Pomóżcie czekam na odpowiedz

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez vegge 25 lip 2007, 17:35
sa wakacje, powinienes wyjechac z domu na 2tyg urlopu do cieplego kraju, samemu, i sobie przemyslec porzadnie co ty w sumie chcesz robic w zyciu, a czego nie chcesz
zesraj sie a nie daj sie
Offline
Posty
149
Dołączył(a)
05 cze 2007, 21:08
Lokalizacja
warszawa

przez vegge 25 lip 2007, 17:44
jedyna metoda zeby zrelaxowac psychike to maxymalnie sie wymeczyc fizycznie
jaka forme ruchu/aktywnosci fizycznej lubisz badz lubilas kiedys?, poprostu sie tym teraz regularnie zajmij
a jak nie masz czegos takiego to pomysl co bys chciala robic i zacznij w koncu zyc dla siebie, a nie tylko dla innych, bo jak starcisz resztke sil to nie zrobisz juz nic ani dla siebie ani dla innych
zesraj sie a nie daj sie
Offline
Posty
149
Dołączył(a)
05 cze 2007, 21:08
Lokalizacja
warszawa

przez mantala 25 lip 2007, 22:56
Z tym zmęczeniem fizycznym, to nie wiem, czy do końca tak jest. Bo ja już w tej chwili czuję się wykończona nie tylko psychicznie, ale i fizycznie codziennymi monotonnymi obowiązkami. Dawniej kochałam jazdę na orbitreku, teraz od wielu miesięcy stoi w pokoju nieużywany... Nie mam siły na niego wejść, nie mam ochoty na żadną aktywność... Chciałabym zacząć żyć dla siebie, ale nie mogę, bo teraz liczy się dziecko (mama i teściowa wcale nie ułatwiają mi życia i wciąż powtarzają, jak to one miały trudniej), ja schodzę na drugi plan... Nawet przestałam o siebie dbać, nie zabiegam o nowe ciuchy, nie nakładam coziennie maseczek na twarz, bo padam wieczorami zniechęcona i bez ochoty na cokolwiek... Wszystko mnie drażni...

Ale, rzeczywiście, muszę chyba przestać zazdrościć innym, zacząć akceptować siebie, trochę siebie polubić, ale nie wiem, jak to zrobić... Bo to oczywiste, że chcę, żeby się tak stało, też to sobie codziennie powtarzam, ale nie potrafię słów zamienić w czyn!!! Fendi, jak Tobie się to udało????
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
24 lip 2007, 12:03
Lokalizacja
3MIASTO

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Twilight 25 lip 2007, 23:12
Mantala, ale przecież Ty sama wypisujesz, co kochałaś robić, a z czego tera sama rezygnujesz. Umartwiasz się, ''dobijasz'' odbieraniem resztek przyjemności, mając tego świadomość!

Nasze ''przypadki'' się różnią, ale zmęczenie psychiczne przekładające się na zmęczenie fizyczne znam doskonale. Tyle, że to iluzja, w dużej mierze - jeżeli danego dnia, udało mi sie ''uporządkować'' się, (w moim wypadku, nie dać się matni natręctw) zmęczenie fizyczne przechodziło niemal natychmiast, jak ręką odjął. Innym razem potrafiłem padać na pysk dwie godziny po wstaniu i najchętniej spać kolejne -naście godzin.

