jestescie uzaleznieni od...

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

jestescie uzaleznieni od...

Avatar użytkownika
przez Paranoja 27 kwi 2011, 20:55
ja jestem uzależniona od allegro
Włączam tryb ninja jak jestem sam w domu i sprawdzam wszystkie pokoje czy przypadkiem gdzieś nie czeka na mnie seryjny morderca.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1933
Dołączył(a)
10 gru 2009, 08:07

jestescie uzaleznieni od...

Avatar użytkownika
przez kahir 27 kwi 2011, 22:24
od wszystkiego można się uzależnić, nawet od wąchania skarpetek, jeśli daje nam to jakąś korzyść. rodholia nie zaszkodzi Ci nawet w dawce 1200mg, ale wg mnie jest to bezsens, skuteczne dawki w próbach klinicznych wahały się pomiędzy ~300-600mg. myślę, że przekraczanie tego progu nie zwiększa w sposób istotny efektów terapeutycznych, ew tylko te (znikome) narkotyczne.
świat jest pełen psychologów.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
481
Dołączył(a)
10 kwi 2011, 19:02

jestescie uzaleznieni od...

Avatar użytkownika
przez *Monika* 27 kwi 2011, 22:30
kahir, Rhodiola ;)
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

jestescie uzaleznieni od...

Avatar użytkownika
przez kahir 28 kwi 2011, 11:28
Jezu Chryste Panie Najjaśniejszy! mam natręctwo na punkcie literówek, błędów ortograficznych, przejęzyczeń, etc., jak mogłem popełnić taki błąd!? :mrgreen: dzięki Monika1974, natręctwo mam faktycznie i trochę będzie mnie to gryzło, ale dobrze, że mnie poprawiłaś :)

oczywiście, że Rhodiola. ale dane na temat prób klinicznych są prawdziwe:
(jakby ktoś chciał poczytać)

http://www.curador.net/indexfr/rosea/Sh ... 5.2003.pdf
http://intraspec.ca/Panossian2010.pdf
tutaj niestety tylko abstrakt:
http://informahealthcare.com/doi/abs/10 ... 0701643290
świat jest pełen psychologów.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
481
Dołączył(a)
10 kwi 2011, 19:02

jestescie uzaleznieni od...

Avatar użytkownika
przez Badziak 28 kwi 2011, 15:11
kahir napisał(a):Jezu Chryste Panie Najjaśniejszy! mam natręctwo na punkcie literówek, błędów ortograficznych, przejęzyczeń, etc., jak mogłem popełnić taki błąd!? :mrgreen: dzięki Monika1974, natręctwo mam faktycznie i trochę będzie mnie to gryzło, ale dobrze, że mnie poprawiłaś :)

Ogromnie mnie to rozbawiło. Hihi :mrgreen:
Zaburzenia depresyjno-lękowe z elementami fobii społecznej:
Anafranil SR (klomipramina) 150 mg
Amizepin (karbamazepina) 400 mg

+ terapia behawioralno-poznawcza :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1412
Dołączył(a)
19 kwi 2010, 23:21

jestescie uzaleznieni od...

przez magdaxwa 01 maja 2011, 21:35
Internetu ;/
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
29 kwi 2011, 22:15

jestescie uzaleznieni od...

Avatar użytkownika
przez Thazek 01 maja 2011, 21:50
od słodyczy :mrgreen: i papierosów :P
i od jazdy samochodem :twisted:
Nerwico chcesz mnie znów dopaść?!?!To skoczę do apteki po stoperan bo Cię chyba POSRAŁO!
http://www.youtube.com/watch?v=jYj7T9eEQ4U
F41.0<--- Było minęło... F41.1<--- już prawie nie ma :D CHYBA ZDROWIEJĘ :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5290
Dołączył(a)
18 mar 2011, 21:36
Lokalizacja
South

jestescie uzaleznieni od...

Avatar użytkownika
przez greenlight 02 maja 2011, 17:48
Ja zdecydowanie jestem uzależniona od internetu...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
264
Dołączył(a)
02 maja 2011, 16:19
Lokalizacja
Śląsk

jestescie uzaleznieni od...

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 06 maja 2011, 15:43
Ja mogę siedzieć cały czas w książce :P .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16534
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

jestescie uzaleznieni od...

Avatar użytkownika
przez Denial 15 maja 2011, 13:41
Aktualnie: internet.

Reszta - kiedyś - była efektem nieudolnych prób okiełznania emocji. Bardzo nerwowo reaguję na wszystko. To mnie wyczerpuje. Tak więc zorientowałam się pewnego dnia, że jestem na prostej drodze do alkoholizmu. Jednak w miarę złapałam w tym równowagę. Chyba ze strachu, że stanę się swoim ojcem.

