardzo długo mi towarzyszył. Najpierw doraźnie, potem częściej aż w końcu każdego dnia.
W sumie jakieś kilka lat.
Średnio to było 0.5 mg na dobę.
"Objawy mają swoje znaczenie"
Zygmunt Freud (1856-1939)
Offline
Posty
3514
Dołączył(a)
19 lis 2011, 18:53
Lokalizacja
W drodze...

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez Michałek 75 24 lip 2012, 22:02
nowanowa napisał(a):
wytrzymać - byle proch nie będzie mną kręcił



No comments :smile:


Ala 1983

Podobnie tylko u mnie dłużej i dawki dużo większe . Pewnie dlatego teraz taki klops ! Ja chcę całkowicie odstawić a nie zamieniać .
Pozdrawiam 3majcie się i kolorowych snów ;)
Always Look on the Bright Side of Life ...
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
30 cze 2012, 15:32

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez nowanowa 24 lip 2012, 22:22
Pozdrawiam 3majcie się i kolorowych snów ;)


u mnie to teraz jak w banku, ciekawe co tej nocy będzie: śmierć czy narodziny, a może jakaś odmiana ? ;)

jak sobie poczytałam i dotarło do mojej główki, że od morfinisty to ja się specjalnie nie różnię, to nie mogłam tego badziewia dużej przyjmować, stąd dość szybkie adieu

naprzemienne relacje: że po miesiącu prawie mija, lub że tylko szpital bo padaczka, budziły uczucia ambiwalentne - jednakowoż moja zadziorność zwyciężyła i spowodowała że sprawdziłam na sobie, rzecz do wytrzymania
i teraz się zastanawiam po co wydaje się pieniądze na leczenie zamknięte w takich stanach jak mój ?
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
22 lip 2012, 14:36

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez ala1983 25 lip 2012, 08:31
Michałek 75, U mnie to była terapia wstrząsowa, szybkie zejście za wszelką cenę. Nie miałam przy tym żadnych "wspomagaczy".
Później okazało się, że muszę coś mieć, aby w miarę normalnie funkcjonować i wstać z tego łóżka po 4 miesiącach.. (uzależnienie psychiczne) więc wybrałam "najmniejsze zło" - cloranxen. Ale z tego to już za cholerę nie mogę zejść. :bezradny:
Nie potrafię bez trzymanki.
Zobaczę jeszcze na dniach jak przestawię sobie na noc.
A lekarz tylko chwali moje pomysły i kombinacje jak z tego zejść :silence: zamiast sam być w tym ekspertem, w końcu to oni mnie w to wpakowali :evil:
"Objawy mają swoje znaczenie"
Zygmunt Freud (1856-1939)
Offline
Posty
3514
Dołączył(a)
19 lis 2011, 18:53
Lokalizacja
W drodze...

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez nowanowa 25 lip 2012, 10:50
wstać z tego łóżka po 4 miesiącach.. (uzależnienie psychiczne)

czyli to było wtedy uzależnienie psychiczne, rozumiem że fizyczne ustąpiło szybciej ?
A lekarz tylko chwali moje pomysły i kombinacje jak z tego zejść :silence: zamiast sam być w tym ekspertem, w końcu to oni mnie w to wpakowali :evil:


To jest lekarz psychiatra ? Wśród lekarzy rośnie świadomość niebezpieczeństwa stosowania tych leków i całe szczęście mniej szczodrze je przepisują, ale jak widać na Twoim przykładzie nie wszyscy radzą sobie z odstawianiem.
Ja więcej się dowiedziałam tutaj od was, niż od lekarzy.

Co do wspomagania odstawiania. Przepisuje się leki przeciwlękowe i nastrój poprawiające z grupy ssri zwykle, przy porzucaniu większej dawki leki przeciwdrgawkowe, zawsze coś nasennego, obniżającego ciśnienie i drżenie rąk-propranolol.
Po przeanalizowaniu tego koktajlu doszłam do wniosku, że w mózgu to ja sobie chemicznie więcej nie dam mieszać. I stanęło na hydroksyzynie. Jak ktoś nie pracuje można przyjmować w schemacie: 1.1.2 [10mg], czyli dwa razy w dzień i podwójnie na noc. Jak ktoś pracuje i nie może sobie pozwolić na działanie otumaniające w dzień, to 25mg na noc.
ala1983, wszystkie te leki są na receptę, więc albo zmobilizujesz swojego lekarza, żeby się dokształcił ;) , albo zgłoś się do kogoś z doświadczeniem w odstawianiu
bo bez wsparcia farmakologicznego też sobie nie wyobrażam ze względu na brak snu
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
22 lip 2012, 14:36

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do