To też forma ucieczki, Orbitrek wyczyścić i jazda! A maseczkę nawet na siłę. Teściowa i mama niech sobie gadają, skoro czują się dzięki temu lepiej, to co im będziesz odbierać? :smile:

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

moje prawdziwe ja, moja samotność, mój ból, mój egoizm

przez luka 26 lip 2007, 09:50
Czesc, jakos dziwnie sie czuje, wiec dzis terapia na forum, duzo jest tego co mi lezy na sercu, co chcialbym powiedziec,
po pierwsze kim jestem? Zanim zaczalem brac leki czułem sie jedną osobą, osobowością... teraz to co ze mna sie dzieje można podpiac pod borderline, czasem przez jeden tydzien zyje w jakby kloszu, znieczuleniu, czuje sie pewny, jest we mnie egoizm, podobają mi się inne dziewczyny, niż jak ten stan mija,
Czuje się dobrze sam ze sobą, czasem czuje jakby obojętnośc nawet z dobrą koleżanką nie chce mi sie spotkać, poświęcić dla niej,, jest mi obojętna jak wszystko.. nic mnie nie smuci nic nie cieszy.. potem ten stan mija... wracam do siebie jakim się pamiętam, albo ten pierwszy stan przechodzi w doła, z poczuciem samotności, niekochania, bezwartościowosci. Minie kilka dni,, i koło sie zamyka..

Gdy spodoba mi sie ktoś i sie zakocham, czuje sie spięty, niepotrafie okazać swoich uczuć, < w myślach - wyobraźni idzie mi to dobrze> kiedy dziewczyna trzyma mnie na dystanst to jakby moje uczucie bylo większe,..a gdy sama robi jakis krok, czuje że sie zbliża to jakby włancza mi sie ten klosz staje mi się obojętna, porównuje ją z inną, mam ochote poznać kogoś nowego,, a jak zaczyna dziać się źle, z tą co sie zbliżala i się oddala, to moje uczucie wraca...
Gdy wychodze z tego stanu klosza, czuje że czas jakby bardzo szybko upłynął, za szybko, jakby mi przeciekł przez ręce.
Nie musze mówić o słomianym zapale, o tym że jak mam doła, czuje niesamowitą pustke, żal, samotność, nie chce żeby ktoś przeze mnie cierpiał, niewiem sam
ile w tym jest nerwicy, neurotyzmu, borderline a ile wyniosłem z domu, mama ma nerwice od ponad 20lat,, odkad odszedł ojciec,, <tu syndrom DDD> czuje sie rozbity, niedlugo rusze w koncu do psychologa, ale moje dotychczasowe doświadczenia są takie, że komuś wydaje się ze nic mi niejest, że inni mają gożej, etc..
Sam niewiem już jakim jestem człowiekiem, wszystko się we mnie kłuci, moje uczucia, .. zazdrosć o kogoś z chęcią bycia wolnym, samotnośc a poczucie że jest mi dobrze ze soba i nikogo nie potrzebuje, teraz tak a propo biore odpowiednik effectinu, może czas go przestać brać.. zanim zacząłem brać leki miałem niezłe nerwy w syt, gdzie jest dużo ludzi... i będzie nie chce elaboratu pisać,, jak macie jakies rady,.. wskazówki, drogowskazy, to poprosze o nie,, pozdrawiam wszystkich
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
10 cze 2007, 20:26
Lokalizacja
podkarpacie świętokrzyskie

przez vegge 26 lip 2007, 18:17
jestes otumaniony lekami, wez je zmien i zobacz co sie bedzie dzialo
zesraj sie a nie daj sie
Offline
Posty
149
Dołączył(a)
05 cze 2007, 21:08
Lokalizacja
warszawa

przez kapsel 26 lip 2007, 18:34
:lol: Witaj widzisz ja jestem w podobnej sytuacji tzn jakiejś bezradności. Nie pracuje- od 8 lat na rencie - choroba moja trwa jeszcze dłużej , jednak mam momenty nadzieji oczywiście z przewagą beznadzieji. Nie wiem co poradzić ja jednak myślę że kiedyś nastaną dla nas lepsze czasy. Wierzę że człowiek zawsze ma jakieś chwile czy małe pocieszki - i tego się trzymać. Właśnie biore efectin i jakoś słabo pomaga, ale może niedługo poczuje, że zadziała i tą nadzieją żyję :D
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
26 lip 2007, 17:55
Lokalizacja
Bydgoszcz

