Pomóżcie czekam na odpowiedz

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez julie 29 lut 2008, 20:15
Hey Magda ;)
:arrow: Doskonale Cię rozumiem, bo choć sama nie chorowałam stricte na bulimię, to w nerwach zdarzało mi się objadać, ale thanx god udało mi się poradzić sobie z tym samej;
Nie będę prawiła Ci komunałów i pseudorad ale co mogę pomóc Ci uświadomić (choć głęboko wiesz o tym dobrze sama) to fakt, iż ze zdrowiem nie ma żartów. Jeśli nie wyleczyłaś się w Polsce i choroba powróćiła a ty nie dajesz rady, to MUSISZ kontynuować leczenie za granicą. Czy nie masz tam żadnych przyjaciół na których mogłabyś liczyć, lub przynajmniej pożyczyć pieniądze na leczenie? Pamiętaj, że jak będziesz w zgodzie z samą sobą i zdrowa to zarobisz "nie jedne" euro;
Ale najpierw->wylecz się i pozbądź tej cholernej autodestrukcji :!:
:arrow: Wierzę, że Ci się uda, bo sam fakt, że szukasz pomocy choćby tutaj świadczy o twoim craving to recover from this shit;
Pamiętaj, co jak co ale zdrowia nie można zaniedbywać :!:

Greets & Hug & Kiss
Can as well die if cannot fly
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
25 sty 2008, 22:37

małe pytanko

przez Magdalena Bednarek 01 mar 2008, 12:07
Kochani
mam do Was małe pytanko mam rozpoznanie "zaburzenia depresyjno lękowe" i chciałam w związku z tym zapytać czy to oznacza dokładnie to samo co DEPRESJA ? z góry dziękuję za odpowiedzi.
majta
Posty
77
Dołączył(a)
25 sty 2007, 22:51

przez celineczka3 01 mar 2008, 14:36
Nie, to nie oznacza tylko depresji oznacza ze w obrazie choroby współistnieja zarówno zaburzenia depresyjne jak i nerwicowe(lękowe). Mowie ''zaburzenia'', poniewaz ani depresja ani nerwica nie jest choroba w pelnym tego słowa znaczeniu, jest tylko, a moze aż zaburzeniem.Pozdrawiam:):)
celineczka3
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

...

przez magda1ed@gmail.com 03 mar 2008, 09:40
Dziękuje za odpowiedź. Dziś idę do psychiatry, co prawda to irlandczyk ale spróbuję mu wytłumaczyć w czym problem. Cały weekend zmarnowany na płacz i jedzenie, w nocy płacz w poduszkę, w dzień w łazience przy odkręconym kranie. Tak się boję że zabraknie mi sił to podejmowania kolejnych prób. Nie mam niestety osoby której mogę o tym powiedzieć, przynajmniej nie tutaj. Zresztą czytałam posty na innym forum i ludzie nie rozumieją (broń boże nie mam o to pretensji) ja też wcześniej nie rozumiałam, a to jest jak rozkaz z zewnątrz. Jako anorektyczka ważąca 43 kilo czułam nadludzką siłę, a teraz jako bulimiczka ważąca 65 kg. czuję się bezsilna. To paradoks? Czy takie jest życie? Jest 7:35, dla wszystkich nowy początek dnia, a dla mnie to koszmar z którego nie budzę się od 2 lat. Wiem że rola słuchacza nie jest fascynującym zajęciem ale gdyby ktos zechciał ze mną prowadzić ten wątek ... I'll be gratefull
Posty
2
Dołączył(a)
29 lut 2008, 15:00

Avatar użytkownika
przez julie 03 mar 2008, 10:34
Hey, pisz tutaj na forum, chętnie podyskutuję z Tobą a i w miarę możliwości wesprę radą ;)
:arrow: To super, że zdecydwałaś się na wizytę u lekarza-to zawsze jakiś punkt zaczepienia i pierwszy krok do zwycięztwa; piszesz, że chorowałaś wcześniej na anoreksję, teraz popadłaś w drugą skrajność - bulimię -> kiedyś wydawało mi się że anoreksja i bulimia to 2 różnie choroby a coraz częściej słyszy się, że jedna uzupełnia się z drugą; pewnie zabrzmi to banalnie, ale prawdy zazwyczaj tak brzmią: if there's a will there's a way :) czyli wszystko tak na dobrą sprawę zależy od nas...lekarze mogą nam pomagać, naprowadzać, ale sami musimy walczyć o siebie, bo kto inny zrobi to za nas?
:arrow: co do tego, że ludzie nie rozumeją, to nigdy się nie dziw; jeśli ktoś nie przeżył czegoś na własnej skórze to jak ma tak na prawdę rozumieć? Jak słusznie zauważyłaś, nie można mieć o to do ludzi pretensji (szkoda na to czasu i energii, którą można lepiej wykorzystać-choćby zacząć się leczyć, niż rozpaczać i wszystko nienawidzieć), każdy ma inne doświadczenia i przez to inaczej myśli, co nie znaczy, że tylko my mamy problemy lub tylko my czujemy się beznadziejnie, nieudacznie; no ale to już rozumiesz, kto wie czy nie lepiej ode mnie ;)
:arrow: trzymam kciuki za twoją silną wolę i oczywiście postuj kiedy czujesz need

greets
Can as well die if cannot fly
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
25 sty 2008, 22:37

