Dystymia

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

czy to depresja przewlekła? czy dystymia?

przez mamba27_09 19 paź 2008, 15:23
Prosze powiedzieć co mi jest, napisze wszystkie objawy u mnie. To trwa około roku czasu tyle ze z różnym nasileniem.

- obecnie zwiększenie apetytu( wczesniej go nie miałam)
- czeste mysli samobójcze( wyobrażanie sobie tego, nawet zaczełam wyobrażać sobie list pożegnalny)
- brak marzeń i pragnień! co ja juz nie wymyslałam zeby cos zmienić, ale nie potrafie nic sobie wyobrazić co by sprawiło zebym zaczeła działac!
- POWAŻNE PROBLEMY Z KONCENTRACJA, oczywiscie to ja w szkole nigdy nie wiem co sie dzieje
- wczesniej duze zmeczenie, teraz ono zniknęło
- brak motywacji do działania (jesli jest to krótkotrwała na 1-3 potem wszystko wraca do starych schematów)
- uważam ze zycie nie ma sensu, ciagle tylko do czegos sie goni i dązy, ale dla mnie to jest jedna wielka praca, kiedys i tak wszyscy umrzemy
- lenistwo
- czuje sie nic nie warta, głupia i po co ja jestem? przeciez nikt mnie nie lubi, faceci tylko w ciula robią. Czuje duza nienawisc do siebie i do ludzi. Siebie bo chciałabym sie zmienic ale nie potrafie, do ludzi bo wszyscy są fałszywi i zakłamani
- samotność, izolacja od ludzi, nie mam zadnego zycia towarzyskiego ( ludzie sie mało do mnie odzywaja, nikt nie zaprasza na 18, to smutne:(:( jak wszyscy w klasie zaproszeni a ja nie :( bo i tak czuje ze o czym ja mam z nimi gadac, czuje sie taka beznadziejna, ze i tak jestem niewazna... w sumie sie do tego juz przyzwyczaiłam...
- spowolnienie, długo mi schodzi z nauka, nie potrafie sie na niej skupić...
- chec zmian które musze wykonać, no bo powinnam chyba chciec zeby było lepiej, ale nie potrafie nic zmienic :( nie wiem dlaczego tak jest
- czuje ból w obrębie klatki piersiowej na środku, taki ból ducha
- DUZA MONOTONIA ŻYCIA
-trudność z podjemowaniem decyzji, długo mi z tym schodzi
- zaniedbanie siebie ( nawet na zakupy nie chce mi sie iść)
- we wszystkich dziedzinach życia czuje ze jestem na dnie i w dodatku głupia bo nie umiem tego zmienić
- smutna chodze
- zaintersowan żadnych, codziennie ide do szkoły mecze sie ze musze do niej chodzic i tylko zapierdac, jakos tam sie ucze ale bardzo powoli, tak to z domu nie wychodze

Ja nie wiem co to jest, pomóżcie:( dodam ze zaczeło sie to rok temu jak mnie chlopak zostawił, wtedy to było duzo bardziej mocniejsze, byłam u psychiachiaty bralam ZOLOFT ale nie pomógł, biore troche deprim troszke pomaga ale co ja mam zrobic zeby sie zmienic?? czy dalej sie leczyc??
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
19 paź 2008, 15:19

Re: czy to depresja przewlekła? czy dystymia?

Avatar użytkownika
przez linka 19 paź 2008, 15:39
Męczysz się z tym, to widać, rok czasu to bardzo długo i pomimo, że niby wszystko toczy się jak dawniej to jednak nie cieszysz się........
Idź do psychiatry, poproś o skierowanie na psychoterapię.
Ile brałaś ten Zoloft?
Może za mało aby mógł pomóc, może trzeba wypróbować inny antydepresant?
Musisz się zebrać w sobie i zacząć działać, to co teraz robisz (zamykasz się) nie poprawi twojego stanu psychicznego.
Zacznij uprawiać jakiś sport, chodź na dłuugie spacery, masz apetyt - to bardzo dobrze, staraj się jeść dużo ale owoców i warzyw, zrób badania krwi - sprawdź czy wszystko ok fizycznie, pouzupełniaj niedobory mikroelementów......
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: czy to depresja przewlekła? czy dystymia?

przez Misiek 19 paź 2008, 22:52
Dokładnie.... Idź na psychoterapie...
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: czy to depresja przewlekła? czy dystymia?

przez lordJim 19 paź 2008, 23:46
Witaj! U mnie występują praktycznie wszystkie objawy, które opisałaś. Już jakiś rok temu wydawało mi się, że na dobre pożegnałem się z depresją. Jednak jutro znów idę do psychiatry, po raz pierwszy od roku. Najgorsze są dla mnie brak motywacji oraz brak marzeń i celów. Można się "zmuszać" do wykonywania obowiązków, ale nie daje to żadnej satysfakcji. I w moim wypadku przynajmniej, na dłuższą mete się nie sprawdza.