Przy diazepamie już równowagi nie złapałam. Trwało to ponad rok. W końcu opamiętałam się sama.
Do tego autoagresja która zawsze miała dla mnie jakieś rysy uzależnienia. Przestałam niemal równolegle.

Dziś jeszcze - papierosy w chwili słabości. Czyli w tym tygodniu jeden za drugim. Zaczynam dopiero zauważać - po 1,5 roku, że to nie ja tu rządzę.

Reszta moich wyskoków to raczej ciekawość, albo wspomniane wyżej impulsy, tylko na mniejszą skalę jeśli chodzi o dawki i częstość. Różne rzeczy.

Z pozytywnych lub obojętnych: kawa i muzyka.

Chyba najgorsze w nałogach jest to, że lubią się wymieniać. Kończysz jedno - zaczynasz drugie.
Więc nie wiem czy powinni leczyć tylko alkoholizm, czy lekomanię. Raczej do tego jeszcze "nałogowość".
I sing the body electric...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
23 lut 2011, 13:56

jestescie uzaleznieni od...

Avatar użytkownika
przez kahir 15 maja 2011, 16:05
Denial napisał(a):Więc nie wiem czy powinni leczyć tylko alkoholizm, czy lekomanię. Raczej do tego jeszcze "nałogowość".

nałóg, tak myślę, jest często nie problemem samym w sobie, ale próbą samopomocy. uzupełniamy braki, maskujemy cierpienie, zajmujemy myśli lub je po prostu zabijamy. wszystko aby zachować dystans od sedna problemu. oczywiście nałóg staje się w końcu problemem, ale w większości przypadków nie jest nim od samego początku. przez większość mojego trwania w uzależnieniu potępiałem siebie, gardziłem sobą, wstydziłem się mojego nałogu i jakby miałem potrzebę ukarania się za to co robię. całkiem niedawno, hmmm.. chyba sobie wybaczyłem. nie wiem jak to nazwać, ale zrozumiałem, że choć konsekwencje były często opłakane i to nie tylko dla mnie, to nigdy nie chciałem dla nikogo źle. choć robiłem krzywdę sobie i bliskim, to nigdy tego nie chciałem. próbowałem sobie pomóc. zastąpić to czego mi w życiu brakuje czymś innym. że metoda była do dupy, cóż.. tak przebiega nauka. teraz wiem. wybaczyłem i już siebie nie potępiam. od tego momentu czuję się ze sobą trochę lepiej.

powinnaś przede wszystkim leczyć to co powoduje nałogi Denial.

miałem okresy "uzupełnionych braków", np. okresy, w których byłem zakochany. nie myślałem wtedy o narkotykach. nawet wydawało mi się niedorzeczne, że mógłbym po nie znowu sięgnąć. więc zakochujcie się ludzie! :mrgreen: to pomaga.
świat jest pełen psychologów.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
481
Dołączył(a)
10 kwi 2011, 19:02

jestescie uzaleznieni od...

Avatar użytkownika
przez Denial 15 maja 2011, 16:28
nałóg, tak myślę, jest często nie problemem samym w sobie, ale próbą samopomocy. uzupełniamy braki, maskujemy cierpienie, zajmujemy myśli lub je po prostu zabijamy. wszystko aby zachować dystans od sedna problemu. oczywiście nałóg staje się w końcu problemem, ale w większości przypadków nie jest nim od samego początku


Zgadzam się.

powinnaś przede wszystkim leczyć to co powoduje nałogi Denial.


Czyli tę moją nadreaktywność? Sama nie wiem jak to nazwać.
Byle stres, minimalna presja - a mi już tak adrenalina uderza do głowy, że aż mi ciemno przed oczami.
Jakaś denerwująca głupota - wpadam w przeogromny gniew.

Jestem jak jakieś dzikie zwierzę. Każdy nacisk, lub opór ze strony otoczenia - a ja już mam reakcję typu fight or flight. Zresztą... cały dzień mam taki... stan ciągłej gotowości? Od dziecka. O relaksie nie ma mowy. Nie pamiętam, żebym się kiedyś zdrowo, normalnie zrelaksowała i wyciszyła. Żebym była naprawdę spokojna. Zazwyczaj to mija tak szybko jak przyszło. Ale gdy do tego dochodzi ból, rozpacz - przestaję myśleć.

Chciałam to leczyć. Coś z tym zrobić. Zrozumieć dlaczego.
Po tym jak miałam z tego powodu epizody z piciem.