pytanie o nowe urzadzenie z tv 3

przez mundek111 28 lip 2007, 09:37
witam czy ktoś oglądał program n a łódzkiej trójce w sobote o 9 któy był poświecony deprecji i innych chorób, ponoc w wlk. brytani czy londynie nie pamietam jest urzadzenie tomograf tylko nei wiem jak sie nazywa który bardzo dobrze idealnie okresla jakie leki stosowac dla danego człowieka. Jesli ktoś ogladał może powie mi jak ten tomograf sie nazywa i czy kt0os wie gdzie mozna uzyskac takie informacje pozdrawiam
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
09 maja 2007, 20:26

przez vegge 30 lip 2007, 17:59
zadzwon na dyzur do tej telewizji to ci powiedza
zesraj sie a nie daj sie
Offline
Posty
149
Dołączył(a)
05 cze 2007, 21:08
Lokalizacja
warszawa

Co oznacza "deficyt uwagi" w depresji?

przez nomen.nescio 30 lip 2007, 18:19
Witam

Co oznacza dokładnie termin "deficyt uwagi"? Czy chodzi o to - bo ja
tak mam od lat chyba - że gdy rozmawiam z kimś, albo jestem na lekcji,
moje myśli lekko "odlatują" i niezbyt skupiam się na rozmowie/lekcji - coś
takiego?
Takie rozkojarzenie?

Albo jak mam zrobić zakupy, to trudno mi zapamiętać co np. mówiła do mnie mama.

Albo nie pamiętam czasem, co zrobiłem przed chwilą - np. czy włożyłem
kupione jabłko do siatki i coś w tym stylu.

I czy jeśli mam to i inne objawy (zanik apetytu, ponure usposobienie), to
może to być dystymia? Podejrzewam ją u siebie z ogromnym przekonaniem.

Pozdrawiam
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
30 lip 2007, 18:11
Lokalizacja
Pomorze

przez Shealyn 30 lip 2007, 19:59
To oznacza, że nie możesz się na niczym skupić przez dłuższy czas. Kłopoty z koncentracją. Mam to samo. Szczególnie dawało mi się to we znaki, kiedy przygotowywałam się do matury. Czytałam podręcznik, a za chwilę nie pamiętałam co było na poprzedniej stronie i musiałam zaczynać od nowa. Albo rozmawiam z kimś przez telefon i nagle przestaję rozumieć co się do mnie mówi. Cholernie przykra rzecz. :( Boję się co będzie kiedy pójdę na studia (już w październiku) i będę musiała codziennie chodzić na parogodzinne wykłady. W liceum ledwo dawałam radę wysiedzieć na paru lekcjach.

W sprawie dystymii Ci nie pomogę, najpierw musiałabym wiedzieć co to takiego :lol:

Pozdro ;)
"I know the moment had arrived for killing the past and coming back to life."

"Remember when you were young? You shone like the Sun. Shine on, you crazy diamond!"
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
26 lip 2007, 22:20

przez Pstryk 30 lip 2007, 20:36
Dystymia (depresja nerwicowa, depresyjne zaburzenie osobowości, przewlekła depresja z lękiem) - typ depresji charakteryzujący się przewlekłym (trwającym kilka lat lub dłużej) obniżeniem nastroju o przebiegu łagodniejszym niż w przypadku depresji endogennej. Szacuje się, że około 3% populacji ogólnej wykazuje objawy dystymiczne.

Ze względu na łagodniejsze niż w przypadku cięższych depresji objawy (zazwyczaj brak tendencji samobójczych), często pozostaje nierozpoznana i nieleczona, mając przy tym duży wpływ na życie chorego i jego bliskich.

Nieleczona dystymia może trwać nawet całe życie. Zazwyczaj chory tak bardzo przyzwyczaja się do ciągle obniżonego nastroju, że wydaje mu się on normalnym elementem jego osobowości - sporadycznie używana nazwa "depresyjne zaburzenie osobowości" sugeruje taką możliwość.

