Myśli samobójcze

Inne zaburzenia.

przez Dzwoneczek 14 sie 2007, 14:16
To nie tak ze nie staram ise nic zmnienic... dzwoie po przychodniach i chodze takm i zawsz esie przejade.. :((
PRZEPRASZAM ze nie daje sobie rady.... :cry:
To nie tak, że boję się umrzeć. Po prostu nie chciałbym być w pobliżu, kiedy to się stanie....
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
18 lip 2007, 18:21

To juz jest koniec.....

Avatar użytkownika
przez Ewik 22 14 sie 2007, 14:45
Dzwoneczku nie przepraszaj! Każdy z nas ma takie momenty kiedy odechciewa się nawet żyć! Ważne jest że NIE JESTEŚ SAMA!!!! Masz nas!!!! Zawsze możesz liczyć na nasze wsparcie!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
344
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:58
Lokalizacja
Ruda Śląska

przez Dzwoneczek 14 sie 2007, 15:13
Twilight napisał(a):czy ty z tych ciągłych 'decyzji samobójczych'' nie zrobiłaś sobie sposobu na życie


Liczylam na to ze ktos mi pomoze... ja sama nie potrafie.. nikt ni widzi ze to wolanie o pomoc.. a wszystcy sa przeciez tacy madrzy...
To nie tak, że boję się umrzeć. Po prostu nie chciałbym być w pobliżu, kiedy to się stanie....
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
18 lip 2007, 18:21

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez moczymordka 14 sie 2007, 15:16
Dzwoneczek,
widzimy. Obiecałaś podczas naszej wczorajszej rozmowy coś, tak?
i tego się trzymajmy!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
02 lip 2007, 15:36
Lokalizacja
katowice

Avatar użytkownika
przez Twilight 14 sie 2007, 15:23
Ok, to czemu nie przejść do konkretów? Jaki masz problem tymi przychodniami, że sie przejeżdżasz, Słońce? Może coś na to poradzimy?

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

Avatar użytkownika
przez inez3 14 sie 2007, 15:25
szczerze?? rzygac mi się chce czytajac o tym jak to baby nic innego nie widza tylko kase, cialo modela i to im wystarczy, a wogole to jak zobacza takiego goscia to rozkladaja sie na podlodze zeby je przelecial... skad takie bzdury!!! ja juz normalnie nic z tego nie rozumiem... doprowadza mnie to do szalu. nie wiem, moze ja jestem jakas dziwna, ale nigdy w zyciu tak nie mialam i zadna kobita jaka znam tak nie robila... nie wiem, moze obracam sie w zlym towarzystwie i tego nie widze??
hmm, a myslicie, ze jak spotykacie pary niezbyt atrakcyjne, albo jedna z tych osob jest waszym zdaniem nieatrakcyjna to oni zapewne tylko siedza i ogladaja znaczki?? przeciez to az jest niemozliwe...
juz kiedys pisalam wyglad to pojecie wzgledne. pokazesz dwom dziewczynom tego samego goscia, jednej sie moze spodobac a drugiej nie zainteresuje, przeciez to jest az logiczne...
bakus musisz brac zycie w soje rece... oprocz DDA cierpisz na zbytnie przywiazanie do mamy, wiem, bo sama tak mam. to ciezkie, bo ze mnie tez wszystko zawsze chciala wyciagnac a ja nieswiadomie nie mialam nic swojego... zadnej tajemnicy, nawet na wagary nie chodzilam... heh, do tej pory mimo, ze mam 23 lata i pale nie zap[ale przy niej (mama tez pali) i ciagle sie ukrywam choc wszyscy wiedza, ze pale.
ogolnie rzecz biorac tak jak napisala Jaśkowa czas postarac sie o zdrowie dla siebie, a nie dla wygody kogos innego tkwic w czyms czego mogloby nie byc.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Avatar użytkownika
przez Twilight 14 sie 2007, 15:32
bakus napisał(a):Teoretycznie to co napisałeś w tym topicu(z linku) jest prawdą, ale praktycznie jest to strsznie trudne do wykonania. Nieprzychodzi to łatwo. I nie łatwo jest temu podołać. I żadne gadanie, że to zależy odemnie tu nie pomoże, bo sam moge nie być w stanie tego zrobić.