I co? Lekarz zapisał mi diazepam.
Bez sensu.

Próbowałam psychoterapii. Ale ona sama tak na mnie działa. Błędne koło.
Zapisałam się znowu. Mam termin na czerwiec. Ciekawe ile sesji tym razem wytrzymam.
Jestem już tym wszystkim po prostu wyczerpana. Mam dość.
I sing the body electric...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
23 lut 2011, 13:56

jestescie uzaleznieni od...

Avatar użytkownika
przez kahir 15 maja 2011, 16:51
Denial napisał(a):Czyli tę moją nadreaktywność? Sama nie wiem jak to nazwać.
Byle stres, minimalna presja - a mi już tak adrenalina uderza do głowy, że aż mi ciemno przed oczami.
Jakaś denerwująca głupota - wpadam w przeogromny gniew.

Jestem jak jakieś dzikie zwierzę. Każdy nacisk, lub opór ze strony otoczenia - a ja już mam reakcję typu fight or flight. Zresztą... cały dzień mam taki... stan ciągłej gotowości? Od dziecka. O relaksie nie ma mowy. Nie pamiętam, żebym się kiedyś zdrowo, normalnie zrelaksowała i wyciszyła. Żebym była naprawdę spokojna. Zazwyczaj to mija tak szybko jak przyszło. Ale gdy do tego dochodzi ból, rozpacz - przestaję myśleć.

nie wiem Denial. wysoka reaktywność może być wywołana tysiącem rzeczy. manią, BPD, ADHD, zmianami hormonalnymi, długotrwałym eksponowanie na stres, problemami rodzinnymi/zawodowymi, traumą, antykoncepcją, nadczynnością tarczycy i wieloma innymi. te z kolei mogą być skutkiem innych, bardziej pierwotnych. chciałbym Ci pomóc, ale nie potrafię znaleźć odpowiedzi. benzodiazepiny tylko maskują objawy, częściowo wyłączają świadomość. są pomocne, ale zazwyczaj nie rozwiązują problemu. będę wyjątkowo nieskromny, ale uważam się za niezłego diagnostę - choć nie jestem ani lekarzem, ani psychologiem - ale Twoje objawy można przypisać do tak wielu rzeczy, że naprawdę ciężko coś stwierdzić. staraj się wytrwać w terapii, czasem przełom, czy jakkolwiek to nazwiesz, może przyjść bardzo nieoczekiwanie, mimo braku wcześniejszych postępów. czego Ci życzę. przełomu naturalnie, nie braku postępów :]
świat jest pełen psychologów.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
481
Dołączył(a)
10 kwi 2011, 19:02

jestescie uzaleznieni od...

przez Starlet 15 maja 2011, 16:52
kahir napisał(a):
Denial napisał(a):Więc nie wiem czy powinni leczyć tylko alkoholizm, czy lekomanię. Raczej do tego jeszcze "nałogowość".

nałóg, tak myślę, jest często nie problemem samym w sobie, ale próbą samopomocy. uzupełniamy braki, maskujemy cierpienie, zajmujemy myśli lub je po prostu zabijamy. wszystko aby zachować dystans od sedna problemu. oczywiście nałóg staje się w końcu problemem, ale w większości przypadków nie jest nim od samego początku. przez większość mojego trwania w uzależnieniu potępiałem siebie, gardziłem sobą, wstydziłem się mojego nałogu i jakby miałem potrzebę ukarania się za to co robię. całkiem niedawno, hmmm.. chyba sobie wybaczyłem. nie wiem jak to nazwać, ale zrozumiałem, że choć konsekwencje były często opłakane i to nie tylko dla mnie, to nigdy nie chciałem dla nikogo źle. choć robiłem krzywdę sobie i bliskim, to nigdy tego nie chciałem. próbowałem sobie pomóc. zastąpić to czego mi w życiu brakuje czymś innym. że metoda była do dupy, cóż.. tak przebiega nauka. teraz wiem. wybaczyłem i już siebie nie potępiam. od tego momentu czuję się ze sobą trochę lepiej.

powinnaś przede wszystkim leczyć to co powoduje nałogi Denial.

miałem okresy "uzupełnionych braków", np. okresy, w których byłem zakochany. nie myślałem wtedy o narkotykach. nawet wydawało mi się niedorzeczne, że mógłbym po nie znowu sięgnąć. więc zakochujcie się ludzie! :mrgreen: to pomaga.



Jestes szalenie mądrym czlowiekiem.Aż dobrze sie Ciebie czyta.Zero banałów,bzdur,gafomanii.Piszesz prawdę.Brawo.
Starlet
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do