Mój dziwny problem = chęć izolacji?

Inne zaburzenia.

Mój dziwny problem = chęć izolacji?

przez wilczeq 28 sie 2012, 18:07
Nie wiem w jakim dziale to umieścić i jak to nazwać.

Mam problem głupi i pewnie błahy w porównaniu do innych użytkowników tego forum.

Jestem młodym, w miarę dobrze zarabiającym człowiekiem, mam dziewczynę i wszelkie powody ku temu by być szczęśliwym.

Ale...

Wynajmuję sam jednopokojowe mieszkanie, bardzo ładne. Problem polega na tym, że nie umiem chyba tolerować faktu, że w mieszkaniach nade mną i obok żyją ludzie. Jest to totalnie irracjonalne. "Ideałem" dla mnie byłoby gdybym był w kamienicy zupełnie sam. Ewentualnie inni mogą być, ale żebym tego nie widział i nie słyszał. A już "najgorzej" jest, gdy sąsiedzi spotykają się pod moim oknem w ogrodzie, gdzie rozmawiają a ja to widzę... Muszę wtedy zagłuszyć takie sygnały, zamykając okno i puszczając okno, abym był tylko JA.

To jest chyba jakaś wypaczona potrzeba wolności i tego, by nikt nie miał prawa być w moim życiu gdy tego nie chcę, jakaś totalna chęć izolacji od miłych sąsiadów. Jak to przemóc w sobie? Liczyć że się przyzwyczaję, czy aktywnie walczyć z pomocą psychologa?

Chciałbym w końcu kiedyś usiąść w mieszkaniu i czuć się dobrze bez względu na to co jest wokół mnie...
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
28 sie 2012, 17:43

Mój dziwny problem = chęć izolacji?

przez Saraid 28 sie 2012, 18:50
wilczeq, Witaj wybierz się z tym problemem do psychologa przecież kazdy musi jakoś funkcjonować wsród ludzi .Jakiś powód istnieje że akurat tak się czujesz ,skądś te emocje w Tobie warto
by zajrzeć w głab i skonfrontować je ze specjalistą.
Saraid
Offline

Mój dziwny problem = chęć izolacji?

Avatar użytkownika
przez Kiya 28 sie 2012, 19:29
wilczeq, jak ja doskonale Cię rozumiem. Mam dużo trudniejszą sytuację, do tego wynajmuję pokój w mieszkaniu trzypokojowym, fantazjuję o mieszkaniu SAMEJ, a jednocześnie WIEM, po prostu to wiem, że nawet wtedy przytłaczaliby mnie ludzie dokoła. Bo tak naprawdę co to za różnica, czy słyszę kogoś za ścianą pokoju, czy mieszkania? Przeszkadza mi samo to, że tam JEST, że odczuwam jego OBECNOŚĆ.

Jeśli lekarz Ci nie pomoże, zawsze możesz zostać leśnikiem ;) Pytanie tylko - czy jeśli się ożenisz, może założysz rodzinę, nie będzie Ci przeszkadzała też ich obecność? Mnie było ciężko mieszkać z chłopakiem. Łatwiej niż z obcymi ludźmi, łatwiej niż z siostrą, ale i tak ciężko...
"Jestem toksycznym produktem odpadowym aktu stworzenia."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7416
Dołączył(a)
07 lip 2011, 13:10
Lokalizacja
Never Never Land

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 18 gości

Przeskocz do