Ale wracając do Twojego postu... Nie ważne jak to nazwiesz: depresją czy dystymią. Wyjście jest jedno: zmiany. Samo niestety nie przejdzie. Polecam również badania krwi i wizytę u lekarza, w stanie w jakim jesteś łatwo zaniedbać prawidłowe odżywianie. Powodzenia!
lordJim
Offline

Re: czy to depresja przewlekła? czy dystymia?

przez Misiek 20 paź 2008, 14:10
Pierwszym krokiem powinno być lekarz i badania...
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Re: czy to depresja przewlekła? czy dystymia?

przez Autodestrukcja 20 paź 2008, 17:53
EEhh...
Wszystkie objawy towarzyszą też mi... Od ponad 1,5 roku.
Byłam u psychologa... ale tylko raz bo hm... jest zapracowany
Autodestrukcja
Offline

Re: czy to depresja przewlekła? czy dystymia?

przez Misiek 20 paź 2008, 22:41
Autodestrukcja, to może znajdź innego psychologa albo psychiatre...
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Dystymicy odezwijcie się...

przez bioxetin 02 lis 2008, 10:25
Mam prośbę do osób, które mają zdiagnozowaną przez lekarza dystymię, by napisały trochę o swoich objawach. Szczególnie interesuje mnie czy byliście bardzo rozdrażnieni, łatwo się irytowaliście i dawali wyprowadzić z równowagi. Ja mam właśnie takie objawy, do tego nic mnie nie cieszy i nic mi się nie chce - lekarz stwierdził nawracające zaburzenia depresyjne, mówił też o podłożu osobowościowym takiego stanu (gdzieś czytałem że dystymia to depresyjne zab. osobowości, dlatego też pytam).
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
07 sie 2008, 14:55

Re: Dystymia

przez Ringo 23 lis 2008, 00:33
Witam
Jestem tutaj nowy. Kilkanaście lat temu po stwierdzono u mnie nerwicę neurasteniczno-lękową, miałem zalecone leki i psychoterapię której wcale nie podjąłem. Stwierdzono zespół jelita drażliwego, do którego się przyzwyczaiłem. Kilka lat temu stwierdzono depresję, leczyłem się u kilku psychiatrów, różne leki, nie raz sam przerywałem leczenie.
Na 4 lekarzy 3 stierdziło depresję. W tym roku pojechałem do kolejnego, który zdiagnozował nerwicę depresyjną(dystymię). Biorę setaloft od 3,5 m-ca, nie widzę znacznej poprawy. Pytasz o rozdrażnienie, irytację? jestem bardzo rozdrażniony, to jest dosłownie stan utrwalony przez lata, b.łatwo daję się wyprowadzić z równowagi, denerwują mnie takie drobne rzeczy jak np. siorbanie, mlaskanie, trzaśnięcie drzwiami, podniesiony głos inne przeróżne rzeczy. Nie znoszę ludzi którzy głośno mówią, dużo mówią, w myślach tych ludzi nienawidzę tak jak samego siebie. Sam mało mówię no bo co mam mówić jak nic mnie nie interesuje. Nie wiem jak dalej żyć, nie spotykam się z nikim no bo po co, o czym rozmawiać? Pracy swojej nienawidzę i ludzi z którymi pracuję z nielicznymi wyjątkami a te wyjątki to osoby spokojne i małomówne. Natrętne myśli samobójcze mam niemalże codziennie, pracuję z bronią i gdy idę w patrol to myślę tylko aby sobie strzelić w łeb.
Przeplatają mi się myśli w jaki sposób skończyć z sobą czy się zastrzelić czy powiesić a najlepiej by było coś połknąć. To są chyba natręctwa, bo to jest prawie codziennie. Nie daję rady, po tych tabletkach trochę lepiej mi się wstaje rano do pracy, bo było b.źle, najlepiej to by było nie wychodzić z łóżka, no bo znowu trzeba żyć, ale co to za życie jak się nie chce do niczego zabrać. A już odkładnanie czegokkolwiek na później, byle tego nie zrobić dziś stało się normą. To tyle narazie, sam się dziwię że coś napisałem. Ringo.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
18 lis 2008, 21:54