Problem

przez Zagubiona=> 03 mar 2008, 18:14
Mam pewien problem . Od jakiś 5 miesięcy strasznie wychodzą mi włosy :( Łykałam między innymi skrzypowitę, ale nie widzę ,żadnego efektu. Przyjaciółka powiedziała mi, że może sie tak dziać z powodu utraty wagi lub stresu. Z utraty wagi nie chcę zrezygnować, a przecież panowanie nad stresem graniczy z jakimś cudem!!! :shock: Sama nie wiem już co robić...może ktoś z was miał podobny problem i jakoś sobie z nim poradził???
Zagubiona=>
Offline

przez babcia ela 08 mar 2008, 03:07
Dwa lata temu wychodziły mi włosy tak bardzo,że prawie wyłysiałam.Pierwsza ważna rzecz,jeśli masz długie włosy to najlepiej je skrócić.Trzeba zrobić szczegółowe badanie krwi (także ilość magnezu,potasu,itp.).Wtedy będzie wiadomo czego brakuje w organiżmie.Zrób też badania w kierunku tarczycy.Tylko w ten sposób można dojść co się dzieje.U mnie był niedobór wielu pierwiastków a tarczycę mam w porządku.Moja doktor przepisała mi zestaw leków,łącznie z zastrzykami wzmacniającymi i przyniosło to super efekty.Pamiętaj,że lekarz musi wiedzieć na co się leczysz i jakie przyjmujesz leki,bo to też ma wpływ na organizm.Życzę powodzenia.
Śmiej się a cały świat będzie śmiał się z Tobą.Płacz a będziesz płakał sam.

"Nieważne jest,jak Twój Anioł będzie miał na imię.
Ty będziesz go nazywał po prostu...Przyjacielem".
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
01 mar 2008, 19:51

przez Zagubiona=> 09 mar 2008, 16:49
Dziękuję za radę:) Teraz muszę znaleźć czas żeby wybrać się do lekarza.
Zagubiona=>
Offline

pomocy-woda w płucach

przez anula_w 10 mar 2008, 14:01
witam

niedawno pomyslałam, że mam depresję i hipochondrię. pewnie wynika jedno z drugiego. od 2006r. odwiedziłam juz niezliczoną ilość lekarzy, podejrzewając u siebie wszystko, co najgorsze. faktycznie miałam bardzo silne bóle głowy, ale lekarz zapisał leki przeciwmigrenowe i było lepiej. było, bo już nie jest....na jutro mam termin na rezonans głowy, nie mogę jechać, bo w piatek lekarz stwierdził u mnie płyn w lewej komorze płuca, od tygodnia nie mogę leżeć na plecach, bo się duszę. zastanawiam się skąd i dlaczego to wszystko mnie spotyka...z jednej strony panicznie boję się śmierci i przed nią uciekam, z drugiej strony widzę, że wszystkim byłoby lepiej beze mnie,bo tylko męczę wszystkich moimi sprawami, chorobami, dolegliwościami. oczywiście nie wiem skąd się wzięła woda w płucach, ale wystarczy wyszukać i już jest wynik, że to ma związek z sercem czy nowotworem i przychodzą głupie myśli, że czeka mnie tylko śmierć.....chciałam nawet uwierzyć w hipochondrię, ale dolegliwości przecież są prawdziwe, zdiagnozowane, więc przecież "nie wydaje mi się".......ale z drugiej strony widzę, jak bardzo męczy mnie życie, jak bardzo tracę chęć i nie widzę sensu istnienia, bo to moje istnienie to tylko stres i bieganie od lekarza do lekarza. bardzo potrzebuję pomocy
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
10 mar 2008, 13:21

Proszę o pomoc!!!

przez Intruz 14 mar 2008, 02:12
Witam,

Piszę tutaj korzystając z chwili uspokojenia a mam ich ostatnio bardzo mało, proszę więc o jakąś poradę.