No i co z tego że możesz nie być w stanie? Jutro może przypier...niczyć meteoryt, albo pogniewają się Panowie z Indii i Pakistanu i wymienią rakietami - co z tego, z tego powodu rezygnujemy z życia, kładziemy sie do trumien i czekamy? Możesz nie być, a możesz być, to nic nie zmienia, bo czy się ruszysz, czy nie, to całkiem inna sprawa. Wygodnie leżeć sobie w poczuciu całkowitej niemożności - ale to nie jest stan obiektywny, tylko Twój zakichany unik. I trudno, jeśli się to czyta nieprzyjemnie ;) Tkwisz sobie w tym ot tak długiego czasu, że cukrzenie jak widać Ci niewiele pomogło.

Od tworzenia literatury cierpienioanalitycznej na forum się nie wyleczysz.

Małe miejscowości mają to do siebie, że w jakiejś odległości od nich są duże miejscowości/miasta/cokolwiek. Tu nie trzeba pierniczenia o silnej lub słabej psychice, tylko ruszenia tyłka. Co innego ktoś, kto już kompletnie nie zdaje sobie sprawy, jak ma sobie pomóc - a co innego Ty, który doskonale wiesz co powinieneś zrobić i w jaki sposób, obawiasz sie tego, w sumie normalne, ale maskujesz to wszystko za płaszczykiem dopisywanej ideologii o mocy niemocy.

Jaśkowa napisał(a):piszę tak bo znam to aż za dobrze mój ojczym jest znaną osobą w pewnych kręgach, medialną, żyłam w złotej klatce, pieprznęłam tym wszystkim mając osiemnaście lat i żadnych perspektyw, ceną za wolność i normalność było odejście z domu porzucenie wygodnego życia a raczej pięciogwiazdkowej Wink wegetacji, wróżono mi dno karton na dworcu w najlepszym układzie, że zostanę dziwką Rolling Eyes nic takiego się nie wydarzyło,nie mówię, że było łatwo bo nie było, ale dałam radę ...... kiedy się czegoś bardzo pragnie cały wszechświat nam sprzyja - pamiętaj o tym Smile


Dokładnie, tylko tego trzeba chcieć. Oczywiście, można też nie chcieć, ale wtedy warto mieć odwagę sie do tego przyznać, zamiast wymyślać powody, czemu ''chcem ale nie mogem''.

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 14 sie 2007, 18:20
Ale mam doła
Staram się,chce żyć jak inni i g.wno z tego wychodzi,kurcze mam dosyć samego siebie znowu!!!!!!!!!!Dlaczego ja taki jestem,a już czułem się w miare dobrze..a może mam zły dzień po prostu i mi przejdzie...mam nadzieje.

o ile dobrze pamiętam na forum są Twoje fotki ( popraw mnie jeśli się mylę)i chyba przesadzasz z tym odrażającym wyglądem i albo coś Ci się rzuciło na oczy albo to czysta kokieteria z Twojej strony

Dzisiaj zarzuce kolejną fotke,przekonacie się jaki jestem odrażający :twisted: :twisted: :twisted:
Jaśkowa-żałuje,że nie potrafie pieprznąć tym wszystkim...taaak Twilight masz racje to jest pieprzone wygodnictwo z mojej strony którego za cholere nie potrafie się pozbyć i nie chodzi mi o zasłanianie się zlym wyglądem, i charakterem<bo mam wygląd debila i słaby charakter>,chodzi mi o to że ja nie potrafie walczyć,kurcze miałęm częściej gdzieś wychodzić i jak już gdzieś wychodze to sam i to zreszta zawszecoś przykrego musi mnie coś spotkać...zwłaszcza ze strony kobiet,,,,nie rozumiem dlaczego ...dlaczego życie jest takie super dla jednych bo mają szczęście,milość,a dla drugich musi być pełno problemów...to tak jakby Bóg wybrał jednych do szczęścia a drugich do samotności....[/b]
Ostatnio edytowano 14 sie 2007, 18:39 przez depresyjny86, łącznie edytowano 1 raz
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez bakus 14 sie 2007, 18:26
Twilight wybacz, ale zmień ton rozmowy, bo jest conajmniej nie przyjemny dla mnie albo proszę nie udzielaj mi rad. Bo bezczelości i braku wyrozumiałości to Ci nie brakuje. Tym mi nie pomagasz, wręcz odwrotnie. Moja miejscowość nie jest właściwie taka mała. Nie zmienia to faktu, że mama pracuje w zawodzie, gdzie ma kontak z dużą liczbą osób. Kto wie, może nawet mi ściemniała z tą osobą, która rzekomo tam pracuje. Tobie wszystko wydaje sie takie proste. Wg Ciebie można to tak wszystko łatwo załatwić. Ruszenie tyłka tak?? Ruszę ten tyłek, dostane po drodze 3 razy w morde. A jak wpaden w towarzystwo to i tak nie będe umiał sie zachować. Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak mnie krępują rozmowy z innymi. Nie potrafie utrzymywać kontaktów.
A jak pójde na tą terapie to po powrocie przeżyje piekło. Jeżeli bym wymyślił kłamstewko jakieś na czas terapii to po pewnym czasie i tak pewnie to by to wyszło na jaw i by było jeszcze gorzej z matką jakbym
od razu jej powiedział, że poszedłem.
Jeżeli chcesz coś po chamsku odpowiedzieć to sobie daruj odpowiedz.