Przyczyny

Wydaje się, że przyczyny są typu biologicznego, być może też rolę odgrywają czynniki genetyczne - podobnie jak w przypadku depresji endogennej. Jednak niektóre badania wskazują na nerwicowy charakter tego przewlekłego schorzenia i rolę czynników środowiskowych.

Objawy

Diagnoza dystymii wymaga obecności przynajmniej dwóch z następujących objawów, utrzymujących się przynajmniej 2 lata, a okresy remisji, o ile występują, trwają nie dłużej niż 2 miesiące:

* zaburzenia łaknienia
* zaburzenia snu
* uczucie zmęczenia
* deficyt uwagi
* trudności decyzyjne
* niska samoocena
* poczucie beznadziejności

U dzieci i młodzieży symptomy te muszą utrzymywać się przez rok, aby można było rozpoznać to schorzenie. Głównym objawem dystymii dziecięcej/młodzieńczej może być ogólne poirytowanie, niekoniecznie smutek.

Ponadto często występuje częściowa anhedonia, ogólny brak motywacji, ograniczenie zainteresowań, niechęć do kontaktów towarzyskich, stałe uczucie bezsensu i marnowania czasu, nudy i wewnętrznej pustki, czasem zmniejszona dbałość o higienę osobistą (w cięższych przypadkach). Objawem może być również swoiste napięcie psychiczne, czasem lęk; jest on zbliżony to niepokoju odczuwanego w zespole lęku uogólnionego - u połowy chorych na dystymię występuje także to zaburzenie.

Dystymikom wszystko wydaje się trudniejsze niż przeciętnym ludziom, na ogół też płytkie. Osoby te sprawiają wrażenie ponurych, ciągle niezadowolonych i leniwych, rzadko się śmieją. Nic ich nie cieszy albo cieszy w niewielkim stopniu, wyraźnie słabiej niż innych. Dość częste jest nadmierne garbienie się.

Objawy dystymii mają tendencję do nasilania się w godzinach popołudniowych. Ryzyko wystąpienia dystymii jest większe wśród krewnych pierwszego stopnia chorych na depresję endogenną oraz wśród kobiet. Zachorowanie następuje w młodości - najczęściej pomiędzy 20. a 30. rokiem życia, choć zapadają na nią również osoby w wieku dojrzewania, a niekiedy nawet dzieci.

Dystymia współwystępuje niekiedy z innymi zaburzeniami osobowości oraz zespołem natręctw, jak również z fobią społeczną.

Zjawisko podwójnej depresji

U około 10% cierpiących na dystymię zdarzaja się epizody cięższej depresji, nazywane wtedy podwójną depresją. Po pewnym czasie zazwyczaj ustępują one i nastrój chorego powraca wówczas do łagodnie obniżonego poziomu.

Leczenie

W leczeniu dystymii zastosowanie ma psychoterapia lub/i leki przeciwdepresyjne, przy czym te drugie zazwyczaj dają wyraźnie lepsze i trwalsze rezultaty. U ponad połowy pacjentów leczenie skutkuje.

Twoje obawy rozwiąże lekarz specjalista. Polecam.
Pstryk
Offline

przez staram się 31 lip 2007, 12:18
zastanawiam sie skąd sie to bierze u człowieka te branie wszystkiego do siebie i nieradzenie se ze stresem może znacie odpowiedź na to pytanie
Offline
Posty
241
Dołączył(a)
24 cze 2007, 10:39

przez silly angel 31 lip 2007, 19:17
i nam powiedz:P
wiersze jedynym moim słowem
nie mówie o swych uczuciach jeżeli nie chce ratunku
Offline
Posty
161
Dołączył(a)
19 maja 2007, 21:46
Lokalizacja
szczecin

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 12 gości

Przeskocz do