Więc, jakiś czas temu moje zdrowie (fizyczne) uległo pogorszeniu, nie będę rozpisywał się o co chodzi. Na początku nie przejmowałem się tym zbytnio ponieważ wydawało mi się że pójdę do lekarza i wszystko się rozwiąże. Ale jednak NIE! Nie wiedziałem co mi dolega i zacząłem wyszukiwać chorób, objawów itd. w necie... popadłem w straszliwą paranoję i rozpacz ponieważ wmawiałem sobie najgorsze. Po jakimś czasie okazało się że bliska mi osoba, mieszkająca w tym samym domu ma identyczny problem i to od tego samego czasu! Tylko nic mi o tym nie powiedziała! I tutaj problem powinien się rozwiązać, bo przecież jest to do wyleczenia, jakiś zarazek, bakteria itp.
I rzeczywiście trochę się uspokoiłem, ale co jakiś czas wpadam do neta i znowu wmawiam sobie najgorsze, przez to odciąłem się od znajomych, zawalam sobie sprawy... no, oczywiście chorzy nadal jesteśmy, ale w trakcie badań i w końcu się to wyjaśni i wyleczy. Jednak objawy nadal powodują u mnie ataki płaczu, paniki, histerii... całe życie olewałem istotne rzeczy takie jak szkoła itd. a TO dopadło mnie w momencie w którym chciałem się wykazać, chociażby sam dla siebie... wciąż mówię sobie że "nie potrafię sprostać nawet własnym wymaganiom", mam przelotne myśli samobójcze, boli mnie to że tracę tyle czasu ale nic z tym nie mogę zrobić bo nadal się źle czuję.... no i najważniejsze... mimo iż w końcu się wyleczymy to ja jakoś nie potrafię w to uwierzyć, czuję się jak inwalida, skazany na dom, lekarzy... boję się że po wyleczeniu nie będę w stanie powrócić do normalnego funkcjonowania, że będę płakał nad sobą i bał się powrotu (sic!) choroby... boję się że mogę zostać hipochondrykiem
i nigdy nie poczuję się dobrze. Kurczę, ta druga osoba która choruje zbytnio nie przejęła się tym co się z nią dzieje i spokojnie sobie czeka na wyniki itd. a ja dalej wariuję... trochę rzadziej niż wcześniej... ale tyle to już trwa!!!! Mam dość!!!! Gdyby od razu było wiadomo że nie tyko mi to dolega to bym się tak nie czuł! :/ Ja chcę wrócić do normalnego życia!
Wierzę w to ale jednocześnie nie!!! Boję się kolejnego dnia, najchętniej bym to przespał... nie wstawał z lóżka (śpię czasem po 14h!!!) bo najgorzej czuję się właśnie w czasie dnia... tylko noc mnie "w miarę" uspokaja, chociaż na początku miałem 'jazdę' non stop

Pomocy! Jak się uspokoić??? Jak cierpliwie czekać do poprawy???

Pozdrawiam
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
14 mar 2008, 01:30

przez szatz 14 mar 2008, 15:36
HejIntruz!
Ciężki przypadek,zwłaszcza,że nie piszesz o jaką chorobę konkretnie chodzi.Mam podobny przypadek z moim mężem.Cierpi na bóle kręgosłupa.To trwa już prawie rok czasu.Przeszedł operację,ale pojawił się następny problem.I tak w kółko-od lekarza do lekarza.Staramy się od tego odciąć.On robi sobie frajdę grając na komp.Oglądamy sporo filmów.Też spróbuj znależć sobie jakieś zajęcie,które pozwoli Ci przetrwać.Na pewno masz jakieś hobby poza wyszukiwaniem na necie różnych schorzeń ;) Życzę Ci szybkiego powrotu do zdrowia.Pamiętaj,że myśląc pozytywnie pomagasz organizmowi to zwalczyć.Trzymaj się :D
jeszcze będzie normalnie...
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
30 sty 2008, 09:40
Lokalizacja
Niemcy

Przeczytajcie, wypowiedzcie sie prosze.

przez zmeczonyproblemami 22 mar 2008, 18:52
Kilka lat temu przechodzilem depresje. Skonczylo sie na lekach. Obecne samopoczucie powinienem skojarzyc natychmiastowo z depresja a mimo wszystko zaczalem kreowac w glowie przedziwne historie.

Niepokojace objawy zrodzily sie jakies dwa tygodnie temu. Idac do pracy mialem ochote plakac. Nie zwracalem na to uwagi, staralem sie to zdlawic w sobie. Bedac juz w pracy odczuwalem ogromna niechec do rozmow z ludzmi, do zalatwiania czegokolwiek poprzez pytanie kogos o cos. Wraz z tymi objawami pojawil sie duzy kryzys w moim zwiazku, z dziewczyna z ktora mieszkam. Wtedy zaczalem zatracac emocje, ochota na igraszki sie mocno zmniejszyla.