Re: Dystymia

Avatar użytkownika
przez mefiboszet 23 lis 2008, 17:58
Też jestem drażliwy, jak nie łykam piguł i też mam cechy osobowościowe, które wzmacniają dystymię. Jest to schorzenie przewlekłe, niestety.
citalopram - 10 mg | mirtazapina - 15 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
272
Dołączył(a)
03 mar 2008, 20:38

Re: Dystymia

przez Endo 22 sie 2009, 23:40
Ja mam trochę inny problem. Na dystymię cierpi moja żona, źle się czuje po leczeniu farmakologicznym, a terapie bardzo ją rozdrażniają. Czy są jakieś inne sposoby leczenia? Czy można pomóc choremu bez jego woli?
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
22 sie 2009, 22:03

Re: Dystymia

przez 1507 14 wrz 2009, 10:48
Endo napisał(a):Ja mam trochę inny problem. Na dystymię cierpi moja żona, źle się czuje po leczeniu farmakologicznym, a terapie bardzo ją rozdrażniają. Czy są jakieś inne sposoby leczenia? Czy można pomóc choremu bez jego woli?



mozna zmienić leki lub iść na konsultację do innego lekarza i nie mówić że jest taka czy inna diagnoza powiedzieć ze zonie jest to i owo bierze leki i jest jej źle a lekarz nie mówi co jej jest.
1507
Offline

Re: Dystymia

przez młoda86 15 lis 2009, 19:26
ja tez mam to stwierdzone od ponad roku , jak z tego cholerstwa wyjsc:( czuje ze znowu mam taki moment ze jest gorzej niz bylo przezd 3 miesiacami :( zmiany nastroju mniue wykoncza, nic mnie nie cieszy, studia to czuje ze chyba juz na sile robie dalej. wszystko sie zaczelo jak trafilam do szpitala 3 lata temu, mam pewne na prawie 100% stwardnienie rozsiane. czuje ze po tym sie tak mi rozchwiala psychika chociaz nauczylam sie juz z tym zyc.:<
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
15 lis 2009, 18:58
Lokalizacja
Poznań

Re: Dystymia

Avatar użytkownika
przez madseason 18 lis 2009, 19:23
nie wiem co mi jest. i lekarze też nie wiedzą. różne osoby albo dają różne odpowiedzi, albo wcale nie diagnozują. najpierw usłyszałam, że mam osobowość niedojrzałą, potem, że jestem depresyjna, skończyło się na dystymii. nie mam zaburzeń łaknienia, ale miewam zaburzenia snu. tym co chyba najbardziej mi przeszkadza, to ciągłe przygnębienie - wcześniej uznawałam to za cechę charakteru, za coś oczywistego, że jestem pesymistyczna i smutna, że nie wierzę w siebie i w swoje możliwości, że gdy myślę o przyszłości to ogarnia mnie olbrzymi lęk, którego nie umiem przełamać...ale w końcu zaczęło mi to na tyle utrudniać życie, że zgłosiłam się do psychologa. w tej chwili nie umiem ocenić, że terapia działa. ale w połączeniu z lekami - wydawało mi się, że zaczęłam powoli stawać na nogi. teraz jednak lekarz po zaledwie sześciu miesiącach postanowił, że powinnam odstawić, bo jestem 'tylko depresyjna' a nie 'z depresją'...to odstawiam, i mam taką sieczkę w głowie jak dawno nie miałam. same złe myśli, wmawianie sobie że nie chcę żyć...a przecież gdzieś w środku doskonale wiem, że chcę, że chcę znaleźć dla siebie pomoc, możliwości dostrzeżenia tego że umiem się cieszyć, że warto. dlaczego tak trudno 'nauczyć' się radości a w tak 'naturalny' sposób przychodzi mi dołowanie? pytanie retoryczne? skoro ja tego nie wiem to kto ma wiedzieć?!
auf der verzweifelten Suche nach meinem wahren Selbst...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
814
Dołączył(a)
05 cze 2009, 20:41

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do