inez3 ale popatrz też na to z innej strony. Też sie mówi, że "każdy facet to świnia", "tylko cycki im w głowach", "dla nich sie liczy tylko sex" itp.
Ja akurat przy mamie to mógłbym nawet palić zielsko albo brać coś mocniejszego. Jakoś nie specjalnie by jej to przeszkadzało. Wie jednak, że taki nie jestem. A przywiązanie do mamy, to chyba mam za sprawą tego, że wciąż sie o nią martwie. Tyle bzdur mi do głowy napchała, że rzygać sie chce. Niedługo ma mieć operacje usówania jakiejś blizny po poparzeniu. To mi powiedziała, że napisała już testament w razie tego jakby umarła podczas operacjii... No i jak ja mam na to reagować?? :/

Pozdrawiam.
Świadomość człowieka jest tragicznym błędem ewolucji - https://www.youtube.com/watch?v=nYvU5vDvPD0
Avatar użytkownika
Offline
Posty
724
Dołączył(a)
15 lip 2007, 15:48

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 14 sie 2007, 19:39
bakus przepraszam, że to piszę, ale skoro jesteśmy tu sobie szczerymi wirtualnymi przyjaciółmi to będę szczera, Twoja mama z całym szacunkiem dla niej jest strasznie toksyczną matką skoro cierpiącemu i choremu dziecku rzuca teksty o testamentach :roll: sory, ale to jest chore, mam wrażenie, że cierpisz na syndrom bycia matką/ojcem własnej matki bo sam bardzo się przejmujesz mamą niestety wynika z tego, że Twoja mama ma głęboko w poszanowaniu to co dzieje się z jej dzieckiem, koniec końców jesli nie zadbasz o siebie sam przepadniesz albo faktycznie doprowadzisz mamę do zawału w najlepszym układzie bo albo któregoś pięknego dnia nie wytrzymasz i jej wygarniesz cały ból swojego życia, albo doprowadzisz się do takiego stanu, że zabiorą Cię w kaftanie................... pomyśl troszkę o sobie zdrowy egoizm jest potrzebny :smile:
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

Avatar użytkownika
przez bakus 14 sie 2007, 20:20
Heh... jak próbuje z nią rozmawiać o swoich problemach to ona sie z tego śmieje. Nie traktuje tego w ogóle poważnie. I sie jeszcze zaczyna śmiać(i myśli, że mnie to śmieszy) sama ze swoich odpowiedzi niekiedy... Ja wtedy zaczynam sie drzeć i takie tam... A co do tego egoizmu to mi bez przerwy zarzuca ze mysle tylko o sobie...
Świadomość człowieka jest tragicznym błędem ewolucji - https://www.youtube.com/watch?v=nYvU5vDvPD0
Avatar użytkownika
Offline
Posty
724
Dołączył(a)
15 lip 2007, 15:48

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 14 sie 2007, 20:28
bakus napisał(a):Heh... jak próbuje z nią rozmawiać o swoich problemach to ona sie z tego śmieje. Nie traktuje tego w ogóle poważnie. I sie jeszcze zaczyna śmiać(i myśli, że mnie to śmieszy) sama ze swoich odpowiedzi niekiedy... A co do tego egoizmu to mi zarzuca ze mysle tylko o sobie...