Drugim etapem moich zmartwien byl wynik badan okreslajacy ze mam niedobory zelaza we krwi. Zaczalem brac jakies leki z zelazem oraz zestawy witaminowe (nienajgorszej firmy). Wtedy wlasnie pojawilo sie uczucie nieobecnosci. Zatracenia w czasie.. Odciecia od otoczenia. Powtarzalem wciaz ze dziwnie sie czuje po tych suplementach diety.

Trzecim etapem byl element zaskoczenia. Od bardzo dawna obawialem sie tego ze moge byc homoseksualista.. Strach przed tym mnie potrafil naprawde paralizowac. Pomimo tego przeciez ze nigdy nie mialem takich zapedow, mialem w swoim zyciu duzo zwiazkow hetero ktore sprawialy mi przyjemnosc. No taka moja fobia.. Poszlismy ze znajomym do miejsca ktore sie okazalo byc tylko i wylacznie dla homoseksualistow i wychodzac z tamtad bylem naprawde w szoku z przyczyny moich lekow podejrzewam. Wtedy tak naprawde sie wszystko juz porzadnie rozkrecilo.
zaczalem sie czuc jak pijany, nie wiedzialem co mi jest. Obserwujac wlasne samopoczucie balem sie, przeciez jeszcze dwa tygodnie temu czulem sie w miare dobrze.. Doszly wraz z tym problemy ze snem, czulem sie wstajac jakbym wogole nie spal, jakbym dryfowal caly czas, bezemocjonalnie. Zamykajac oczy widzialem jakies absurdalne pół-sny. Przerazilem sie na dobre.

Do teraz te symptomy pozostaly. Suplementow diety nie biore juz od tygodnia. Nie czuje juz takiego smutku i melancholii jak wczesniej, ale najbardziej mi przeszkadza uposledzenie myslowe.. Jestem rozkojarzony, nie mam tej werwy co kiedys. Wciaz tak naprawde nie jestem pewien co mi sie dzieje. Troche sie lekam tej calej sytuacji.
Zaczynam sobie powoli ukladac zycie i niestety dopadla mnie najprawdopodobniej depresja. Wczoraj popilem, wiem ze nie powinienem, ale mialem juz niesamowicie dosc tych mysli przeslaniajacych zycie. Po kilku drinkach sie czulem bardzo dobrze, normalnie rozmawialem, smialem sie jakby nigdy nic do 5 rano. Niestety poranek okazal sie bezlitosny, spalem krotko, ale nie czuje zmeczenia, wrocily mysli, wrocilo uczucie zatracenia rzeczywistosci.

Martwi mnie ta sytuacja, niedlugo mam podjac prace ale w tym stanie nie wroze temu nic dobrego. Moja dziewczyna pomimo tego ze jest wyrozumiala, moze w koncu miec dosc.

Siedze teraz skolowany piszac to o czym tak naprawde rozmyslam od 2 tygodni.. Chcialbym z tego wybrnac ale pozytywne spojrzenie na swiat mi nie pomaga, negatywne mysli naplywaja, glowa stoi przed nimi otworem. Nie chcialbym tez zaczynac prawdziwej depresji od poczatku, psycholodzy..leki.. Nie ma na to czasu teraz. Prosze powiedzcie co o tym sadzicie, czy to depresja? Czy jest szansa ze sie z tego wymigam? Jezeli tak to ile trzeba czasu i jakie kroki nalezy podejmowac?
Posty
19
Dołączył(a)
22 mar 2008, 18:51
Lokalizacja
warszawa

przez szatz 22 mar 2008, 21:47
zmeczonyproblemami być może to nie nawrót depresji,tylko chwilowe zachwianie samopoczucia.Może to związane z osłabieniem wiosennym.Wg mnie jesli to nie minie w najbliższym czasie powinieneś jednak zgłosić się do lekarza.Daj sobie 2 tyg.Staraj się wyciszyć i robić rzeczy,które sprawiają Ci frajdę.Jak najmniej bezczynnie rozmyślać.Rozmawiaj z dziewczyną,z przyjaciółmi,słuchaj muzyki,czytaj,zajmij się swoim hobby itp itd.Zabijaj te myśli.Mam nadzieję,że to minie.Życzę Ci tego z całego serca. :smile:
jeszcze będzie normalnie...
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
30 sty 2008, 09:40
Lokalizacja
Niemcy

przez zmeczonyproblemami 22 mar 2008, 23:42
Dzieki. Najbardziej mnie martwi to zamulenie umyslu. Ale to moze byc chyba objaw tej depresji po prostu. :?
Posty
19
Dołączył(a)
22 mar 2008, 18:51
Lokalizacja
warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do