sam teraz odpowiedziałeś na pytanie jaka jest Twoja mama? śmieje się z problemów swojego dziecka?? :twisted: być może to forma obrony na zasadzie nie wiem co mam zrobić nie wiem jak Ci pomóc to się pośmiejemy :roll: natomiast jak by na to nie patrzeć nie jest to normalne a na pewno nie jest w porządku, to Ty jesteś bardzo dobrym i silnym człowiekiem skoro borykasz się sam z takim wewnętrznym dramatem chroniąc kosztem własnego zdrowia matkę, która zamiast Ci pomóc..... ech zresztą sam pewnie to wiesz tym bardziej bardzo współczuje walcz o siebie bo warto choć czasami koszt tej walki może być wielki, ogromny warto walczyć o siebie.... choćby dlatego abyś mógł na stare lata zająć się mamą bo taka kolej rzeczy kolej naszego jestestwa a jak tak dalej pójdzie to sam będziesz wymagał opieki i co wtedy??? mama też będzie się śmiała?? walcz o siebie jeśli nie dla siebie to dla mamy, którą tak bardzo kochasz, ona pewnie to kiedyś zrozumie i oby nie było za późno, bo wyrzuty sumienia mogą zabić...
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

Avatar użytkownika
przez bakus 14 sie 2007, 20:41
Co do tej pomocy to mi odpowiada albo tak, że sie smieje z tego co mówi, albo już mi mówi "Nie wiem jak mam Ci pomóc". Tylko wtedy jej mina jest jak by znowu myślała, że jej dokuczam... Jest ktoś kto mnie rozumie. Mam wrażenie, że Ojciec mnie rozumie, choć go nie miałem i nie mam to jak uda mi sie z nim pogadać to sie okazuje, że uzyskuje racjonalne odpowiedzi i co najważniejsze traktuje to na tyle powaznie, że nie śmieje sie z własnych odpowiedzi. Jednak też traktował mnie jak popychadło, mówiąc, że jestem mięczak, tchurz, łajza. Latały teksty "To sie syna doczekałem"... Ale to było dawno. Teraz kiedy ma problemy to chyba inaczej zaczął myśleć. A ja nauczyłem sie mu mówić w prost to co myśle. Na pewno jednak babcia mnie rozumie. I dzięki niej ide w poniedziałek do psychiatry, może mi jakieś leki zapisze. A potem prawdopodobnie na terapie indywidualną do psychologa. Mama nic nie bedzie wiedzieć.
Świadomość człowieka jest tragicznym błędem ewolucji - https://www.youtube.com/watch?v=nYvU5vDvPD0
Avatar użytkownika
Offline
Posty
724
Dołączył(a)
15 lip 2007, 15:48

przez Mr.nobody 14 sie 2007, 21:09
Wybacz, że wtrące może nie w temacie... Jeśli coś pokręciłem to sorki...

Masz więc jakieś marzenia, cele, coś czego jeszcze się trzymasz i co być może jeszcze Ciebie trzyma. Samotność to coś co momentami zwłaszcza cieżko wytrzymać, ale na krótką metę można z nią żyć... Prawdopodobnie nie zmienisz już swojego charakteru, ale możesz zacząć pracować nad sobą - podnieść swoją samoocenę i kiedy zaczniesz już czuć się pewnie, w jakiś sposób zaakceptujesz to jaki jesteś to i z samotnością sobie poradzisz (oczywiście jeśli chodzi o kontakty z dziewczynami) ... Nad tym "jakich facetów lubią kobiety" nie warto się rozwodzić bo gustów jest prawdopodobnie tyle samo co kobiet... W którymś poście piszesz, że uczęszczasz na siłownie (pal licho od kiedy) co znaczy, że cośkolwiek robisz... Za "indywidualizm" mas zu mnie spory "+" bo przeżyłeś i przeżywasz swoje, a pomimo presji otoczenia wciąż jesteś sobą, (nawet z depresją) a że pewnie chciałbyś być kimś innym to "kto by nie chciał". Na dodatek mimo niesprzyjających warunków nie rezygnujesz z marzeń (chcesz być aktorem, tak?) pojechałeś na ten zakichany występ, a przecież łatwiej było by zrezygnować... Rada: Daj sobie czas na wszystko samotnośc wypełnij pracą. Na swój sposób jesteś wyjątkowy, i jakoś nierealne wydaje mi się, żeby żadna "laska" prędzej czy poźniej tego nie zauważyła, a jak akurat nie zauważyła "tutaj" to przecież chyba reszty życia nie spędzisz w tym miasteczku. Wszystko nie zmieni się jednej nocy, daj sobie odrobine czasu i żyj. Pozdrowienia.

Jeszcze raz sory jeśli coś pokręciłem... Mogłem coś pominąć...
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
11 sie 2007, 17:11

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do